ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Frenemy. Przyjaciel czy wróg?

Z jaką książką pożegnaliście marzec? U mnie to był genialny drugi tom serii „Misterium Piekła” - „Którym grzechem jesteś”. Pod względem czytelniczym był to dla mnie całkiem udany miesiąc. Poznałam wiele interesujących książek, a w tym właśnie „Frenemy. Przyjaciel czy wróg?”, z którą to dziś do was przychodzę. „Siada naprzeciwko mnie, tak jak ostatnim razem, kiedy tu byliśmy, a mnie coś ściska za serce. Od tygodnia nie znajdowałam się bliżej niego, a mimo to czuję się tak, jakbyśmy nigdy nie znajdowali się dalej od siebie. Chase patrzy na wszystko poza mną, a ja muszę uwzględnić możliwość, że to będzie nasza ostatnia rozmowa w życiu. Nie jestem w stanie znieść myśli o pożegnaniu. Bolesna cisza się przeciąga. - Cześć - witam się w końcu.” Kiedyś bardzo często sięgałam po literaturę z nurtu young adult, więc to był dla mnie bardzo miły powrót do niej. Narratorem tej historii jest Erika Monroe, której marzeniem jest dostanie się do college’u Stanforda. Nie spodziewa się, że ktoś będzie chciał wykorzystać jej pragnienia, i to nie tylko przeciwko niej. Dziewczyna pod wpływem manipulacji, zgadza się zdobyć dowody na balansujące na granicy prawa, skandaliczne czyny Chase’a Thatchera. Mimo że już od dawna uczęszczali do tej samej szkoły, nigdy nie zwrócili na siebie uwagi, aż do dnia, w którym Erika postanowiła zawalczyć o swoją przyszłość. Do czego doprowadzi ją ta decyzja oraz znajomość zbudowana na kłamstwach? Czemu uda się zwyciężyć - niezdrowej rywalizacji czy świeżo kiełkującemu uczuciu? Ta pozycja jest typową młodzieżówką. Spotkacie w niej nastolatków bez filtrów, z pełną gamą niedoskonałości, tonami wątpliwości i wewnętrznych konfliktów. Autorka posługuje się młodzieżowym językiem. Niektóre zachowania i odzywki bohaterów są może trochę przerysowane, ale z drugiej strony w dużej mierze odzwierciedlają właśnie ich wiek. Fabuła skupia się głównie na jednym wątku - znajomości Eriki i Chase’a. Podszyta jest ona tajemnicami, ale również jakąś ukrytą nicią porozumienia, która z upływem czasu ukazuje się coraz wyraźniej miedzy tą dwójką. Ich relacja jest bardzo swobodna, ale momentami brakowało mi trochę emocjonalnej głębi. Ukazane są tu różne rodzinne konflikty, niedopowiedzenia, ale są przedstawione jak dla mnie w nieco powściągliwy sposób. Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo szybko i przyjemnie mknęłam po stronach „Frenemy. Przyjaciel czy wróg?”. Jest to idealny tytuł na poprawę humoru i odpoczynek po ciężkim dniu. A w dodatku niesie ze sobą przekaz oraz wartościowe treści. Lauren Price w cudowny sposób przedstawiła interakcje między rówieśnikami, młodzieżą a dorosłymi, walkę o życie w zgodzie z własnym sumieniem. Najbardziej podoba mi się w tej książce to, że ona jest w stu procentach poświęcona nastolatkom. To ich problemy i dylematy są tu najważniejsze. Za to daję właśnie jej największy plus. W dodatku ta historia jest równie urocza, jak i okładka. Mam nadzieję, że zachęciłam, bo naprawdę warto dać jej szansę. Polecam.

w_kolorycie_liter Połoch Małgorzata

Frenemy. Przyjaciel czy wróg?

