Recenzje
Overthinking. Jak radzić sobie z nadmiernym myśleniem. Inteligencja emocjonalna. Harvard Business Review
„Overthinking. Jak radzić sobie z nadmiernym myśleniem. Inteligencja emocjonalna” to książka, która uderzyła we mnie bardziej, niż się spodziewałem. Niby każdy z nas zna to uczucie, kiedy jedna myśl potrafi zamienić się w lawinę analiz, scenariuszy i niekończących się pytań „co jeśli…” ale dopiero ta lektura pokazała mi, jak bardzo overthinking potrafi odbierać spokój i energię. Największą siłą tej książki jest jej konkret. Nie znajdziecie tutaj pustych motywacyjnych frazesów ani sztucznego „myśl pozytywnie”. Zamiast tego dostajemy rzetelne spojrzenie na to, dlaczego nasz umysł wpada w pułapkę nadmiernego analizowania i jak można stopniowo odzyskać nad nim kontrolę. Bardzo podobało mi się to, że autorzy nie moralizują, tylko pokazują praktyczne sposoby radzenia sobie z natłokiem myśli i stresem. To jedna z tych książek, przy których co chwilę łapałem się na myśli: „To dokładnie o mnie”. Szczególnie mocno wybrzmiał dla mnie temat paraliżu decyzyjnego i rozpamiętywania sytuacji, na które i tak nie mamy już wpływu. Lektura uświadamia, ile energii tracimy na walkę we własnej głowie zamiast po prostu działać i żyć spokojniej. Ogromnym plusem jest także forma. Krótkie i treściwe rozdziały sprawiają, że książkę czyta się naprawdę szybko, ale jednocześnie zostawia po sobie mnóstwo refleksji. To nie jest poradnik, który przeczytacie i odłożycie na półkę. To książka, do której chce się wracać wtedy, gdy głowa znowu zaczyna pracować na zbyt wysokich obrotach. Jeśli macie wrażenie, że czasami bardziej męczy Was własny umysł niż rzeczywistość wokół, zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję. „Overthinking” nie obiecuje magicznego rozwiązania wszystkich problemów, ale daje coś dużo cenniejszego: świadomość, konkretne narzędzia i poczucie, że naprawdę można nauczyć się żyć spokojniej.
Riley Thorn i trup w ogrodzie
Hej. Lubicie czytać komedie? Znacie twórczość autorki? CZY JASNOWIDZENIE DOPROWADZI RILEY DO MORDERCY? Imprezę urodzinową Nicka, chłopaka Riley i prywatnego detektywa przerywa niezapowiedziany gość. Były mąż Riley a zarazem znany celebryta Griffin Gentry. Mężczyzna to straszny narcyz i ogropny człowiek, z którym kobieta rozwiodła się kilka lat temu. Błaga Nicka i Riley o pomoc, jęczy o ratunek przed zamachem na swoje życie. Na nieszczęście dla Griffina Nick nie zgadza się na podjęcie zlecenia. Lecz mężczyzna nie działa sam pracuje z nim panna Penny, która lituje się nad Gentrym i oferuje usługi firmy detektywistycznej. Sprawy nabierają tempa, wszystko zmienia się jeszcze bardziej gdy w ogrodzie Griffina znajdują zwłoki mężczyzny. Na listę podejrzanych trafia coraz więcej osób. Do akcji wkraczają sąsiedzi Riley, czyli emeryci i renciści, którzy chwilowo mieszkają u kobiety. Każda para rąk i uszy się przyda przy śledztwie. Czy staruszkowie pomogą czy tylko będą przeszkadzać? Czy dar jasnowidzenia pomoże w sprawie? I msjwazniejsze pytanie czy Griffin wyjdzie z tego beż uszczerbku na zdrowiu? Tego dowiecie się sięgając po książkę, którą gorąco polecam 😉 To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i coś czuję, że nie ostatnie. Spodobał mi się jej styl i pomysłowość. To nie jest zwykła komedia romantyczna, posiada ona motyw kryminalny. Od pierwszej strony wciągnęłam się w tą historię, czytałam ją z zapartym tchem. Byłam ciekawa jaki będzie kolejny krok. Czy coś jeszcze mnie zaskoczy. Bardzo polubiłam bohaterów, a szczególnie tych staruszków, którzy mieli różnie perypetie. Panna Penny oczywiście wymiatała, śmiałam się co chwile z jej pomysłów. Książka ma trochę więcej stron niż 300 i można było ja szybciej przeczytać lecz mi to trochę zeszło z powodu braku czasu. Ale za to delektowałam się tą historią jak dobrym ciastem lub tortem urodzinowym. To był naprawdę przyjemny czas móc czytać tą historię. A zakończenie! Tego nie nie domyślam, byłam bardzo zaskoczona gdy odkryłam kto za tym wszystkim stoi. Szczerze polecam Czekam na kolejnego tomy z tej seri.
