Recenzje
Muza rockmana
Sięgając po „Muzę rockmana”, byłam przekonana, że czeka mnie po prostu lekka historia miłosna z muzycznym tłem, taka idealna na jeden, może dwa wieczory. Taka, która umili czas, trochę rozczuli, trochę rozbawi i pozwoli na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Tymczasem dostałam coś o wiele mocniejszego. Prawdziwy rollercoaster emocji, który nie tylko mnie wciągnął, ale też kilka razy autentycznie ścisnął za serce. To jedna z tych książek, które zaczynasz z nastawieniem na przyjemny romans, a kończysz z ciężarem emocji, wzruszeniem i tym nieprzyjemnie pięknym uczuciem, że ta historia została z tobą na dłużej. I przyznam się, uroniłam przy niej kilka łez. To, co zrobiło na mnie największe wrażenie, to fakt, że ta powieść wcale nie jest prostą historią o zakochiwaniu się. Owszem, romans jest tu bardzo ważny, ale pod warstwą przyciągania, rozmów i rodzącego się uczucia kryje się coś znacznie głębszego. To opowieść o tym, jak bardzo nasze życie potrafią naznaczyć decyzje podjęte przez innych ludzi. O tym, że czasem ponosimy konsekwencje cudzych wyborów, cudzych błędów, cudzej słabości i właśnie w tym tkwi największa niesprawiedliwość. Bo można być niewinnym, a mimo to musieć dźwigać ogromny ciężar. Ta książka bardzo mocno pokazuje, że przeszłość nie zawsze należy tylko do tych, którzy ją stworzyli czasem najmocniej uderza w tych, którzy nie mieli na nią żadnego wpływu. Powieść podkreśla, jak bohaterowie muszą zmierzyć się z konsekwencjami decyzji innych osób i z tajemnicami, które rzutują na ich życie. Ogromnie podoba mi się również to, że Penelope potrafi zaskoczyć. Naprawdę nie spodziewałam się tego, co wydarzyło się w tej książce a to, moim zdaniem, jest już spory wyczyn. W czasach, gdy tak wiele romansów opiera się na podobnych schematach, naprawdę trudno mnie czymkolwiek zdziwić. A tutaj? Udało się. To nie jest zwrot akcji wrzucony po to, żeby zaszokować czytelnika. To taki moment, po którym człowiek zatrzymuje się na chwilę i myśli: tego absolutnie się nie spodziewałam. Bohaterowie to kolejny ogromny atut tej książki. Emily Applewood od początku wzbudza sympatię. Jest młoda, ale jednocześnie silna, wrażliwa, naturalna i autentyczna; nie zna świata wielkich gwiazd od podszewki, nie zachwyca się nim bezmyślnie i właśnie dlatego tak dobrze wypada na tle rockowego otoczenia. Jest delikatna, ale nie słaba. Pogubiona, ale nie bezwolna. Jest też dość mocno poturbowana przez życie. Ma jednak w sobie coś bardzo prawdziwego i chyba właśnie dlatego tak łatwo ją polubić. Tristan Daltrey z kolei nie jest tylko stereotypowym rockmanem z plakatu. Owszem, ma wszystko, czego można się spodziewać po gwieździe rocka jest starszy, charyzmatyczny, ma surowy wygląd, tatuaże i charakterystyczny głos, wiele kobiet no i jest obiektem westchnień. Ale jednocześnie jawi się jako ktoś spokojny, dojrzały i bardzo uważny. Nie jest wydmuszką zbudowaną z seksapilu i sławy. To bohater, w którym widać emocjonalną głębię, zmęczenie życiem na pokaz i potrzebę autentycznej więzi z ludźmi, którzy niczego od niego nie chcą. I właśnie dlatego tych dwoje od razu się lubi, a ja, jako czytelniczka od razu lim kibicowałam. Między nimi nie ma tylko fizycznego przyciągania czy typowego dla romansów iskrzenia. Ich relacja rozwija się przez rozmowy, przez obecność, przez wzajemne dostrzeganie w sobie czegoś więcej. Bardzo doceniam też to, że „Muza rockmana” nie opiera się wyłącznie na romantycznych kliszach. To historia o bólu, o tajemnicach, o próbie pogodzenia się z przeszłością, ale też o wybaczeniu i o tym, że bez niego trudno pójść dalej. Autorka pokazuje, jak ważne jest przepracowanie bólu i nauczenie się życia mimo ciężaru przeszłości. I rzeczywiście, ta książka ma w sobie emocjonalną szczerość, której się nie spodziewałam. Podsumowując: spodziewałam się lekkiego romansu, a dostałam historię, która naprawdę mną poruszyła. To książka o miłości, ale nie tylko. To również opowieść o niesprawiedliwości losu, o konsekwencjach cudzych decyzji, o dźwiganiu ciężarów, których wcale nie powinno się nieść. To historia, która zaskakuje, boli i wzrusza, a przy tym daje bohaterów, których naprawdę da się polubić od pierwszych stron. Jeśli ktoś szuka romansu z emocjonalną głębią, tajemnicą i bohaterami, którzy nie są papierowi, to „Muza rockmana” zdecydowanie jest tytułem wartym uwagi.
Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem
„Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem" to świetna propozycja dla rodziców, którzy chcą wspierać kreatywność, samodzielne myślenie i rozwój kompetencji przyszłości już od najmłodszych lat. Bardzo podoba mi się to, że zadania można dopasować do wieku i zainteresowań dziecka, dzięki czemu nauka staje się naturalną zabawą, a nie obowiązkiem To nie jest zwykła książka z ćwiczeniami - to masa inspiracji do wspólnego spędzania czasu i rozwijania wyobraźni. W świecie, który cały czas się zmienia, umiejętność myślenia poza schematem jest ogromną wartością I właśnie dlatego takie książki mają naprawdę sens.
Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem
Kreatywność należy do tych cech człowieka, które w ostatnich dekadach zyskały wyjątkowe znaczenie zarówno w edukacji, jak i w życiu społecznym oraz zawodowym. W powszechnym rozumieniu bywa utożsamiana z talentem artystycznym, zdolnością do rysowania, komponowania muzyki czy tworzenia niekonwencjonalnych dzieł. Takie ujęcie jest jednak zbyt wąskie. W rzeczywistości kreatywność oznacza przede wszystkim zdolność do generowania nowych pomysłów, dostrzegania niestandardowych rozwiązań oraz elastycznego reagowania na zmieniające się okoliczności. Jest umiejętnością łączenia wiedzy, doświadczeń i obserwacji w sposób prowadzący do powstania czegoś nowego i wartościowego. Współczesny świat stawia przed człowiekiem coraz bardziej złożone wyzwania. Dynamiczny rozwój technologii, nieustanne przemiany społeczne oraz konieczność uczenia się przez całe życie sprawiają, że samo odtwarzanie zdobytej wiedzy przestaje wystarczać. Potrzebne staje się samodzielne myślenie, umiejętność rozwiązywania problemów i adaptowania się do nowych warunków. Kreatywność stanowi fundament wszystkich tych kompetencji. Dzięki niej człowiek potrafi szukać alternatywnych dróg działania, wykraczać poza utarte schematy i znajdować rozwiązania tam, gdzie inni dostrzegają jedynie przeszkody. Szczególne znaczenie kreatywność ma w dzieciństwie. To właśnie w pierwszych latach życia naturalna ciekawość świata osiąga największe natężenie. Dziecko eksperymentuje, zadaje pytania, bada otoczenie i tworzy własne interpretacje rzeczywistości. W tym okresie kreatywność nie jest jeszcze ograniczona przez społeczne konwencje, lęk przed oceną czy przekonanie o istnieniu jednego poprawnego rozwiązania. Dlatego tak ważne staje się stworzenie warunków, które pozwolą tę naturalną zdolność rozwijać, zamiast ją tłumić. Edukacja skoncentrowana wyłącznie na reprodukowaniu wiedzy może prowadzić do stopniowego zaniku spontaniczności i twórczej odwagi, podczas gdy odpowiednio prowadzony proces wychowawczy wzmacnia samodzielność myślenia i poczucie sprawstwa. Właśnie tej problematyce poświęcona jest książka Moniki Rutowskiej-Leśniewskiej „Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem”. Autorka