ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Lamine Yamal. Sportowi giganci

Jaki macie stosunek do piłki nożnej? Odkąd mam męża i trenujących synów, piłka nożna jest obecna w naszym domu non stop. Lamine Yamal to bardzo młody piłkarz, ale już do czekał się książki o sobie. Trudno się temu dziwić, bo już ma na koncie ogromne sukcesy. Mistrzem Europy z Hiszpanią został w wieku zaledwie 17 lat. Za nim skończył 18 lat zdobył trzy trofea z FC Barceloną. Yamal pochodzi z jednej z biedniejszych dzielnic pod Barceloną. Udowodnił, że nie ważne skąd pochodzisz, posiadając talent i ciężko pracując, można zajść naprawdę wysoko. Książka "Lamine Yamal. Sportowi giganci" autorstwa Justyny Krupy jest częścią serii Giganci Piłki wydawanej przez Wydawnictwo Czytalisek. Młodzi fani piłkarza znajdą w niej historię drogi na szczyt Yamala. Jak wyglądał początek jego przygody z piłką, jak znalazł się w akademii piłkarskiej Barcelony oraz jego najważniejsze osiągnięte do tej pory sukcesy. Książka została ładnie wydana. Podzielona jest na krótkie rozdziały. Dodatkowo znajdziecie w niej kilka zdjęć oraz różne grafiki, które przyciągają oko młodego czytelnika. Lamine Yamal jest wzorem i inspiracją dla młodych piłkarzy, takich jak mój syn, który obecnie za nim szaleje. Czy jest to chwilowy wybuch talentu? Czy wielkie pieniądze i pokusy, które towarzyszą sukcesom, nie zepsują go i nie odciągną od piłki i treningów? Wszystko to czas pokaże. Być może obserwujemy narodziny nowej legendy piłki nożnej.

przerwa.na.ksiazke Facheris Ewelina

Mądrość ciała. Odkrywanie harmonii i uwolnienie napięć

Są momenty w życiu, kiedy wszystko w nas się rozsypuje. Dla mnie takim momentem był czas, gdy moja mama trafiła do szpitala. Wtedy coś we mnie pękło. Nasiliła się depresja, nerwica lękowa, pojawiły się ataki paniki i silne objawy somatyczne. Ciało zaczęło reagować szybciej niż myśli. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Czy naprawdę coś jest ze mną nie tak fizycznie? Czy to „tylko” somaty? Czy ja tracę kontrolę nad własnym ciałem? Jak wiele osób w kryzysie - szukałam odpowiedzi wszędzie: na forach internetowych, w artykułach, w książkach. I właśnie wtedy trafiłam na książkę „Mądrość ciała. Odkrywanie harmonii i uwolnienie napięć” Doroty Jędrasik. I dziś mogę powiedzieć jedno: to była bardzo ważna lektura na bardzo trudny czas. Ta książka w niezwykle przystępny, spokojny i nienarzucający się sposób tłumaczy, jak silnie nasze emocje są zapisane w ciele. Jak stres, lęk, wstyd czy długotrwałe napięcie potrafią objawiać się bólem, uciskiem, dusznościami czy innymi objawami, które realnie odczuwamy fizycznie. Dla mnie to było ogromnie uwalniające, zrozumieć, że nie „wymyślam”, że moje ciało naprawdę próbuje mi coś powiedzieć. Ja cały czas to czułam! Aż skończyło się szpitalem... Autorka opiera się m.in. na pracy Alexandra Lowena i psychosomatycznym podejściu do człowieka, ale nie robi tego w sposób naukowy czy trudny. Wręcz przeciwnie! Język jest ciepły, zrozumiały, momentami bardzo rozmowny. Czyta się to jak mądrą rozmowę z kimś, kto naprawdę wie, o czym mówi i kto widział wiele ludzkich historii. Ogromnym plusem są ćwiczeni, które są praktyczne, osadzone w ciele, często oparte na ruchu i wyobraźni. Dodatkowo w książce znajdują się kody QR, które prowadzą do filmów na YouTube, gdzie można zobaczyć, jak dane ćwiczenie wykonać. Dla mnie to było genialne rozwiązanie, bo praca z ciałem bez obrazu bywa trudna. Na końcu książki znajdziemy też zestaw ćwiczeń oraz odniesienia do badań dotyczących emocji i ich wpływu na ciało. Mogę śmiało stwierdzić, że to bardzo kompletna i wartościowa pozycja. Chcę też wspomnieć o samej oprawie. Okładka, grafika, symbolika, wszystko pięknie współgra z treścią. To książka, która nie krzyczy, nie straszy diagnozami, nie obiecuje cudów. Ona po prostu zaprasza do uważności na siebie. SPrawia, że zaczynasz rozumieć, dlaczego czujesz się TAK, a nie inaczej. Jeśli jesteś w momencie, w którym Twoje ciało „zaczęło mówić”, a Ty nie do końca rozumiesz jego język, ta książka może być dobrym początkiem drogi do większej harmonii i spokoju. Dla mnie była. 💛

