Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Drugi tom dylogii “Addiction”, czyli “O krok bliżej światła”, to historia, która od początku wciąga w ciężki, duszny klimat pełen emocji, napięcia i relacji balansujących gdzieś na granicy rozsądku. To bezpośrednia kontynuacja wydarzeń z pierwszej części, więc od razu wracamy do świata Vedii i Reigana oraz ich skomplikowanej, momentami wręcz destrukcyjnej relacji. Największą siłą tej części jest zdecydowanie pogłębienie psychologii bohaterów. Poznajemy ich przeszłość, traumy i krzywdy, które w dużej mierze tłumaczą ich decyzje oraz zachowania. Nie sprawia to, że wszystkie ich wybory nagle stają się dobre albo łatwe do zaakceptowania, ale pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego są tacy, jacy są. To ludzie mocno poturbowani przez życie, którzy próbują jakoś funkcjonować, nawet jeśli często robią to w najgorszy możliwy sposób. Relacja Vedii i Scara to klasyczny przykład przyciągania i odpychania. Nie potrafią bez siebie żyć, ale jednocześnie będąc razem ciągle się ranią. Ich więź jest pełna sprzeczności, bólu, potrzeby bliskości i strachu przed nią. Momentami wygląda to wręcz jak uzależnienie od drugiej osoby. Widać też wyraźnie, że oboje mają ogromne problemy z emocjami i zaufaniem, przez co ich związek daleki jest od zdrowego modelu. Gdyby to była prawdziwa historia, terapia zdecydowanie nie byłaby tam złym pomysłem. Na plus działa to, że w tej części pojawia się więcej szczerych rozmów między bohaterami. Tego trochę brakowało wcześniej, a tutaj dodaje to autentyczności i sprawia, że ich relacja wydaje się bardziej wiarygodna. Widać też pewien rozwój postaci. Nie jest to nagła cudowna przemiana, tylko raczej powolny proces z wieloma potknięciami po drodze, co wypada całkiem realistycznie. Klimat książki jest mroczny, napięty i momentami wręcz niepokojący. Całość dzieje się w atmosferze ciągłego zagrożenia i emocjonalnego chaosu, co dobrze współgra z charakterami bohaterów. Historia potrafi być intensywna, dramatyczna i momentami przytłaczająca, ale jednocześnie styl autorki pozostaje dość lekki i przystępny. Język nie jest szczególnie skomplikowany, dzięki czemu książkę czyta się szybko, nawet jeśli tematyka bywa ciężka. Czasami dialogi czy zachowania postaci mogą wydawać się trochę przesadzone albo lekko żenujące, ale paradoksalnie dodaje to historii pewnego specyficznego uroku. Trzeba też jasno powiedzieć, że to książka zdecydowanie dla dorosłych czytelników. Pojawiają się tu sceny seksualne, destrukcyjne zachowania, motywy uzależnień oraz trudne tematy związane z psychiką bohaterów. Relację Vedii i Scara zdecydowanie lepiej traktować jako element fabuły niż wzór czegokolwiek. To bardziej historia o dwóch zagubionych ludziach niż romantyczna wizja miłości. Jednocześnie nie jest to książka, którą czyta się dla głębokich filozoficznych przemyśleń. To raczej historia nastawiona na emocje i rozrywkę, choć porusza poważniejsze tematy. Najbardziej działa tu napięcie między bohaterami, ich charakterami i ciągłymi konfliktami. To właśnie to sprawia, że chce się przewracać kolejne strony. Na tle pierwszego tomu ta część wypada bardziej intensywnie i dojrzale. Jest więcej wyjaśnień, więcej emocji i więcej konsekwencji wcześniejszych wydarzeń. Historia robi się bardziej dynamiczna i dramatyczna, ale to właśnie ten chaos nadaje jej charakteru. Mimo że relacja głównych bohaterów jest toksyczna, trudno im nie kibicować. Może właśnie dlatego, że nie są idealni, tylko pełni wad i błędów. To nie jest historia o perfekcyjnych ludziach, tylko o takich, którzy próbują się poskładać, nawet jeśli robią to bardzo nieporadnie. Podsumowując - “O krok bliżej światła” to mroczny, emocjonalny i intensywny dark romance, który może nie jest absolutnym topem gatunku, ale ma duży potencjał i potrafi wciągnąć. To dobra propozycja dla osób, które lubią trudne relacje, skomplikowanych bohaterów i historie, w których emocje są ważniejsze niż idealne zakończenia. Cała dylogia “Addiction” to solidna rozrywka, która potrafi zaangażować i dostarczyć sporo wrażeń, o ile czytelnik wie, na co się pisze. Gdyby to była relacja prawdziwych ludzi, dałbym im 3/10 i numer do terapeuty. Jako książce? 7/10.
