ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Ptaki, które śpiewają nocą

To historia, która zaczyna się dość nietypowo. Savannah, w dniu swojego ślubu zamiast stanąć przed ołtarzem, wsiada do różowego kampera i ucieka, nie sprzed ołtarza, ale z całego życia, które ją przerosło, które przestało jej odpowiadać. W czasie ucieczki trafia do baru, gdzie spotyka Austina, mężczyznę, który próbuje zagłuszyć swoje smutki w alkoholu. Dwoje ludzi, którzy nie mają dokąd wrócić, każde z własnym bagażem doświadczeń, wyrusza razem w podróż przez Stany Zjednoczone. Ta wspólna droga staje się dla nich czymś więcej niż tylko ucieczką. To podróż w głąb siebie, pełna rozmów, odkrywania granic, słabości i pragnień. Savannah i Austin różnią się od siebie, mają inne doświadczenia, przeszłość i sposób patrzenia na świat, a mimo to wzajemnie się od siebie uczą. Ich relacja dojrzewa powoli, a podróż pozwala im spojrzeć na życie z innej perspektywy, przewartościować pewne rzeczy i otworzyć się na zmiany. Początkowo spodziewałam się historii bardziej emocjonalnej, intensywnej, pełnej chemii i ciętych dialogów, takiej, która wciąga i zostaje w głowie na długo. Tymczasem otrzymałam opowieść spokojniejszą, bardziej kameralną, skupioną na rozmowach i wewnętrznych przemyśleniach bohaterów. W książce znajdziemy sporo opisów i monologów wewnętrznych, które momentami nieco mi się dłużyły, ale wnoszą one dodatkową głębię do charakterystyki postaci. Autorka stworzyła bohaterów z ciekawą, złożoną przeszłością i z wyraźną warstwą emocjonalną. Jednak mimo że Savannah i Austin są tuż przed trzydziestką, momentami miałam wrażenie, jakbym czytała o młodszych bohaterach. Ich rozmowy chwilami przypominały mi dialogi z powieści młodzieżowych. Dlatego uważam, że książka lepiej trafi do młodszych czytelników niż do tych, którzy szukają głębszych emocji i dojrzałych refleksji. Marta Łabęcka ma lekkie pióro i bardzo dobre wyczucie emocji. Pomysł na fabułę był naprawdę ciekawy, a całość w wersji trzecioosobowej czyta się przyjemnie. To książka o poznawaniu siebie, o odwadze w ruszeniu w nieznane i o tym, że każdy z nas potrzebuje czasem ucieczki, żeby się odnaleźć. Czy mi się podobała? Tak, choć nie porwała mnie tak, jak się spodziewałam. To raczej historia, którą dobrze się czyta, ale o której szybko się zapomina. Mimo to polecam ją tym, którzy lubią spokojne, lekkie obyczajówki z nutą romansu i subtelnego humoru. „Ptaki, które śpiewają nocą” to pierwsza część historii Savannah i Austina, dlatego z ciekawością sięgnę po kontynuację, gdyż liczę, że tam emocje rozwiną się mocniej, a bohaterowie pokażą jeszcze więcej siebie.

