ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Fragile Shadow

Kategoria wiekowa: 18+ 4,5/5 ⭐️ ...nie wiem co mam nawet powiedzieć. Jestem świeżo po przeczytaniu historii Lory i Rave’a i po prostu patrząc się w jeden punkt, nie wiem co mam ze sobą zrobić. Piszę tą recenzje od razu po przeczytaniu, ponieważ myślę, że właśnie wtedy mogę oddać moje najszczersze wrażenia po przeczytaniu tej pozycji. Jest to ciężka książka, od tego możemy zacząć. Nie dziwię się, dlaczego pozycja jest przeznaczona dla czytelników 18+. Jest to cudowna historia, która przekazuje naprawdę wiele wartości. Jest to fikcja literacka, ale każdy powinien zrozumieć, że takie rzeczy się po prostu dzieją. Miłość Lory i Rave’a jest bardzo silna, ale czy wytrzyma każde tajemnice, niedopowiedzenia bądź kłamstwa? Historia jest naprawdę piękna i sprowadza do refleksji. Ale czy aby na pewno ZAWSZE po burzy wychodzi słońce? Dowiecie się tego czytając ,,Fragile Shadow” od cudownej @viccrosen.autorka 🩶🩶 Ja osobiście zakochałam się w tej historii już od pierwszych stron, ale niestety z bólem serca, nie mogę tej pozycji dać 5/5 ⭐️, ponieważ czytało mi się ją momentami bardzo ciężko, aczkolwiek każdemu gorąco polecam🤗

books.with.jula.03 Sufin Julia

Fragile Shadow

Fragile Shadow - Wiktoria Larsson 5/5 ⭐ Szczerze mówiąc nie przepadam za debiutami autorów, rzadko kiedy można trafić na perełkę, wśród tak wielu debiutów, jednak zawsze daje szansę następnym historię autora. Debiut Wiktorii, okazał się być dla mnie perełką, czego się nie spodziewałam. Zaczynając ją czytać podchodziłam neutralnie, bez oczekiwań, złego nastawiania się , po prostu zaczęłam. Przeczytałam ją bardzo szybko , książka jest krótka, a przez jej treść się wręcz płynie. Styl pisania jest naprawdę przyjemny. Jeśli chodzi o bohaterów to WOW, Wiktoria stworzyła ich genialnie. Postać Lory, dziewczyny z problemami, pełnej bólu i strachu jest osobą naprawdę dobrze wykreowaną, czuć jej ból i emocje na każdym kroku ale i radość i nowe doświadczenia, które zdobywa. Zaś Azrael gwiazda szkoły, przystojny , mimo iż na początku trochę irytujący to naprawdę cudowny chłopak. Postacie poboczne również klasa, idealnie wpasowanii w klimat historii. Problemy jakie opisuje autorka są ciężkie, na początku lepiej zapoznać się z ostrzeżeniem, czy to na pewno książka dla was. Motyw przemocy w szkole , psychiatryka, śmierci, samobójstw są ciężkie, lecz ważne by je poruszać i uświadamiać co się dzieje. To historia, która łamie, doprowadza do łez i bólu, pokazuje jak cienka potrafi być granica człowieka przed upadkiem. Opowieść o Azraelu i Lory zawładnęła moim sercem i zostanie w nim na długo. Wiktoria zrobiła w tym debiucie świetną robotę, jeszcze raz gratuluję wydania i czekam na kolejne historię.

zaczytana_w_snach_ Citak Amelia

Surogatka

Sigmund jest przekonany, że po śmierci żony już nikt nie będzie w stanie poruszyć jego serca. Oczywiście mężczyzna ma swoje potrzeby, które regularnie zaspokaja, zapraszając do swojej sypialni coraz to inne kobiety, jednak każda z tych relacji to typowy "one night stand". Jego teściowe, nie mniej stęsknieni za ukochaną córką, wpadają na pomysł wynajęcia surogatki. Z zamrożonych jajeczek zmarłej i całkiem żywotnych plemników zięcia ma narodzić się ich wymarzony wnuk. Pomysł wydaje się co najmniej szalony i mimo początkowych protestów przyszłego ojca, ostatecznie dochodzi do skutku. Akcja rozgrywa się w Londynie, gdzie dwójka głównych bohaterów poznaje się w bardzo specyficznych okolicznościach. Wszystkie wydarzenia śledzimy dzięki pierwszoosobowej narracji, która pozwala wkroczyć w ich wewnętrzny świat i dogłębnie poznać myśli, pragnienia oraz motywacje. To przede wszystkim opowieść o emocjach, pełna miłosnych zawirowań i trudnych wyborów, które potrafią złamać serce. Odważny pomysł fabularny, sporo dialogów, szczypta humoru oraz skomplikowane relacje damsko-męskie to niewątpliwe atuty tej historii. Nie brakuje tu również poważnych tematów, takich jak żałoba czy surogacja. "Surogatka" Penelope Ward to ciepła, zabawna i niepozbawiona wzruszeń opowieść, z którą bardzo miło spędziłam czas.

