Recenzje
Akademia piłkarska #2. Witaj, drużyno!
Druga część historii Leo K. Doyle pokazuje, że prawdziwe wyzwania dopiero się zaczynają. Presja rośnie, rywalizacja w drużynie staje się coraz trudniejsza, a marzenia o wielkiej karierze wciąż wiszą na włosku. Bohater musi zmierzyć się nie tylko z wymagającym trenerem i silniejszymi przeciwnikami, ale także z własnymi słabościami i zwątpieniem. Ta odsłona jest wyraźnie bardziej dojrzała i emocjonalna. Widzimy, jak Leo uczy się odpowiedzialności, pracy zespołowej oraz radzenia sobie z porażką. Futbol nadal pozostaje w centrum wydarzeń, ale jeszcze mocniej wybrzmiewa fakt, że to przede wszystkim opowieść o charakterze, determinacji i walce o własne marzenia. Co ważne, książka bardzo spodobała się mojemu synowi. Tematyka piłki nożnej, marzeń i wytrwałości mocno go wciągnęła i dodatkowo zachęciła do czytania. Z dużym zaangażowaniem śledził losy bohatera i kibicował mu w trudnych momentach. To inspirująca i wartościowa kontynuacja, która pokazuje, że droga na szczyt jest długa, wymagająca i pełna przeszkód — ale właśnie dlatego tak cenna. A już niebawem opowiem Wam o części 3 :)
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Będę szczera i powiem, że pierwsza część zdziwiła mnie że będzie tak dobra, ponieważ sięgając po nią nie miałam do żadnych oczekiwać. Lecz po przeczytaniu drugiej części stwierdzam, że ta akurat totalnie przerosła moje oczekiwania. Kocham obrazki w tej książce, są one piękne i starannie wykonane jak cała książka. Ale wracając do treści. To co jest tam w środku to nie jest tylko kolejna opowieść. Ta opowieść zostanie ze mną na dłużej. Uważam tą książkę za wspaniała. Pełną wzlotów i upadków a także plot twistów. Jest też pełna nadziei i wiary. Relacja głównych bohaterów jest pełna mocy i nieporozumień lecz jednocześnie jest też ona piękna. Polecam tą książkę ponieważ nie mogłam się od niej oderwać i przeczytałam ją praktycznie jednym tchem. Pamiętajcie tylko że książka jest 18+ i relacja Vedii i Reigana jest trudna i nie należy jej odrazu romantyzować.
Puck Off
Kolejny tom z serii hokejówek Ludki Skrzydlewskiej! „Puck Off” zdecydowanie zalicza się do jednych z najbardziej wyczekanych przeze mnie książek w tym roku. Poprzednie tomy mocno przypadły mi do gustu, a już szczególnie „Puck Luck”, które całkowicie skradło moje serce. Czy tym razem również tak było? Zdecydowanie, jednak w mniejszym stopniu. Tym razem jestem w stanie doszukać się kilku minusów, ale zacznijmy od początku. Styl pisania Ludki pokochałam od pierwszej książki jaką od niej przeczytałam i dalej pozostaje to niezmienne. Idealnie dobrane słowa, akcja, która ciągle podtrzymuje w napięciu oraz pozwala wczuć się w historię. Coś co uwielbiam w jej książkach to fakt jak bardzo łatwo jest mi się w nie wciągnąć, tym razem dosłownie wystarczyło kilka stron, abym w pełni zaangażowała się w fabułę. Jeśli chodzi o Matthiasa to nie mam zupełnie żadnych zastrzeżeń. Kocham każdy aspekt jego postaci - zaangażowanie, szacunek do Rosie, respektowanie jej granic, dosłownie nie mam się do czego przyczepić, mężczyzna zielona flaga. Natomiast jeśli chodzi o Rosie to mimo, że bardzo ją polubiłam to było kilka rzeczy, które w jakimś stopniu mnie irytowały. Jej niezdecydowanie - z jednej strony wiedziała i zdawała sobie z tego sprawę jak wygląda jej relacja z Mattem, a mimo to przez długi czas wmawiała sobie co innego, przez co stawało się to momentami nudne i przewidywalne. Fabularnie cała książka wypada super, jednak niektóre sceny dawały mi poczucie powtarzalności i takiej monotonności, która wiele osób mogłaby wprowadzić w zatrzymanie czytania, jednak u mnie styl pisania wszystko ratował i udawało mi się szybko przebrnąć przez takie momenty. W podsumowaniu uważam, że jest to naprawdę prześwietna książka, która zasługuje na zdecydowanie większy rozgłos. Znajdziecie w niej mężczyznę cudownego, hokeja i słodkiego pieska - czego chcieć więcej?
