ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane. Wydanie ilustrowane

„Flawsy” to historia, do której mam ogromny sentyment. W zasadzie „Flaw(less) to jedna z pierwszych książek jakie przeczytałam. Więc nawet nie wiecie jak się cieszę, że mogę recenzować dodatek, w dodatku w wydaniu ilustrowanym. Generalnie już od pierwszych stron byłam zakochana. Wspaniale było wrócić do tego uniwersum i bohaterów. Podczas czytania czułam ogromną nostalgię, przypominającą mi o początku mojej przygody z czytaniem. Nie będę szczegółowo opisywać samej fabuły, bo była ona raczej dopełnieniem wcześniejszych wydarzeń. Jednak w tych niemal 300 stronach, odnalazłam swoją bezpieczną przystań. Niemal na każdej stronie miałam łzy w oczach, czasem ze wzruszenia, czasem ze szczęścia, a czasem ze smutku, co w przypadku Marty jest już w sumie tradycją. Z jednej strony nie mogłam się doczekać przeczytania tej książki, ale z drugiej teraz dociera do mnie że to koniec koniec. Koniec historii dzieciaków z Moreton. Flawsy to prawdopodobnie moja ulubiona trylogia, która na długo będzie mieć kawałek mojego serca. Podsumowując, OPF to super dodatek do całej trylogii. Tak więc jeśli tęskniliście za Chase’em, Jose, Archerem, Ethanem i Valerie

bookishworld_nicole Adamczewska Nikola

Victor. Tylko moja

☆ Są jak ogień i woda... ale razem... Dla Julii życie przestało mieć sens. Strata, żałoba, rozpacz to wszystko w sekundzie przejmuje jej wyborem - przyjęciem na siebie kuli przeznaczonej nieznanemu mężczyznie. Lecz ramiona, które teraz to ją ratują, chcą jej radość życia przywrócić. Ale świat Victora Mikhailova to nie bajka, okrutny świat rosyjskiej Bratvy. ☆ No i jest kolejna perełka, w której numer jeden stanowią emocje, uczucia ktore silnie porywają serce rozbite i te, ktore nigdy kochać nie umiało! Jest to tom drugi, jednak z pierwszym łączy się on minimalnie, a szkoda. Akcja toczy się tu w dość zawrotnym tempie, jednak w moim odczuciu nie ujmuje to nic z jej klimatu i emocji jakich dostarcza. Fabuła oparta przedewszystkim na obsesji, wprowadza świetnie w ten świat, zaborczo zawłaszczając, jednak zabrakło mi w niej efektu wow! Stanowi ona "zlepek" wszystkiego co w temacie mafii lubię, ale jednocześnie nie znalazłam tu czegoś wyjątkowego, nowego, nieznanego, no takiego co pochłania na długo po przeczytaniu ostatniej strony. ☆ Świat mafii, kto go już nie zna. Autorka podkreśliła ten fakt dosadnie, pokazując jego bezwzględność. Świat, gdzie zemsta i zdrada są pacyfikowane w jeden tylko sposób, a uczucia są największą słabością. Victora boi się każdy, on - przywódcą, sędzią i kątem w jednym. Ale gdy widzi ją - zagubioną i z oczami wyrażającymi jedynie ból... przepada. ☆ Dla niej uczy się cierpliwości, dla niej buduje, a nie niszczy, ale... licho nie śpi, a przykład jego rodziców, życia w takim świecie pcha do decyzji, ktore bolą. ☆ Julia istnieje, ale bolesna przeszłość trzyma ją w szponach. Staje się "svetoczką (światełkiem)" w oczach pakhana mafii. Ich serca dostają szansę na nowy początek. ☆ Tu jest mrocznie i bezlitośnie, a silne uczucia zioną z każdego zdania. Panuje tu szalona zaborczość, delikatność, pasja, przeplata z bezlitosnymi porachunkami. Jest to świat oparty na adrenalinie i walce o bezpieczeństwo. Historia, którą czyta się jednym tchem. Kwintensencja starej dobrej mafii, z miłością która zawstydziłam by samego Amora. ☆ Oczekiwałam czegoś więcej, ale absolutnie urzekła mnie i ta wersja. Tak więc polecam! Czytajcie ♡