Coolturka Sochacka Anna

Jesteś wystarczająca. Odblokuj swoją moc i uwierz w siebie

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki, która trafiła w moje ręce w idealnym momencie - a może po prostu w każdym momencie byłaby idealna? Mowa o poradniku „Jesteś wystarczająca”, który czyta się jak długą, szczerą rozmowę z przyjaciółką. I właśnie taką recenzję chcę Wam dziś przekazać - bez sztucznego zachwytu, ale z mocnym przekonaniem, że to lektura potrzebna wielu z nas. Dla kogo jest ta książka? Najpierw szczera diagnoza Autorka zaczyna od prostego, ale niezwykle ważnego pytania: Czy często myślisz „muszę bardziej, muszę więcej, muszę mocniej”? Czy karzesz się za bycie „nie dość” - mądrą, spokojną, piękną, silną? Jeśli choć raz w życiu odpowiedziałaś na to „tak”, to już wiesz - ta książka jest dla Ciebie. Nie ma tu podziału na wiek, zawód czy status. To książka dla każdej kobiety, która gdzieś w głębi nosi przeświadczenie, że dopiero kiedy stanie się idealna, zasłuży na odpoczynek, miłość czy akceptację. Główna myśl: „wystarczająco” to nie „za mało” Kluczowe słowo tej książki to właśnie „wystarczająca”. Autorka (Sylwia, której historia przewija się przez cały tekst) pokazuje, jak latami goniła za wyimaginowaną doskonałością, aż w końcu zrozumiała, że nie musi być idealna - i że wcale nie chce. Że można po prostu być wystarczającą - tu i teraz. To nie jest postawa rezygnacji czy lenistwa. To przestrzeń na oddech, na życie w zgodzie z sobą, na docenienie tego, co już mamy i kim jesteśmy. Co znajdziemy w środku? Nie tylko teoria Książka jest cienka, ale treściwa. Nie ma tu lania wody - są za to: · Historie kobiet w różnym wieku - prawdziwe, poruszające opowieści, które pokazują, że nie jesteśmy same w swoich wątpliwościach. · Filozofia kaizen w życiu codziennym - czyli metoda małych kroków, znana z biznesu, ale tu pokazana jako narzędzie łagodnej zmiany w życiu osobistym. · Ćwiczenia i afirmacje - konkretne narzędzia, które pomagają odkryć swoje wartości, zatrzymać się i usłyszeć własne potrzeby. · Spokojne, ale mocne przesłanie: możesz być silna i prosić o pomoc. Masz prawo mówić „nie”. Masz prawo odpuścić. Dlaczego ta książka różni się od innych poradników? To nie jest kolejna pozycja, która każe ci „się rozwijać”, „stawiać cele” i „być lepszą wersją siebie”. Wręcz przeciwnie - zaprasza cię do zatrzymania się. Do uznania, że już teraz jesteś wartościowa. Że nie musisz zdobywać kolejnych certyfikatów, ważyć mniej czy mieć idealnego domu, żeby czuć się dobrze. Czytając, miałam wrażenie, że autorka mówi do mnie jak do przyjaciółki: „Hej, widzę, jak się męczysz. Może już czas odpuścić?”. Moje osobiste odczucia - dlaczego to dotarło? Przyznam się Wam - mam tatuaż z napisem „always enough”. Zrobiłam go, żeby pamiętać, że jestem wystarczająca. A jednak… życie czasem tak przyspiesza, że te słowa gdzieś uciekają. Ta książka przypomniała mi o nich. Uporządkowała myśli, uspokoiła i dała poczucie, że mogę być dla siebie bardziej czuła. Jeśli też łapiesz się na tym, że: · porównujesz się z influencerkami, · czujesz, że musisz robić więcej, bo inaczej „nie zasłużysz”, · twój wewnętrzny krytyk nie daje ci spokoju, · perfekcjonizm odbiera ci radość z małych rzeczy… …to ta książka może być dla ciebie bezpiecznym przystankiem. Czy warto przeczytać? Zdecydowanie tak. Nawet jeśli część treści wyda ci się znajoma (bo którą z nas nie dotyka kwestia poczucia własnej wartości?), to sposób, w jaki autorka o tym mówi, jest wyjątkowo autentyczny i empatyczny. To nie suchy poradnik - to zaproszenie do łagodności wobec siebie. Idealna na: · wieczór, gdy czujesz się przytłoczona, · chwilę zwątpienia, · lub po prostu jako reminder: jesteś ważna taka, jaka jesteś. „Jesteś wystarczająca” to książka, która nie naprawia, a przytula. Nie każe ci się zmieniać - zaprasza cię do zaakceptowania. W świecie, który ciągle wymaga więcej, to przesłanie jest bezcenne. Dajcie sobie szansę ją przeczytać. A potem - dajcie sobie prawo być wystarczającymi. Bo naprawdę nie musimy być idealne. Wystarczy, że jesteśmy. Ocena: 9/10 (Dla każdej, która potrzebuje usłyszeć, że już jest dość dobra.)

