Recenzje
Akademia piłkarska #1. Gra się zaczyna
Książki o szkołach i akademiach od lat cieszą się ogromnym zainteresowaniem wśród dzieci 📚 I nic w tym dziwnego - tajemnice, nowe przyjaźnie, rywalizacja i spełnianie marzeń to połączenie, które zawsze działa! Po „Harrym Potterze” i „Szkole szpiegów” w nasze ręce wpadła I tom serii „Akademia piłkarska” ⚽️ @czytalisek_wydawnictwo. Niby książka bardziej „dla chłopców”, bo przecież o piłce… a jednak moja córka była zachwycona! I to jest najlepszy dowód na to, że dobra historia nie ma płci 😉 Głównym bohaterem jest Leo. Ma 12 lat, uwielbia piłkę nożną i gry wideo. Kocha futbol tak bardzo, że swoją jaszczurkę nazwał… Messi! 🦎⚽️ Ma też siostrę, a szkoła nie jest miejscem, które lubi. Ot, zwyczajny dzieciak. Taki jak każdy z nas był kiedyś. Leo wyjeżdża na letni obóz organizowany przez jedną z akademii piłkarskich. I tu zaczyna się prawdziwa przygoda. Nowe wyzwania, treningi, emocje, rywalizacja i pierwsze poważne decyzje. To książka napisana lekko, z humorem i dużą dawką sportowych emocji. Idealna dla młodych fanów piłki i w ogóle sportu. Ale nie tylko! Jeśli Wasze dzieci lubią historie o akademiach i marzą o wielkich przygodach, ta seria może być strzałem w dziesiątkę 🎯⚽️ Znacie już tę serię? A może macie inne książkowe polecajki o szkolnych przygodach? 😊
Do wesela się zagoi
Dinozaur i szarlotka 🦖🥧 Wspaniała, urocza i otulająca niczym kocyk w zimowy wieczór. Zabawna, pełna humoru, a następnie poważna i poruszająca trudne tematy. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu powieść czyta się niezwykle szybko. Relacja między bohaterami rozwijała się prawidłowo i w swoim tempie. Może jednak brakowało mi więcej życiorysu Huhga, ale i tak jego postać pokochałam od razu ❤️. Polecam
Jesteś moim domem
Monika dowiozła te książkę niczym Kacper i Paweł medal w duetach 🤌 Ale do rzeczy… Jesteś Moim Domem jest pierwszą książką Moni wydaną z wydawcą i na początku chcę powiedzieć, jak bardzo jestem dumna @ że się tak cudownie rozwijasz! Aktualnie na rynku znajdziecie już 5 jej historii wartych bliższego poznania 💚 Zdecydowanie nie jest to książka dla każdego. Nie wiem nawet, czy była to książka dla mnie, ale cieszę się, że mogłam ją poznać. Wywołała we mnie szereg skrajnych emocji, od zaskoczenia, przez niezrozumienie, zawiedzenie, po radość i głęboko odczuwane poczucie sprawiedliwości. Autorka zdecydowała się na poruszenie trudnego tematu, jakim jest przemoc psychiczna i fizyczna przez członków najbliższej rodziny. To właśnie postać Zory i jej zachowania były dla mnie najtrudniejsze do zrozumienia i zaakceptowania, ale cieszę się, że dałam jej szansę. Przemiana, jaką przeszła ta bohaterka jest ukazana naprawdę dobrze i myślę że realnie przedstawia tę kwestię. Alfie od początku pokazywał jak cudowną jest postacią. Był wielkim wsparciem dla Zory i boją ratunkową, która zapewniła jej przeżycie. A skoro już o tym mówię, nie można zapomnieć o drugim ważnym motywie - przyjaźni. Owen okazał się dobrym przyjacielem, ale myślę, że jego postać wymaga dopracowania. Jesteś moim domem nie jest idealna i ma swoje mankamenty. Pierwszym, który bardzo raził mnie w oczy jest fakt, że Alfie nie wiedział kim jest ojciec Zory, a to przecież burmistrz miasteczka w którym żyją. Fizycznie jest to po prostu niemożliwe, aby nie znać „najważniejszej” osoby w mieście, w którym się mieszka od zawsze, nawet nie interesując się polityką. Drugim dość rażącym błędem jest udawany związek Zory i Owena przed rodzicami chłopaka, którzy są bardzo konserwatywni i jednocześnie udzielają dużego poparcia ojcu dziewczyny. Dlaczego o tym wspominam? Bo po wiecu burmistrza, na oczach reporterów i kamer, Alfie pocałował Zorę. Po pierwsze - napewno byli tam wspomnieni wyżej rodzice i wszystko widzieli, a po drugie - kamery wszystko uchwyciły i nagrały, o czym już nie zostało wspomniane. Nie można aż tak naginać rzeczywistości, aby fabularnie się zgadzało w kontynuacji historii… Czego jednak autorce nie odbiorę to fakt, że zakończenie Jesteś moim domem bardzo mi się podobało. Końcówka trzymała w napięciu, nie pozostawiała dziur fabularnych, ale co najważniejsze, nie naraziła bohaterów na jakikolwiek niebezpieczeństwo, czego się obawiałam! A jako smaczek dostajemy tytuł użyty przez bohaterkę, ale w jakiej sytuacji to już nie zdradzę 🤭 Nie wiem jak wy, ale odszukiwanie tytułu książki w jej treści sprawia mi ogromną przyjemność i satysfakcję 🥰 Jesteś moim domem oceniłam dość wysoko, ale nie jest to książka, którą poleciłabym każdemu, a już napewno nie bez podania TW. Jeśli jednak oczekujesz od książki odczuwania skrajnych emocji, trzymania w napięciu i poruszenia trudnych, ważnych tematów - jest to pozycja, której przeczytanie warto rozważyć.