my_love_book7 Markowska Katarzyna

Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi #1

Okładka i opis „Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi. Tom 1” - Jamie Applegate Hunter od razu mnie przyciągnęły i po przeczytaniu mogę śmiało powiedzieć, że to był bardzo dobry wybór. Książka jest napisana w trzeciej osobie, a zazwyczaj wolę inną formę, bo trudniej mi się wtedy wczuć. Tutaj jednak kompletnie mi to nie przeszkadzało. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu czyta się szybko i bez wysiłku. Historia wciąga już od pierwszych rozdziałów. Fabuła jest dobrze przemyślana i dopracowana. Jest sporo tajemnic i sekretów, które odkrywamy stopniowo, więc cały czas coś się dzieje i nie ma miejsca na nudę. Bardzo podobało mi się napięcie między Rory a Królem Umbry — ich relacja rozwija się powoli, czuć emocje i wewnętrzną walkę. Postacie są wyraziste i mają swój charakter, nie są tylko dodatkiem do historii. To duży plus tej książki. Gdybym nie miała innych obowiązków, spokojnie przeczytałabym ją w jeden dzień. Zdecydowanie polecam fanom dark romantasy — jest mrok, emocje i historia, która naprawdę wciąga.

Magic.book322 Bernacka Vanessa

Remind Me of Our Memories. Ślady utraconych dni

Brittan i Nathaniel to historia, która od pierwszych stron wciąga w świat pełen wspomnień, emocji i niedokończonych rozmów. Ona - naznaczona trudnym dzieciństwem i doświadczeniami, które zmusiły ją do szybkiego dorastania. On - kiedyś jej najbliższa osoba, bezpieczna przystań, ktoś, kto znał ją lepiej niż ktokolwiek inny. Łączyła ich przyjaźń, która naturalnie przerodziła się w coś głębszego, prawdziwego i intensywnego. Los jednak brutalnie ich rozdzielił, a po latach ponownie postawił naprzeciw siebie. Problem w tym, że Nathaniel nie pamięta ich wspólnej historii tak, jak pamięta ją Brittan. I właśnie wokół tej ciszy między tym, co było, a tym, co mogłoby jeszcze być, budowana jest cała opowieść. Ta książka totalnie mnie wciągnęła. To jedna z tych historii, które czyta się „jeszcze tylko jeden rozdział”, a kończy się o drugiej w nocy. Najbardziej urzekło mnie to, jak bardzo autentyczna jest relacja między bohaterami. Nie ma tu sztuczności ani przesadzonego dramatyzmu - emocje są prawdziwe, momentami bolesne, ale zawsze szczere. Britt nie jest papierową bohaterką - czuć jej strach, jej tęsknotę, jej siłę. To dziewczyna, która przeszła naprawdę dużo, a mimo to wciąż potrafi kochać tak samo mocno. Nathaniel z kolei to postać, która wzbudza ogrom ciepła. Nawet jeśli nie pamięta, to gdzieś pod powierzchnią widać, że jego serce nadal reaguje na Brittan. Bardzo podobało mi się prowadzenie narracji - przeplatanie teraźniejszości z przeszłością sprawia, że historia nabiera głębi. Wspomnienia nie są tu tylko dodatkiem, ale fundamentem całej relacji. Każda scena z dawnych lat buduje napięcie w teraźniejszości. Czytając, miałam wrażenie, że sama tęsknię za tym, co było między nimi kiedyś. Te fragmenty pokazują, jak czysta i niewinna potrafi być pierwsza miłość - taka, która nie zna jeszcze kalkulacji ani strachu przed zranieniem. Ogromnym plusem jest styl. Lekki, przystępny, ale jednocześnie emocjonalny. Dialogi brzmią naturalnie, jak rozmowy prawdziwych ludzi. Nie ma tu przesadnych monologów - zamiast tego są spojrzenia, niedopowiedzenia, drobne gesty, które mówią więcej niż tysiąc słów. To właśnie te małe momenty robią największe wrażenie. Uśmiech w nieodpowiednim momencie, zawahanie w głosie, wspomnienie, które nagle wraca - wszystko to sprawia, że historia żyje. Bardzo doceniam też to, jak została pokazana przemiana Brittan. To nie jest bohaterka, która czeka biernie, aż ktoś ją uratuje. Ona walczy - o siebie, o swoje marzenia, o uczucia. Mimo bólu nie zamyka się całkowicie na świat. W jej postawie jest coś niezwykle inspirującego. Nathaniel natomiast pokazuje, że nawet jeśli pamięć zawodzi, emocje potrafią znaleźć drogę. To piękny motyw - że serce czasem pamięta więcej niż rozum. Klimat książki jest dokładnie taki, jaki lubię w historiach o drugiej szansie. Jest nostalgia, jest tęsknota, jest napięcie, ale jest też nadzieja. I to właśnie nadzieja dominuje nad wszystkim. Mimo trudnych tematów ta opowieść nie przytłacza - daje poczucie, że nawet najbardziej skomplikowane relacje można spróbować odbudować. Że przeszłość, choć bolesna, nie musi przekreślać przyszłości. Czytając, kilka razy miałam łzy w oczach, ale to były dobre łzy - takie, które pojawiają się, kiedy historia naprawdę porusza. To książka, przy której można się zatrzymać, pomyśleć o własnych wspomnieniach, o ludziach, którzy kiedyś byli dla nas całym światem. Myślę, że wiele osób odnajdzie w tej historii cząstkę siebie. Dla mnie to opowieść o miłości, która nie znika mimo czasu i przeciwności. O więzi, której nie da się tak po prostu wymazać. O wspomnieniach, które budują nas bardziej, niż nam się wydaje. To piękna, emocjonalna, wciągająca historia, którą zdecydowanie warto poznać. Jeśli ktoś lubi książki pełne uczuć, niedopowiedzeń i relacji, które rozwijają się powoli, ale intensywnie - ta będzie strzałem w dziesiątkę.