podejmuje temat niezwykle aktualny i istotny, przedstawiając kreatywność jako potencjał obecny w każdym dziecku. Podstawowym założeniem książki jest przekonanie, że twórcze możliwości najmłodszych mogą i powinny być rozwijane poprzez świadome działania rodziców, nauczycieli oraz opiekunów. Co więcej, jedną z największych zalet publikacji jest jej praktyczny charakter. Rutowska-Leśniewska nie ogranicza się do teoretycznych rozważań na temat istoty twórczości, lecz koncentruje się na konkretnych metodach wspierania rozwoju dziecka, a dokładnie na konkretnych aktywnościach, które pobudzaniu tej kreatywności służą. Znajdziemy tu takie zadania, jak m.in. wymienienie czego nie potrzeba do wykonania konkretnej aktywności (np. nauki języków obcych, robienia zdjęć, podróżowania), znalezienie jak największej ilości zastosowań przedmiotów (np. łyżki, koca, kubka), wymyśleniu jak największej ilości przedmiotów na daną literę, wymyśleniu własnego szyfru, stworzeniu własnego logo czy niezwykłego rysunku z wykorzystaniem dłoni i przedmiotów codziennego użytku. Stworzymy ponadto wyjątkowy plan wycieczki do magicznej Krainy Fantazji, odwiedzimy muzeum, przygotujemy również słoik kreatywnych wyzwań. Dodatkowo otrzymujemy liczne wskazówki dotyczące organizowania aktywności pobudzających wyobraźnię, rozwijających samodzielność oraz zachęcających do eksperymentowania. Autorka pokazuje, że kreatywność nie wymaga kosztownych pomocy dydaktycznych ani skomplikowanych programów edukacyjnych. Często wystarczą odpowiednio zadane pytania, stworzenie przestrzeni do swobodnej zabawy czy akceptacja dziecięcej potrzeby poszukiwania własnych rozwiązań. Przestrzeń książki została tak zaprojektowana, że znajdziemy tu aktywności z podziałem na kategorie, które pomogą sprawniej poruszać się po książce, ale i dostosować aktywności do danej grupy. Są zatem zabawy z językiem i kreatywnym myśleniem (storytelling), zadania wykorzystujące sztuki plastyczne, związane z odgrywaniem ról, aktywności wymagające wyjścia w plener i złożone zadania angażujące dziecko/klasę na dłużej. Tym samym „Kreatywne dziecko” Moniki Rutowskiej-Leśniewskiej to wartościowa i potrzebna książka, przypominająca, że kreatywność jest jedną z kluczowych kompetencji współczesnego człowieka. Autorka przekonująco pokazuje, że twórcze myślenie można rozwijać od najwcześniejszych lat życia. Publikacja stanowi cenne źródło wiedzy dla wszystkich osób zainteresowanych wspieraniem harmonijnego rozwoju dziecka i dostarcza gotowych pomysłów na aktywności/zajęcia, które dodatkowo można łączyć i modyfikować, traktując książkę zarówno jako instruktaż, jak i jako inspirację. Jej największą wartością jest jednak praktyczne ukazanie, że kreatywność rodzi się nie z wyjątkowych zdolności, lecz z ciekawości świata, odwagi zadawania pytań i możliwości samodzielnego poszukiwania odpowiedzi.
