Recenzje prasowe
1 2 3 ... 1273 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]





E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników

Wszyscy kochamy książki – towarzyszą nam od wieków, a ich zapach przyprawia o zawrót głowy niejednego czytelnika. Myśląc o książce oczyma wyobraźni dostrzegamy mały, prostokątny, wielostronicowy bloczek, zawierający niewątpliwie wartościowy tekst. Taka wersja książek znana jest wszystkim, a przecież od lat poznajemy ich nowe oblicza – wciąż poddają się przeobrażeniom, które prowokuje czas. Na przestrzeni wielu lat niewiele zmieniało się w ich formie, aż nadszedł wiekopomny moment, który przyoblekł je w wersję elektroniczną.

Przyznam, iż sama byłam sceptycznie nastawiona do nowej formy, jaką nagle zaczęły przybierać książki. I trwałam w tym wycofaniu, do momentu, gdy po raz pierwszy wzięłam czytnik do rąk i zapragnęłam przeczytać e-booka. Kierowała mną oczywiście ciekawość. Niestety szybko okazało się, że moja wiedza w tym temacie była mocno ograniczona, zupełnie nie miałam pojęcia jak się do tego zabrać. I wtedy moim oczom ukazał się poradnik – ten rodzaj literatury po który sięgam sporadycznie, a jednak tym razem zrobiłam to bardzo chętnie, zwłaszcza, że sam tytuł wydawał się idealny dla mnie: E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników. Oczywiście miałam obawy co do treści, ale muszę przyznać, iż nie zawiodłam się.

Prosto, zwięźle i rzetelnie – tak w skrócie mogę opisać sposób przekazania wiedzy, przydatnej dla każdego e-czytelnika, pragnącego zapoznać się z nową, elektroniczną odsłoną książek. Poradnik bardzo sprawnie wprowadza nas w świat e-booków, rozpoczynając od najważniejszej odpowiedzi na pytanie: czym jest e-book? Czytając poznajemy jego wady oraz zalety, dowiadujemy się czego potrzebujemy, by czytać książki elektroniczne, ile nas to kosztuje czasu oraz pieniędzy.

Dwa rozdziały zostały poświęcone charakterystyce dwóch najbardziej popularnych czytników w Polsce: Kindle oraz PocketBook, ukazując, który wybrać, aby dopasować go do własnych potrzeb. Dzięki książce bliżej poznajemy także formaty e-booków, również sposób ich szybkiej konwersji, czy instrukcje synchronizacji elektronicznych książek z chmurą typu Dropbox, bądź Google Drive.

Nie zabrakło ciekawostek, a także nazw programów oraz aplikacji przydatnych podczas korzystania z e-booków, do których link znajdziemy na końcu książki. Ogromna liczba rysunków, będących rzutami z ekranu komputera czy też czytnika, pozwala na zobrazowanie teorii oraz porad, ułatwiając ich zastosowanie w praktyce. Dobrym rozwiązaniem jest też umieszczenie linków, do omawianych zagadnień, dzięki czemu nie tracimy czasu na zbędne poszukiwania w Internecie.

Książka nie jest tomiszczem, ma 168 stron, które absolutnie wyczerpują temat. Do tego zakupując wersje papierową, gratis otrzymamy wersję elektroniczną 3w1 (PDF, ePUB, MOBI).

Książka E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników pozwoliła mi spojrzeć na książki elektroniczne z innej perspektywy, dzięki której odkryłam nie tylko ich wady, ale również zalety. Tym bardziej nie czuje się już tak bardzo zagubiona w świecie cyberprzestrzeni. Dlatego tytuł ten polecam nie tylko tym zagubionym, czy też sceptykom e-booków, ale również e-czytelnikom, którzy pragną poszerzyć swoje horyzonty wiedzy na temat książek elektronicznych.

Opętani Czytaniem, Lidia Bany; 2017-09-14



E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników

Dziś ma miejsce premiera książki Bartosza Danowskiego: E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników. To pierwszy polski poradnik na temat e-czytania.

Premierę zapowiedziałem już 5 września, przedstawiłem wtedy spis treści i założenia dotyczące książki. Teraz przyszedł czas na dokładniejszą recenzję.

Przypomnę, że jest to pierwsza książka Helionu, gdzie do egzemplarza papierowego jest dołączony kod na e-booka. W ten sposób możemy się dowiedzieć o książkach elektronicznych – a gdy zdecydujemy się na czytnik, kontynuować już lekturę w tej formie.

O autorze i koncepcji książki

Bartosz Danowski jest chyba najbardziej płodnym autorem Helionu, który w ciągu kilkunastu lat wypuścił kilkadziesiąt tytułów poradnikowych. Kiedyś mieliśmy nawet na Świecie Czytników jego tydzień autorski, wspomniałem wtedy że łączna sprzedaż jego książek wynosi ponad 300 tysięcy. Pisał o korzystaniu z Windows i różnych programów, składaniu pecetów, o HTML, o pozycjonowaniu, a także o grze w Minecrafta.

Czasami zapuszcza się w inne rejony – ponieważ zajmuje się też inwestycjami w nieruchomości, na początku roku opublikował wspólnie z żoną Zarabiaj na nieruchomościach. Praktyczny poradnik, jak kupić, wyremontować i wynająć mieszkanie, a niedługo wyjdzie książka o podobnej tematyce: Jak mądrze kupić mieszkanie, dom lub działkę. Poradnik praktyków.

