ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Ptaki, które śpiewają nocą

Co powiecie o książce, w której główna bohaterka ucieka ze swojego ślubu i wyrusza w podróż różowym camperem? Bo ja wam powiem, że jestem na tak. Już sam opis mnie zaciekawił, a że lubię pióro Marty, to byłam bardzo podekscytowana na myśl o tej historii. Szczerze mówiąc, bardzo podziwiam naszą bohaterkę za podjęcie tak wielkiej decyzji, bo nie oszukujmy się, część z nas na pewno by na to nie wpadła, więc byłam bardzo ciekawa jak dalej potoczy się fabuła i czy będzie żałowała swojej decyzji. Już z samego początku bardzo się wciągnęłam, super czytało mi się o losach Savannah oraz Austina, mężczyzny który… wyruszył razem z nią! Bardzo przyjemnie płynęło mi się przez fabułę, Marta ma lekki styl pisania, a jednocześnie bardzo porywający. Świetnie też wykreowała relację między tą dwójką, ja jestem ich fanką. Motyw podróży camperem skradł moje serce, uwielbiam takie wątki i Marta zrobiła to naprawdę super. Bardzo dobrze się bawiłam podczas czytania i uważam, że nie jest to zwykła historia, bo można z niej coś wyciągnąć. Myślę też, że większość osób może w jakimś stopniu odnaleźć w tej książce cząstkę siebie. Czekam z niecierpliwością na kontynuację, a pierwszy tom jak najbardziej wam polecam!! 𝟖/𝟏𝟎✯ .·:¨༺

bookove_ Świerczek Klaudia

Recenzownik. Mój książkowy journal

♪ To takie pudełko na moje czytelnicze myśli — otwieram i czuję, że ktoś pomyślał o każdym detalu. Recenzownik daje przestrzeń, by zatrzymać chwilę po lekturze, przelać emocje i nadać im porządek. Jest cichy, a jednocześnie bardzo obecny — idealny do tych wieczorów, kiedy książka jeszcze we mnie gra. ♪ Journal zawiera: listy TBR, szczegółowe karty recenzenckie (autor, gatunek, krótkie streszczenie, ulubione cytaty, ocena, emocje), miesięczne i roczne podsumowania, książkowe wyzwania oraz miejsce na notatki i plany. Wszystko poukładane tak, żeby prowadzenie recenzji stało się rytuałem, a nie obowiązkiem. ♪ Mocne strony: - praktyczny układ, - estetyczne wykonanie, - pomaga śledzić rozwój czytelniczy, - świetny dla twórców książkowych treści. ♪ Słabe strony: - dla osób potrzebujących pełnej swobody może być zbyt szablonowy, - chciałabym trochę więcej miejsca na dłuższe notatki. ♪ Podsumowanie emocji: ciepły, uporządkowany, daje poczucie spokoju i sensu po każdej przeczytanej książce. Ocena: 9/10

Tiktok Ołów Maja

Titek i sposób na zasypianie

💙Poznajcie kolejną część przygód uroczego, małego bohatera! “Titek i sposób na zasypianie” to świetna pozycja, która będzie wsparciem dla maluchów w nauce samodzielnego zasypiania. Będzie także pomocna dla rodziców, ponieważ zawiera porady i podpowiedzi, jak pomóc dziecku w zdobywaniu nowych umiejętności. Pora spania, ale Titek, choć strasznie ziewa🥱, twierdzi, że nie jest zmęczony. Po co właściwie jest sen? Mama tłumaczy synkowi, że sen jest jak paliwo. Jest nam potrzebny, żeby mieć siłę💪🏼 i energię i żeby śnić fajne sny. Titek bardzo chciałby polecieć na Księżyc. Może właśnie sen go tam zabierze? Koniecznie sprawdźcie!😀 Oprócz ciekawej historii i porad dla rodziców, w książeczce znajdziemy piękne i barwne ilustracje🌈, które idealnie dopełniają treść. Znajdziemy także zadania dla dzieci, które sprawią, że wspólne czytanie będzie jeszcze większą frajdą. Ta lektura nie tylko pomoże maluchom zrozumieć potrzebę snu, budować pozytywny stosunek do odpoczynku i zwalczać strach przed ciemnością, ale uczy także empatii i nazywania emocji towarzyszących wieczornemu rytuałowi. Pokazuje również piękną relację z rodzicem - jak wielkimi wartościami są bliskość i wspólne rozmowy. To będzie idealna książka na dobranoc🥰