Titek na placu zabaw
Hejka! 👋 Słuchajcie, to już oficjalne: Titek stał się pełnoprawnym członkiem naszej rodziny, a każda kolejna część jego przygód ląduje u nas na półce. Tym razem razem z Titkiem wyruszamy na plac zabaw. Kto chociaż raz nie zaznał „czystej przyjemności” uspokajania malucha w samym środku piaskownicy albo przy próbie zejścia z huśtawki, niech pierwszy zgłosi się w komentarzu 😉 No właśnie...plac zabaw to często prawdziwy poligon doświadczalny zarówno dla dziecięcych emocji jak i dla naszej rodzicielskiej cierpliwości. Najnowsza książka autorki idealnie oddaje zmagania dzieci i rodziców. Podczas zabawy znajdziemy całą masę uczuć, ale także różnych zachowań, także tych niebezpiecznych. Tata Titka musi zmierzyć się z klasykami gatunku: zapomnianymi zabawkami, nagłym i samodzielnym oddaleniem się dziecka oraz UWAGA dramatem wszech czasów, czyli koniecznością przerwania zabawy i powrotu do domu. Dlaczego ta książka to złoto? Jako mama i psycholog pracujący na co dzień z dzieciakami, czytając tę pozycję odczuwałam dumę i nadzieję. Dlaczego? Bo zachowanie taty Titka jest po prostu modelowe. Ta książka to taki żywy podręcznik wyrozumiałego podejścia i współpracy z dzieckiem. Zobaczcie sami, jakie to proste, a jednak o tym zapominamy: przypominanie zasad zanim zacznie się szaleństwo, ustalenie konkretnych ram czasowych (nastawienie budzika, jasna informacja ile czasu zostało, danie dziecku wyboru, co robi na sam koniec). Do tego zrozumienie zamiast krzyku: rodzic wyraża akceptację dla emocji malucha, dzięki czemu dziecko zyskuje poczucie: "On/ona mnie rozumie, wie o co mi chodzi". To buduje bezpieczną więź, a tego naprawdę można (i warto) się nauczyć. Książka pokazuje też jak ważna jest kreatywność zarówno dzieci, jak i samego rodzica w radzeniu sobie z kryzysami oraz wymyślaniu zabaw 😉 Na samym końcu znajdziecie też konkretne wskazówki dla dorosłych: jak mądrze stawiać granice, omawiać zasady, wyjaśniać przyczyny i szukać alternatyw. Ilustracje zachwycają humorem, kolorami, genialnie oddanymi emocjami bohaterów. Pani Agbieszko ma Pani ogromny talent. Czapki z głów. Co ważne, książka angażuje też małego czytelnika, więc nie ma tu tylko słuchania. Razem z dzieckiem liczymy ślimaki, wyszukujemy ukryte przedmioty, sprawdzamy, czy słowo STOP naprawdę działa i utrwalamy bezpieczne zasady. Mam wrażenie, że z każdą kolejną częścią ta seria robi się jeszcze lepsza, a zadania bardziej wciągające. Cudownie było też znów zajrzeć do świata Titka i spotkać pozostałych mieszkańców! Ciekawe czym autorki nas zaskoczą następnym razem? Może wizyta w sklepie, albo w przedszkolu? 🤭 Jeśli chcecie poznać moje zdanie o wcześniejszych częściach, zjedźcie recenzje na moim profilu na IG. Każdy rodzic znajdzie tam temat bliski swojemu sercu: od problemów z zasypianiem, przez kłótnie z rodzeństwem, aż po potężne wybuchy złości. Rozgośćcie się💪