Śmiertelna królowa
„Śmiertelna Królowa” to jedna z tych książek, które potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć - szczególnie jeśli lubicie romantasy z dworskim klimatem, motywem aranżowanego małżeństwa i powoli rozwijającą się relacją między bohaterami. To historia o wampirach, ale zupełnie innych niż te, do których przyzwyczaiła nas popkultura. Nie piją ludzkiej krwi, nie są bezwzględnymi potworami, a ich społeczeństwo opiera się na własnych zasadach, polityce i matriarchacie, który nadaje całej historii bardzo ciekawy charakter. Po śmierci króla Seranii tron ma objąć jego syn, Natan. Problem w tym, że w kraju największą władzę posiadają kobiety, a społeczność nie chce zaakceptować mężczyzny jako samodzielnego władcy. Wyrocznia wskazuje więc rozwiązanie — książę musi poślubić ludzką dziewczynę, Calvię, która od lat nienawidzi wampirów. Dziewczyna trafia na dwór wbrew własnej woli i zawiera z Natanem układ: nauczy się wszystkiego, czego potrzeba, by zostać królową, a on pomoże jej odnaleźć zaginionego ojca. Już sam pomysł na fabułę był naprawdę świetny. Motyw człowieka zmuszonego do życia pośród istot, których się boi i nienawidzi, miał ogromny potencjał i w większości został dobrze wykorzystany. Bardzo spodobało mi się również przedstawienie świata - autorka zadbała o szczegóły, własne nazewnictwo, historię wampirów, a nawet dodatki takie jak mapy, drzewa rodowe czy słowniczek pojęć. Dzięki temu całość wydaje się dopracowana i spójna. Największą siłą tej książki są jednak bohaterowie. Calvia to postać silna, uparta i bardzo ludzka. Mimo że jej życie wywraca się do góry nogami, nie traci własnego charakteru i potrafi stawiać granice. Natan z kolei nie jest typowym dominującym księciem - jest spokojniejszy, momentami wręcz nieśmiały, ale jednocześnie bardzo troszczy się o komfort Calvii i stara się jej niczego nie narzucać. Ich relacja rozwija się niezwykle powoli, ale właśnie w tym tkwi jej urok. To prawdziwy slow burn - subtelny, delikatny i oparty bardziej na budowaniu zaufania niż nagłym romansie. Choć momentami chciałoby się więcej wspólnych scen i emocji, widać ogromny potencjał na rozwinięcie tej relacji w kolejnych tomach. Nie da się też nie wspomnieć o Dymitrze, który zdecydowanie kradnie każdą scenę, w której się pojawia. Jego humor i cięte riposty świetnie równoważą bardziej poważny klimat historii i dodają jej lekkości. Mimo wielu zalet książka nie jest jednak pozbawiona wad. Początek może być dość trudny - autorka wrzuca czytelnika prosto w środek świata i przez pierwsze rozdziały łatwo się pogubić. Momentami fabuła też trochę się dłuży, szczególnie w środkowej części, gdzie brakowało większej dynamiki i mocniejszego konfliktu wewnętrznego Calvii. Niektóre problemy rozwiązywały się zbyt szybko, przez co emocje nie zawsze wybrzmiewały tak mocno, jak mogłyby. Dopiero końcówka nabiera naprawdę świetnego tempa i serwuje plot twisty, które zostawiają czytelnika z ogromnym niedosytem. „Śmiertelna Królowa” to bardzo udany debiut i jednocześnie wyraźny wstęp do czegoś większego. Jeśli szukacie lekkiej, klimatycznej fantastyki z ciekawie przedstawionymi wampirami, motywem dworu, politycznych intryg i bardzo powolnego romansu, ta historia zdecydowanie może wam się spodobać. A zakończenie? Sprawia, że naprawdę trudno nie czekać na drugi tom.