Garstka Inspiracji Piela Paulina

Nate. Aussie Brothers #2

,,CZY WZAJEMNA NIECHĘĆ MOŻE SIĘ ZAMIENIĆ W FASCYNACJĘ?" ✍ Ella Greenfield to trzydziestoletnia kobieta, która została wystawiona na najtrudniejszą próbę - musiała podjąć się opieki nad synem swojej kuzynki Ann, która niestety zmarła. Cooper to wspaniały chłopiec, ale ta tragedia go dobiła. Przez co miała jeszcze trudniej, by się w tym odnaleźć. Ze wszystkich sił starała się zapewnić mu godne i spokojne życie, dlatego gdy tylko pojawiała się posada w firmie, którą prowadzi znajomy jej przyjaciółki - nawet sekundy nie zastanawiała się czy to dobry pomysł. Tym bardziej, że musiała zrezygnować z dotychczasowej pracy, ponieważ jej szef gbur nie płacił na czas i traktował ją jak rzecz. Dodatkowo miała nieprzyjemną sytuację na parkingu, gdzie na moment straciła z oczu Coopera, chwilę później zobaczyła, że prowadzi go jakiś mężczyzna. Sytuacja nabrała tempa. Awantura, wymiana zdań, oskarżenia, policja ... Tylko wtedy jeszcze nie wiedziała, że właśnie poznała swojego nowego szefa. ✍Kochani jest to idealna książka dla osób, które tak jak my kochają romanse biurowe. Tym razem znajduje się w kategorii spicy i uwierzcie nam, że właśnie taka jest. Bardzooo Spicy. Dlatego sięgając po nią miejcie to na uwadze, żeby później nie było niepotrzebnych dram 😅 Jak wiecie, bądź też nie i właśnie w tym momencie się dowiecie to Karolina jest fantastyczną kobietą, która jak wydaje książkę to musi być to petarda. Uwielbiamy to jak pisze, czyli prosto, ze smakiem, często z lekkim dreszczykiem, a przede wszystkim z uczuciem. Wydaje nam się, że przyciąga nas szczególnie właśnie ta prostota. Czyli tekst bez wymyślania, zrozumiałe słowa i fakt, że bohaterowie oraz ich historie są takie prawdziwe- z życia codziennego. Wiadomo takiego faceta jak Nate- ciężko nam byłoby znaleźć 😅 Przystojny, męski, charaktery, ale nie myślcie, że jest on bez wad, ponieważ jego upór, determinacja i zazdrość - nie raz zostanie pięknie przedstawiona w książce. No i nie raz odczuje jego zawziętość oczywiście Ann, która pomimo tego, że na początku była dosyć cicha ( oczywiście, były wyjątki i broniła jak lwica osób dla niej bliskich- oczywiście mowa o sytuacji, gdy para się poznała 🤣) , skryta to z czasem też nabrała takiego mocniejszego temperamentu. Możliwe, że było to spowodowane bliższymi kontaktami z jej nowym szefem, kto wie ... ale to już zostawimy Wam do oceny. To co nas najbardziej urzekło to oczywiście mały Coop, który sprawił że powieść nabrała takiego rodzinnego ciepła. I z takiej ostrej i mocnej fabuły, gdy tylko on się pojawiał robiło się tak otulająco i miło. Co bardzo fajnie łączyło się w całość. Bo oprócz hot romansu, dostaliśmy również taką rodzinną historię, która była bardzo potrzebna żeby wszystko ze sobą idealnie współgrało. Serdecznie Wam polecamy obie części. A uwierzcie Nam, że różnią się one od siebie, dosłownie wszystkim. Więc warto przeczytać obie.

