ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Blade. Canmore #1

Od pierwszych stron byłam zaintrygowana wątkiem choroby młodszego brata Maeve i trudnej sytuacji rodzinnej. Relacja rodzeństwa była niezwykle poruszająca, a ojciec Maeve wzbudzał we mnie wyłącznie negatywne emocje. Maeve to bohaterka, którą łatwo polubić - silna, zdeterminowana i gotowa zrobić wszystko dla bliskich. Fane początkowo wydawał się chłodny i zdystansowany, ale im lepiej go poznawałam, tym bardziej jego postać zyskiwała. Ich slow burn był cudowny - chemia narastała powoli, a drobne gesty i niewypowiedziane emocje budowały napięcie. Uwielbiałam, jak Fane dbał o Maeve i dawał jej poczucie bezpieczeństwa, wypełniając brak rodzinnego ciepła. Bohaterowie poboczni - Samantha, Corey i Ben - wnoszą humor i lekkość, a motyw found family został pokazany bardzo autentycznie. Szczególnie podobały mi się też relacje Maeve z dziećmi, pełne ciepła i szczerości, które pokazywały jej wrażliwą stronę. Trio Maeve, Fane i Corey momentami było naprawdę przezabawne, a Ben dodatkowo dodał historii uroku. Styl autorki jest płynny i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się zaskakująco szybko. Zimowy klimat oraz wątek byłej łyżwiarki figurowej i hokeisty nadają historii wyjątkowego charakteru. Tajemniczy wątek poboczny skutecznie przyciąga uwagę i zostawia wiele pytań, więc jestem bardzo ciekawa, jak zostanie rozwinięty w kolejnych tomach. ❄️ Zakończenie pozostawiło ogromny niedosyt. Po zamknięciu książki czułam ogromną potrzebę poznania dalszych losów bohaterów.

nikabooksoul Strzelecka Nikola

Do wesela się zagoi

Kolejna zimowa książka od Ludki Skrzydlewskiej. Czytaliście "Prędzej piekło zamarznie?" Uroczy, zimowy klimat, mała miejscowość, pensjonat w górach i miłość, chociaż taka nie od razu, taka trochę problemowa. Byłam zachwycona tą książką, dlatego jak zobaczyłam, że wracamy do Silver Springs byłam przeszczęśliwa! Pamiętacie jeszcze Marigold i Sainta? Ciekawi co u nich? Biorą ślub, a na świadków poprosili właśnie bohaterów książki "Do wesela się zagoi", czyli Sutton i Hugh. To właśnie tych dwojga losy będziemy śledzić w tej książce. Ich znajomość nie zaczyna się szczególnie romantycznie, wróć, zaczyna się od bardzo nieprzyjemnej wymiany zdań, ale z czasem wszystko się zmieni. Sutton przyjaciółka Mari wychowuje małą Susie. To dla niej porzuciła plany, marzenia, miała szansę pojechać na olimpiadę, ale odłożyła narty, żeby być najlepszą matką jaką potrafi dla swojej siostrzenicy, bo Sutton dopiero od niedawna jest oficjalnie prawną opiekunką Susie. W tym uporządkowanym życiu, ciągle komentowanym przez rodziców Sutton, ciężko szukać miejsca dla mężczyzny, ale serce wymyka się kontroli i w tym tkwi jego siła! Polecam Wam tą książkę, bo ja jestem ogólnie zadowolona z lektury. Polecałam ją również wczoraj w propozycjach na Walentynki, bo to oczywiście bardzo fajnie napisany romans. Miło spędzony czas, ale też muszę być szczera, bo inaczej nie umiem, mi ta książka podobała się bardzo, ale z całą pewnością nie tak bardzo jak "Prędzej piekło zamarznie". Książki są ze sobą powiązane za pomocą bohaterów, miejsca akcji, ale poza tym to moim zdaniem zupełnie inne książki. Pokochałam klimat małomiasteczkowy, którego w drugiej książce nie czuć. Zimowego klimatu również. To jest historia o próbie zbudowania związku z paroletnim szkrabem na pokładzie, który wymaga wyjątkowej delikatności. Jest to oczywiście piękna książka, ale patrząc jak na serię, nie za to pokochałam Silver Springs, którego mi tu brakowało. Fabuła drugiej książki mogła być osadzona wszędzie i nie ma to większego znaczenia, i chyba to powoduje, że serce zostaje przy pierwszej książce zdecydowanie.

