ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
1 2 3 ... 2372 > »

Jej wina i grzech. Bogactwo i grzech #2

Meghan March jest jedną z moich ulubionych autorek romansów zagranicznych. Jej książki biją rekordy popularności wśród polskich czytelniczek, a każda kolejna seria, którą wyda Editio Red to hit. A ja się z tym określeniem zgadzam w 100%.

Do tej pory nakładem wydawnictwa ukazały się trzy serie: Mount jest zakończona. Forge ma dwie część, a Bogactwo i grzech właśnie miało w Polsce premierę drugiej części. Jej wina i grzech, bo taki tytuł nosi ta książka, jest już przeczytana, a Was zapraszam na jej recenzję.

Whitney była skazana na porażkę. Cokolwiek by się działo, jej wina była oczywista i nie do obalenia. Nawet jeśli chodziło o romans jej własnej matki. Sytuacji nie ułatwiał magiczny wpływ, jaki na Whitney wywierał Lincoln Riscoff — wyjątkowo przystojny dziedzic ogromnej fortuny. Jakby komplikacji było mało, Whitney miała już kiedyś męża. Ricky Rango za życia nie był ideałem, ale prawdziwa nawałnica rozpętała się wtedy, gdy na jaw wyszły niejasności co do jego prawdziwego pochodzenia: była teściowa Whitney starała się udowodnić, że jej zmarły syn w rzeczywistości był prawowitym spadkobiercą majątku Riscoffów.

Kolejny etap niezwykłego związku Whitney Gable i Lincolna Riscoffa rozpoczął się dramatem. Wydawało się więc, że przeznaczenie przemożną mocą postanowiło uczynić wszystko, aby nieszczęśni kochankowie nigdy nie odnaleźli drogi do siebie. Wielkie pieniądze, walka o władzę i bezwzględne ambicje zwaśnionych rodzin to ogromne przeszkody. Trwanie przy ukochanej osobie będzie wymagało odwagi i poświęceń. I zaufania. Tymczasem ani ona, ani on nie potrafią już ufać nikomu. Nawet rodzinie.

Druga część trylogii Bogactwo i grzech to kontynuacja historii grzesznej miłości dwojga ludzi, którzy wciąż znajdują w sobie odwagę, by walczyć o siebie. Ten związek wyklęły ich rodziny, zaślepione troską o przetrwanie rodowej dumy i zgromadzonego majątku. W tej sytuacji trudno podążać za własnymi przekonaniami, zwłaszcza gdy dramatyczny rozwój wydarzeń prowadzi do nieuchronnej katastrofy...

Pokaż mi dowód, wtedy zaufam...

Meghan March jest mistrzynią pisania zawiłych historii, w których nic nie jest oczywiste, a każde zakończenie zwala czytelnika z nóg. O ile termin "zawiłe historie" raczej nie jest określeniem pozytywnym, to w przypadku tej autorki w mych ustach brzmi jak najszczerszy komplement. A czemu? Ponieważ nigdy się nie nudzę czytając jej książki. W tej książce kolejny raz autorka się rozkręca, pokazując, że ma nam jeszcze wiele do powiedzenia. Nie spodziewałam się, że na jaw wyjdzie aż tyle brudnych sekretów rodziny Riscoffów i Gable'ów. I to takich, od których aż ziemia się trzęsie.



Pamiętacie jak skończyła się druga część?

"Spadkobiercy Ricky'ego Rango twierdzą, że to on był prawdziwym dziedzicem fortuny Riscoffów."

I bardzo możliwe, że to prawda. Oczywiście komu obrywa się za wszystkie potworności świata, gdy ta informacja wychodzi na jaw. Whitney Gable. Jej wina jest niezaprzeczalna. Co z tego, że dziewczyna jest Bogu ducha winna, skoro świat wymierzył w jej kierunku już ciężką artylerię.

Ktoś sobie kiedyś wymyślił, że mężczyźni Riscoffów nie mogą być z kobietami Gable'ów i choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że Whitney i Lincoln powinni być razem, to znowu wszystko jest przeciwko ich miłości. A były mąż dziewczyny, nawet zza grobu jest w stanie cholernie namieszać, by uprzykrzyć żoneczce życie. Taki z niego drań.