joannazak.autorka Żak Joanna

Bez nadziei. Chestnut Springs #5

4.25 Nie wierzę, że to koniec. Przeżyłam w tym miasteczku cudowny czas, poznałam wspaniałych kowbojów i zostawiłam tam kawałek swojego serca. Ciężko jest się pożegnać, ale cóż, nie każde rodeo może trwać wiecznie. Czy może? A jak nie, to chociaż trochę poudawajmy. Tak jak Beau i Bailey. On jest bohaterem Chestnut Springs - byłym żołnierzem, który wykazał się ogromną odwagą i poświęceniem w czasie ostatniej misji. Ona jest wyrzutkiem - pochodzi z rodziny z kryminalną przeszłością, której mieszkańcy miasteczka wolą unikać za wszelką cenę. Jemu wszyscy wierzą. Jej nikt nie ufa. Beau pragnie być mniej widziany. Bailey… w końcu zauważona. Gdyby tylko wiedziała, jak on na nią patrzy, kiedy nikt nie widzi… Dzieli ich 13 lat, pochodzenie i życiowe cele. Łączy… cienka nić zrozumienia, która pojawiła się tego jednego wieczoru, kiedy wszystkie maski opadły. Jego - miejscowego bohatera i jej - mało znaczącej barmanki. I ten jeden zakład dla zabawy, zawarty tylko po to, aby coś sobie udowodnić. Że inne nazwisko niczego przecież nie zmieni. Bailey Jansen a Bailey Eaton - co za różnica? Dla ludzi? Być może żadna. A… dla nich? Dla nich to początek pięknej historii miłosnej. I nawet, jeżeli zaczęła się od udawanych zaręczyn, to… uwierzcie, że wszystko to, co działo się później, nie było udawane. Obsesja?„Pi3przyć to”? „Dotknij jej, a......”? - w najlepszym PRAWDZIWYM wydaniu. Elsie Silver po raz kolejny zachwyciła romansem, który ma w sobie sielskość, ciepło, komfort, emocje, humor i tego jednego gorącego kowboja, dla którego warto oszczędzić konia. A nawet kilku, bo bohaterowie poprzednich części nieustannie przewijali się w tle, co kocham w tej serii. Relacja Beau i Bailey nie jest slow burnem (czy ktoś jeszcze tego oczekuje po Elsie?), ale jej dynamika bardzo mi się podobała - było napięcie, chemia i solidna historia w tle. Czego chcieć więcej? No dobra, liczyłam na troszkę więcej emocji i rozwinięcia wątku tr.umy u Beau, bo wiem, że autorka potrafi poruszyć bardziej, ale „Bez nadziei” jest po prostu jedną z tych książek, przy których nie trzeba wylewać wodospadu łez, aby dobrze się przy nich bawić (tak, są takie tytuły). To historia o wzajemnej fascynacji, chęci pomocy i poświęceniu, poszukiwaniu siebie i uzdrawianiu. Zarówno serca, jak i duszy. I nawet, jeśli ostatecznie nie jest to mój ulubiony tom („Bez serca” i „Bez rozwagi” wysoko postawiły poprzeczkę), to i tak cudownie się bawiłam i będę polecać tę serię bez końca (swoją drogą, Elsie mogłaby się zainspirować i tworzyć kolejne tomy w nieskończoność - kowbojska saga brzmi świetnie). Zakończenie ma w sobie coś symbolicznego i nawet mam w głowie pewne porównanie, ale nie będę się nim dzielić, żeby za mocno nie spojlerować. Czuję się wzruszona, poruszona i… już tęsknię. Za Chestnut Springs, za Eatonami, za ich małym, rodzinnym ranczem. Coś czuję, że dzięki tej serii przekonam się do rereadów, bo naprawdę nie jestem gotowa na to pożegnanie. Yeehaw!

thou.sandlives Panek Milena

Dziewczyna na jedną noc. Nie pasujemy do siebie #3

„Dziewczyna na jedną noc” Penelope Ward & Vi Keeland to gorący, współczesny romans, który stanowi trzecią część serii „The Law of Opposites Attract”, ale może być czytany jako osobna historia. 💘 Przypadkowe spotkanie i… eksmisja? Owen i Devyn spędzają razem niesamowitą noc, po której Devyn znika bez śladu. Wyobraźcie sobie ich zdziwienie, gdy kilka dni później spotykają się ponownie. Okazuje się, że Owen jest jednym z właścicieli kamienicy, a Devyn lokatorką, którą ma… wyrzucić na bruk! 😱 Skomplikowane życie Devyn, która nie jest w Nowym Jorku dla przyjemności. Przyjechała opiekować się swoim nastoletnim rodzeństwem, porzuconym przez matkę. Jej życie jest pełne wyzwań i nie szuka związku. Uparty i czuły Owen mimo początkowych trudności nie poddaje się. Jego determinacja, by zdobyć serce Devyn, i wsparcie, którego jej udziela, czynią go naprawdę słodkim i uwodzicielskim bohaterem 😍 ✅️ Zalety książki to niesamowita chemia. Iskry między Owenem a Devyn skrzą się od ich pierwszego spotkania, a napięcie erotyczne rośnie z każdą stroną 🔥 Emocjonalna głębia. Książka to nie tylko gorący romans. Autorki przemyciły wątki porzucenia, trudnego dzieciństwa i odpowiedzialności rodzinnej, co nadaje historii prawdziwej wagi i wzrusza 😢 Niespodziewane zwroty akcji. Gdy wydaje się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, pojawiają się zaskakujące zwroty akcji (m.in. wątek niespodziewanej ciąży), które trzymają w napięciu i uniemożliwiają odłożenie książki! 🙈 Przepiękna przyjaźń. Dynamika między Owenem a jego przyjaciółmi z kamienicy jest pełna żartów i wsparcia, co wprowadza do książki lekkość i wspaniałe poczucie wspólnoty. 🚫 Ewentualne wady. Dla osób, które czytają dużo romansów, pewne elementy fabuły mogą wydać się nieco przewidywalne. Książka zawiera sceny o wyraźnie seksualnym charakterze i podejmuje trudne tematy, takie jak toksyczne relacje czy przemoc emocjonalna, co może nie odpowiadać każdemu czytelnikowi ⚠️ Czytając tę historię, doświadczyłam całej gamy emocji. Uśmiech na twarzy 😊 podczas zabawnych, lekkich scen i romantycznych gestów Owena. Wzruszenie 🥰 na widok jego oddania i troski o Devyn i jej rodzeństwo. Napięcie i zaskoczenie 😮 gdy autorki zaserwowały kolejne, nieprzewidziane zwroty akcji. Ulga i poczucie spełnienia 😌 gdy para przetrwała wszystkie burze i zbudowała swoje szczęśliwe zakończenie ❤️ „Dziewczyna na jedną noc” to porywająca i emocjonalna opowieść, która idealnie łączy w sobie namiętność, humor i wzruszenie. To książka, którą czyta się jednym tchem, a Owen na długo zostanie w moim sercu i pamięci 💖 Moja ocena: 10/10🌟 Gorąco polecam ją wszystkim miłośniczkom romansów!