Ptaki, które śpiewają nocą
𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫 :: @martalabecka_autorka 𝐍𝐚𝐳𝐰𝐚 :: „𝐏𝐭𝐚𝐤𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐬́𝐩𝐢𝐞𝐰𝐚𝐣𝐚̨ 𝐧𝐨𝐜𝐚̨“ 𝐒𝐮𝐠𝐞𝐫𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲 𝐰𝐢𝐞𝐤 :: 𝟏𝟒+ 𝐌𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚 :: ∞ / 𝟓 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨 :: @wydawnictwo.beya 𝐎𝐩𝐢𝐬 𝐨𝐝 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐜𝐲 𝐳𝐧𝐚𝐣𝐝𝐮𝐣𝐞 𝐧𝐚 𝟑 𝐬𝐥𝐚𝐣𝐝𝐳𝐢𝐞 𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚(𝐦𝐨𝐳̇𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐢𝐞𝐫𝐚𝐜́ 𝐬𝐩𝐨𝐣𝐥𝐞𝐫𝐲):: ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ 𝙳𝚣𝚒𝚊𝙸𝚘 𝚜𝚒𝚎̨ 𝚝𝚘 𝚗𝚊 𝚝𝚢𝚕𝚎 𝚌𝚣𝚎̨𝚜𝚝𝚘 , 𝚣̇𝚎 𝙰𝚞𝚜𝚝𝚒𝚗 𝚣𝚊𝚌𝚣𝚊̨𝙸 𝚙𝚘𝚍𝚎𝚓𝚛𝚣𝚎𝚠𝚊𝚌́, 𝚣̇𝚎 𝚝𝚘 𝚂𝚊𝚟𝚊𝚗𝚗𝚊𝚑 𝚓𝚎𝚜𝚝 𝚌𝚊𝙸𝚢𝚖 𝚓𝚎𝚐𝚘 𝚜́𝚠𝚒𝚊𝚝𝚎𝚖. ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Miałam 𝐠𝐢𝐠𝐚𝐧𝐭𝐲𝐜𝐳𝐧𝐢𝐞 𝐨𝐜𝐳𝐞𝐤𝐢𝐰𝐚𝐧𝐢𝐚 co do tej książki, ponieważ pokochałam każdą wcześniejszą książkę Marty i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że się 𝐧𝐢𝐞 𝐳𝐚𝐰𝐢𝐨𝐝𝐈𝐚𝐦!!<3 ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Kocham to, jak prowadzona jest relacja 𝐀𝐮𝐬𝐭𝐢𝐧𝐚 i 𝐒𝐚𝐯𝐚𝐧𝐧𝐚𝐡 przez całą książkę. Czuć to, że było tam napięcie i miłość, zanim ktokolwiek się do tego przyznał. Nie odczuwałam też żadnego oddalania wyznania miłości na siłę, a bardzo zwracam na to uwagę, bo bardzo tego nie lubię😭 ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ 𝐒𝐚𝐯𝐚𝐧𝐧𝐚𝐡 jest naprawdę 𝐛𝐚𝐫𝐰𝐧𝐚̨ postacią. Emocje można odczuwać razem z nią. To ile nosi w sobie 𝐛𝐨́𝐥𝐮 doprowadzało mnie do 𝐩𝐈𝐚𝐜𝐳𝐮… ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ 𝐀𝐮𝐬𝐭𝐢𝐧 również ma za sobą 𝐜𝐢𝐞̨𝐳̇𝐤𝐚̨ 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐳𝐈𝐨𝐬́𝐜́, ale się nie poddaje. Było to wszystko bardzo ładnie opisane, co chyba najbardziej skradło moje serducho. O niektórych rzeczach dowiadujemy się dopiero w połowie lub pod koniec książki, ale nie sprawia to, że chcemy czytać tylko dlatego, że to na sobie wymuszamy, ale dlatego, że naprawdę chcemy. ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Za 𝐤𝐨𝐧́𝐜𝐨́𝐰𝐤𝐞̨… nienawidzę Marty😭💔 Nie no, tak naprawdę ją uwielbiam (tak jak ona uwielbia sprawiać czytelnikom ból). ۶ৎ⋆.𐙚 ̊ Już nie mogę doczekać się kolejnego tomu, bo jestem pewna, że będzie 𝐆𝐄𝐍𝐈𝐀𝐋𝐍𝐘!!🥹❤🩹 (𝐌𝐨𝐣𝐚 𝐨𝐩𝐢𝐧𝐢𝐚 𝐰 𝐣𝐞𝐝𝐧𝐲𝐦 𝐳𝐝𝐚𝐧𝐢𝐮 𝐛𝐞𝐳 𝐬𝐩𝐨𝐣𝐥𝐞𝐫𝐨́𝐰) Jeśli szukacie książki, która 𝐰𝐜𝐢𝐚̨𝐠𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐚𝐬 𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐬𝐭𝐫𝐨𝐧 to trafiliście idealnie!!<3