Nie było to moje pierwsze spotkanie z autorką, bo kilka lat temu przeczytałam jej debiut ,,Grzeczni chłopcy nie kradną staników" i zdecydowanie stał się on dla mnie komfortową przystanią. Teraz czytając ,,Frenemy. Przyjaciel czy wróg?" po raz kolejny zatraciłam się w powieści autorki i po raz kolejny stała się ona dla mnie domem. Fabuła jest naprawdę wciągająca i zdecydowanie nie chciałam kończyć jej czytać, ale niestety do końca dobrnęłam szybciej niż bym chciała. Książka opowiada o Erice Monroe i Chase Thatcher. O dziewczynie, którą dyrektorka szkoły postanowiła wykorzystać do swojego planu i chłopaku, którego ta sama dyrektorka chciała wydalić ze szkoły. Na początku wszystko wydaje się proste, ponieważ się nie znają, a Erika pomagając usunąć chłopaka, może wiele na tym zyskać, jednak sprawy zaczynają się komplikować w chwili, gdy ta dwójka zaczyna spędzać ze sobą czas i dziewczyna widzi, że on wcale nie jest taki zły. Uwielbiałam czytać, jak para nastolatków zaczynała się do siebie zbliżać, tak powoli, w swoim tempie. Te wszystkie urocze gesty - pierwszy przytulas, buziak w czoło, złapanie za rękę czy choćby podarowanie swojej bluzy. To wszystko, jak i każda spędzona chwila wspólnie, zaczęła ich do siebie zbliżać i z ludzi, którzy się nie znali, nie lubili, przeszli do ludzi, którzy się przyjaźnili, a potem się w sobie zakochali. Zdecydowanie pokochałam relację między głównymi bohaterami, strasznie mnie ona urzekła. Jednak ta książka nie była wcale taka cukierkowa, ponieważ opowiadała też o problemach głównych bohaterów oraz ich przyjaciół. Każdy z nich coś przeżywał i radził sobie w różny sposób. Myślę, że wiele osób może utożsamiać się z nimi. Jeśli, więc szukacie książki, która nie jest długa, ma wciągająca fabułę, ale nie jest ona cukierkowa i poruszane są w niej trudne tematy, takie jak: czucie się gorszym, porównywanie się do innych, strach przed utratą bliskich i adopcja, to zdecydowanie musicie po nią sięgnąć.

ksiazki_oliwii Jędrzejczyk Oliwia

Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1

Po tej książce spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Miało być mrocznie i wciągająco, a odnoszę wrażenie, że czytałam o alfach z popędem seksualnym i wiecznym warczeniu. Pomysł na mroczny świat zmiennych miał potencjał, ale wykonanie leży. Wydarzenia następują po sobie bez większej logiki. Miałam wrażenie, że autorka wrzuca kolejne sceny tylko po to, żeby było brutalnie albo dziwnie, nie dbając o to, czy to się trzyma kupy. Główna bohaterka, Sadie, miała być silna i zadziorna, ale często jej zachowanie wydawało mi się po prostu męczące i dziecinne. Relacje z alfami były tak toksyczne, że ciężko było to czytać. Dawno się tak nie zmęczyłam czytając książkę. Liczyłam na emocjonalny rollercoaster, a dostałam historię, która momentami mnie zniechęcała, momentami drażniła. Raczej nieprędko sięgnę po kolejny tom, chyba że z czystej ciekawości, czy coś się poprawiło.