monisiaczyta Urban Monika

Malbat znaczy zemsta

„MALBAT znaczy zemsta” to grubaśna powieść, która mimo swojej objętości wciągnęła mnie od pierwszych stron. Autorka, Zuzanna Gromadzińska, pisze naprawdę dobrze, nie ma w książce fragmentów nużących, a jej opowieść płynie sprawnie, trzymając czytelnika w napięciu. Muszę także przyznać, że obawiałam się objętości, ale autorka udowodniła, że potrafi stworzyć dobrą powieść i jednocześnie nie zanudzić rozwleczonymi opisami. Akcja toczy się w trudnym, mafijnym świecie, który Gromadzińska wykreowała z dużą precyzją i dbałością o szczegóły. Choć książka pełna jest dialogów, niektóre z nich poświęcone są przyziemnym sprawom, które z jednej strony dodają historii realizmu i swojskości, ale z drugiej mogłyby w moim odczuciu zostać bardziej skondensowane, bez rozwlekania niektórych scen, aby zminimalizować objętość książki i nie rozwlekać niektórych fragmentów. Mimo to widać, że autorka miała konkretny pomysł i udało jej się go świetnie zrealizować. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie z perspektywy Alice i Christiana, dwójki bohaterów udających małżeństwo, ale czy na pewno to wszystko jest udawane? To między nimi rozwija się wątek romantyczny, który wnosi sporo emocji, ale choć interesujący, nie do końca porwał mnie emocjonalnie. Sama dwójka bohaterów jest sympatyczna i da się ich polubić, jednak relacja romantyczna w moim odczuciu nie była głównym atutem powieści. Historia rozkręca się, gdy Nancy, dawna przyjaciółka bohaterów, zaprasza ich na swój ślub. Na pozór zwykła sytuacja staje się punktem wyjścia do konfrontacji z przeszłością, której wszyscy chcieli uniknąć, a nawet do której nie mieli prawa dopuścić. Byli członkowie organizacji MALBAT, choć związani z nielegalnym światem, tworzyli między sobą więź silniejszą niż obowiązki mafijne, byli dla siebie rodziną i przyjaciółmi. Dla Alice, Christiana i Liama życie poza tą grupą było nudne, a ich tęsknota za dawnym życiem nadała historii dodatkowego wymiaru emocjonalnego. Dlatego kiedy dostają zaproszenie na ślub, z tęsknoty za dawnym życiem, które utracili, mimo niebezpieczeństwa, postanawiają zaryzykować. Pomimo groźnych, drastycznych scen, książka nie jest przytłaczająca. Autorka wplata humorystyczne nuty i barwne postaci, które wprowadzają lekkość i równowagę między dramatem a codziennością. Akcja jest dynamiczna i nie pozwala nam się nudzić, ponieważ tu cały czas coś się dzieje, a napięcie rośnie w miarę poznawania kolejnych wydarzeń i sekretów bohaterów, czy wypadania nieoczekiwanych „trupów z szafy”. Czy książka mi się podobała? Zdecydowanie tak, głównie dlatego, że jest dobrze napisana, wciągająca i pełna zwrotów akcji. Ale z drugiej strony, mój gust czytelniczy sprawia, że czasem czułam lekki przesyt mafijnymi wątkami i porachunkami. Mimo to uważam, że powieść świetnie sprawdzi się wśród osób lubiących ten gatunek, bo jest przystępna w odbiorze, nie przytłacza trudnymi tematami, a jednocześnie oferuje emocjonującą i dopracowaną historię, która potrafi mocno szokować.

joannazak.autorka Żak Joanna