ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

Recenzja Król Umbry - Jamie Applegate Hunter 4/5⭐️ 🖤 W tym roku mam naprawdę szczęście do książek, bo jak na razie nie trafiłam na żadną złą historię, a Król Umbry tylko podtrzymuje tę dobrą passę😅 🖤 Główną bohaterką jest Rory - Fae, która widzi kolory dusz. Jako dziecko była świadkiem brutalnego morderstwa swojej siostry bliźniaczki i to wydarzenie na zawsze ją zmieniło. Od tamtej pory kieruje się bólem i chęcią zemsty, zabijając mężczyzn, którzy krzywdzą innych. Jednak osoby odpowiedzialne za śmierć jej siostry wciąż pozostają bezkarne. Gdy Rory zostaje złapana i skazana, trafia do Vinculi - więzienia rządzonego przez Caiusa, Króla Umbry. 🖤 Bardzo spodobał mi się świat stworzony przez autorkę! Podział na królestwa i rządzących nimi Monarchów, ich moce, a także mroczny klimat Vinculi sprawiają, że ta historia ma naprawdę niepowtarzalną atmosferę. Samo więzienie również nie jest tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. 🖤 Nie zawiodłam się również na bohaterach! Rory, choć uznawana za seryjną morderczynię, w głębi duszy nie jest złą osobą - jej działania napędza ból i pragnienie zemsty. Podoba mi się, że autorka stworzyła postać nieidealną, złożoną i interesującą, która rozwija się wraz z przebiegiem historii. Natomiast Caius to prawdziwy „shadow daddy”, który posługuje się swoimi cieniami w bardzo pomysłowy sposób😏🤭 Jest mroczny, zaborczy i niezwykle potężny - nie mam zastrzeżeń🔥 🖤 Chemia między bohaterami wyczuwalna jest od ich pierwszego spotkania. Oczywiście nie zabrakło klasycznego „kto ci to zrobił?”, więc czuję się usatysfakcjonowana🤭 Były momenty trochę cringowe, a czasami ich relacja wydawała mi się lekko niedojrzała, ale wcale nie zepsuło mi to odbioru książki. A to zakończenie…🤯🔥 Potrzebuję drugiego tomu natychmiast!😭❤️ Podsumowując - wciągająca, mroczna i pełna emocji historia, którą bardzo polecam!🖤✨

świat na stronach Łyczykowska Katarzyna

Victor. Tylko moja

Victor. Tylko moja - Aleksandra Możejko
⭐ 5/5 To drugi tom cyklu „Tylko moja”. Tym razem historia skupia się na tytułowym Victorze - rosyjskim pakhanie - oraz Julii, dziewczynie, która próbuje odnaleźć siebie po ogromnej traumie. To romans mafijny z wyraziście wykreowanymi bohaterami i dobrze poprowadzoną relacją. Choć w tej części jest nieco mniej dynamicznej akcji niż w poprzednim tomie, w żaden sposób nie odbiera to historii jej siły. Początkowe przemyślenia Victora mogą zaskakiwać, ale szybko okazuje się, że każdy element tej opowieści ma swoje znaczenie. Szczególnie poruszający jest wątek Julii - obserwujemy, jak po bolesnych doświadczeniach stopniowo pozwala sobie na miłość i szczęście. Ogromnym atutem książki jest również przemiana Victora, której nie sposób nie zauważyć. W porównaniu z poprzednim tomem nie towarzyszyło mi aż tak wiele skrajnych emocji - zamiast tego przez całą historię płynęłam z przyjemnym, wciągającym rytmem. Gdy tylko dowiedziałam się o premierze, wiedziałam, że muszę mieć tę książkę. We wrześniu recenzowałam „King’a” i wspominałam wtedy, że czekam na historię Victora - i w końcu się doczekałam! Ogromny uśmiech wywoływały u mnie momenty, w których pojawiała się wzmianka o Kingu. Zdecydowanie polecam rozpocząć serię od pierwszego tomu, aby w pełni poczuć klimat. „Victora” polecam szczególnie za lekki styl i tempo, dzięki którym książkę czyta się naprawdę szybko. ⚠ Książka przeznaczona jest dla czytelników 18+ - pojawiają się sceny erotyczne oraz brutalne. Polecam i pozdrawiam Booktoksm 🩵 Ps: jestem ciekawa o kim będzie kolejny tom. Może o Sergeiu, a może o partnerze Niny lub Sabriny? Mam nadzieję, że szybko się tego dowiemy.