natalia.reads_book Chabowska Natalia

Redemption of Sins

„Czy serce, które przywykło do wojny, będzie w stanie pokochać spokój…” Od zawsze wiedział, że jego powołaniem jest wojsko, ale po stracie najlepszego przyjaciela musiał stawić czoła poważnym wyzwaniom. Powraca do rodzinnego miasta, aby zregenerować siły i spełnić ostatnią wolę przyjaciela. Kiara, dawna miłość Killiana i siostra jednego z najlepszych bramkarzy NHL, choć kochała hokej, postanowiła obrać własną drogę. Siedem lat temu byli dla siebie wszystkim, teraz są praktycznie sobie obcy. Jednak los nie powiedział ostatniego słowa w ich relacji - ponownie krzyżując im swoje drogi. Czy uczucia, które kiedyś ich połączyły, zdoła pokonać złe wspomnienia, krzywdzące słowa oraz ślady wojny, które wryły blizny na jego sercu? Wzruszająca historia drugich szansach, która nie jest łatwa - wręcz przeciwnie, pełna bólu, cierpienia i radzenia sobie ze stratą. Czasem trzeba poczuć stratę , aby uświadomić sobie, że miłość, która się skończyła, była lekarstwem na cały ból. Autorka porusza trudne tematy, które mogą wywoływać w czytelniku skrajne emocje. Temat wojny oraz piętno, które jej towarzyszy, zmieniają człowieka - nikt nie jest taki sam po tym, co zobaczył na froncie. Realistyczne emocje, które towarzyszą lekturze, pozwalają na mentalne zbliżenie się do bohaterów. Widać, jak bardzo zmieniło ich życie przez te siedem lat - nie oszczędziło ich, wręcz przeciwnie, kładło im kłody pod nogi. Może ich uczucie się skończyło, a może to po prostu nie był ich czas. Obiecał, że następnym razem zrobi wszystko, aby kobieta dała mu kolejną szansę - i dotrzymał tego słowa. Udowodnił, że czas to jedynie liczba, a prawdziwa miłość pokona wszelkie przeciwności. Killian to twardy zawodnik, bohater, który pomimo upadków pokazuje, że potrafi podnieść się z kolan i udowodnić wartość swoich obietnic. Choć stracił kogoś ważnego, nie dopuści do tego, aby stracić kogoś więcej. Cóż, ich historia dobiegła końca, ale autorka najwyraźniej nie zamknęła drzwi do tego uniwersum, więc możemy spodziewać się kolejnej emocjonalnej historii.

AnkaWach Wachowska Anna

Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość

🥺 To NIE było łatwe… Nie mogę powiedzieć, że lektura „Uwięzieni w grach relacyjnych” (Agnieszka Kozak i Zbigniew Rećko) należała do przyjemnych, bo książka porusza wiele trudnych tematów. Co znalazłam w środku? - Codzienne sytuacje w formie dialogów, które realnie zdarzają się w relacjach międzyludzkich. - Rozłożenie na części pierwsze mechanizmów stojących za zachowaniami - od wyjaśnienia, na czym polega istota gry, przez zajrzenie do przeszłości osób zaangażowanych w daną sytuację i zajrzenie pod spód, po możliwe ścieżki wyjścia (zaczynając od siebie a kończąc na przykładowym dojrzałym dialogu). - Jestem przekonana, że czytelnicy odnajdą w książce siebie i swoich bliskich, bo poruszono naprawdę wiele różnych tematów. - Podoba mi się perspektywa z wielu stron. Każda z historii jest dokładnie zanalizowana, pokazując jak złożone są relacje międzyludzkie. - Solidna dawka psychologicznych treści przepuszczonych przez filtr i wrażliwość autorów. Jednocześnie to nie jest książka do luźnego czytania przed snem. Raczej wymaga skupienia i lepiej przyswaja się czytana na raty. Myślę, że dla niektórych ta lektura może być zbyt skomplikowana - zwłaszcza jeśli na co dzień nie ma się styczności z psychologią czy rozwojem osobistym. Nie do końca przemawiają do mnie też zakończenia rozdziałów w formie dojrzałych dialogów. Fajnie, że pokazują jak wygląda wyjście i co się zmienia, kiedy jedna osoba decyduje się zachować inaczej. Z drugiej strony mam wrażenie, że rzadko kiedy - w takiej formie - mają szansę wydarzyć się naprawdę, bo brzmią bardziej jak z gabinetu psychoterapeuty. Ogólnie jestem zadowolona z lektury i polecam. 😊 Dla kogo się sprawdzi najlepiej (moim zdaniem)? - Dla zainteresowanych relacjami, - dla tych, którzy wciąż wpadają w te same mechanizmy w kontaktach z innymi, - dla chcących zrozumieć więcej z relacji międzyludzkich. 

u progu Sakramentu Miłości Łętowska Aleksandra