Dziewczyna Caleba
Książka Weroniki Krzempek „Dziewczyna Caleba” porusza takie tematy jak strata bliskiej osoby i próba poukładania sobie życia po tragedii. Fabuła koncentruje się na relacji Brooke z Calebem, a decydującym punktem jest tragiczny wypadek, w wyniku którego Caleb traci życie. To zdarzenie miało dodać książce głębi oraz wielkich emocji, jednak sposób, w jaki jest ukazane, momentami wydaje się zbyt płytki. Uczucia głównej postaci nie zawsze są pokazywane w przekonywujący sposób, przez co ciężko w pełni ją zrozumieć. Dodatkowo, historia często jest łatwa do przewidzenia, a niektóre wątki, zwłaszcza te dotyczące innych postaci, takich jak Colton, nie są dostatecznie rozwinięte. Interakcje pomiędzy bohaterami czasami wydają się sztuczne lub zbyt przesadzone. Styl pisania autorki jest prosty i przystępny, co może być atutem, jednak brakuje mu głębi oraz wyrazistego klimatu. Książkę pochłania się w mgnieniu oka, lecz nie zapada ona w pamięć na dłużej.
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
W pewnym momencie mojego życia romanse sportowe, a szczególnie te hokejowe, były w ścisłej czołówce moich ulubionych gatunków. Z biegiem czasu ich miejsce zajęły jednak inne historie. Mimo to wciąż lubię do nich wracać, dlatego z dużym zainteresowaniem sięgnęłam po ten tytuł. Podczas potężnej burzy samochód Winnie zsunął się do rowu. Dziewczyna, szukając pomocy, trafia do odizolowanego domu, w którym spotyka bardzo przystojnych hokeistów z drużyny Vancouver Agitators. Nie mając innego wyjścia, zostaje u nich na noc. Szybko zaczyna ulegać urokowi Pacey’a, który od samego początku czuje, że jest w niej coś wyjątkowego. Dostrzega w niej coś, czego nie widzi w innych kobietach. Jednak między tą dwójką rodzą się również tajemnice, które mogą zagrozić rozwijającemu się uczuciu. Sięgnęłam po tę książkę z ogromnym entuzjazmem, jednak otrzymałam historię nieco inną, niż się spodziewałam. Niespodziewane warunki pogodowe zmuszają Winnie do spędzenia czasu w domku nieznajomych hokeistów. Jeden z nich ma wrażenie, że spotkał ją już wcześniej, ale nie potrafi przypomnieć sobie, skąd może ją znać. Relacja między Winnie i Pacey’em rozwija się bardzo szybko, a przyciąganie między nimi jest niezwykle silne. Spędzają ze sobą każdą wolną chwilę, poznając się i odkrywając swoje historie. Czują się w swoim towarzystwie bardzo komfortowo i ich znajomość z przyjacielskiej bardzo szybko przeradza się w coś głębszego. W tej książce każdy drobny gest zbliżający bohaterów do siebie sprawia czytelnikowi ogromną radość. Choć książka zapowiadana jest jako romans hokejowy, samego hokeja jest w niej niewiele. Bohaterowie przebywają na wakacjach i starają się odpocząć oraz odciąć od codziennych obowiązków. Jedynym elementem sportowym są ich rozmowy i fakt, że wszyscy są zawodowymi hokeistami. Autorka porusza również wątki z przeszłości bohaterów, które nie były dla nich łatwe i pozostawiły w ich życiu trwały ślad. To doświadczenia, które wciąż wpływają na ich teraźniejszość. Styl autorki jest bardzo lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się szybko i z dużym zaangażowaniem. To była naprawdę dobra historia z fabułą, z jaką wcześniej się nie spotkałam. Już teraz nie mogę doczekać się kolejnej części tej serii, ponieważ sam pomysł na nią bardzo mnie zaintrygował. Jeśli sięgniecie po tę książkę, spróbujcie nie traktować jej jak typowego romansu hokejowego, lecz raczej jako lekką powieść obyczajową. Wtedy istnieje duża szansa, że ta historia skradnie Wasze serce.
