Recenzje
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
Do przeczytania „Bez nadziei” zbierałam się bardzo długo ze względu na fakt, że będzie to zakończenie, a ja nie chciałam się rozstawać z bohaterami, dzięki którym poczułam spokój i dużo komfortu… Bailey przez swoją rodzinę, jest traktowana przez mieszkańców z pogardą, nie może znaleźć pracy, jedyną z osób które zawsze były dla niej miłe był Beau, który po powrocie z misji, w której uratował życie a wraz z tym przeżył dwa tygodnie w jaskini, przestał czuć, nie cieszył się życiem. Bailey jest twarda, było mi przykro gdy czytałam o wszystkich niemiłych słowach, które padały na jej temat i choć starała się to ukrywać to sprawiały jej ból, ale mimo wszystko miała też charakterek, podobało mi się jak otwarcie rozmawiała z Beau, gdy się nie hamowała. Beau przeżył piekło i w książce mamy opisane wydarzenia, które nie pozwalają mu normalnie funkcjonować chociażby koszmary, lecz trochę mi zabrakło skupienia się na tym wątku, większych emocji. Pomiędzy bohaterami jest spora różnica wieku, on stara się jej nie wykorzystać, ona zaś swoją bezpośredniością oświadcza, że chce czegoś więcej, uwielbiam rozwój ich relacji, to że od początku potrafili się tak zrozumieć. Beau dbał o Bailey, to w jej sprawie wszedł do rzeki, spędzał czas przy barze, aby nie była sama, urzekły mnie jego gesty, a wraz z tym końcówka, nawet nie odczułam złości na wiadomość jaką wyjawił, bo jego oddanie mi to wynagrodziło. Uwielbiam tę serię, jestem poruszona ostatnimi stronami, od tej części nie mogłam się oderwać, cieszyłam się gdy czytałam o rodzinie w komplecie, o wszystkich przepychankach. Zdecydowanie niejednokrotnie do niej powrócę.
Bezwzględnie Twój. Królewscy fae z Edenu #1
𝓑𝓮𝔃𝔀𝔃𝓰𝓵𝓮𝓭𝓷𝓲𝓮 𝓣𝔀𝓸𝓳 - 𝓙𝓪𝓶𝓲𝓮 𝓐𝓹𝓹𝓵𝓮𝓰𝓪𝓽𝓮 𝓗𝓾𝓷𝓽𝓮𝓻 3/5⭐️ ˚୨୧⋆。˚ ⋆𝓡𝓮𝓬𝓮𝓷𝔃𝓳𝓪˚୨୧⋆。˚ ⋆ 💋W tej książce większą rolę gra romans niż fantastyka, choć muszę przyznać, że pomysł na fabułę był ciekawy. Nie bawiłam się źle czytając tę historię, były nawet momenty, w których się śmiałam. 💋Mój ulubiony moment w książce to ten, kiedy Amelia odgrywała się na Orze i pokazała jej kto tu rządzi, a Rennick kompletnie nie miał nic przeciwko temu mimo tego, że Ora to jego przyjaciółka od dziecka. Podoba mi się to, że Ren postawił swoją kobietę na pierwszym miejscu i zrobiłby dla niej wszystko. 💋Jeśli jesteście fanami spicy romansu z dodatkiem fantastyki to ta historia może przypaść wam do gustu.❤️🔥
Dark desires
„Dark Desires” Leny Serkowskiej to zupełnie inna liga - to mroczny, psychologiczny thriller z elementami romansu, w którym miłość i przemoc mieszają się w niebezpieczną grę. Głównym bohaterem jest Zander Wood — cichy, opanowany młody mężczyzna, który próbuje udowodnić swojemu ojcu, że zasługuje na uznanie. Jego metody są jednak skrajne: jest płatnym zabójcą, a jego życie to ciąg manipulacji i przemocy.  Na jego drodze staje Neventhi, przyjaciółka brata Zandera. Między nimi od zawsze było napięcie i wzajemna wrogość — kiedyś to ona uratowała mu życie, a teraz oboje są postawieni w sytuacji, która może ich zniszczyć.  Tragedia w ich otoczeniu - śmierć przyjaciela Neventhi, Ria - staje się punktem zwrotnym. Przy jego ciele zostaje znaleziona drewniana laleczka z wypaloną literą „I”, co rozpoczyna grę o życie, w której stawki są bardzo wysokie.  Serkowska nie boi się pokazać mrocznej strony relacji międzyludzkich - jej bohaterowie to nie idealne postacie, lecz ludzie zranieni, ambicjonalni, pełni sprzeczności. Konflikt między nimi ma głęboki wydźwięk psychologiczny, a ich walka to nie tylko fizyczne starcia, ale też moralne dylematy. Narracja jest szybka - krótki rozdziały dodają dynamiki, a zagrożenie czai się na każdym kroku. „Dark Desires” to książka, która wciąga nie tylko akcją, ale także pytaniami: ile można poświęcić, by być uznanym? Jak dalece manipulacja może być formą miłości? Podsumowując: to propozycja dla czytelników, którzy lubią romanse z pazurem i mroczne, pełne napięcia historie, w których nic nie jest czarno-białe.
