Recenzje
Bliskość
Często oddalamy się od siebie bardziej, niż jesteśmy skłonni przyznać. W codziennym funkcjonowaniu uruchamiamy mechanizmy obronne — wycofanie, racjonalizację, projekcję — które mają nas chronić, ale w praktyce pogłębiają dystans. W relacjach zaczynamy reagować nie na realnego człowieka, lecz na własne lęki i interpretacje: widzimy zagrożenie tam, gdzie pojawia się potrzeba bliskości, odbieramy krytykę tam, gdzie ktoś próbuje się odsłonić. W efekcie relacja przestaje być przestrzenią wsparcia, a staje się układem napięć, w którym dominują kontrola, unikanie i obrona własnego obrazu siebie. Zamiast dialogu pojawia się milczenie lub eskalacja konfliktu, zamiast ciekawości — sztywne trzymanie się własnych racji. W tym kontekście książka „Bliskość” Aliny Adamowicz, opublikowana nakładem Wydawnictwa Sensus, jest próbą uporządkowania tych procesów i pokazania, jak wrócić do autentycznego kontaktu ze sobą. Autorka - psycholożka, specjalistka psychotraumatologii i neuropsychologii nie operuje abstrakcyjnymi teoriami, lecz odwołuje się do konkretnych zjawisk psychologicznych obecnych w codziennych relacjach. Jej narracja jest osadzona w doświadczeniu i skupiona na tym, co realnie dzieje się nie tylko w kontaktach między ludźmi, ale przede wszystkim ze sobą. Opisuje bliskość nie jako stan emocjonalnego komfortu, lecz jako proces wymagający regulacji emocji, świadomości własnych reakcji i gotowości do konfrontacji z dyskomfortem. Podkreśla, że budowanie relacji oznacza rezygnację z części kontroli i zgodę na niepewność, co dla wielu osób jest jednym z głównych źródeł oporu. Zauważa również, że często to my sami jesteśmy swoim największym wrogiem i podkreśla, że zasługujemy na to, by być kochani, by być widziani i słyszani - również przez samych siebie. Największą siłą tej książki jest jej wymiar praktyczny. Adamowicz przekłada ogólne pojęcia na konkretne umiejętności: uczy aktywnego słuchania, rozpoznawania własnych reakcji obronnych, nazywania emocji, a także komunikowania się ze sobą, wsłuchiwania się we własne potrzeby. Pokazuje, jak zadbać o siebie, a nawet - jak poznać, kim naprawdę jesteśmy w gąszczu oczekiwań i masek, jakie zakładamy. Istotnym wątkiem jest także praca z własnymi schematami. Adamowicz zachęca do identyfikowania utrwalonych wzorców reagowania — np. unikania bliskości, nadmiernej kontroli czy potrzeby ciągłego potwierdzania własnej wartości — które często mają swoje źródło w wcześniejszych doświadczeniach. Pokazuje, jak te schematy wpływają na aktualne relacje i jak można je stopniowo modyfikować poprzez świadome działanie. Autorka wskazuje nam również drogę do samoakceptacji i samowspółczucia, na którą możemy wkroczyć w każdej chwili. Język książki pozostaje przystępny, ale jednocześnie precyzyjny. Autorka unika uproszczeń, nie banalizuje problemów, a jednocześnie nie przeciąża czytelnika nadmiarem terminologii. Dzięki temu jej wskazówki są możliwe do zastosowania w praktyce, bez konieczności specjalistycznego przygotowania. „Bliskość” nie oferuje szybkich rozwiązań ani gotowych schematów postępowania. Zamiast tego proponuje realistyczne podejście do zmiany jako procesu, który wymaga świadomości, pracy i gotowości do zmiany własnych nawyków. A przede wszystkim do zmiany sposobu, w jaki traktujemy siebie. To książka, która nie tyle inspiruje, co porządkuje i konkretyzuje — pokazuje, co dokładnie robić, by nasza relacja z samym sobą mogła się rozwijać. Mimo iż książka adresowana jest do kobiet, to przeczytać ją mogą wszyscy, którzy zmagają się z niskim poczuciem własnej wartości, którzy traktują siebie lekceważąco, poniżająco, którzy przestali rozpoznawać w lustrze swoją twarz. Tym samym otrzymujemy lekturę o wyraźnie praktycznym charakterze, która może pełnić funkcję narzędzia do pracy nad sobą i postrzeganiem samego siebie. Nie narzuca rozwiązań, lecz dostarcza ram, w których czytelnik może samodzielnie analizować swoje zachowania i wprowadzać zmiany. A to właśnie ta zdolność do świadomego działania okazuje się kluczowa dla budowania trwałej bliskości ze sobą i ...miłości do siebie.