Emocjonująca i wciągająca od pierwszej strony kontynuacja pierwszej część serii Bogactwo i grzech. I nie bez przyczyny autorka tak tę serię nazwała. Pieniądze są fajne i dobrze jest być bogatym. Ale niektórzy ludzie są w stanie zaprzedać duszę diabłu, by zdobyć jeszcze większą fortunę lub pieniądze, których nigdy nie mieli. Pamiętacie jaki jest drugi z siedmiu grzechów głównych? Jest to chciwość. A chciwość i pieniądze nie wróżą nic dobrego.



Pamiętajcie, że w tej historii nic nie jest takie, jakie może się z pozoru wydawać. A autorka udowodniła, że niekiedy ludzie, którzy już nie żyją są w stanie bardziej namieszać niż Ci, którzy dalej stąpają obok nas po ziemi.

Już nie mogę się doczekać kolejnej część. Będzie się tam działo, jestem tego pewna.











aleksandrans.blogspot.com Aleksandra Nowacka Sas

Gra. Z klas(yk)ą w łóżku

Augusta Docher łamie wszelkie zasady i konwenanse swoją najnowszą powieścią. Już nieraz pokazała nam, że potrafi pisać i nie boi się nagięcia zasad. Stworzyła grę, w której wszystkie chwyty są dozwolone, ale czy każdy wyjdzie z niej bez szwanku?

Miłość to gra. Raz dostajemy dobre karty i wszystko układa się po naszej myśli, a następnym razem otrzymujemy gorsze karty i nie jesteśmy w stanie wygrać, choć byśmy chcieli.

Autorka napisała swoją książkę opierając się na „Niebezpiecznych związkach” Pierrea Choderlosa de Laclosa. Nie czytałam pierwowzoru, ale uważam, że wersja Augusty musi być lepsza.

Mamy tutaj czwórkę bohaterów: jeden mężczyzna i trzy kobiety. Niebezpieczny układ. Sebastian to cynik i egoista. Nie zważa na to, czy kobieta jest wolna czy zajęta, z jakiego domu pochodzi, ani ile ma lat. Obraca się wśród kobiet i dobrze mu z tym. Gra rozgrywa się pomiędzy nim a trzema kobietami: Izabelą, Marianną i Cecylią. Każda z nich jest inna, ale na swój sposób wyjątkowa. Cała czwórka uwikła się w grę, z której ciężko się wyplątać. W tej grze nie ma zasad, nikt nie wie, kto jest pionkiem, a kto rozgrywającym. Więc jak się zakończy?

Styl autorki pozostaje na wysokim poziomie. Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Nie ma długich opisów i zanudzania czytelnika.

Okładka jest bardzo zmysłowa. Nie sposób oderwać od niej wzroku.

Drugi tom z serii Z klasyką w łóżku okazał się jeszcze lepszy od poprzedniego. Autorka wywołuje mnóstwo skrajnych emocji i wciąga w swój świat bez reszty. Bohaterowie są dobrze wykreowani, a akcja nie dłuży się. Każda z kobiet jest inna i ma swój sposób postrzegania świata. Jednak los łączy całą czwórkę. Wkraczamy w świat intryg, tajemnic, sekretów i niedomówień. Nie sposób się oderwać. Zdecydowanie polecam!
Woceanieslow.pl Anna Węglarz

Gra. Z klas(yk)ą w łóżku

''Gra'' którą opisała autorka jest tak naprawdę grą czterech aktorów.

Sebastian, Isabelle, Cecylia i Marianna to bohaterowie sztuki zwaną Gra w której nie zna się żadnych zahamowań.

Sebastian należy do mężczyzn, który nie toleruje słowa NIE z ust kobiety. Robi wszystko żeby osiągnąć cel. Jest bezwzględny i dla niego słowo uczucie nie istnieje. Swoimi pięknymi słowami umie oczarować każdą, nawet oporną kobietę.

W powieści taką najbardziej odporna za zaloty Sebastiana jest Isabelle, która również uwielbia intrygi i ma zawsze swoje zdanie.

Cecylia jest szesnastolatką, która również wpadła w sidła nieczystej gry, oddając kochankowi swoją duszę.

Oraz Marianna, która nie będąc szczęśliwą w swoim związku, zakochuje się w innym mężczyźnie.

Każdy z uczestników gry otrzymał swoją rolę z której chciał wywiązać się jak najlepiej. Oszustwa, kłamstwa, wykorzystywanie to złe cechy naszych bohaterów, które nie prowadzą do niczego dobrego, a wręcz do zguby. Czy tak było w przypadku naszych bohaterów ???

Świetna książka, która swoją okładką zachęca do czytania i potęguje ciekawość co to za gra. Z pewnością taka gra nie jest zabawą w której bym wzięła udział.

