ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Before destiny teaches us to forgive. Tom 2. Część 1

Drugi tom historii Destiny i Oscara jest trudny … ale jednocześnie daje nadzieję. Karolina świetnie przedstawiła konsekwencje kłamstw i to jak trudno jest zaufać ponownie nawet wtedy, gdy miłość wciąż płonie 🔥 Destiny kocha Oscara, ale zdradzone zaufanie pozostawiło w niej rany, których nie da się łatwo zagoić. Każde jego spojrzenie, każde słowo przypomina jej o bólu, jaki przeżyła. Miłość nie zniknęła, lecz strach przed kolejnym cierpieniem jest silniejszy niż pragnienie bliskości. Czy można wpuścić kogoś do swojego życia, gdy raz już je roztrzaskał? Oscar doskonale wie, że popełnił błąd. Wie też, że może stracić jedyną kobietę, którą naprawdę kocha. Dlatego nie ucieka. Walczy. O prawdę, o zaufanie i o drugą szansę. Jego determinacja i emocjonalna szczerość sprawiają, że nie mogłam się oderwać ❤🔥 Na jaw wyszły tajemnice, które zniszczyły fundamenty relacji. Pojawia się strach, wątpliwości, ale także ludzie, którzy chcą zniszczyć ich uczucie. Wspólny projekt Destiny i Oscara zmusza ich do ponownej współpracy 🤭 PONOWNIE muszą udawać parę 🫣 Czy tym razem odważą się zawalczyć nie tylko o projekt, ale o siebie nawzajem? Drugi tom pokazuje, że miłość nie zawsze jest łatwa, ale czasem warta jest każdej walki i przebaczenia 🥹

