ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Bliskość

Bliskość zaczyna się od nas! "bliskość" autorstwa Aliny Adamowicz Alka_positive to książka, która nie jest nachalna ani nie jest ramowym poradnikiem. Nie krzyczy też do czytelnika hasłami motywacyjnymi. Ona raczej zaprasza spokojnie, czule i bez presji do pokochania siebie. Bo to jest tak naprawdę najważniejsza "bliskość" w naszym życiu. Już od pierwszych stron czuć, że nie mamy do czynienia z poradnikiem nastawionym na szybkie efekty, lecz z refleksyjną drogą ku temu, co w relacjach najważniejsze. Autorka przypomina o czymś, co w codziennym pędzie łatwo przeoczyć, a mianowicie to, że bliskość nie jest luksusem ani dodatkiem do "udanego życia". Jest biologiczną i emocjonalną potrzebą. To ona daje poczucie bezpieczeństwa, stabilności i bycia widzianą. Jednocześnie Autorka nie idealizuje tematu, a pokazuje jak często lęk, doświadczenia z przeszłości czy brak kontaktu z własnymi emocjami oddzielają nas od innych ludzi ale tez i od siebie. Cennym przesłaniem tej książki jest dla mnie to, że bliskość zaczyna się od nas i w nas. Relacja z drugim człowiekiem nie będzie głęboka jeśli wcześniej nie nauczymy się łagodności wobec siebie. Autorka podkreśla, że najważniejszą relacją w życiu jest ta, którą budujemy ze sobą, z własnym ciałem, emocjami, historią. To fundament i podstawa bez której każda inna więź może okazać się słaba i niestabilna. "bliskość" jest poradnikiem, który nie obiecuje spektakularnych przemian na już. Proponuje za to uważność, małe kroki i ćwiczenie obecności zarówno wobec siebie, jak i wobec innych. To książka, w której zaznaczyłam masę fragmentów by móc do nich wracać bo dotykają czegoś osobistego. W świecie, który premiuje niezależność rozumianą jako samowystarczalność ta publikacja przypomina, że potrzebowanie drugiego człowieka jest siłą, nie słabością. A prawdziwa bliskość zaczyna się tam, gdzie kończy się lęk i gdzie odważamy się powiedzieć: "Oto jestem". To wartościowa i mądra książka. Książka szczególnie dla tych, którzy czują, że chcą budować relacje głębsze, bardziej świadome i oparte na prawdzie. 

poczytane_betsyd Durka Elżbieta

Cassian. #2. Bracia Torrino

Są książki, które czytam. I są takie, które wchodzą pod skórę, rozsiadają się wygodnie w sercu i nie mają zamiaru szybko z niego wyjść. „Cassian” właśnie taki jest. To drugi tom serii „Bracia Torrino” autorstwa Moniki Kondas i mogę śmiało powiedzieć, że ta historia totalnie mnie pochłonęła. Uwielbiam romanse mafijne, ale nie wystarczy mi już sam mroczny bohater i iskry między postaciami. Potrzebuję emocji, wiarygodności i prawdziwej przemiany. I tutaj dostałam to wszystko. Fabuła oparta na motywie aranżowanego małżeństwa mogłaby pójść w oczywistym kierunku, ale autorka poprowadziła ją z wyczuciem i głębią. To nie jest historia o nagłym uczuciu. To opowieść o dwojgu ludzi, którzy wchodzą w relację obciążeni przeszłością, stratą i własnymi lękami. Luna to bohaterka, którą naprawdę polubiłam i której kibicowałam od pierwszej strony. Ma za sobą trudne doświadczenia, została zraniona, zawiedziona, pozbawiona złudzeń. A mimo to nie jest zgorzkniała. Ma w sobie cichą determinację i ogromne pragnienie bycia kochaną naprawdę. Podobało mi się, że jej siła nie polega na agresji czy twardych słowach, ale na wytrwałości i wrażliwości. Jej rozwój w tej książce jest bardzo wyraźny. Z kobiety niepewnej swojej wartości stopniowo staje się osobą, która zaczyna rozumieć, że zasługuje na szacunek i prawdziwe uczucie. Cassian… to bohater zbudowany z kontrastów. Z jednej strony potężny, bezwzględny w świecie mafii, przyzwyczajony do kontroli i chłodu. Z drugiej strony mężczyzna naznaczony stratą i poczuciem winy. Jego dystans wobec Luny nie wynika z okrucieństwa, ale z bólu i lęku przed kolejną utratą. Bardzo doceniam to, że jego przemiana jest powolna. On nie zmienia się nagle pod wpływem jednego wydarzenia. On dojrzewa do uczuć. Uczy się je nazywać. Uczy się je okazywać. I to było dla mnie niezwykle satysfakcjonujące. Relacja między nimi jest pełna napięcia, niedopowiedzeń i emocji, które buzują pod powierzchnią. Każda rozmowa ma znaczenie. Każde zbliżenie jest efektem kolejnego przełamania bariery. Chemia między nimi jest wyraźna, ale to nie ona jest najważniejsza. Najważniejsze jest budowanie zaufania. Powolne oswajanie siebie nawzajem. Patrzenie na siebie nie tylko przez pryzmat obowiązku czy umowy, ale przez pryzmat człowieczeństwa. Bardzo podobało mi się również to, jak autorka przedstawia świat mafii. Nie jest on tylko tłem. To realna siła wpływająca na decyzje bohaterów, ich bezpieczeństwo i przyszłość. Intrygi, zależności rodzinne, poczucie odpowiedzialności za nazwisko i strukturę, w której się funkcjonuje, nadają historii dynamiki i napięcia. Dzięki temu fabuła nie skupia się wyłącznie na relacji romantycznej, ale ma też warstwę dramatyczną i społeczną. Styl Moniki Kondas jest płynny, emocjonalny i bardzo wciągający. Autorka potrafi pisać sceny intymne w sposób nasycony uczuciem, a nie tylko fizycznością. Potrafi też oddać ciszę między bohaterami. Te momenty, kiedy więcej mówi spojrzenie niż słowa. Dialogi są naturalne i dobrze oddają charakter postaci. Narracja pozwala wejść w ich głowy i zrozumieć motywacje, nawet jeśli nie zawsze się z nimi zgadzamy. Dla mnie „Cassian” to historia o leczeniu ran. O tym, że nawet ludzie żyjący w brutalnym świecie mają prawo do miłości. O tym, że przeszłość nie musi definiować przyszłości, jeśli znajdzie się odwagę, by ją przepracować. To romans, który daje emocje, napięcie i rozwój bohaterów. Taki, który nie opiera się tylko na schemacie, ale na prawdziwej przemianie. Polecam tę książkę wszystkim, którzy kochają mafijne klimaty, silne emocje i relacje budowane krok po kroku. Jeśli lubicie historie, w których serce musi nauczyć się bić na nowo, a miłość nie jest łatwa, ale prawdziwa, to „Cassian” zdecydowanie powinien znaleźć się na Waszej liście. Ja jestem absolutnie zachwycona i długo nie zapomnę tej historii. 🖤📖