Dzika nadzieja. Uzdrawiające słowa, które pomagają znaleźć światło w mroczne dni
„Dzika nadzieja” to jedna z tych książek, które nie tyle się czyta, co przeżywa. To zbiór słów, które trafiają dokładnie tam, gdzie trzeba - do miejsc, o których często zapominamy albo które próbujemy zagłuszyć codziennością. Autorka pisze w sposób bardzo prosty, ale jednocześnie niezwykle poruszający. Nie ma tu skomplikowanych teorii ani „mądrych” wywodów - są za to emocje, szczerość i ogromna uważność na człowieka. To książka, do której nie siada się na raz, tylko raczej wraca się do niej kawałek po kawałku, w zależności od tego, czego w danym momencie potrzebujemy. Najbardziej ujęło mnie to, jak dużo jest tu czułości. Takiej prawdziwej, nienachalnej, która nie mówi „wszystko będzie dobrze”, tylko raczej „masz prawo czuć to, co czujesz”. I to daje ogromne ukojenie. W świecie, który ciągle czegoś od nas wymaga, taka przestrzeń jest naprawdę na wagę złota. To książka o nadziei, ale nie tej naiwnej. Raczej o takiej cichej sile, która pomaga przetrwać trudniejsze momenty i przypomina, że nawet jeśli jest ciężko, to wciąż można znaleźć w sobie kawałek światła. Dla mnie to była bardzo potrzebna lektura. Taka, która zatrzymuje, wycisza i daje oddech. I zostaje z tobą na dłużej niż tylko na czas czytania.
Przebudzona potęga podświadomości. Sztuka afirmacji i techniki zmiany
Od tego autora wiele osób zaczęło swoją przygodę z pracą z podświadomością i manifestacjami (w tym ja). Z racji tego, że trochę w temacie już siedzę, to nie było tutaj dla mnie nowych informacji, ale dobre utwardzenie starych i usystematyzowanie wiedzy. To jedna z tych pozycji, które niekoniecznie uczą czegoś zupełnie nowego (chociaż mogą) , ale świetnie utwierdzają w przekonaniach i przypominają, jak ważne jest nasze nastawienie i sposób myślenia. Dużym plusem jest to, że znajdziemy tu naprawdę sporo gotowych afirmacji i to na bardzo różne obszary życia: od zdrowia, relacji i sukcesu, aż po bogactwo, spokój czy rozwój osobisty. Jeśli ktoś nie wie, jak zacząć, to książka praktycznie prowadzi za rękę. Poza afirmacjami pojawiają się też konkretne techniki pracy z podświadomością, takie jak wizualizacja, medytacja, czy różne metody utrwalania nowych przekonań. Dzięki temu to nie jest tylko teoria, ale też coś, co można realnie wdrożyć. Warto też zwrócić uwagę na liczne historie innych ludzi, które pokazują zastosowanie tych zasad w praktyce - dla jednych będą motywujące, dla innych bardziej „do przemyślenia”, ale na pewno dodają książce charakteru. Podsumowując - jeśli dopiero zaczynasz, to będzie to bardzo wartościowa i uporządkowana baza wiedzy. Jeśli już znasz temat, potraktuj ją jako przypomnienie i inspirację do dalszej pracy nad sobą 🙇
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Dzieciństwo Sadie dobiegło końca, ale koszmary jej nie opuściły. Mimo to dziewczyna nie zamierzała się poddać. Święte jezioro nigdy się nie myliło. Była alfą. Zmiennokształtną wojowniczką, która na polu bitwy zamieniała się w bestię. Teraz miała szansę stać się członkinią elitarnej grupy bojowej, zwiastunów śmierci królowej fae. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy na jaw wyszły tajemnice z przeszłości Sadie. Gra o przetrwanie niepostrzeżenie zmieniła charakter jej wyzwania. Niebezpieczeństwo czaiło się wszędzie, a delikatna granica między nienawiścią i pożądaniem powoli się zacierała. Książka otrzymana dzięki współpracy z wydawnictwem Editio. Wielkie obietnice i bolesny upadek Psychozmienni to książka, która w moich oczach miała pozwolić bohaterce stanąć na własne nogi i wywalczyć sobie należne jej miejsce. Niestety, w obecnych książkach z gatunku romantasy panuje niezdrowy trend na umniejszanie głównej bohaterki. Mimo swoich niesamowitych mocy i wyszkolenia, każda kobieta musi być „malutka” i skazana na ratunek przez mężczyznę. Tutaj autorka również zawodzi moje oczekiwania i stawia całą fabułę na jeszcze gorszym poziomie, ponieważ główna bohaterka w tej książce stanowi zwykłe tło do pisania kolejnych, marnych scen seksu. Nie wiem, czy Psychozmienni mieli na celu kogoś zszokować, czy jednak zainteresować. Mnie jedynie zniesmaczyli. Przeczytaj także: „Love Story tak i wspak” - omówienie książki Miłosny czworokąt bez dobrego smaku Naprawdę ciężko znaleźć chociaż jeden pozytyw w tej książce. Sadie zostaje wciągnięta w miłosny czworokąt, który nie zatrzymuje się ani na chwilę. Trójka mężczyzn, z którymi jest zmuszona dzielić pokój, nie zna pojęcia dobrego smaku ani granicy. Każdy z nich musi być większy, bardziej napakowany i posiadać dziwne dodatki, poczynając od rogów, a kończąc na błyskotkach osadzonych na całym ciele. Żadna z postaci nie zasługuje na to, aby zapamiętać ich imiona albo faktycznie interesować się ich losami. Liczyłam, że chociaż świat stworzony przez autorkę wybroni odrobinę tę słabą fabułę. Jednak po przeczytaniu drugiego tomu tej serii muszę po prostu pogodzić się z myślą, że Jasmine Mas stworzyła erotyk i stara się ukryć swoje prawdziwe zapędy pod warstwą fantasy. Nie wychodzi jej to za dobrze. Absurdalne myśli i toksyczna zaborczość Ta książka jest po prostu głupia i nie da się tego ująć w inny sposób. Sadie jako główna bohaterka miota się między byciem silną alfą a biedną dziewczynką w opałach. Wszystkie jej myśli są absurdalne, a jej motywacja zakrawa o załamanie nerwowe. Jej próby zaimponowania współtowarzyszom są zawsze żałosne, a reakcja pozostałych bohaterów jest obrzydliwa. Nienawidzę w Psychozmiennych aż przesadnej zaborczości ze strony męskiego tria. Żaden z nich nie jest zainteresowany tą dziewczyną, dopóki ktoś inny się do niej nie odezwie. Cała fabuła również nie posiada w sobie za dużo sensu i załamuje czytelnika z każdym kolejnym rozdziałem. Przeczytaj także: „Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi” Tom 1 - omówienie książki Mokry sen autorki To nie jest dobra, ani nawet przeciętna książka. To absurdalny fanfik, który jest mokrym snem samej autorki. Trzech napakowanych mężczyzn kontra jedna malutka dziewczynka. Ile można udawać, że książki fantasy muszą opierać się na tematyce seksu? Ta historia bez wątków napastowania i ciągłego fantazjowania by nie istniała. Gdyby usunąć wszystkie sceny seksu i próby do niego nawiązania, to zostałoby może pięćdziesiąt stron. Tu już nie chodzi o to, że Psychozmienni nie przypadli mi do gustu, tylko o sam fakt ich zawartości. Takie historie nie powinny być wydawane i przykrywane zasłoną ładnej okładki. Historia Sadie to kolejny erotyk, który powinien pozostać na internetowych portalach. Najgorsza lektura roku Ciężko mi realnie podsumować tę książkę. Uważam, że panuje w niej ogromny bałagan, fabuła nie została odpowiednio przemyślana, a autorka wolała skupić się na opisywaniu anatomii bohaterów, niż na wymyśleniu własnego świata. Jestem już zmęczona kolejnymi książkami fantasy, które przemycają w sobie wulgarne sceny. Te historie wcale nie potrzebują tak barwnych opisów, aby zachęcić do siebie czytelnika. Chciałabym znaleźć chociaż jeden element w tej historii, który mi się spodobał, ale jest to niemożliwe. Na tę chwilę Psychozmienni to najgorsza książka, jaką przeczytałam w tym roku i szczerze odradzam po nią sięgać. Niech takie historie wracają na Wattpada.
