Recenzje
Bezwzględnie Twój. Królewscy fae z Edenu #1
O „Bezwzględnie twój” słyszałam już przeróżne opinie - od 1 gwiazdki, do takich typu: „nic specjalnego, ale czytało się spoko”. 5 gwiazdek nie widziałam, ale nic dziwnego, bo nie jest to jeden z tych tytułów, które zachwycają. Niektóre książki pełnią po prostu funkcję typowych odmóżdżaczy po ciężkim dniu. Czy to jest okej? Według mnie tak, tym bardziej, jeżeli dostaniemy wcześniej cynk od autorki, żeby nie mieć co do jej historii wygórowanych oczekiwań. Tutaj takie ostrzeżenie się pojawiło - super. I chociaż wcześniej wiedziałam, że ten tytuł jest ukierunkowany na jedną fabułę (if you know, you know), to po wstępie od J. A. Hunter nie miałam już żadnych złudzeń. Dlaczego więc zdecydowałam się sięgnąć po „Bezwględnie twój”? Bo uznałam, że potrzebuję w swoim życiu fae z obsesją level 8768728688. Nie oceniajcie. Czy dostałam to, na co się nastawiałam? Tak. Czy dobrze się bawiłam na tej książce? Przepraszam, ale tak XD Czy polecę ją każdemu? Nie. Jeżeli ktoś już po wstępie i dedykacji będzie miał wątpliwości, czy to historia dla niego, niech jej lepiej nie czyta. Serio. Mimo, że książka jest krótka, to i tak nie dostaniecie w niej niczego więcej niż to, o czym wspomina autorka, czyli: fantastykę bez wyraźnie zarysowanego świata fantasy; bohaterów, którzy w imię swojej obsesji miłości przekraczają wszystkie moralne granice; absurdalne i pozbawione większego sensu działania, więcej opisów spicy scen niż rozterek/konfliktów wewnętrznych postaci. Motyw bratnich dusz zagarnia większość fabuły (jednej i drugiej, bo już nie przesadzajmy, że tej drugiej nie ma tutaj wcale) i w zasadzie wszystko tutaj kręci się wokół niego. Rennick jest następcą tronu Królestwa Gór - wywodzi się z królewskiego rodu fae i od dziecka jest przygotowywany do przejęcia władzy. Wedle tradycji, w momencie, gdy chłopiec kończy 13 lat, bogowie zdradzają mu imię przeznaczonej mu dziewczyny. I on właśnie wtedy po raz pierwszy je usłyszał. Amelia. Imię jego największego skarbu. Miłości silniejszej niż wszystko. A z wiekiem nasilającej się obsesji i pożądania. Problem w tym, że dziewczyna nie mieszka w królestwie fae, ale w ziemskim świecie. I Rennick może ukazać się jej dopiero wtedy, kiedy sam skończy 25 lat. Brzmi okrutnie, ale od czego są listy? Między innymi od tego, żeby uświadomić tę biedną i niczego nieświadomą dziewczynę, że jest przeznaczona księciu fae. I każdy mężczyzna, który pojawi się w jej życiu… nie pojawi się już w nim po raz drugi. Znów brzmi okrutnie, ale… nie, nie ma „ale” - bywało okrutnie i muszę przyznać, że kreatywność Rennicka (i autorki) w tym temacie nawet mi zaimponowała. Facet żyje według własnego kodeksu moralnego, który wyróżnia się tym, że nie istnieje, więc… przygotujcie się na wszystko. Dosłownie. Mogłoby się wydawać, że „Bezwględnie twój” jest jakąś mocną i przerażającą historią dla czytelników o silnej psychice, ale to nie tak. Okej, są momenty, są opisy t0rtur i wycinania sobie kawałków ciała (nie, nie tych kawałków i tak, to miało jakiś powód - w oczach Rennicka wystarczający i to najważniejsze XD), są różne inne powalone akcje, ale… nie było to jakieś straszne. Bardziej absurdalne i zabawne - jakkolwiek to brzmi, ale skręcało właśnie w tę stronę. Bo… to książka przede wszystkim o miłości, obsesji, przeznaczeniu. A przy okazji o tych wszystkich mrocznych rzeczach, które za sobą ciągną. „Jesteś wszystkim, czego potrzebuję, i jesteś lepsza niż to, czego pragnąłem.” Co mogę powiedzieć o bohaterach? Coż, są . I to w sumie wszystko. Gdyby to obsesja Rennicka była jedną z postaci, wtedy można by było się rozpisywać. Ale to właśnie relacja dziewczyny i fae jest na pierwszym planie, a cała reszta to jedynie niewyraźne tło. Czy zamierzam na to narzekać? Ani trochę. Jest to książka idealna na jeden wieczór, przy której odpoczniecie zarówno od szarej rzeczywistości, jak i od bardziej wymagających tytułów. Jeżeli czasem lubicie się odmóżdżyć przy czymś z fabułą bez fabuły, to sięgnijcie. Ale jeżeli oczekujecie od książek większego sensu i logiki, to nie polecam.