zaczytana.livia.bookstagram Kandulska Oliwia

Fragile Shadow

“To była historia kruchych cieni, a my nie wiedzieliśmy, czy któreś z nas nie zamieni się w proch.” „Fragile Shadow” to przedstawienie historii Meridii Lory. Ukazana jest ona jako dziewczyna zamknięta w sobie, gnębiona i upokarzana głównie za swój wygląd. Bohaterka od lat dorasta w cieniu cudzych ocen. Sytuacja tak eskaluje, aż pewnego razu do sieci trafiają nagie zdjęcia dziewczyny. Po tym wszystkim dziewczyna znika. Wraca odmieniona. Zmienia się nie tylko jej wygląd, ale również pozycja w szkolnej hierarchii. Azrael Rave - licealna gwiazda i jednocześnie jej dawny oprawca - wykazuje zainteresowanie dziewczyną. Chłopak proponuje jej pewien układ. Układ, który może pomóc Meridzie odkryć prawdę odnośnie jej stalkera. Rave dostaje w końcu szansę, by wyznać Meridii, co naprawdę o niej myśli i czuje. Wchodząc w układ, dziewczyna musi zaufać. Tylko czy można zaufać komuś, kto był częścią największej traumy? Relacja Meridii i Azraela opiera się na powolnym odbudowywaniu zaufania. Ukazuje ona, jak ciężko jest pozbyć się demonów przeszłości. Jak dalekosiężne skutki ma przemoc psychiczna i ból, który często spychany jest na margines. Nie podoba mi się jednak kwestia przekraczania granic przez psychologa. Nie jest to osoba, z którą powinno się przyjaźnić. Uważam, że w prawdziwym życiu coś takiego nie może mieć miejsca. Terapeuta powinien zostać terapeutą - mimo tego, że ktoś może czuć się przy nim bezpiecznie i komfortowo. Samo przedstawienie szpitala psychiatrycznego również nie przypadła mi do gustu. Mimo, że autorka z wielką wrażliwością podeszła do tematu, są wątki, które mogą mieszać realizm z fikcją. Książka już od pierwszych stron zapowiada się na emocjonującą - taka też właśnie jest. Nie oznacza to jednak, że jest ona łatwa i przyjemna. Ewidentnie czuć w niej ból. Historia Meridii skupia się na doświadczeniu odrzucenia i przemocy psychicznej. Autorka pokazuje kruchość ludzkiego istnienia, tego, jaki wpływ na człowieka mają inni ludzie - ich słowa i czyny. Pod względem długości i stylu pisania, książkę czyta się łatwo. Jednak pod względem poruszanych tematów, jest ona ciężka i wymagająca refleksji. To opowieść o próbie odnalezienia światła nawet wtedy, gdy wydaje się, że nic już nie pójdzie dobrze. Jeśli szukacie historii, która poruszy i zostawi po sobie emocjonalny ślad — zdecydowanie polecam ją przeczytać.

