Recenzje
Akademia piłkarska #2. Witaj, drużyno!
Druga część i… jeszcze więcej emocji ⚽🔥 „Witaj drużyno!” to już nie tylko marzenia o grze, ale prawdziwe życie w zespole. A to oznacza rywalizację, walkę o miejsce w składzie, czasem zazdrość… i naukę, że drużyna to coś więcej niż wygrywanie. Bardzo podoba mi się, że ta część mocniej pokazuje relacje między dziećmi. Że każdy może mieć gorszy moment. Że współpraca i wsparcie są równie ważne jak gole na boisku. To nadal lekka, dynamiczna historia, ale z pięknym przekazem o odpowiedzialności i przyjaźni. Jeśli pierwszy tom rozbudził sportowe marzenia, to drugi uczy, jak być częścią zespołu - nie tylko na boisku, ale też w życiu 💛
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
Książka, która zaczyna się w dość prostym stylu. Romans. Umowa. Udawane narzeczeństwo. I każdy od razu myśli : Wiem, dokąd to zmierza. A potem okazuje się, że pod tą prostą historią kryje się trochę więcej. "Bez nadziei" to opowieść o dwóch osobach, które w oczach innych ludzi mają już przypięte etykiety. Beau - bohater. Żołnierz, który wrócił z wojny i w małym miasteczku jest kimś ważnym. Bailey - dziewczyna z „tej” rodziny. Taka, o której ludzie wiedzą wszystko, chociaż tak naprawdę nie wiedzą nic. Ich historia zaczyna się jak układ. Trochę z rozsądku, trochę z potrzeby ratowania własnego spokoju. On daje jej swoje nazwisko i pierścionek. Ona ma udawać, że wszystko między nimi jest prawdziwe. W teorii proste. W praktyce - wiadomo jak to bywa. Najbardziej w tej książce uderzyło mnir to, jak łatwo w małych społecznościach ocenia się ludzi. Jak szybko można zostać bohaterem… albo kimś, kogo wszyscy traktują z góry. I jak trudno się z tego wyrwać. Może przez moje własne doświadczenia ? To nie jest historia pełna wielkich filozofii. Raczej taka, która pokazuje emocje w bardzo prosty sposób: samotność, zmęczenie, potrzebę bycia dla kogoś ważnym. Czyta się ją bardzo szybko, więc to kolejny plus. Może książka nie zmienia życia, ale z całą pewnością jest jedną z tych, które przypominają, że czasem najciekawsze historie zaczynają się od czegoś, co miało być tylko udawane.
Before destiny teaches us to forgive. Tom 2. Część 1
Historia Destiny Joyce i Oscara Prestona pokazuje, że miłość potrafi być równie piękna, co niebezpieczna. Czasem wystarczy jedno kłamstwo, by wszystko, co wydawało się pewne i trwałe, zaczęło się chwiać. A gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, jej ciężar potrafi rozbić nawet najsilniejsze uczucia. Destiny przekonuje się o tym boleśnie, gdy odkrywa sekrety Oscara. Serce, które oddała mu bez reszty, pęka na kawałki, a rozstanie staje się nieuniknione. Niedopowiedzenia wiszą w powietrzu, emocje buzują, a oboje próbują poradzić sobie z tym, co zostało po ich relacji. Problem w tym, że niektórych uczuć nie da się tak po prostu wyłączyć. Los jednak nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Kiedy Destiny dostaje kuszącą propozycję od Jamesa Lockharta, zgadza się na nią, choć oznacza to jedno - ponowną konfrontację z Oscarem. Kobieta ma plan, jak poskładać swoje złamane serce i ruszyć dalej. Tyle że przy Oscarze Prestonie nic nigdy nie jest proste… Zwłaszcza gdy między dwojgiem ludzi wciąż iskrzy, a niewypowiedziane emocje aż kipią pod powierzchnią. To historia pełna napięcia, emocji i tej przyjemnej, lekko pikantnej chemii między bohaterami, która sprawia, że od ich relacji trudno oderwać myśli. Autorka świetnie pokazuje, jak cienka jest granica między miłością a bólem oraz jak wiele trzeba odwagi, by zawalczyć o drugą szansę. Książkę czyta się z ogromną ciekawością, bo losy Destiny i Oscara potrafią zaskakiwać, wzruszać, ale też wywołać uśmiech. Ich dialogi i drobne przepychanki momentami są naprawdę zabawne, a napięcie między nimi jest wyczuwalne niemal na każdej stronie. Ta część - podobnie jak poprzednie - bardzo mi się podobała. Nie zabrakło zabawnych momentów między bohaterami, a chemia między nimi była wyczuwalna na każdym kroku. Z przyjemnością polecam tę książkę - szczególnie jeśli lubicie historie o miłości, która mimo przeciwności wciąż próbuje znaleźć drogę z powrotem.