Ptaki, które śpiewają nocą
Nawet nie wiecie, jak bardzo byłam ciekawa tej historii. Już po przeczytaniu samego opisu, nie mogłam się jej doczekać. I o mój boże, ta książka była tak bardzo przyjemna i cudowna. Czytałam ją z uśmiechem na twarzy. Cały pomysł, na fabułę jest bardzo ciekawy, i zaskakujący. Akcja, cały czas się toczy, a przed naszymi bohaterami tworzą się nowe wyzwania. Bardzo przyjemnie się czyta, przez całą książkę wydawało mi się jakbym płynęła. Styl pisania, Marty jest przyjemny i komfortowy. Akcja, toczy się w odpowiednim czasie. Uwielbiam to, że wszystko zostało opisane w tak dokładny sposób. Cała podróż, kamperem, została bardzo fajnie przedstawiona, bardzo głęboko można się w to wczuć, ten klimat jest cudowny. Z każdym kolejnym rozdziałem byłam coraz bardziej ciekawa, co danego dnia spotka naszych bohaterów, i nie zawiodłam się, ich podróż jak i cała historia okazały się bardzo ciekawe, oraz wciągające. Jak już jestem przy naszych bohaterach, to pokrótce o nich opowiem. Zacznę tutaj od Savannah, jejku polubiłam ją od samego początku, wydaje się być tak cudowną osobą. Znalazłam w niej też, duże zrozumienie, oraz poczułam, że w pewnych kwestiach jesteśmy do siebie bardzo podobne. Uwielbiam jej humor, i to jak została przedstawiona. Z każdym, kolejnym rozdziałem, możemy dowiedzieć się o niej jeszcze więcej, powoli sama się otwiera i zaczyna więcej mówić. Natomiast jeśli chodzi o Austina, ten bohater, tak samo skradł moje serce. On także powoli, zaczyna się otwierać, z czego bardzo się cieszę, bo mogłam go mocniej zrozumieć. Jego historia wywołała we mnie naprawdę, wielkie emocje. Kocham ten duet, i to jacy względem siebie są. Nikt ich z niczym nie śpieszy, powoli wzajemnie się poznają, i otwierają przed sobą. Całkowicie ta dwójka skradła moje serce. Już nie mogę się doczekać kontynuacji, bo mam tak wiele pytań. Historia idealna na takie wieczory jak teraz, razem z bohaterami, możemy udać się w podróż, pełną ciekawych wydarzeń.
Twarda sztuka. Flash Bang #2
Meghan March nieodmiennie zachwyca techniką oraz pomysłowością nawet w krótszej wersji swoich romantycznych opowieści. Czy i tym razem stanęła na wysokości zadania? Zdecydowanie! Na początek warto zaznaczyć, że zachowanie chronologii nie jest obowiązkowe. To bardziej uniwersum emocjonalnych uniesień niż ciąg przyczynowo-skutkowy, ale osobiście polecam zacząć od początku. Raz, March pisze bardzo dobrze, ekscytująco i z zabarwieniem ironiczno-sarkastycznym, więc jej bohaterowie mają pazur, wszyscy, także ci pozornie niewiele wnoszący do fabuły. Dwa, tutaj atmosfera romantyzmu dyktowana jest surowymi warunkami prozy życia, nie ma słodkich, naiwnych scen przyprawiających o mdłości a konkretne zdarzenia przyspieszające bicie serca. To, oraz znaczący, wysoki poziom, łączy obie części serii. Lia przeszła przez piekło, ale dzięki dwóm komandosom odnalazła swoje miejsce na farmie. Mogła zacząć od nowa i w końcu poczuć się bezpieczna. Cam i Travis byli przyjaciółmi walczącymi u swojego boku. Podzieliła ich natomiast obecność zniewalającej dziewczyny. Nikt nie spodziewał się, że Lia nie będzie chciał wybierać. Będzie chciała ich obu. Myślę, że tło wydarzeń warto potraktować z przymrużeniem oka. Świat po apokalipsie pełen niekontrolowanego chaosu stanowił niemałe zagrożenie dla bohaterów, ale oni sami niekoniecznie wydawali się tym wszystkim przerażeni. Liczyły się emocje a tych było co nie miara, ponieważ autorka po raz kolejny sięgnęła po pełnokrwisty romans z silnymi namiętnościami. Fabuła wyraźnie dedykowana wyłącznie pełnoletnim czytelnikom mimo swoich niewielu stron rozpalała do czerwoności. Jednak March nie zapomina o akcji, jej fabuła ma sens oraz konkretny bieg, kilka wątków nakłada się na siebie tworząc spójną całość zachwycając podejściem do tematu oraz dużą szczegółowością zdarzeń. "Twarda sztuka" to tytuł idealnie oddający sens całej fabuły. Czytamy bowiem o bohaterce wystawionej na ogromną próbę, która udowadnia czytelnikom siłę swojego charakteru. A romans? On podsyca osobowość postaci i udowadnia nieszablonowe myślenie Maghan March. Lektura w sam raz na jedno leniwe popołudnie, krótka, ale jednocześnie pomysłowa, treściwa i ekscytująca od pierwszej do ostatniej strony!