reading_peony Sykoś Natalia

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

Aurora "Rory" Raven widziała kolory duszy. Była seryjną morderczynią, która zabijała istoty o czarnej duszy. To było potwornie trudne. Rory nie udźwignęłaby tego ciężaru, gdyby nie wydarzenia sprzed lat. Widziała straszliwą śmierć Cory, ukochanej siostry bliźniaczki, i to pchnęło ją na ścieżkę zemsty. Mijały lata, Rory stawała się coraz lepszą zabójczynią, ale ci, którzy odebrali życie jej siostrze, wciąż unikali kary. W końcu stało się to, co było nieuniknione. Aurora została pojmana i skazana na pięćset lat w więziennym królestwie Vinculi. Zrozumiała, że śmierć Cory pozostanie na wieki niepomszczona. Spędziłam z tą książką bardzo dobre chwile, przyjemnie się czytało. Ale wróćmy do zawartości. Poznajemy Aurorę i Caiusa, Króla Umbry, królestwa Vinculi do której trafia nasza bohaterka. Zostaje skazana za morderstwa, których dokonała i jej kara to 500 lat pobycia w tym królestwie. Początkowo jej relacja pomiędzy nią a królem jest bardzo dramatyczna, wręcz bym powiedziała że nienawistna. Każdy z nich czuje do siebie niechęć, która rośnie wraz z pojawiającą się powoli chęcią poznania drugiej osoby. Rory widzi w królu osobę, która kilka lat temu uśmierciła jej siostrę, a przysięgła sobie, że znajdzie odpowiedzialną za to osobę. Nawet w Vinculi Rory doświadcza upokorzeń, a nawet próby zamachu na jej życie. "Było to coś przerażającego i nowego. Przejście od nienawidzenia kogoś i chęci zamordowania go z zimną krwią do tego, cokolwiek teraz działo się w jej sercu, było surrealistyczne." Ciesze się, że jest to dopiero 1 tom, ponieważ bardzo chcę wiedzieć co będzie dalej ponieważ końcówka zostawiła dużo pytań i domyśleń.

www.instagram.com/mentallyoungchild/ Urszula Ignatzy

Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1

Winnie chce domknąć pewien rozdział w swoim życiu i wyjeżdża w samotną podróż. Burza krzyżuje jej plany i jej samochód (Minnie) utyka w błocie. Kobieta kieruje się w stronę domu, w którym widzi zapalone światła i trafia...do letniej posiadłości gwiazd hokeja - Vancouver Agitators. Przyjaciele spędzają w niej zawsze przerwę między sezonami, a tym razem znalazło się ich tam... pięciu! Winnie, mimo obaw, zostaje u nich na noc, a wtedy wpada w oko bramkarzowi drużyny. Ona - zduszona, niepewna siebie, zakompleksiona po poprzednim związku. On - przystojny, wysportowany i pewny siebie. Kilka wspólnie spędzonych dni może odmienić ich życie, ale szczerość to podstawa relacji, a tajemnice mogą wszystko popsuć. Przeszłość zawsze daje o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie. Macie czasem tak, że jak najszybciej chcecie skończyć czytanie książki, a jednocześnie tego nie chcecie? Ja miałam dokładnie taką sytuację przy czytaniu "Pocałunków zamiast słów". Tak bardzo polubiłam w niej bohaterów (i to dosłownie wszystkich), że po skończeniu poczułam wręcz przenikliwą pustkę i ogromną chęć czytania dalej. Czy już wyczekuję kolejnych tomów? Jak diabli! Nie jest to książka pozbawiona wad, ale zdecydowanie jej pozytywne strony, przewyższają te negatywne. "Pocałunki zamiast słów" jest naprawdę spicy! Nie jestem wielką fanką takich scen i momentami miałam ochotę przewrócić oczami. Poza tym - ta historia pochłonęła mnie całkowicie. Bohaterowie okazali się mieć naprawdę mocno zarysowane charaktery i ogromne poczucie humoru, przez co momentami czerwieniałam ze śmiechu! W innych chwilach, tych bardziej wzruszających, łzy zbierały mi się w kącikach oczu. P.s. scena z pucharem była WYBITNA! Śmiałam się do łez! Absolutnie pokochałam tę historię i jej bohaterów. Relacja między członkami drużyny Vancouver Agitators totalnie mnie rozłożyła na łopatki. Ich przyjaźń została przedstawiona w przepiękny sposób, a ich poczucie humoru to totalnie mój vibe. W szczególności na końcu dali niezły popis! Pacey i Winnie to para, której relacja rozwijała się w bardzo ciekawy sposób - niby stopniowo, a jednak w kilka dni wpadli po uszy. Autorka zauroczyła mnie swoim stylem, pomysłowością i humorem. Już czekam na kolejne tomy tej historii i nie mogę doczekać się momentu, gdy będę mogła poznać bliżej innych bohaterów.

life.beauty.books Makowiec Katarzyna