Kompulsywne objadanie się. Jak zrozumieć problem i skutecznie sobie pomóc
Książka "Kompulsywne objadanie się" autorstwa Marceliny Paprockiej to niezwykle wartościowa pozycja, która z pewnością pomoże osobom zmagającym się z problemami związanymi z jedzeniem. Autorka w bardzo przystępny sposób opisuje mechanizmy kompulsywnego objadania się, oferując wsparcie i zrozumienie dla swoich czytelników. Jako osoba, która również boryka się z tym problemem, mogę śmiało powiedzieć, że książka otworzyła mi oczy na wiele kwestii, które wcześniej były dla mnie zagadką. Paprocka nie ocenia, nie krytykuje, ale skutecznie pomaga w procesie zmiany nawyków żywieniowych, co dla mnie było kluczowe. Wspiera w odkrywaniu, dlaczego się objadamy, ale także daje konkretne narzędzia do radzenia sobie z tym na co dzień. Bardzo doceniam zasadę 80/20, którą autorka proponuje. Sama ją stosuję, ponieważ pozwala mi to w sposób bardziej świadomy i kontrolowany podchodzić do jedzenia. To dla mnie sposób na odbudowanie zdrowej relacji z jedzeniem — traktuję je jako paliwo, a nie coś, co kontroluje mnie. Krok po kroku, Paprocka przekazuje cenne wskazówki i "ćwiczenia", które pomagają w odbudowie zdrowych nawyków. To nie tylko książka, ale także narzędzie, które zmienia życie na lepsze. Jeśli zmagasz się z kompulsywnym objadaniem się, to naprawdę pomocna pozycja, która uczy, jak odzyskać kontrolę.
Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2
„Trening uczuć” Paisley Hope to drugi tom serii o ranczu Srebrzyste Sosny, ale od razu uspokoję tych, którzy tak jak ja nie czytali pierwszej części. Spokojnie można wejść w tę historię bez znajomości poprzedniego tomu i nie miałam wrażenia, że coś mi umyka. Poznajemy Ivy Spencer, która po trudnej przeszłości próbuje zacząć od nowa i trafia na ranczo, gdzie pracuje jako trenerka koni. Tam spotyka Wade’a Ashby’ego, właściciela rancza, który zmaga się z własnymi problemami i próbuje utrzymać rodzinne dziedzictwo. Między bohaterami od początku czuć napięcie, bo to klasyczny motyw grumpy and sunshine. On jest zamknięty w sobie, poważny i raczej mało wylewny, ona z kolei jest pełna charakteru i nie daje sobie wejść na głowę. Ich relacja zaczyna się od wzajemnej irytacji, ale im więcej czasu spędzają razem, tym bardziej widać, że pod tym wszystkim kryje się coś więcej. Do tego mamy klimat rancza, konie i bohaterów, którzy próbują poukładać swoje życie na nowo. To była dla mnie naprawdę przyjemna lektura, taka idealna na wieczór, kiedy chce się po prostu odpocząć z książką. Czytało mi się ją szybko i dobrze się przy niej bawiłam. Jednocześnie muszę przyznać, że to raczej historia z kategorii fajna, ale bez wielkiego efektu wow. Miło spędziłam z nią czas, ale nie była to książka, która wywołała u mnie ogromne emocje czy zostanie ze mną na długo. Jeśli lubicie motyw grumpy and sunshine, ranczerski klimat i romanse, w których bohaterowie powoli się do siebie przekonują, to myślę, że możecie dobrze się przy niej bawić.