Victor. Tylko moja
Pierwsze wrażenie? Od pierwszych stron czułam ten klimat, który wciąga jak wir. Mrok, tajemnica, postać Victora działająca na zmysły i bohaterka, która nie boi się stanąć w ogniu. Ta książka nie daje o sobie zapomnieć. Autorka buduje napięcie, które smakuje jak dreszczyk na granicy przyjemności i strachu. Historia jest intensywna, nieprzewidywalna i pełna zwrotów, które sprawiają, że kartkujesz z zapartym tchem. Żadnych nudnych momentów - akcja goni akcję, a emocje sięgają zenitu. Victor to ten typ bohatera, o którym mówi się "walking red flag", ale wiesz co? Czerwony to dla niego za mało - on sam tworzy własną paletę barw, gdzie miesza się niebezpieczeństwo, lojalność i… coś, co niebezpiecznie przypomina czułość. Jest władczy, tajemniczy, ma swoje zasady, których nie łamie dla nikogo. Ale właśnie to sprawia, że gdy zaczyna robić wyjątki, robi się naprawdę gorąco. Autorka nie tłumaczy go na siłę - jego działania bywają brutalne, decyzje kontrowersyjne, ale przez cały czas czuć, że kieruje nim wewnętrzny kod, który dopiero z czasem zaczynamy rozumieć. Victor to postać, która wbija w fotel - z jednej strony niebezpieczny, z drugiej skrywający głębię, którą chce się odkryć. Ona (bohaterka). I tu ogromny plus - to nie jest postać, która tylko czeka, żeby ją ratować. Owszem, trafia w wir wydarzeń, na który nie do końca ma wpływ, ale szybko pokazuje, że ma własne zdanie, twardy charakter i nie boi się postawić Victorowi, nawet gdy wszyscy wokół milkną. Jej emocje są autentyczne - waha się, boi, ale też pragnie, kocha i walczy. I to sprawia, że jej decyzje, nawet te ryzykowne, mają sens. Nie jest bierną obserwatorką - czuć jej siłę, strach i ogromne zaangażowanie. Ich relacja iskrzy, a ja łapałam się na tym, że przeżywałam każdą ich rozmowę, każdą decyzję, jakby dotyczyła mnie. To nie jest romans, w którym pada "kocham cię" po trzech rozdziałach. To raczej powolne taniec na krawędzi - nieufność przeplata się z pożądaniem, a lojalność rodzi się tam, gdzie nikt by się jej nie spodziewał. Ich dialogi mają pazur, a momenty napięcia między nimi… cóż, lepiej mieć pod ręką wachlarz 😅 To jedna z tych par, które ogląda się z zapartym tchem, bo nigdy nie wiesz, co zrobią za chwilę - i właśnie w tym tkwi siła tej historii. Czy postacie drugoplanowe też mają znaczenie? Tak i to całkiem spore. Nie są tylko tłem - niektórzy dodają tajemniczości, inni sprawiają, że zaczynasz kwestionować to, co myślałeś o głównych bohaterach. I pojawia się też kilka osób, co do których cały czas zmieniasz zdanie - kochasz ich, nienawidzisz, a potem nagle wszystko wywraca się do góry nogami. Styl autorki jest dynamiczny, a jednocześnie potrafi zatrzymać na chwilę, by oddać emocje. Dialogi są ostre i prawdziwe, narracja wciąga bez zbędnych opisów. To książka, którą czyta się szybko, ale jej smak zostaje na dłużej. 🎯 Dla kogo? Dla fanek mrocznych romansów, które lubią, gdy granica między tym, co dobre a złe, jest cienka jak ostrze. Jeśli lubicie historie, w których bohaterowie skrywają mroczne sekrety, a miłość rodzi się w chaosie - to będzie strzał w dziesiątkę. Sprawdzi się też idealnie, gdy macie ochotę na książkę, która nie pozwoli Wam zasnąć do późnych godzin. Moja ocena: 9/10 🌟 Odjęłam jeden punkt tylko dlatego, że momentami chciałam jeszcze więcej niektórych wątków - ale to tylko dowód na to, jak bardzo wciągnęłam się w tę historię.