booksbygosiach Chmielewska Małgorzata

Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2

„Trening uczuć” autorstwa Paisley Hope to opowieść o drugiej szansie, zaufaniu i miłości, która rodzi się tam, gdzie początkowo jest tylko irytacja i walka charakterów. Są takie romanse, w których emocje galopują szybciej niż konie… i właśnie taka jest ta historia 🐎✨ 💜 Ivy Spencer przyjeżdża na ranczo Srebrzyste Sosny, by zostawić za sobą bolesną przeszłość i skupić się na tym, co kocha najbardziej - trenowaniu rasowych koni. Jest ambitna, niezależna i nie pozwala sobą rządzić. Wade Ashby żyje jednym celem: przygotować konia do startu w Kentucky Derby i spełnić marzenie zmarłego ojca. Jest wymagający, uparty i emocjonalnie zamknięty. Ich współpraca od początku to czysta burza - spięcia, napięcie i iskry przy każdym spotkaniu. Ale im więcej czasu spędzają razem, tym trudniej ignorować to, co naprawdę zaczyna się między nimi dziać… „Trening uczuć” to romantyczna historia w kowbojskim klimacie, z wyraźnym motywem enemies to lovers. Chemia między bohaterami jest świetnie wyczuwalna, a tło wyścigów konnych dodaje dynamiki i oryginalności. Najbardziej podobał mi się motyw „treningu” - nie tylko koni, ale przede wszystkim serca. Bo największym wyzwaniem okazuje się nauczyć ufać drugiej osobie. 🤎 Idealna książka na wieczór, kiedy macie ochotę na emocje, napięcie i miłość, która wymaga odwagi.

basik_czyta Koleczko Barbara