ank_1985_czyta Kopczyk Anna

Do wesela się zagoi

"Pewnie powinienem dać jej drugą szansę i uznać, że nasze pierwsze spotkanie po prostu było niefortunne, ale z jakiegoś powodu... Przeczuwam, że kolejne też nie będą najprzyjemniejsze." O Sutton Clarke można powiedzieć, iż jest kobietą o wielu talentach, a może poprostu nie potrafi odmówić pomocy tym co jej potrzebują? Jej największą pasją było narciarstwo, niestety życie zweryfikowało jej priorytety. Obecnie największym z nich jest jej siostrzenica Susie, dla której jest prawnym opiekunem. Sutton nie boi się wyzwań, dlatego by móc utrzymać siebie i Susie podejmuje się wielu prac. Od sprzedawczyni w sklepie sportowym, wliczając inne poboczne zajęcia, po recepcjonistkę w hotelu jej najlepszej przyjaciółki Mari. Nie odmówi również założenia stroju dinozaura na zabawie sylwestrowej. Hugh Holloway jest wspólnikiem i najlepszym przyjacielem Sainta. Poproszony o pomoc w przygotowaniach do ślubu, nie waha się i przyjeżdża do Silver Springs. Mężczyzna jest typem samotnika oraz mistrzem planowania w Excelu. Każdy kto zna Hugh, wie iż mężczyzna nie jest fanem imprez, szczególnie z udziałem dzieci. A już największą ironią losu okaże się nadepnięcie na ogon dinozaura podczas zabawy oraz oberwania... szarlotką. Jak się później okaże to spotkanie będzie miało dalszy ciąg, bowiem oboje są świadkami na ślubie Mari i Sainta. "Tego uczucia nie da się zaplanować... Nawet w Excelu." Każdy zna to powiedzenie DO WESELA SIĘ ZAGOI prawda? Cóż w przypadku tej dwójki te słowa padną nie jeden raz 🤣. Kolejna historia autorki, która bardzo mi się podobała. Nie sposób nie polubić tutejszych bohaterów, szczególnie małej Susie, która skrada serce. Podziwiałam Sutton za to, iż stworzyła dom dla siostrzenicy. Nie podobało mi się podejście jej bliskich, którzy nieustannie wpędzali ją w poczucie winy. Strasznie to było słabe i tym samym nie zyskali mojego szacunku. Natomiast Hugh? Cholercia ten gburowaty na pierwszy rzut oka facet, stał się moim ulubieńcem, któremu kibicowałam. Pojawi się tu wiele sytuacji, które będą wpływać na bohaterów ale pamiętajcie że... DO WESELA SIĘ ZAGOI ❤️

@do_zaczytania Winczewska Anna

Do wesela się zagoi

Jeśli szukacie romansu, która opiera się na dojrzałości, wsparciu i powolnym budowaniu zaufania, to ta historia z Silver Spring jest właśnie dla Was. Główna bohaterka, Sutton, to postać, którą chce się po prostu przytulić. Od siedmiu lat wychowuje siostrzenicę, Suzie, która kocha ją jak rodzoną matkę. Sutton robi wszystko dla małej Suzie, ale przez rodziców wciąż czuje, że jest słabą mamą. Ich ciągła krytyka i brak wsparcia bolą tym bardziej, że Sutton naprawdę się stara. To bardzo smutny i prawdziwy wątek, który sprawił, że złamało mi serce. Rodzic bezwarunkowo powinien wspierać swoje dzieci, a czytając o tym, co wyprawiali rodzice Sutton, miałam łzy w oczach. Sutton i Hugh nie polubili się na początku, wszystko przez kłótnię na imprezie sylwestrowej. Musieli jednak zacząć ze sobą rozmawiać, bo ich przyjaciele biorą ślub, a oni zostali świadkami. Bardzo mi się podobało, jak Hugh od razu polubił małą Suzie, mimo że wcześniej mówił, że nie przepada za dziećmi. To było naprawdę urocze. Oczywiście w książce musiała pojawić się durna Emma. Hugh na początku nie zwracał uwagi na jej zachowanie, ale kiedy zaczęło mu zależeć na dziewczynach, dobitnie wyjaśnił Emmie, żeby dała sobie spokój. Ta w ramach zemsty nagadała na niego różnych świństw, co tylko dodało emocji całej opowieści. W tej książce najfajniejsze jest to, że wszystko dzieje się powoli. Bohaterowie nie wskakują od razu do łóżka, tylko najpierw się zaprzyjaźniają i wspierają. Nie ma tu głupich tekstów ani przesadzonej erotyki, za to są dorośli ludzie, którzy budują prawdziwy związek. Bardzo polubiłam tę trójkę i to, jak naturalnie stawali się dla siebie rodziną. To po prostu mądra historia o prawdziwej miłości.

natalia.reads_book Chabowska Natalia

Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń

Sięgnęłam po ten zeszyt ćwiczeń nie dlatego, że szukałam kolejnej filozofii na trudne czasy, ale dlatego, że coraz bardziej interesuje mnie pytanie, jak żyć spokojniej, nie uciekając od emocji i nie tracąc wpływu na własne życie. Stoicyzm zawsze wydawał mi się trochę surowy, zbyt zdystansowany. Ta książka pokazuje jednak jego bardziej ludzką twarz. W praktyce oznacza to zatrzymanie się i sprawdzenie, co naprawdę należy do mnie, a co jest tylko próbą kontrolowania świata. Ćwiczenia nie dają gotowych odpowiedzi. Raczej zmuszają do przyjrzenia się własnym reakcjom, przyzwyczajeniom i temu, jak często oddajemy spokój rzeczom zupełnie od nas niezależnym. Podoba mi się, że stoicyzm nie jest tu rozumiany jako chłód czy obojętność. Przypomina raczej słowa Marka Aureliusza „Masz władzę nad swoim umysłem, nie nad zdarzeniami zewnętrznymi”. To przesunięcie uwagi z walki ze światem na pracę ze sobą. Książka nie obiecuje ciszy w głowie po kilku ćwiczeniach. Pokazuje raczej proces, powolne uczenie się dystansu, który nie oddziela od życia, lecz pozwala je przeżywać mniej gwałtownie. To nie jest zeszyt dla osób, które chcą tylko przeczytać i odłożyć na półkę. Wymaga czasu i szczerości wobec siebie. W zamian daje coś cenniejszego niż motywację. Daje zgodę na to, że nie wszystko musi być pod kontrolą. Seneka pisał, że „cierpimy częściej w wyobraźni niż w rzeczywistości” i właśnie to zdanie wracało do mnie podczas pracy z tą książką najczęściej. Zostałam z poczuciem, że stoicyzm nie jest sposobem na nieodczuwanie, lecz na spokojniejsze bycie w świecie, który i tak nigdy nie będzie całkowicie przewidywalny.

bookworm.lifestyle Kramarczyk Małgorzata