Recenzje
Addicted. Związani przeszłością
„Przeraziło mnie, że po tym wszystkim i tak ją chciałem. I tak jej pragnąłem. Ale ona wolała być sama. Wolałabyś sama niż ze mną. I wcale nie chodziło o to, że miała być ze mną, żeby nie zostać sama z dzieckiem. Miała być ze mną, bo myślałem, że nadal mnie chce. Bo chciałem, żeby tak było. Bo ja, kurwa, wciąż tego pragnąłem… Ale to była przeszłość.” Znacie to uczucie, gdy przeszłość puka do drzwi w najmniej odpowiednim momencie? Miłość zastąpiła nienawiść. Prawdę zastąpiły kłamstwa i intryga. Czy po kilku latach, gdy ich drogi znowu się zejdą, będą umieli, patrzy na siebie bez bólu? A może los dał im właśnie szansę na naprawienie ich relacji. Ona jest samotną matką i nie potrafi znieść jego osoby, a tym bardziej zapomnieć o tym, co jej zrobił. On za to nie potrafi o niej zapomnieć i nie rozumie, jak ona mogła zrobić coś takiego jemu. Tylko żadne z nich nie wie, że ktoś jeszcze brał udział w tej grze, a oni stali się pionkami. Brealyn i Killian znają się całe życie, ale to, co wydarzyło się między nimi na studiach, sprawiło, że teraz się nienawidzą. Albo to ona stara się go nienawidzić, bo jest łatwiej ukrywać się jej za tym uczuciem. Tylko że teraz nie będzie mogła go unikać, bo ich ojcowie właśnie postanowili oddać w ich ręce władzę nad ich imperium hotelowym. Czy będą umieli współpracować? Każde ich spotkanie iskrzy od niewypowiedzianego żalu, kłamstw, złości, bólu i emocji, które dawno powinny zostać wyjaśnione. Czy to możliwe, że ich uczucie przetrwało próbę czasu i pokona wszystkie przeszkody? „Albo z nim szczerze porozmawiasz, wyjaśnisz swoje stanowisko, uczucia i tak dalej, a następnie razem znajdziecie jakieś rozwiązanie tej chorej sytuacji, albo odetniesz się od tego wszystkiego, co nie będzie łatwe. Zacznij żyć nie dla Flo, swoich rodziców i firmy. Zacznij żyć dla siebie…” „Addicted. Związani przeszłością” wciągnął mnie w świat pełen niedopowiedzeń, napięcia i emocji, od których ciężko się oderwać. Ta historia to miks kłamstw, intryg i pożądania. Jest to romans biurowy z motywem hate - love w najlepszym wydaniu. Wszystko jest tu bardzo naturalne i toczy się w swoim rytmie, a bohaterowie muszą stawić czoła wszystkiemu, co wydarzyło się kiedyś i bieżącym wydarzeniom. Co nie będzie łatwe, a oni w końcu poznają prawdę o kłamstwach, które ich rozdzieliły. Autorka bardzo dobrze buduje napięcie i chemię między bohaterami, od ostrych dialogów, pikantnych scen, trudnych rozmów, wewnętrznych rozterek, nadziei, niepokoju, bólu i walki o to, czego się pragnie i chce. Wszystko jest tu autentyczne i nieprzewidywalne. Bohaterowie są świetnie wykreowani i każdy odnajdzie w nich coś z siebie i może swojej historii. Autorka bardzo dobrze zbudowała całą fabułę, najpierw dała mi możliwość poznania bohaterów i tego, jak rodziło się uczucie między nimi. By potem przez ingerencję osób trzecich zadali sobie ból, a ich drogi rozeszły się na kilka lat. I teraźniejszość i to jak walczyli o siebie. Od początku wiedziałam, kto jest winny temu wszystkiemu i cały czas mącił. Podziwiałam Brealyn za to, że nie poddała się i walczyła o siebie i swoje miejsce. A Killian od początku był pełen sprzeczności, niezdecydowany i pogubiony. Niby nie wiedział, czego chce, ale i tak cały czas dążył, żeby odzyskać kobietę, którą kochał. Czytało mi się ją naprawdę dobrze, szybko, przyjemnie, emocjonalnie z wypiekami na twarzy i ciekawością. Styl autorki bardzo mi się podoba i chętnie sięgnę po jej kolejne książki. Jeśli lubicie książki, których każda kartka to emocje, ból, silni bohaterowie, miłość i niewyjaśniona wspólna przeszłość to gorąco polecam.