booktoksm Mazur Marcelina

Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością

,,Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością" tto książka, która wreszcie mówi o ADHD u dorosłych w sposób mądry, empatyczny i wzmacniający. „Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością” to nie tylko rzetelne kompendium wiedzy, ale przede wszystkim głos zrozumienia dla osób, które przez lata mogły czuć się „nie na miejscu” - w pracy, w relacjach, w samych sobie. Autorka/autor bardzo trafnie rozprawia się z mitem, że ADHD jest wyłącznie problemem dzieciństwa. Pokazuje, jak to zaburzenie realnie wpływa na dorosłe życie: emocje, codzienną organizację, poczucie własnej wartości czy zdrowie psychiczne. Jednocześnie robi to bez straszenia i bez etykietowania. Przeciwnie - narracja jest pełna akceptacji i nadziei. Ogromnym atutem książki jest połączenie wiedzy naukowej z praktyką. Czytelnik nie dostaje suchej teorii, lecz konkretne wskazówki, które można zastosować w codziennym funkcjonowaniu. Co ważne, ADHD nie jest tu przedstawione wyłącznie jako źródło trudności, ale także jako inny, często niezwykle twórczy sposób myślenia i działania. To podejście daje ulgę i pozwala spojrzeć na siebie z większą łagodnością. To lektura, która: -normalizuje doświadczenie dorosłych z ADHD, -pomaga zrozumieć własne mechanizmy działania, -wspiera w drodze do diagnozy, terapii i samoakceptacji, -daje poczucie: „nie jestem sam/sama i nie jestem zepsuty/a”. Zdecydowanie polecam nie tylko osobom z ADHD, ale również ich bliskim, partnerom, pracodawcom czy terapeutom. To książka, która zmienia perspektywę - z walki z sobą na współpracę ze swoim mózgiem. 

Boys.books Ceregra Marta

Bez nadziei. Chestnut Springs #5

„ - Gdy jestem z tobą, mój ból znika. W twojej obecności staję się nową osobą. W końcu śpię normalnie. Śmieję się. W końcu mam kogoś, o kogo mogę się troszczyć. Z tobą… […] Z tobą czuję się znów cały.” Dotarliśmy do końca serii „Chestnut Springs”, dacie wiarę? To właśnie z tą serią, oczywiście nie licząc ostatniego tomu, czytelniczo kończyłam ubiegły rok. Co więcej, śmiało mogę przyznać, że należał on właśnie m.in. do Elsie Silver, która sprawiła, że małomiasteczkowy klimat, ranczo i kowboje to coś, co pokochałam ponad wszystko. Ciężko byłoby mi wybrać ulubieńca spośród tych pięciu opowieści, każda z tych historii urzekła mnie na swój wyjątkowy sposób, dostarczyła innych emocji, niezmiennie rozbawiała i rozczulała. Nie ulega jednak wątpliwości, że przewijająca się postać Beau budziła zaciekawienie, z całą pewnością nie tylko u mnie. Zamknięty w sobie żołnierz po przejściach? Nie mogłam się doczekać, kiedy w moje ręce trafi jego historia. Czy „Bez nadziei” spełniło moje oczekiwania? Romanse spod pióra Elsie Silver mają w sobie pewną magię. W fenomenalny sposób porywają w swe szpony, sprawiając, że czytelnik zapomina o szarej rzeczywistości, przenosząc się do tego cudownego uniwersum, jakie tworzą wszystkie serie autorki. Kreując swoich bohaterów, ich historie, troski, zmagania z przeciwnościami losu, Elsie czyni te historie namacalnymi. Choć nie brakuje im nieco odrealnionej słodyczy, to jednocześnie stają się napełniającym spokojem i dającym odpoczynek lekarstwem. To właśnie dla takich powieści czytam i dokładnie to tutaj dostałam.  Beau i Bailey to para, którą dzieli niemal wszystko. Status społeczny, różnica wieku, sytuacja materialna. Ona ze względu na swoją rodzinę jest wyrzutkiem wśród społeczności. On z kolei jest szanowany i lubiany, a życie w małym miasteczku nie przysparza mu żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Pozornie, bo pod względem psychicznym jest wrakiem, niebędącym w stanie wyzbyć się tragicznych wspomnień z frontu. To miał być jedynie prosty układ, który pozwoliłby Bailey zacząć od nowa w innym miejscu, tam, gdzie zła sława rodziny Jensen by jej nie dosięgła. Nie wzięli jednak pod uwagę, że w grę wejdą również uczucia, które całkowicie zmienią zasady tej gry… Elsie Silver pod płaszczykiem lekkiej i niezobowiązującej opowieści potrafi przemycić skłaniające do refleksji wartości, ubiera bohaterów w realne problemy, a to sprawia, że w nasze ręce trafia powieść kompletna. Emocjonalna i zabawna. Pikantna i wzruszająca. Budząca poczucie niesprawiedliwości i dodająca otuchy. Jej postaci nie są płaskie i jednowymiarowe. Są barwni, poranieni, godni zapamiętania. Relacja Beau i Bailey jest pełna: od uczuć, namiętności, wsparcia, zrozumienia, zaufania, choć to ostatnie zostaje wystawione na próbę. Podczas czytania moje serce rosło od ogromu tych emocji. Gdy tylko dotarłam do końca, od razu zatęskniłam za tą wyjątkową atmosferą, tworzoną przez tę wielką i kochającą się rodzinę. „Bez nadziei” to piękne i ujmujące pożegnanie z serią „Chestnut Springs”. Choć stanowi odrębną historię, to jednocześnie idealnie dopełnia całą serię, domykając wszystkie ważne wątki. Rodzina Eatonów na stałe zagościła w moim sercu, a jej nestor Harvey całkowicie rozbił bank swoim bezceremonialnym i bezpośrednim stylem bycia, dostarczając mi regularnych wybuchów śmiechu. Ta historia, jak i każdy poprzedni tom, jest jak milutki koc - otula ciepłem i daje poczucie bezpieczeństwa. Cała seria to moje „comfort place”. Jeśli przygoda z „Chestnut Springs” jest dopiero przed Tobą - nie zwlekaj już dłużej. To właśnie najlepszy moment, by wybrać się w tę cudowną podróż. Polecam!