doubletroubleromance Nowacka,Jarosz Sylwia,Daria

Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów

Jaka książka/autor zasługują według Was na większy rozgłos? Dla mnie to Amy Lea! Mam nadzieję, że sięgniecie po "Exes and o's", bo... [Uwaga, kolejne zdanie będzie spojlerem] ON JEJ ZROBIŁ REGAŁ I UŁOŻYŁ KSIĄŻKI KOLORAMI!🥹 [Koniec spojlerów.] Tu mogłabym zakończyć moją recenzję, bo czego więcej trzeba książkarze, niż faceta, któremu to nie przeszkadza?😁 Ale jeśli to Was nie przekonało, to Trevor Metcalfe ma jeszcze w rękawie kilka asów.😊 Po pierwsze jest strażakiem. Kochamy strażaków, wiadomo.😁 Jest też idealnym współlokatorem, choć przy pierwszym spotkaniu z Tarą trochę zbyt mocno się... odsłonił.😉 Sprząta, układa książki alfabetycznie i dba, aby Tara coś jadła. Nie śmieje się z jej obsesji na punkcie romansów i pomaga jej nawet w najbardziej niedorzecznych akcjach. Może jest nieco niemiły dla swoich randek, ale hej - nie ma przecież ideałów. Wróćmy jednak do fabuły, bo jest dość ciekawa.😊 Tara Chen to młoda pielęgniarka, która po godzinach jest bookstagramerką. Uwielbia zwłaszcza romanse, choć w prawdziwym życiu trafia na tym polu raczej kiepsko. Po ostatnim, bardzo bolesnym rozstaniu postanawia wziąć przykład ze swojej babci i spróbować dać drugą szansę któremuś ze swoich byłych. Przecież w książkach ten motyw zawsze wychodzi, prawda?😉 Odświeży kilka starych znajomości i czasem będzie to zabawne, czasem smutne, czasem żałosne, ale to wszystko przybliży ją do nowego współlokatora, a wkrótce - przyjaciela. Ich relacja to piękne friends to lovers, która pokazuje, że czasem wszystkie randkowe zasady, całe dostosowywanie się do kogoś i lekkie naciąganie tego, kim się jest, może się nie udać. Bo kiedy trafi się na właściwą osobę, nikt nie jest "zbyt". Zbyt nachalny, zbyt wylewny, zbyt pospieszny, zbyt romantyczny. "- Jeśli istnieje ktokolwiek, dla kogo miałbym próbować i się starać, to tym kimś jesteś ty." To chyba najlepsza część tej książki - to, jak Trevor zakochuje się w tej nieco odklejonej wersji Tary. W tym jej rzucaniu się na głęboką wodę i nadawaniu imion przyszłym dzieciom po pierwszym pocałunku. Tym jej szaleństwie i wariactwie, które tyle razy były jej wytykane. "Miłość jest w stanie odrzeć nas ze wszystkiego, obniżyć całkowicie i to jest właśnie jej piękno." A Tara? Jejku, autorce naprawdę udało się stworzyć obraz książkary-wariatki, która żyje romansami. Początkowo pomyślałam, że to przesada - dorosła kobieta, pielęgniarka, a zachowuje się jak gimnazjalistka, w dodatku całe to swoje odszukiwanie byłych udostępnia w bookmediach. Ale potem zobaczyłam w niej tak uroczą niewinność i po prostu wielką potrzebę miłości, że sama ją pokochałam. Było tu nawiązanie do jednej z moich ulubionych komedii romantycznych - "Jak stracić chłopaka w 10 dni", ale nie zgadzam się, że Tara jest jak lekko psychopatyczna Andie, tylko jak jej przyjaciółka z redakcji - ta, która perfumowała poduszkę swojego chłopaka. No po prostu urocza.😁 Naprawdę świetnie się bawiłam i uważam, że jest to idealna lektura dla wszystkich książkar, a także idealna lektura na zbliżające się Walentynki! Pod przykrywką lekkich, zabawnych romansów, znajdziecie w tych dwóch pozycjach autorki trochę rozważań na różne tematy, kwestię kompleksów i wszelkiego rodzaju shamingowania - od sylwetki, po rzeczy, które czytamy. "Problem tego, że jest się miłośniczką romansów, polega na tym, że wszyscy zakładają, że albo jesteś samotną kobietą z jedenastoma kotami, która w ten sposób ucieka od swojego pustego, żałosnego życia, albo opętaną nimfomanką. Nic pomiędzy." Nie wiem jak Wy, ale ja się milion razy spotkałam, zwłaszcza w sieci, z podobnymi opiniami i tak bardzo się na nie wkurzam.😅 Fajnie, że ktoś o tym pisze, nawet jeśli to nic nie zmieni.😉 Oczywiście pojawiają się tu też bohaterowie z "Set on you", a babcia Flo wymiata jak zwykle.😁 Historia Crystal mi się podobała, ale "Exes & o's" jest lepsza! Miałam wrażenie, że jakoś lepiej mi się to czytało, było lepiej napisane, a może to kwestia innego tłumacza.🤔 Tak czy siak, polecam obie! 8,5/10❤️

Lettoaletto Grzelak Karolina

(Nie)widzialne serca

Po powrocie Joy życie wydaje się spokojne, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Wszystko jednak zmienia się, gdy odkrywa, że jej przyjaciel Callum skrywa sekret — tajemnicę, która od razu wzbudza jej ciekawość. Z początku ciekawość miesza się z lekką obawą, ale szybko staje się motorem jej działań. Joy pragnie dowiedzieć się prawdy, zagłębić się w to, co ukrywa Callum, nie zdając sobie sprawy, że razem z tajemnicą pojawią się uczucia, których nie przewidziała. Te emocje, przez czas jej nieobecności jedynie pogłębiające się, wkrótce zaczną komplikować wszystko, co dotychczas wydawało się oczywiste. To, co zaczęło się jako niewinna chęć odkrycia sekretu, powoli przeradza się w coś głębszego i bardziej intensywnego, co potrafi jednocześnie zachwycić i zmusić do refleksji. Styl pisania autorki jest po prostu wyjątkowy. Lekki, a jednocześnie pełen emocji — czyta się tę książkę w niemal jednym tchnieniu. Historia bohaterów wciąga tak bardzo, że zupełnie gubi się poczucie czasu. To dowód na to, że siła tej książki tkwi w emocjach, które wywołuje, w więziach między bohaterami i w prawdziwej autentyczności ich przeżyć. Najbardziej urzekło mnie jednak to, jak autorka ukazała pasję i jej wpływ na życie bohaterów. (Nie)widzialne serca to opowieść pełna kontrastów: radości i wzruszeń, nadziei i chwil smutku. To książka, która zostaje w sercu na długo, która przypomina, że miłość i przyjaźń potrafią być równie skomplikowane, co piękne. Historia Joy i Calluma porusza, inspiruje i bawi, a jednocześnie uczy. Oddałam jej połowę serca. Zachęcam byście zrobili to samo.