sisters_as_books Pietrecka Sandra

Ptaki, które śpiewają nocą

Drogi Czytelniku, są autorki, które jednym słowem sprawiają, że mięknie Ci serce, a po skończeniu ich książek nie dość, że płaczesz i nie możesz przestać, to jeszcze chcesz więcej. Taką autorką jest dla mnie Marta, którą poznałam przy premierze jej debiutu — nie mogłam pominąć jej 8 książki, przez którą nadal nie mogę się pozbierać, ale czy to w ogóle będzie możliwe? Gdyby ktoś dałby mi możliwość cofnięcia się w czasie i przeczytania ją ponownie, bez znajomości, zgodziłabym się bez zawahania. Znam wszystkie książki Marty, dlatego sądziłam, że wiem, czego się spodziewać i że chusteczki muszę mieć pod ręką, lecz pierwszy rozdział pokazał, jak bardzo się myliłam — Marta swoją ósmą książką weszłam w tę część mojego serca, o której nie miałam pojęcia. To nie tylko sprawiło, że bawiłam się lepiej, niż przypuszczałam, bo momentami utożsamiałam się z bohaterami, ale sprawiło także, że po skończeniu długo myślałam nad tym, co chciałam przekazać nam, czytelnikom. Tym razem poznajemy historię Savannah, która miała jasno określony plan i nie zamierzała zbaczać z drogi, aż spotkała…Austina. Chłopak uwielbiał działać bez planu i podejmować złe decyzje, które niekoniecznie muszą się tak kończyć. Savannah poznajemy w momencie, gdy ucieka w dniu ślubu, żeby ruszyć w podróż po kraju starym, różowym kamperem siostry — na początku, choć podziwiamy jej decyzje, bo nie każdy byłby skłonny zaryzykować całe swoje życie, to nie rozumiemy, dlaczego tak się stało i nie możemy doczekać się, aż Marta nam to wyjaśni. Już po tym wiesz, Drogi Czytelniku, że ich ścieżka złączyła się w dość ciekawy sposób — w końcu niecodziennie widzi się kobietę w sukni ślubnej, która jeździ różowym kamperem. Ten dzień odmienił ich życie, sprawił, że dwoje ludzie odnalazło w końcu swoje szczęście, upragniony spokój, chociaż oni sami jeszcze o tym nie wiedzą. Marta nie od początku rzuca ich na głęboką wodę — daje im, a raczej Savannah czas na poukładanie sobie wszystkiego w głowie, ponieważ zawsze miała plan, zawsze wiedziała, co robić, a teraz miała pustkę… Dopiero wtedy zaczyna się prawdziwa zabawa, a my, czytelnicy, nawet nie myślimy, żeby odłożyć książkę na bok. Tu nie znajdziesz dynamicznej akcji, a samo życie, które lubi podkładać kłody pod nogi, pokazując, że bez planu również da się funkcjonować. Zanim dowiemy się nieco więcej o przeszłości bohaterów, która przynosiła ich w to miejsce, minie trochę czasu, dzięki czemu widzimy, jak powoli się przed sobą otwierają, można mówić już o zaufaniu — w końcu są zdani tylko na siebie. Jak u Savannah łatwo domyślić się, co się wydarzyło, tak historia Austina ciągle stoi pod znakiem zapytania. Mimo że Marta odpowiedziała na nasze nurtujące pytania, to czuję, że nie jest to koniec i jeszcze czymś nas zaskoczy — czymś, co doszczętnie złamie nasze serce. Autorka, jak w każdej swojej książce, zdecydowała się poruszyć ważny temat, tym razem był to temat śmierci i związanej z nią żałoby. Zapewne wiesz, Drogi Czytelniku, bo mówiłam o tym wielokrotnie, że sama się teraz z tym zmagam, dlatego mogę utożsamić się z bohaterami oraz lepiej zrozumieć to, co czują. Marta pokazuje, jak w tym cholernie trudnym procesie, rodzice mogą krzywdzić swoje drugie dziecko, nawet nieświadomie. Często rodzice po stracie dziecka zamykają się w sobie, przeżywają ten ból na swój sposób i byłoby to w porządku gdyby…nie mieli jeszcze innych dzieci, które nie potrafią również z tym żyć. Brak rozmowy, chowanie rzeczy, należących do nieżyjącej pociechy, a co najgorsze — obwinianie tego drugiego o śmierć, mimo że nie jest niczemu winne. Marta nie oszczędzała na opisach, przez co łzy się nie hamowały. Skoro mowa o opisach, to nie oszczędzała ich także w kwestii podróży, bo tak, podróżujemy różowym kamperem razem z bohaterami. Dzięki barwnym opisom miejsc, które nie są oczywiste, możemy poznać zakamarki świata i czuć, że jesteśmy tak razem z nimi, odczuwając te wszystkie emocje. Jako osoba, która mało podróżuje, cieszę się, gdy w lekturze mogę poznać to, co nieznane i to, na co możliwe, że nie zwróciłabym uwagi. Po skończeniu nabrałam ochoty na taką podróż w nieznane i to jeszcze różowym kamperem, który nie jest tylko pojazdem — ma duszę, którą udało nam się poznać. Drogi Czytelniku, jeśli motyw slow burn, to motyw, przez który tracisz głowę, to lepiej przygotuj się na prawdziwą jazdę bez trzymanki! Najbardziej w pracach Łabęckiej lubię wątek romantyczny, jednak tu pokazała zupełnie coś innego. Coś, co nie tylko wbija się w sam środek serca, lecz też pokazuje, że miłość to nie same wesołe momenty — miłość to przede wszystkim poświęcenie, a to uczucie nie bierze się znikąd. Ich relacja nie rozwija się błyskawicznie — Savannah i Austin mają czas, żeby poznać swoje wady, zalety czy historię, która otwiera oczy i pozwala zrozumieć strach. „Ptaki, które śpiewają nocą” to tytuł, podczas którego nie da się nie płakać, uśmiechać czy śmiać w niebogłosy. To prawdziwa sinusoida — na jednej stronie próbujesz powstrzymać łzy, ale ze śmiechu, a na drugiej wyjesz jak bóbr, bo tak bardzo rozumiesz bohaterów. Marta stworzyła nostalgiczną opowieść, jednak to nie sprawi, jak widzisz, że zabawy nie będzie. Jestem wdzięczna, że w takim czasie mogłam przenieść się z bohaterami do miejsc, które będą jak lekarstwo. Mam nadzieję, że druga część jest już gotowa, bo jest potrzebna na wczoraj!

booktok_zaczytana Gleba Julka