Jesteś wystarczająca. Odblokuj swoją moc i uwierz w siebie
Jest taka książka, którą czyta się trochę jak rozmowę z kimś uważnym i życzliwym. Bez ocen, bez presji, bez wciskania gotowych recept. „Jesteś wystarczająca” Sylwii Petryny właśnie taka jest. To nie jest poradnik, który krzyczy „weź się w garść”. Raczej spokojnie przypomina, że nie musisz się naprawiać, żeby zasługiwać na spokój, miłość czy szacunek. Autorka bardzo sensownie prowadzi przez tematy wiary w siebie, granic, wewnętrznej siły i tego, jak łatwo ją po drodze gubimy. Bez nadęcia, bez banałów, za to z dużą empatią i zrozumieniem dla codziennych zmagań. Czytałam ją powoli, fragmentami, wracając do zaznaczonych zdań. To jedna z tych książek, które dobrze mieć pod ręką wtedy, gdy głowa zaczyna podsuwać wątpliwości, a wewnętrzny krytyk robi się zbyt głośny. Bardzo potrzebna lektura.
Malbat znaczy zemsta
Przychodzę dziś do was z recenzją książki, którą pokochałam od pierwszych stron. Z historią Malbatu byłam już zaznajomiona dzięki pierwszej części i od samego początku bardzo ją polubiłam. Obie części wciągnęły mnie bez reszty i sprawiły, że całkowicie przepadłam w świecie wszystkich członków Malbatu. Przez tę książkę dosłownie płynęłam. Czytało mi się ją niezwykle przyjemnie i, tak jak w pierwszej części, od samego początku miałam wrażenie, jakbym stała tuż obok bohaterów i przeżywała razem z nimi każdą chwilę. Mam też poczucie, że postacie są tutaj bardziej ukształtowane i dojrzalsze. Najprawdopodobniej jest to efekt wydarzeń z pierwszej części, które miały ogromny wpływ na ich rozwój i sprawiły, że stali się bardziej świadomymi, odpowiedzialnymi ludźmi. Mimo że w każdym z bohaterów wciąż pozostała odrobina głupkowatego zachowania i nie zawsze przemyślanych pomysłów, to jednak wyraźnie widać, że starają się działać racjonalnie i analizować swoje decyzje. Największą zmianę zauważyłam u Alice i Christiana. To na nich, moim zdaniem, spoczęła największa odpowiedzialność, szczególnie odkąd wzięli pod swoje skrzydła Liama i próbowali zapewnić mu namiastkę normalnego domu oraz dzieciństwa. Postacią, której było mi szczególnie szkoda, była Nancy. Po rozpadzie Malbatu przeszła naprawdę wiele, a mimo to nie poddała się i na swój sposób walczyła o siebie, próbując różnych dróg, by przetrwać. Malbatu nie jest książką lekką ani pozbawioną trudnych tematów. Wręcz przeciwnie, to historia, która zdecydowanie nie jest dla każdego. Już samo ostrzeżenie na początku pokazuje, że w treści pojawia się wiele brutalnych i ciężkich scen, takich jak morderstwa, nękanie psychiczne i fizyczne oraz problemy, z którymi bohaterowie muszą się mierzyć. Co ważne, są to problemy, które niestety mają również swoje odzwierciedlenie w realnym świecie. Podsumowując, książka bardzo mi się podobała i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, ponieważ jestem niezwykle ciekawa, jak dalej rozwiną się losy głównych bohaterów i z czym przyjdzie im się jeszcze zmierzyć.
