Recenzje
Blade. Canmore #1
Byłam pozytywnie nastawiona do tego tytułu, widziałam wiele pozytywnych słów o niej, ale nie zagłębiałam się o co dokładnie w niej chodzi. Teraz, gdy przeczytałam ją… już wiem czemu taka furorę robi! 𝐁𝐋𝐀𝐃𝐄 opowiada historię Maeve, która myślała, że jest jedną z wielu wtapiających się osób z jej szkoły, aż do pewnego momentu… Maeve wiedzie ciężkie i pełne pracy licealne życie. Nie dość, że musi pogodzić ze sobą szkolę, prace i chorego brata, dochodzi do tego także przemoc z rąk ojca. W dodatku w pewnym momencie jej życia zaczyna co raz częściej wpadać na pewnego chłopaka. Sama fabuła, jak i styl pisania autorki od samego początku przypadł mi do gustu. Spowodowało to chęć dalszego poznawania fabuły, nie mogłam się oderwać od tej książki! Większość fabuły robiła nieoczywista relacja głównych bohaterów, jak i poboczne świetnie wykreowani bohaterowie. Relacja głównych bohaterów, z początku była owiana tajemnicą, przynajmniej dla mnie. Nie czytałam wersji wattpadowej i uwierzcie bardzo się zdziwiłam, że głównym bohaterem nie jest chłopak, z którym coś łączyło Maeve… Całokształt książki jest świetny. Nie mogę się doczekać kontynuacji! Myślę, że niebawem zabiorę się za nią na wattpadzie! Do następnego!❤️🩹
Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą
Książka, która zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na siebie z zupełnie innej perspektywy. Autorzy wychodzą od prostego, ale nieoczywistego założenia — każdy z nas funkcjonuje według schematów, których często po prostu nie jest świadomy. Nazywają je martwymi punktami naszej psychologicznej natury. Analogia do martwego punktu w samochodzie jest trafna i zapada w pamięć — to strefa, której nie widzisz w lusterku, choć istnieje i może być przyczyną poważnych problemów. Podobnie działa nasza psychika: schematy, które nami kierują, są niewidoczne właśnie dlatego, że są nasze. Książka omawia te mechanizmy rzetelnie i z psychologiczną głębią, jednocześnie pozostając przystępna dla czytelnika bez specjalistycznego wykształcenia. Nie ma tu pustych uproszczeń ani szybkich recept — jest za to solidna analiza tego, jak kształtuje się nasza osobowość i jakie wzorce zachowań z niej wynikają. Szczególnie polecam osobom zainteresowanym psychologią oraz tym, którym zależy na głębszym rozumieniu siebie i mechanizmów rządzących relacjami z innymi. To pozycja, do której warto wracać — bo im więcej o sobie wiemy, tym świadomiej możemy kierować swoim życiem.
Lawendowe lata. Odkryj w sobie moc dojrzałości
Zdarzają Wam się książki, które przyciągają Was i zachwycają już samym tytułem? Mi zdarzyło się to przy książce "Lawendowe lata" (czyż nie wspaniały tytuł?) Urszuli Sołtys-Para. Jak się okazało zachwycił mnie nie tylko tytuł ale też cudowna treść. "Lawendowe lata" stały się dla mnie czymś więcej niż książką przeczytaną w ramach współpracy recenzenckiej (swoją drogą z całego serca dziękuję Wydawnictwu Sensus za takową), to przestrzeń do zatrzymania się i spojrzenia na siebie z większą czułością. Autorka pięknie oswaja tutaj temat dojrzałości, pokazując, że ten etap życia nie jest "pomiędzy" ale może być pełnią, świadomą, spokojną i jednocześnie niezwykle bogatą. Symbol lawendy, która kwitnie dwa razy, staje się nie tylko metaforą ale też zaproszeniem do tego, by spojrzeć na własne życie jak na coś, co wciąż może rozkwitać. Ogromnie poruszył mnie sposób, w jaki książka została skonstruowana, a mianowicie rozdziały nazwane miesiącami, które dodatkowo nadają jej rytm bardzo bliski naturze i codzienności. Każdy z nich to jak osobny przystanek, moment na refleksję, zatrzymanie się i zadanie sobie kilku ważnych pytań. Zaczynamy od września, jesieni... Jesień, zgodnie z metaforą lawendy nie jest końcem ale kolejnym rozkwitem. Te