Niedoskonała Mama Kozłowska Sandra

Milionerka i barman

Już dawno nie spotkałam się z książką, gdzie to on jest biedny a ona bogata, tak więc przyjemnością było dla mnie poznanie tej dwójki a to co tam się wydarzyło totalnie mnie zszokowało😉 Recenzja 36/2025 Zoe McCartney to córeczka tatusia, która pomimo iż ma bogatego ojca, pracuje na własne utrzymanie. U jej boku jest też szanowany, przystojny a także zamożny Andrew Bocelli. Kobieta odnosi w pracy sukcesy i zawsze dostaje to czego chce ale czy wszystko można załatwić pieniędzmi? Pewnego dnia pod wpływem impulsu wraz z przyjaciółką wybierają się do klubu a tam jej uwagę przyciąga uroczy kelner. Oliwier to mężczyzna samotnie wychowujący córkę, chcąc zapewnić jej dobre życie, bierze nocki i pracuje jako barman. Na tą chwilę nie szuka nikogo a tym bardziej nie w głowie mu żaden przelotny romans. Tak było też z Zoe, niestety mężczyzna nie był nią kompletnie zainteresowany. Czy Olivier będzie oporny na wdzięki dziewczyny zwłaszcza, gdyż los stawia ich przypadkiem, ponownie na swojej drodze? Roksana daje nam romans z wątkiem samotnego ojca oraz z rolą odwróconą czyli tu nie on jest tym bogatym tylko ona, co daje nam ta nutkę ciekawości. Styl autorki jest prosty jak i przyjemny ja dosłownie pochłonęłam ja na raz a dzięki perspektywie dwóch bohaterów z łatwością przyszło mi zrozumienie jakimi pobudkami się kierowali i co było przyczyną ich zachowań. Fabuła idealnie buduje napięcie a zwroty akcji sprawiały oraz tajemnice, że nie mogłam się od niej oderwać. Autorka dała nam historię, która nie jest lekka, mamy tu trudne tematy takie jak strata, tęsknota oraz walka o samego siebie w świecie bogaczy a także o tym jak łatwo ocenić człowieka po jego statusie majątkowym. Emocji wam tu nie zabraknie ja raz się śmiałam, raz byłam wkurzona zwłaszcza, zbliżając się ku końcowi i to na plus bo tu nic nie było przewidywalne. Chemi wierzcie mi także tutaj nie brakuje, ale jest ona dawkowana w odpowiednich porcjach.😉😉 Podobało mi się jak ta dwójka, pomimo kłód rzucanych im pod nogi, próbowali zawalczyć o to co z góry zostało skazane na porażkę, dlatego też zostałam z lekkim niedosytem.😉 Pierwszy raz miałam doczynienia z piórem autorki, tak teraz mam ochotę sięgnąć na regał po kolejne książki Roksany, które tam na mnie czekają.🤭🤭 Jeśli szukasz romansu, który pochłoniesz w jeden wieczór z wielkim kubkiem herbaty to zdecydowanie polecam ten tytuł.🤭 5/5⭐

1991gosiaczyta Chabowska Małgorzata

Poniedziałkowy imperator. 52 tygodnie z Markiem Aureliuszem

Pierwszy tydzień stycznia. Nie nowy ja. Raczej ten sam, tylko trochę uważniejszy. Odpalam książkę, która nie obiecuje cudów do piątku. Obiecuje za to jedno: że przez 52 poniedziałki ktoś będzie mi przypominał, że nie wszystko zależy ode mnie. I że to… wcale nie jest zła wiadomość. Marek Aureliusz. Cesarz, który nie krzyczał ‘motywuj się’, tylko mówił: ogarnij to, co masz pod kontrolą. Resztę puść. Każdy tydzień - jedna myśl. Jedno zatrzymanie. Jedno zadanie, które nie robi ze mnie wojownika sukcesu, tylko trochę spokojniejszego człowieka. Mam wobec tej książki duże nadzieje. Nie na to, że mnie zmieni. Tylko że pomoże mi wytrwać. Rok to długo. A ta książka wygląda jak ktoś, kto chce iść obok. Poniedziałek po poniedziałku.

ojciec_po_godzinach_ Wagner Rafał

Titek i magia świąt

Życzę Wam rodzinnych Świąt pełnych dziecięcej radości, śmiechu, małych zachwytów i tej magii, która rodzi się w prostych momentach - przy byciu razem. My pakujemy się właśnie do dziadków, a do torby z książkami (bo oczywiście bez tego ani rusz) ląduje „Titek i magia świąt”. Bo wieczorne czytanie musi być. I koniec. To jedna z tych książek, które idealnie wpisują się w świąteczny czas, ale nie próbują go lukrować na siłę. Jest ciepło, rodzinnie i bardzo blisko dziecięcych emocji. Titek czeka, niecierpliwi się, uczestniczy w przygotowaniach, obserwuje dorosłych i uczy się, że magia świąt nie siedzi w prezentach, tylko w wspólnych chwilach. Dokładnie tak, jak w prawdziwym życiu. Uwielbiam tę serię za to, że nie moralizuje, a jednocześnie daje ogromne pole do rozmów z dzieckiem - o czekaniu, emocjach, tradycjach i byciu razem. Tekst jest prosty, spokojny, a ilustracje pełne detali, które dzieci naprawdę oglądają, a nie tylko „przelatują”. To idealna książka na wieczorne wyciszenie po całym dniu świątecznego zamieszania. Jeśli szukacie historii, która nie krzyczy „ŚWIĘTA!”, tylko delikatnie je opowiada - Titek robi to bardzo dobrze. A przy okazji daje rodzicom pretekst, żeby na chwilę zwolnić. 

magiczny.swiat.zabawy Bosiacka Martyna