zaczytanelitery Śmiech Paulina

Słodka Melody

Słodka Melody - Zuzanna Kulik Ocena 5/⭐⭐⭐⭐⭐ Książka Słodka Melody od razu skojarzyła mi się klimatem z Tysiąc pocałunków od Tilly Cole i absolutnie się nie pomyliłam. To historia, która łamie serce, wzrusza do łez i zostaje z czytelnikiem na długo. Ja popłakałam się przy niej kilka razy. 🩷To opowieść o miłości, która rozwija się powoli i nie zawsze jest prosta, ale też o żałobie. Takiej, która zmusza by odnaleźć siebie na nowo. Między bohaterami jest mnóstwo emocji, niedopowiedzeń i strachu przed uczuciem. Każde z nich radzi sobie z tym inaczej, co sprawia, że ta historia wydaje się bardzo prawdziwa i poruszająca. 🩷Klimat Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, a krótkie rozdziały oraz dobre tempo sprawiają, że książkę czyta się błyskawicznie. To idealna młodzieżówka na wieczór, bez zbędnego komplikowania fabuły, za to z ogromem emocji. 🩷Motyw rodziny Autorka świetnie kontrastuje dwa różne domy - jeden pełen wsparcia i miłości oraz drugi, w którym dzieci są pozostawione same sobie. Żałoba Melody po stracie babci nie jest nachalna ani przytłaczająca, ale przez cały czas wyczuwalna w tle, w myślach bohaterki, w jej zachowaniu i decyzjach. To taka żałoba, która cicho pochłania, odbiera energię i sprawia, że nawet rzeczy, które kiedyś dawały radość, nagle przestają mieć znaczenie. 🩷Romans Wątek romantyczny może dla niektórych wydawać się prosty czy naiwny, ale dla mnie był piękny i absolutnie warty polecania. To idealny przykład tego, że miłość nie jest łatwa i czasem naprawdę trzeba zaryzykować. Bardzo mocno poruszył mnie Jordan: jego wrażliwość, zachowanie i to, ile przeszedł. Kibicowałam mu z całego serca. Motyw naszyjnika noszonego przez niego przez dwanaście lat to jeden z najbardziej rozdzierających elementów tej historii. Dwanaście lat cichego uczucia, pamięci i przywiązania. Bez słów, bez deklaracji, tylko z emocjami noszonymi każdego dnia przy sobie. To pokazuje miłość nie jako wyidealizowaną bajkę, ale jako coś trudnego, czasem bolesnego, a jednak bardzo prawdziwego. 🩷Slow burn to jeden z moich ulubionych motywów i tutaj został poprowadzony dokładnie tak, jak lubię najbardziej. Kocham historie, w których uczucia nie pojawiają się nagle, a relacja buduje się małymi krokami: spojrzeniami, niedopowiedzeniami i strachem przed zrobieniem tego jednego kroku za daleko. W Słodkiej Melody to napięcie jest obecne od początku i nie znika po kilku rozdziałach, tylko towarzyszy czytelnikowi przez całą książkę. Ten slow burn boli, frustruje i wzrusza jednocześnie, ale właśnie dzięki temu jest tak satysfakcjonujący. Pokazuje, że miłość potrzebuje czasu, odwagi i gotowości na zranienie. Nie ma tu idealnych momentów, są za to emocje, które dojrzewają latami i w końcu wybrzmiewają z ogromną siłą. To jeden z tych romansów, które po przeczytaniu chce się opowiadać innym, bo pokazują miłość taką, jaka naprawdę bywa, a nie taką, jaką często widzimy w wyidealizowanych książkach. 🩷Słodka Melody to książka, o której chce się opowiadać innym. Nie jest idealna ani cukierkowa, jest prawdziwa, nieporadna i pełna emocji. Jeśli lubicie historie, które łamią serce, ale robią to w piękny prawdziwy sposób, ta pozycja jest zdecydowanie dla Was. 💔📖