Brunette Books Walota Kamila

Puck Off

Po dwóch pierwszych tomach, które opierały się na zbliżonych motywach, tutaj dostajemy zupełnie coś innego 💙 Książkę praktycznie pochłonęłam, nie mogłam się od niej oderwać 💙 początkowo zaskoczyła mnie zmiana narracji w porównaniu z poprzednimi tomami, gdzie męska perspektywa pokazywała się na końcu książki, tutaj mamy wgląd w głowę Matta dużo wcześniej co patrząc na akcję książki jest na plus 😊 Relacja Ross i Matta rozwija się bardzo szybko (lubię czasem sięgnąć po fastburny 🤭) a chemia i przyciąganie między nimi było bardzo wyczuwalne. Miał ich łączyć układ zachowany w tajemnicy, bo w końcu razem pracują, a ona nie chce spotykać się z hokeistą, ale z czasem, jak to w romansach, układ przestał być układem. Świetnie został opisany rozwój ich uczuć, chociaż Ross nie do końca była ich świadoma… Bardzo podobała mi się determinacja Matta w zdobywaniu jego Różyczki 😍 i chociaż był młody to bardzo dojrzały i odpowiedzialny 💙 nie można zapomnieć o Frodo 💙🥹 Nie jest to lekka książka o szybkiej miłości… to książka o strachu przed zaufaniem, stracie, walce ze słabościami. Ludka nie boi się opisywać trudnych emocji i robi to doskonale! Idealnie przeplata momenty trudne z tymi zabawnymi 💙 Klimat drużyny rewelacja🔥💙 to jak początkowo nie przepadali za Mattem a ostatecznie byli jak rodzina 🥹 podobało mi się też to, że jest tu sporo hokeja a nie jest on tylko tłem wydarzeń. Bardzo lubię jak w kolejnych książkach pojawiają się bohaterowie poprzednich części 💙 a tutaj mamy jeszcze uniwersum z serią Less od i to wszystko się tak pięknie łączy i przeplata 🥹🥰 Puck off dołącza do listy moich ukochanych hokejówek i na pewno do niej wrócę 💙

czytam.troche.ksiazek Bencal Agnieszka

Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób

Jaki wpływ mają emocje na to, jak się czujemy? „Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób” to książka, która pokazuje, że ból fizyczny nie zawsze ma swoje źródło w ciele. Czasami jego przyczyną są emocje, których nie potrafimy nazwać ani wyrazić, a które latami kumulują się w naszym organizmie, czekając, aż w końcu zostaną zauważone. Ewa Klepacka-Gryz prowadzi czytelnika przez poszczególne partie ciała, pokazując, że za każdym napięciem, bólem czy dolegliwością może kryć się niewyrażone uczucie - złość, żal, lęk, smutek. Autorka nie ogranicza się do teorii. Odwołuje się do własnych doświadczeń oraz historii osób, z którymi pracowała w gabinecie, dzięki czemu książka nabiera bardzo ludzkiego, intymnego wymiaru. Znajdziemy tu również praktyczne wskazówki, które pomagają zrozumieć, jak w domowych warunkach można wsłuchać się w swoje ciało, rozluźnić je i dać mu przestrzeń do oddechu. To nie tylko poradnik, ale też zaproszenie do uważności - do zatrzymania się i zadania sobie pytania, co naprawdę mówi do mnie moje ciało. Czy ten ucisk w klatce piersiowej to tylko stres, czy może lęk, który od dawna próbuję zignorować? Czy ciągłe napięcie karku to efekt pracy przy komputerze, czy może ciężar odpowiedzialności, którą dźwigam każdego dnia. Książka jest też bardzo estetycznie wydana. Podział na rozdziały poświęcone konkretnym częściom ciała, wyraźne sekcje, czytelny układ i subtelne grafiki sprawiają, że łatwo odnaleźć interesujące nas fragmenty i zatrzymać się przy nich na dłużej. Jedyny minus to grzbiet, który niestety potrafi się łamać podczas czytania - a ja naprawdę staram się obchodzić z książkami delikatnie. To niezwykłe, że specjaliści potrafią po samej postawie, sposobie poruszania się czy nawet mimice odczytać nasze emocje, lęki i doświadczenia. Jeszcze bardziej niezwykłe - i trochę przerażające - jest to, jak bardzo potrafimy ignorować sygnały, które wysyła nam ciało. Czasem wystarczyłoby zatrzymać się na chwilę, pozwolić sobie na słabość, przyznać do zranienia, by zrobić pierwszy krok w stronę uzdrowienia. Ta książka to czułe przypomnienie, że ciało i emocje są nierozerwalnie ze sobą związane, a prawdziwe zdrowie zaczyna się tam, gdzie uczymy się słuchać samych siebie.

kryzys.czytelniczy Kurenda Aldona