miesiące pokazują, że dojrzałość może być czasem odwagi, spełniania marzeń i życia na własnych zasadach, bez potrzeby udowadniania czegokolwiek komukolwiek. Styczeń i kolejne zimowe miesiące skłaniają do spojrzenia w głąb siebie, do podsumowań, do zauważenia tego, co już za mną. Poczułam tu przestrzeń na zgodę na własną historię, nawet jeśli nie zawsze była idealna. Wiosenne rozdziały przynoszą natomiast coś w rodzaju wewnętrznego przebudzenia, pojawia się więcej nadziei, energii i gotowości na zmiany. To moment, w którym zaczęłam się zastanawiać, czego tak naprawdę chcę "na nowo". Lato w tej książce jest pełne życia ale nie w pośpiechu tylko w uważności. To rozdziały o czerpaniu radości z tego, co jest tu i teraz. O docenianiu siebie, swojego ciała, swoich doświadczeń. To też czas zbioru tego co zasieliśmy, oceny tego co już udało się nam dokonać. Sierpień to najpiękniejszy czas... i na nim kończą się "Lawendowe lata". Choć tak naprawdę to dopiero początek... bo czyż życie nie zaczyna się po 40-tce, a może po 50-tce ;) Znalazłam w tej książce wiele cennych wskazówek ale też coś znacznie ważniejszego - poczucie spokoju i akceptacji. To lektura, która nie narzuca, nie ocenia, tylko towarzyszy i pokazuje, że MOŻNA! Jestem nią naprawdę zachwycona. Tym bardziej, że sama żyję aktualnie w "lawendowych latach" i czerpie z nich garściami. Serdecznie polecam!
Victor. Tylko moja
Ta książka totalnie mnie wciągnęła i zostawiła z ogromem emocji - dokładnie takich, jakich oczekuję od dobrego dark romance. Historia Julii od początku łapie za serce - jej ból, zagubienie i życie w cieniu straty są pokazane bardzo autentycznie. A potem pojawia się Victor… i wszystko nabiera tempa. Ich pierwsze spotkanie jest mocne i od razu czuć, że to będzie relacja pełna napięcia i skrajnych emocji. Uwielbiam to, jak autorka poprowadziła ich relację - intensywnie, momentami niepokojąco, ale jednocześnie z ogromną dawką chemii. Victor, mimo swojej mrocznej natury, potrafi być cierpliwy, czuły i zaskakująco oddany, a Julia przy nim powoli zaczyna się podnosić i na nowo odnajdywać siebie. To zestawienie światła i mroku wypadło tutaj naprawdę świetnie. Ogromny plus za emocje - jest ich tu mnóstwo, ale właśnie dzięki temu można totalnie wczuć się w bohaterów i przeżywać wszystko razem z nimi. Styl autorki sprawia, że książkę czyta się błyskawicznie - wciąga od pierwszych stron i ciężko się od niej oderwać. Bardzo podobało mi się też to, że oprócz wątku mafijnego mamy tu mocne skupienie na relacji i uczuciach - to one grają pierwsze skrzypce i robią całą robotę. Zakończenie dało mi dokładnie to, czego potrzebowałam - satysfakcję, emocje i poczucie domknięcia tej historii. Dla fanów dark romance i mafijnych klimatów to naprawdę świetna pozycja - intensywna, wciągająca i zostająca w głowie na dłużej. 💔🔥
Uwięzieni w grach relacyjnych. Jak wygrać bliskość
„Uwiezieni w grach relacyjnych” @wydawnictwo_sensus to książka o tym, że gramy z innymi ludźmi w przeróżne gry, które pozwalają nam pozostać z nimi w relacjach. Dzięki nim zaspokajamy swoje potrzeby - ponosząc równocześnie koszt w postaci utraty swojej autentyczności. Przestajemy czuć się sobą. W efekcie, nawet będąc w tłumie, zaczynamy czuć samotność i brak bliskości. Autorzy, prowadząc przez mechanizmy i schematy funkcjonowania, próbują odpowiedzieć na pytanie „czy można taką grę opuścić?”. (Spoiler alert: tak, można - i to jest pocieszająca informacja!) Poradnik jest niezwykle wartościowy, chociaż trudny, momentami nawet nieprzyjemny… Pomaga zrozumieć mechanizmy relacyjne, zachęca do refleksji nad sobą, wymagając pewnego rodzaju gotowości na konfrontację z własnymi schematami zachęca do podróży, podczas której wychodzimy na spotkanie z tym, co w nas żywe i prawdziwe.