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
Miałam mieć w lutym przerwę od hokeistów i kowbojów a tu proszę, 2w1 😂 emerytowany hokeista i dorywczy kowboj 😂 ale przyznaje, że jak na romans kowbojski, trochę mało tu jest tego klimatu… ranczo jest zdecydowanie tłem wydarzeń Całość książki jest po prostu ok 🤷🏼♀️ Super oddany motyw małego miasteczka - miał to coś 🩷 ja jestem fanką motywu „przyjaciel brata” i w tej książce mi się bardzo podobał, to jak się ukrywali i jak w końcu wpadli - złoto 😂🩷 czytając książkę było czuć niesamowitą rodzinną atmosferę, którą tworzyła rodzina Ce Ce z Nashem oraz jej przyjaciółkami, ich poniedziałkowe kolacje, wzajemne wsparcie, słowne potyczki i nie tylko 🩷 Relacja głównych bohaterów potoczyła się dosyć szybko, ale sama książka też nie należy do wyjątkowo długich… już od pierwszego spotkania po powrocie Ce Ce do miasteczka było czuć chemię między nimi, a ich słowne przepychanki nie raz mnie rozbawiły 😅 Nash wiele już w życiu stracił, stąd jego strach przed zaangażowaniem, bo bał się, że znowu straci wszystko.. Spicy sceny pozostawię bez komentarza… trochę wiedziałam czego się po nich spodziewać, dzięki innym recenzjom, więc kartkowałam 😅 Jeśli szukacie książki z klimatem rancza i małego miasteczka, z zabawnymi dialogami to myślę, że warto rozważyć tą pozycję 😊
To nie Ty. Jak rozpoznać narcystycznych ludzi i uwolnić się od nich
Czytałam wiele książek psychologicznych, ale jeszcze żadnej o narcyzmie. A ty? To wydaje się nieco pomijany temat, ale zdecydowanie nie powinno tak być! ,,Często, gdy wychodzisz z narcystycznej relacji lub się do niej dystansujesz myślisz, że to koniec. Tymczasem w rzeczywistości uzdrowienie i wszystko, co po takiej relacji następuje, jest tak naprawdę początkiem. To dopiero początek Twojej historii, wyjście z unieważniającego cienia i nareszcie pozwolenie sobie na bycie sobą.” Autorka wyjaśnia czym jest narcyzm, jakie cechy i zachowania składają się na to pojęcie. Okazuje się, że nie jest to pojedyńcze, wąskie pojęcie, a całe spektrum. Przedstawia różne jego stopnie, od łagodnego przez umiarkowany, aż do poważnego. To właśnie umiarkowany bywa najbardziej mylący. ,,Umiarkowany narcyzm oferuje wystarczająco dużo dobrych chwil, aby zaangażować się w taki związek i jednocześnie na tyle dużo złych momentów, żeby Cię zranić i zdezorientować”. W książce przeczytamy o mitach dotyczących narcyzmu oraz o schematach, które często pojawiają się w takich relacjach. Autorka szczegółowo opisuje zjawisko gaslightingu, mechanizmy oparte na dominacji, deprywacji czy zdradzie emocjonalnej. Tłumaczy także, czym są love bombing i hoovering. To pojęcia, z którymi wcześniej sama się nie spotkałam, a które dla wielu osób niestety są codziennym doświadczeniem. Co ważne, podkreśla, że wzorce te często stają się widoczne dopiero po czasie: ,,Często dopiero po upływie roku można naprawdę zacząć postrzegać pewne zachowania jako wzorce.” To szczególnie poruszające, bo pokazuje, jak łatwo można latami tkwić w relacji, która stopniowo podkopuje poczucie własnej wartości. Narcystyczna przemoc wpływa na nasze myśli, przekonania, reakcje na stres, sposób przeżywania emocji i budowania relacji. Najdotkliwiej jednak uderza w obraz samego siebie. Ta książka nie dotyczy wyłącznie związków partnerskich. Porusza również temat narcystycznych systemów rodzinnych i ról, jakie mogliśmy w nich pełnić: złotego dziecka, kozła ofiarnego, bohatera rodziny. Każda z tych ról kształtuje sposób, w jaki patrzymy na siebie i świat. Jak się od tego uwolnić? To proces. Długa droga, która zaczyna się od zrozumienia, że problem często nie był w nas. Szczególnie poruszył mnie rozdział o „radykalnej akceptacji”. Chodzi o uznanie, że narcystyczne zachowania drugiej osoby są trwałe i że nie jesteśmy w stanie jej „naprawić”. To trudne, ale wyzwalające. Pozwala przestać inwestować czas i energię w niekończące się próby zadowolenia kogoś, kto i tak nigdy nie będzie usatysfakcjonowany. Możliwe będzie skupienie na innych, zaniedbanych aspektach życia, na których nam samym naprawdę zależy. Kolejną interesującą i nową techniką jest ,,metoda szarego i żółtego kamienia” w rozmowie z narcyzem. Chodzi o to, by być tak nudnym jak szary kamień, co sprawia, że potrzeba wywołania kłótni przez narcyza nie zostanie spełniona. Podobnie jak technika ,,DEEP”, o której polecam przeczytać wam więcej. Nawet jeśli sam nie doświadczyłeś narcystycznej przemocy, to zdecydowanie warto przeczytać tę książkę. Możesz pomóc komuś, kto jej doświadczył.