Puck Off
Po prostu świadomość, że jest to ostatnia część tego uniwersum nie pozwalała mi szybko jej skończyć. Przedłużałam jak mogłam, ale wkońcu musiałam ją skończyć. Jest mi bardzo przykro z tego powodu, bo ja potrzebuję więcej!!! Jak mam funkcjonować bez dalszych losów moich ukochanych hokeistów z Edmonton! 😭 Kocham książki Ludki to już wiecie, ale nigdy aż tak nie płakałam na jej książce. Były tematy które tak poruszyły mnie za serce, a jednocześnie była masa momentów gdzie wybuchałam śmiechem. Rollercoaster emocjonalny gwarantowany. Książka wciągająca, mimo mojego zwlekania z zakończeniem. Tym razem mamy historię usłaną różami. Choć trzeba pamiętać, że róże też mają kolce. Najbardziej niespodziany akcent to gumkowy fetysz Matta. Kocham te detale w grafikach. Róża jako przerywnik rozdziału i na początku rozdziału kije do hokeja z scrunchie. Czy to nie jest rozczulające?!🌹🥀🏒⛸️ Coś co nie wiem jak jest możliwe, ale jeśli to wróżba na przyszłość to ją przyjmuje. Rosie Gallagher jest bardzo podobna do mnie. Musiałam dać osobne znaczniki do tego. Tutaj parę faktów o mnie. Też mam rude włosy, studiuje na kierunku Nowe Media, a Rosie jest specjalistka od spraw PR, obiecuje sobie coś a potem się tego nie trzymam i wiele więcej, ale nie chcę wam zdradzać wszystkiego. Jeśli chcecie poznać więcej szczegółów to zapraszam do czytania😁👭🤳📱 Najlepszą zachętą do przeczytania książki jest fakt, że były momenty które były tak genialne, że aż moja przyjaciółka się wkręciła w nie mimo, że nie czytała całej książki. Potem oczywiście musiałam jej streszczać co było dalej. Każdy kto lubi romanse hokejowe ma obowiązek przeczytania tej trylogi, obiecuje Wam, że nie pożałujecie! 📚🏒⛸️ 5/5 ✨
Titek i magia świąt
To jedna z tych książek, które idealnie wypisują się w okres świąteczny🎄 Nasz główny bohater Titek, od samego rana nie może się doczekać prezentów i z każdą kolejną czynnością jego niecierpliwość rośnie. Pieczenie pierniczków, ubieranie choinki, nakrywanie stołu, czekanie na pierwszą gwiazdkę, wszystko jest ważne. Ta historia bardzo dobrze przedstawia trudności związane z byciem cierpliwym. Dla dziecka jest to trudna umiejętność do opanowania, myślę, że ta książka może być początkiem do rozmów właśnie o tej umiejętności. Historia pokazuje, że czekanie jest częścią świąt, a radość kryje się nie tylko w finale, ale w całej drodze do niego. Mojej córce książka bardzo się spodobała, czytamy ją przynajmniej kilka razy w tygodniu. Grafika jest interesująca, tak samo jak postać Titka, akurat dopiero poznajemy ten świat, ale widzę, że warto i na pewno sięgniemy po pozostałe tytuły w serii. Dodatkowym plusem są praktyczne wskazówki dla rodziców na końcu książki, które pomagają lepiej wspierać dziecko w momentach zniecierpliwienia.