BooksByJusti Ciucka Justyna

Uwięziona. Bez kontroli

" - Więc wybierz sobie, czy mam cie traktowaé dobrze, czy źle. Ależ jej się to nie spodobało. Już wcześniej jej oczy ciskały iskierki złości, a teraz to przybrało na mocy. Iskierki zamieniły się w iskry..." Ta historia nie jest ani lekka, ani bezpieczna. Wciąga w swój świat powoli, ale bezlitośnie, i przypomina, że fikcja potrafi boleśnie dotykać bardzo prawdziwych emocji. „Uwięziona. Bez kontroli” od pierwszych stron buduje atmosferę zagrożenia, nawet jeśli wszystko wokół lśni luksusem. Bo bogactwo i ochrona nie mają żadnej wartości, gdy odbierają wolność. Luiza żyje w złotej klatce, z której nie ma wyjścia. Przymusowe małżeństwo z Dragonem to nie obietnica stabilizacji, lecz codzienność naznaczona strachem, napięciem i świadomością, że każdy jej ruch jest kontrolowany. Najmocniej wybrzmiewa tu granica, która niemal niezauważalnie się zaciera: troska kontra posiadanie. Dragon chce się zmienić, chce być „lepszą wersją siebie”, chce kochać. Problem w tym, że jego uczucie opiera się na kontroli, obsesji i przekonaniu, że miłość można wymusić. I właśnie to przeraża najbardziej fakt, że on naprawdę wierzy, iż działa z dobrych pobudek. 🔥 Co znajdziemy w książce: 🔒 złotą klatkę zamiast szczęśliwego życia 💍 przymusowe małżeństwo 🖤 mroczną, toksyczną relację 👁️ całkowitą kontrolę i brak prywatności 🧠 psychologiczną grę pełną napięcia i niedopowiedzeń 🔥 niejednoznacznego bohatera z kryminalną przeszłością 🕊️ cichą, bolesną walkę o wolność 💔 samotność i tęsknotę za normalnością ⚠️ przekraczanie granic w imię „miłości” 🔞 ciężki, duszny klimat tylko dla dorosłych czytelników Luiza nie jest bezwolną ofiarą. Jest zraniona, zmęczona i coraz bardziej przytłoczona, ale wciąż myśląca, analizująca i szukająca wyjścia. Jej bunt nie jest spektakularny, raczej cichy i wewnętrzny, a przez to jeszcze bardziej przejmujący. Każda decyzja kosztuje ją więcej, niż powinna, a nadzieja na wolność bywa równie bolesna jak jej brak. To nie jest historia, w której kibicuje się romantycznemu uczuciu. To książka, która zmusza do zadawania niewygodnych pytań: gdzie kończy się miłość, a zaczyna obsesja? Czy kontrola kiedykolwiek może być usprawiedliwiona? I jak wiele można poświęcić, zanim straci się samą siebie? Sylwia Kruk prowadzi narrację z perspektywy Luizy i Dragona, dzięki czemu czytelnik zostaje wciągnięty w emocjonalny konflikt obu stron. Autorka buduje napięcie nie przez gwałtowne zwroty akcji, lecz przez atmosferę, myśli bohaterów, ciszę między słowami i narastający niepokój. Jej styl jest intensywny, surowy i bezkompromisowy nie łagodzi tematów, nie usprawiedliwia przemocy ani kontroli. „Uwięziona. Bez kontroli” to książka, która zostaje w głowie. Nie daje ukojenia, nie oferuje prostych odpowiedzi. Zostawia za to niepokój i gorzką refleksję, że czasem największym zagrożeniem bywa miłość pozbawiona granic. 📌

Moja_niele Grzejszczyk Magdalena