Dziewczyna Caleba
Weronika Krzempek „Dziewczyna Caleba” to książka, która od pierwszych stron próbowała dobrać mi się do serca (swoją drogą zaczęłam ją kiedyś na Wattpadzie i jakie było moje zdziwienie, że ja już to czytałam, nie całość ale jednak 🤭). I przez chwilę naprawdę jej się to udawało. Było delikatnie, było smutno, było to poczucie straty, które wisi w powietrzu i nie daje oddychać pełną piersią. Przyznam szczerze, na samym początku miałam mocne skojarzenie z Promyczkiem i Gusem od Kim Holden. Klimat żałoby, pustki po kimś, kto był całym światem, i to uczucie, że wszystko po nim boli bardziej. Nie mówię, że to ta sama historia, bo absolutnie nie, ale ten vibe gdzieś mi mignął i nie chciał odpuścić. Brooke to bohaterka, którą łatwo polubić. Taka dziewczyna z krwi i kości, poobijana przez życie, próbująca jakoś się pozbierać po stracie bratniej duszy. Ucieczka z Nowego Jorku, zmiana uczelni, próba odcięcia się od toksycznych sytuacji rodzinnych i wspomnień, które ciągle wracają. Rozumiałam ją. Czułam jej zmęczenie i tę potrzebę, żeby w końcu zacząć oddychać po swojemu. Motyw listy Caleba bardzo mnie kupił. Serio. Jest w tym coś pięknego i jednocześnie cholernie bolesnego. Spełnianie marzeń kogoś, kogo już nie ma, to przecież rozdrapywanie ran, ale też próba domknięcia czegoś, co zostało brutalnie przerwane. I właśnie tutaj widziałam ogromny potencjał na emocjonalne bum! No i tu dochodzimy do momentu, w którym muszę być szczera. Tych emocjonalnych ciosów brakowało mi po drodze. Chciałam głębszych wejść w emocje bohaterów, większego zanurzenia w żałobie, w poczuciu winy, w relacjach, które aż się proszą o rozłożenie na czynniki pierwsze. Momentami miałam wrażenie, że historia przechodzi obok najboleśniejszych tematów trochę za szybko, jakby bała się przycisnąć czytelnika mocniej. Szczególnie jeśli chodzi o Caleba. On jest osią całej tej opowieści, a mimo to bardziej go czułam jako ideę niż realną postać. Brakowało mi go. Jego głosu, wspomnień, obecności, czegokolwiek, co sprawiłoby, że jego strata naprawdę rozłoży mnie na łopatki. Colton to z kolei postać, z którą miałam relacje hate-love. Rozumiem jego uzależnienia, jego wewnętrzny chaos i poczucie, że nie zasługuje na nic dobrego, ale momentami miałam wrażenie, że to właśnie ten wątek za bardzo przejmuje stery całej historii. Trochę kosztem emocji, na które czekałam gdzie indziej. Styl autorki jednak bardzo mi się podobał. Książkę czyta się szybko, płynnie, bez zgrzytów. Dialogi brzmią naturalnie, a całość nie nuży. To jedna z tych historii, które po prostu się pochłania, nawet jeśli w głowie co jakiś czas pojawia się myśl, że można było pójść głębiej. I teraz najważniejsze. Bo kiedy już myślałam, że ten emocjonalny cios jednak mnie ominie, przyszła końcówka… No zakończenie mnie zszokowało i szczerze ta historia, az się prosi o come back po 10 latach. Jestem ciekawa czy jest może taki plan… Ale wracając do meritum jak na debiut jest naprawdę dobrze. Widać, że Weronika Krzempek ma wrażliwość, pomysł i potrafi budować klimat. Widzę tu ogromną przestrzeń do rozwoju i jeśli kolejne książki pójdą jeszcze głębiej emocjonalnie, to ja w to wchodzę bez wahania. „Dziewczyna Caleba” to opowieść o stracie, żałobie i próbie posklejania siebie na nowo. Nie idealna, momentami zachowawcza, ale szczera. A zakończenie? Ono zostaje w głowie.