In_love_with_reading_books Waldon Magdalena

Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2

„Serca nie da się wytrenować”.  Myślał, że skończył już z miłością. Spokojne życie na ranczu i to mniej spokojne z rodziną. To był jego świat, lecz wtedy wtargnęła do niego ona. „Mówiłam już, że jestem chodzącą katastrofą”. Czarnowłosy huragan z miłością do koni w oczach, iskrą i koszmarną przeszłością. Ona była słońcem. On burzową chmurą. Duet wybuchowy. Ta współpraca to będzie prawdziwy trening uczuć. „Niczego więcej nie potrzebuję, niczego więcej nie chcę. Wystarczą mi te proste chwile z nią”. Pióro Paisley Hope odkryłam w zeszłym roku i przepadłam bardzo szybko. Poznałam już różne oblicza tej autorki i każde uwielbiam. A to, które ukazuje w kowbojskich romansach? Chyba jest moim ulubionym. Moja słabość i najszczerszy uśmiech. Cudowny komfort, lekkość i ciepło. „Trening uczuć” Przeczytałam tę książkę już dwa razy i nadal nie mam dość. Ten tom ma w sobie niezwykłą delikatność i czułość. Małe gesty, które sprawiały, że po prostu się rozpływałam. Piękne słowa, trudne emocje, bolesne wspomnienia, ale też radość. Żar, płomień i w końcu ogień. Przyciąganie, chemia, pragnienie i moje czerwone policzki. U Paisley zawsze jest gorąco, a ja to uwielbiam! A miłość? Wyjątkowa jak głowni bohaterowie. Tak bardzo im potrzebna po wszystkim co przeszli… W tym tomie pięknie została przedstawiona nie tylko miłość romantyczna, ale też ta do rodziny i koni. Ostatnia była czymś naprawdę wyjątkowym i poruszającym. Odkryłam kolejne zakątki Rancza Srebrzyste Sosny, mogłam lepiej się przyjrzeć pracy w tym miejscu, poczułam ten klimat jeszcze mocniej. Rodzina Ashby skradła kolejną cząstkę mojego serca, chyba jeszcze większą niż poprzednio, a Wade i Ivy sprawili, że zapragnęłam właśnie tak silnego i płomiennego uczucia. Uwielbiam tę serię, jest dla mnie tak cudownie komfortowa, a każdy tom wyjątkowy z innego powodu. Ten poruszył mnie najmocniej. Wade Nie dość, że kowboj to jeszcze potrafił gotować. Pokochałam jego gburowatą stronę, a tą czułą jeszcze bardziej. Odpowiedzialny, najstarszy, silny, ale też skrzywdzony przez los. Przez długi czas nie zastanawiał się czego tak naprawdę chce. Nikt nie zapytał. Ona to zrobiła i tak bardzo poruszyła tym moje serce. Taka mała rzecz, jedno pytanie, a jak wiele znaczy… Nie uśmiechał się często. Nie chciał kłopotów, drugiej szansy w miłości i kobiety. Ale wtedy pojawiła się ona i wydobyła z niego wszystko to, co najlepsze. Te małe i wielkie gesty były naprawdę wyjątkowe i sprawiły, że moje serce biło szybciej. Miałam ochotę piszczeć, rozpływałam się nad delikatnym dotykiem i czułością. Ona na nią zasługiwała… Ivy Jego „Kłopot”. Cudownie energiczna. Była światełkiem, od którego biło ciepło i blask. Jej ogromny uśmiech skrywał wiele przykrych wspomnień. Niby delikatna, a jednak tak silna! Trochę szalona, z niezwykłą pasją i miłością, która wręcz z niej emanowała. To jedna z tych bohaterek, które kocha się za energię, iskrę w oku, siłę i historię. Oni razem? Ogień i piękno! „Wygląda na to, że ty też należysz do mnie”. Uwielbiam tę książkę za wiele elementów. Za uśmiech, śmiech, żarty Papcia i przebojowość Mamy Jo. Rodzinne ciepło, relacje, wtrącanie się we wszystko, przebojowość, przyjaźń i klimat, który tak pokochałam. Ogień, który sprawiał, że płonęłam i to było tak przyjemne! Piękne przedstawienie miłości, jej siły i wartości. Marzenia, które pojawiły się w mojej głowie. Kilka godzin spędzonych tak cudownie i przyjemnie. Chcę więcej. Polecam!

@leavelawforbooks Petr Weronika