Victor. Tylko moja
„Victor. Tylko moja.” Aleksandry Możejko to porywająca i pełna emocji historia, która szybko wciąga czytelnika i nie pozwala się odłożyć książki. Autorka świetnie łączy intensywny klimat z głębokimi uczuciami, tworząc opowieść, która zostaje w głowie jeszcze długo po przeczytaniu. Narracja jest płynna i przyjemna, a dynamika między bohaterami sprawia, że każda scena jest angażująca - momenty napięcia przeplatają się z tymi bardziej subtelnymi i refleksyjnymi. Postacie mają charakter, własne motywacje i emocje, które czyni je wiarygodnymi i interesującymi.
Volleyball Heart
To historia, na którą czekałam z dużą ekscytacją, bo jeśli jest coś, co potrafi mnie natychmiast przekonać do sięgnięcia po książkę, to właśnie siatkówka. To sport, który uwielbiam i który zawsze budzi we mnie emocje, więc wizja romansu osadzonego w takim świecie wydawała się wręcz idealna. Rzeczywistość okazała się jednak trochę bardziej stonowana, ponieważ sport faktycznie jest obecny, ale raczej jako delikatne tło niż serce opowieści. Sama książka jest lekką i przyjemną lekturą, którą czyta się szybko i bez wysiłku, choć niestety zabrakło mi elementu, który naprawdę wciągnąłby mnie emocjonalnie. Dodatkowo trudno było mi uwierzyć w wiek bohaterów, ponieważ momentami ich zachowania i sposób prowadzenia relacji bardziej przypominały historię młodszych postaci niż osób po trzydziestce. Fabuła koncentruje się wokół Everly Wilson, dziewczyny od lat zakochanej w siatkówce, która łączy swoją sportową pasję z talentem do pisania, prowadząc media społecznościowe lokalnej drużyny Utah Stingers. Z zewnątrz wydaje się otwarta i poukładana, jednak w rzeczywistości skrywa tajemnicę oraz sporo wewnętrznych niepewności. Na jej drodze staje Ethan Johns, kapitan drużyny siatkarskiej, sportowiec o reputacji chłodnego i zdystansowanego wobec mediów, który niechętnie udziela wywiadów. Ich pierwsze spotkanie nie należy do najbardziej romantycznych, bo kończy się dość boleśnie dla dziewczyny. W teorii mamy tu motyw enemies to lovers, w praktyce jednak jest to raczej subtelne przekomarzanie. Sam pomysł na książkę jest świetny, bo połączenie świata sportu, mediów społecznościowych i prywatnych tajemnic bohaterów ma ogromny potencjał. Wypadło to wszystko jednak trochę średnio. Nie zmienia to faktu, że książkę czyta się naprawdę sprawnie. Styl jest prosty, lekki i przystępny, a humor pojawiający się między bohaterami i postaciami drugoplanowymi dodaje całości przyjemnej energii. To jedna z tych historii, które można pochłonąć w jeden wieczór, traktując ją raczej jako niezobowiązującą rozrywkę niż emocjonalny rollercoaster.