Włoskie komplikacje
To kolejna książka autorki, która udowadnia, że Zuzia potrafi stworzyć historię idealną. Jej styl jest genialny, bohaterowie niesamowicie autentyczni, a cała fabuła po prostu płynie tak, że nie da się oderwać od lektury. Cała historia opiera się na przyjęciu weselnym i układzie, w którym Adam i Lisa muszą udawać zakochanych narzeczonych. Chłopakowi bardzo nie podoba się ten pomysł, ale dziewczyna ma jeszcze lepszy i bardziej bolesny powód, by się nie zgodzić. W końcu to brat jej przyjaciółki, który po ich wspólnym pocałunku nazwał ją błędem, na dodatek nawet tego nie pamięta. On również nosi w sobie pewnego rodzaju ból, po tym jsk była partnerka zdradziła go z jego własnym przyjacielem. Dla mnie ta książka to był absolutnie idealny motyw enemies to lovers, poprowadzony w świetnym tempie. Zapomnijcie o miłości od pierwszych stron! Bohaterowie najpierw szczerze się na siebie złoszczą, obrażają i momentami skaczą sobie do gardeł. Ich charaktery to totalne przeciwieństwa. Lisa to roztrzepany, uroczy promyczek, którego uwielbiają dosłownie wszyscy, a do tego niezwykle zdolna cukierniczka. Z kolei Adam to starszy, wiecznie poważny architekt, który rzadko zdejmuje swoją elegancką koszulę i jest wiecznie zapracowany. Całe to szaleństwo nie miałoby jednak miejsca, gdyby nie Emma, czyli siostra Adama. Dziewczyna uknuła plan idealny i dopracowany w najmniejszym szczególe, a jej głównym celem jest wyswatanie tej dwójki. Jeśli szukacie historii pełnej emocji, świetnego humoru i genialnego napięcia, musicie przeczytać „Włoskie Komplikacje”
Zaborczy tatuażysta
Czas na recenzję „Zaborczy tatuażysta” Kamili Wiśniewskiej. „Miał jedynie zamaskować jej blizny Postanowił ją naprawić Kawałek po kawałku Cassandra przeszła przez piekło. Młoda, niewinna dziewczyna, która marzyła tylko o tym, by kochać i być kochaną, została okrutnie skrzywdzona. I choć od strasznych wydarzeń minęło kilka lat, a jej oprawca został przykładnie ukarany, ona wciąż żyje w cieniu swoich lęków. Po przeprowadzce do Denver jej egzystencja ogranicza się do pracy, domu i codziennych zakupów. Cassie na nic więcej sobie nie pozwala. Aż w końcu, zainspirowana przez przyjaciółkę, postanawia wyjść życiu naprzeciw i wreszcie coś zmienić. Brandon zna Denver jak własną kieszeń. Wychowywał się w tym mieście pod opieką matki, wraz z czterema braćmi. Dziś z Charlesem, Philipem, Stanleyem i Tomem współtworzy najlepszy salon tatuażu w mieście: Five Brothers Tattoo. Choć każdy z braci jest utalentowany, to właśnie Brandona uznaje się za mistrza. Prawdą jest, że potrafi on w prawdziwie artystyczny sposób zakryć rysunkiem na skórze blizny, z którymi przychodzą do niego klienci. I to do niego zwraca się Casdandra” To jedna z tych książek, które czyta się za szybko. Było trochę spicy, trochę emocji i całkiem przyjemny klimat przez całą historię. Idealna książka na wieczór, kiedy chce się po prostu odpłynąć w lekkiej historii Moją ocena to 7,5/10