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Powiem wam: nie jest to literatura wysokich lotów i początkowo byłam bardzo sceptyczna, bo stylistycznie i kreacja świata nooo leżą, ale im bardziej zagłębiałam się w fabułę, tym mniej na to zwracałam uwagę. Są książki, które dostarczają jakąś wartość (i zapewne w tej książce również coś by się znalazło) oraz są idealną historią pod każdym względem i są książki, które mają za zadanie jedynie dostarczyć rozrywki. I to jest właśnie taka książka. Jeśli podejdziecie do niej bez żadnych oczekiwań i nastawicie się jedynie na dobrą zabawę i odmóżdżenie to ta książka się wam spodoba. Nie jest to książka idealna, ma wady i luki, ale dostarcza tak Z A J E B I S T E J rozrywki, że siadasz i czytasz ją na jednym posiedzeniu. Gdy po nią sięgałam to spodziewałam się smuta ze znikomą ilością fabuły, ale przeczytałam ją i wiecie co? Tu praktycznie nie ma smuta, a na pewno nie pod takim względem jak myślicie. Myślałam, że relacja między bohaterami będzie ewoluować w zawrotnym tempie, ale tak również się nie stało. Bardzo pozytywnie mnie to zaskoczyło, bo wprowadza to napięcie i podsyca pomiędzy nimi chemię. Moim ulubieńcem zdecydowanie został Cobra 🥵 jakby no ja mam słabość tych najbardziej zamkniętych w sobie, straumatyzowanych, okrutnych i trochę gburowatych bohaterów. A jakby tego było mało to typ zmienia się połowicznie w węża i tworzy je ze swoich cieni 😮💨 Pozostali bohaterowie również są w porządku i myślę, że w późniejszych tomach dynamika ich relacji może być naprawdę ciekawa. Ta historia naprawdę mnie wciągnęła i myśle, że ciężko będzie mi wytrzymać do czadu ukazania się kolejnego tomu, więc chyba zapoznam się z nim w oryginale 👀
Randka z szefem. Garnitury Seattle #3
„Sposób w jaki rzuca te seksualne podteksty, wywołuje u mnie opad szczęki.” Jeśli szukasz lektury, która przeniesie was z deszczowego biura prosto na rajskie Hawaje, a potem wrzuci w sam środek korporacyjnych gierek to zapraszam na „Randka z szefem”. Ta lekka, romantyczna komedia omyłek z nutą egzotyki i biurowego romansu, której akcja rozpoczyna się na malowniczej wyspie Lanai. Przypadkowe spotkanie w luksusowym apartamencie i niezręczna sytuacja w łazience rozpoczynają tę serię zdarzeń, które buduje napięcie, łącząc przypadek, nieporozumienie i zabawne sytuacje z silną chemią między Brockiem a Piper. Brock Winthrope, z pozoru nieprzystępny i surowy prezes, odkrywa przed nami swoje bardziej ludzkie oblicze, gdy musi stawić czoła nieoczekiwanej krytyce, własnym uczuciom i pewnej bardzo energetycznej influencerce. Piper Renee wniesie powiew świeżości i humoru. Jej perspektywa pozwala spojrzeć na luksusowy świat hoteli oczami osoby, która z jednej strony musi oceniać, a z drugiej nie potrafi oprzeć się fascynacji Brockiem. Wspólna przygoda po rajskiej wyspie nie jest tylko ucieczką od codzienności, ale okazją do zbliżenia się i poznania siebie nawzajem. Ale to była tylko pierwsza część tej historii, a druga rozpoczęła się, gdy ona stała się jego pracownicą, a on jej szefem. Tylko to, co miało się zakończyć na Lanai, właśnie dostało swoją drugą szansę. Tylko będąc na szczycie można mieć wielu wrogów, a Brock ma takiego, który właśnie postanowił zrobić wszystko, by go zniszczyć. Czy mu się to uda? Autorka mistrzowsko gra na emocjach czytelnika, prowadząc bohaterów od romantycznych uniesień po rozstanie i ponowne spotkanie w Seattle. Ich relacja staje się dla nich wyzwaniem. Historia Brock’a i Piper pokazuje, że czasem warto dać się ponieść uczuciom i pozwolić losowi działać. Nie da się zaprzeczyć, że chemia między nimi jest wyczuwalna. Dialogi są lekkie, momentami zabawne, tempo akcji jest dobre i znajdą się tu również pikantne momenty. Czyta się ją naprawdę szybko, ale bez jakiś wielki fajerwerków. Niekiedy przypadek może odmienić życie, a przeznaczenie nie zawsze jest tym, z czym da się wygrać.