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
Brayden jako jedyny pozostaje singlem, choć wszyscy jego przyjaciele ożenili się i założyli rodzinę. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Alex. Kobieta odrzuca go, bo uważa, że jest dla niej za młody. Im więcej czasu spędzają ze sobą, tym trudniej jest im udawać, że tak naprawdę nic się między nimi nie dzieje. Tymczasem sprawy przyjmują nieoczekiwany obrót, a Alex musi zdecydować, czy wpuścić Braydena do swojego życia i otworzyć się na nową relację po śmierci męża. Niezmiernie wyczekiwałam ukazania się tej części i jestem z niej zadowolona. To moja pierwsza współpraca w tym roku, a już podniosła wysoko poprzeczkę. Jest zabawnie i gorąco, bo gęste napięcie między bohaterami nieustannie wisi w powietrzu. Książka zdecydowanie utrzymała klimat swoich poprzedniczek i możemy w niej spotkać ponownie tych samych bohaterów, którzy bawili i wzruszali do łez. Podoba mi się pokazanie relacji Alex i Braydena. Iskrzy między nimi od samego początku, a akcja nawet na chwilę nie zwalnia tempa. Ich zawiązek jest podsycany erotyzmem, ale też nie do przesady. Nie zabrakło także tych poważniejszych momentów, jak to bywa we wszystkich komediach romantycznych. Autorki nieco przeciągnęły tutaj finisz, jednak można na to przymknąć oko. Polecam wszystkim na miły wieczór całą serię. Ocena: 4,5/5
Sekret sztuki wzbogacania się. Zmień myślenie o sukcesie i pieniądzach - stwórz życie, którego pragniesz
Sekret sztuki wzbogacania się. Zmień myślenie o sukcesie i pieniądzach - stwórz życie, którego pragniesz Autor Proctor Bob Sandy Gallagher Myślisz że sukces jest dla Ciebie nie do osiągnięcia i na wzbogacenie się nie masz co liczyć ? Wszystko to jest tylko Twoją myślą, ktorą w każdej chwili możesz zmienić. To co dzieje się w Twoim życiu zależy głównie od Ciebie. Musisz tylko zmienić swoje nawyki i myślenie. Z tej niezwykłej książki dowiesz się, jak wykorzystać swój potencjał, wejść na ścieżkę wiodącą ku bogactwu i wykształcić w sobie dobre nawyki i praktyki. Wystarczy, że nauczysz się je stosować w codziennym życiu. Dzięki temu poradnikowi zrozumiesz, co sprawia, że ludzie latami tkwią w tym samym miejscu, nie rozwijają się, i co należy zmienić, aby zarabianie pieniędzy stało się łatwe. Ta książka jest idealna dla każdej osoby, która chce coś zmienić w swoim życiu, ale zdają sobie sprawę z tego że bogacenie się jest procesem.
Addicted. Związani przeszłością
Czasem największe uczucie rodzi się nie z miłości… ale z gniewu, który nigdy nie wygasł. Brealyn Gray i Killian Hayes mieli wszystko, by stać się idealnym duetem: wspólne dziedzictwo, ambicję, inteligencję i przyszłość wpisaną w rodzinny biznes. Zabrakło jednego - zaufania. Zamiast niego pojawiła się nienawiść, pielęgnowana przez lata, karmiona niewypowiedzianymi słowami i wspomnieniami, które wciąż bolą. Kiedy ojcowie przekazują im stery hotelowego imperium, Brealyn i Killian zostają zmuszeni do współpracy. Każde spotkanie to iskrzenie. Każda rozmowa to walka o dominację. Każde spojrzenie przypomina, że przeszłość wciąż jest między nimi - nieprzepracowana, ciężka, niebezpiecznie bliska. To nie jest lekka historia o biurowym romansie. To opowieść o emocjach, które wymykają się spod kontroli. O granicy między nienawiścią a pożądaniem, która z każdą stroną staje się coraz cieńsza. O tym, jak łatwo jest zranić kogoś, kto zna nasze słabości… i jak trudno przestać pragnąć kogoś, kogo powinniśmy unikać. Hope S. Ward świetnie buduje napięcie - nie tylko erotyczne, ale przede wszystkim emocjonalne. Relacja Brealyn i Killiana pulsuje od niewypowiedzianych żali, żalu po straconych szansach i pytań, na które oboje boją się odpowiedzieć. Bo co, jeśli prawda okaże się bardziej bolesna niż nienawiść? „Addicted. Związani przeszłością” to książka o drugich szansach, które wcale nie są łatwe. O miłości, która dojrzewa w chaosie. I o tym, że czasem najbardziej uzależnia… osoba, od której powinniśmy trzymać się jak najdalej.