Chociaż w tej grze chodzi głównie o zaliczenie i seks, to nie ma go w powieści za dużo. Autorka postarała się, aby jej powieść czytało się raczej z wielkim zainteresowaniem, a nie z obrzydzeniem, co mi się bardzo podobało.

Książka bardzo mi przypadła do gustu. Jest to moje drugie spotkanie z autorką i z pewnością nie ostatnie. BARDZO POLECAM!!!
www.instagram.com/anna.myszkowska/ Anna Myszkowska

Gdy skończy się sierpień

Sięgając po te pozycje, czytając wiele recenzji zachwycających te pozycje, byłam naprawdę nakręcona, oczekiwałam niesamowicie wzruszającej historii. Wielkiej niemal spalajacej chemii między głównymi bohaterami. Jak wyszło? To dobra książka, ale bez szału. Porusza wiele trudnych niemal dramatycznych tematów, jak np zdrowie psychiczne, poświęcenie. Czy różnice wieku między partnerami. Ale dla mnie była jakby wyplukana z siły jaką powinny wywoływać emocje przy jej czytaniu. Duża w tym wina głównych bohaterów, właśnie między którymi nie czuje tego przyciągania, tej siły miłości, faktu że nie mogą bez siebie żyć. Podoba mi się zato to że książka sprawia że po jej przeczytaniu, człowiek zaczyna doceniać życie i jego ulotność, że odkładanie i uciekanie od decyzji czy życia, jest w gruncie rzeczy nieprzewidywalne, bo tak naprawdę nie znamy czasu który został nam dany. Że czasem uciekanie od czegoś co pragniemy, sprawi że możemy nie dostać czasu by wykorzystać to o co tak walczyliśmy. MOJA OCENA 7/10
@carolina_czyta_i_oglada Kujawa-Leśko Karolina

Naturalne piękno. Ścieżka wewnętrznej przemiany

Każda kobieta chciałaby być piękna i robi wszystko, żeby taką właśnie być, nowe kosmetyki, drogie zabiegi, a i tak ciągle coś jest nie tak, zazdrościmy innym kobietom długich nóg, dużego biustu, zgrabnego nosa, a nie dostrzegamy naszych zalet. Naturalne piękno to książka, która pozwoli nam żyć w zgodzie z własnym ciałem, pomoże nam ona stanąć przed lustrem i znaleźć w sobie zalety, a nie wady, wreszcie będziemy mogły wyjść na ulicę i czuć się piękne bez makijażu. Ten poradnik nauczy nas pielęgnacji wewnętrznej i zewnętrznej, bo żadne drogie kosmetyki czy zabiegi u profesjonalistów nie pomogą, jeśli same siebie nie zaakceptujemy, bo i tak nawet po wyjściu z gabinetu będziemy czuły się brzydkie. Ta książka to zdecydowanie droga do spokoju i harmonii, nigdy nie będziemy idealne, ale to nie oznacza, że musimy czuć się gorsze, zacznijmy dostrzegać swoje zalety i je podkreślać, a wtedy wady będą mniej widoczne. Sama mam wiele kompleksów, niski wzrost, jasne rzęsy i brwi, których nie widać bez pomalowania, ale mam też dużo zalet, jestem szczupła i mam duże usta, ja zazdroszczę czegoś innym, a nigdy nie dostrzegałam tego, że inne kobiety zazdroszczą czegoś mi. To, co jest napisane w tym poradniku, nie zadziała magicznie i po przeczytaniu nie zaakceptujemy siebie, to jest tylko wstęp, to my musimy zrobić ten pierwszy krok i poczuć się piękne takie, jakie jesteśmy, kosmetyki to świetna rzecz, ale z umiarem, bo centymetrowa tapeta nie dodaje nam uroku, a wręcz szpeci. Najważniejsze to się zjednoczyć, my kobiety powinnyśmy się wzajemnie wspierać, mówić sobie nawzajem szczere komplementy, bo z tego, co ją widzę, żeby poczuć się dobrze, dogryzamy innym, czujemy się wtedy lepiej, kiedy ktoś czuje się źle, a zdecydowanie lepiej by było, gdybyśmy złe słowo zamienili na dobre. Kobieta uśmiechnięta jest zdecydowanie piękniejsza od tej ponurej, więc czyńmy dobro, uśmiechajmy się i czujmy się dobrze w swoim ciele, uwolnijmy wreszcie swoją prawdziwą, piękną naturę.
zaczytane.strony Radlak Karolina
1 2 3 ... 2372 > »