W biografii Bartka na stronach Ebookpoint czytamy, że pisze z myślą o Czytelnikach, stara się aby przekaz w jego książkach był prosty i zrozumiały dla każdego odbiorcy.

I to chyba się zgadza. Sądzę, że byłby w stanie napisać poradnik na dowolny temat dotyczący technologii. :-) Nic dziwnego, że Helion po tym, gdy ja milczałem – o tym będzie osobny artykuł – poprosił go o przygotowanie książki o e-czytaniu.

Założenie poradnika jest jasne i ujęte w tytule. To nie ma być „Biblia e-czytania” wyczerpująca temat, a przewodnik, który pozwoli zabrać się za e-booki osobom, które dotąd nie miały z nimi wielkiej styczności. O tym zresztą od razu świadczy objętość książki – 160 stron w papierze, 2300 lokacji na Kindle – nie jest to dużo, tym bardziej że sporą część stanowią ilustracje.

Opis na stronie księgarni kończy się w sposób podniosły: Uwaga! To może być ostatnia książka, którą przeczytasz w wersji papierowej! Czy faktycznie? Przyjrzyjmy się bliżej jej zawartości.

1. Wprowadzenie do tematu

Pierwszy rozdział „Wprowadzenie do świata e-booków” to wyjaśnienie różnych pojęć na temat książek elektronicznych. Najpierw – czym właściwie jest e-book i jakie są najpopularniejsze formaty. Potem – zalety i wady książek elektronicznych – to taki szybki przegląd argumentów, jeśli jeszcze nie przekonaliśmy się do tej formy lektury.

Ważną rzeczą jest dość szczegółowe opisanie zabezpieczeń e-booków i podkreślenie, że Polska jest wyjątkiem, bo większość wydawców zrezygnowało z DRM. Wspominam też o tym w moim przewodniku nt. książek.

Następnie przechodzimy do konkretów – jak czytać e-booki? Można użyć czytnika programowego – padają propozycje różnych programów, jednak autor podkreśla, że najlepszy jest czytnik sprzętowy. Mamy też krótkie wprowadzenie do możliwości marek Kindle oraz PocketBook – będą one omówione dalej.

2. O kupowaniu e-booków

Drugi rozdział to „Jak kupić e-book” – większą jego część zajmuje dość łopatologiczne przejście przez proces zakładania konta oraz zakupu w księgarniach Ebookpoint oraz Empik. Dobrym pomysłem jest zachęcenie do przetestowania księgarni „na sucho” – poprzez pobranie darmowego e-booka. Autor wspomina też o serwisie Wolne Lektury, który słusznie znalazł się na pierwszym miejscu mojej listy 10 serwisów z darmowymi książkami.

Mam tylko jedną uwagę – w wielu miejscach książki autor wspomina o sposobach płatności – przy polskich księgarniach mówi m.in. o karcie kredytowej. Uważam to za błąd, utrwalający przekonanie, że „w internecie można płacić tylko kartą kredytową”. Z tym przekonaniem walczę na Świecie Czytników od dawna – bo większość dzisiejszych kart płatniczych nie ma problemu z płatnością w sieci. Gdyby w książce wszystkie określenia „karta kredytowa” zastąpić przez „karta płatnicza” – nie byłoby problemu.

Rozdział o e-bookach wieńczy omówienie porównywarek cen e-booków – jest m.in. zrzut ekranowy z naszej porównywarki i wzmianka o alertach cenowych.

Przy omawianiu różnych korzyści dla czytelnika trochę nie popisał się redaktor, bo dowiadujemy się, że Zdarzają się również przeceny sięgające kilkuset procent. To byłaby faktycznie rewolucja. :-)

3. Teraz Kindle

Największy rozdział książki (prawie 40 stron) to „Czytnik Amazon Kindle”. Zacytuję zresztą wstęp:

"W internecie oraz w tradycyjnych sklepach znajdziesz wiele modeli czytników stworzonych z myślą o e-bookach. Jednak pierwowzorem, a zarazem jednym z najlepszych urządzeń tego typu, jest produkt firmy Amazon należący do rodziny Kindle. Czytniki Kindle charakteryzują się bardzo dobrym wykonaniem, ciekawymi funkcjonalnościami oraz atrakcyjnymi cenami. Dodatkowo warto pamiętać o tym, że Amazon regularnie organizuje promocje, dzięki którym wymarzony czytnik możemy kupić jeszcze taniej."

Nic dodać nic ująć. Następnie mamy porównanie najważniejszych dostępnych dzisiaj modeli – jest m.in. tabelka z cechami, oczywiście mocno uproszczona w stosunku do tej, którą znajdziecie na blogu.

Zgadzam się z Bartkiem, jeśli chodzi o rekomendację:

"Jeżeli dopiero zaczynasz swoją przygodę z e-bookami i nie wiesz, czy spodoba Ci się ich czytanie na dedykowanym czytniku, możesz sięgnąć po podstawowy, najtańszy model. Jeśli jesteś bardziej wymagającym użytkownikiem, dobrym rozwiązaniem będzie model Paperwhite."

Zabrakło mi tylko podkreślenia, jak istotne w wyborze między Kindle 8 oraz Paperwhite jest światełko (patrz przewodnik wyboru). Inne ważne stwierdzenie to:

"Ciekawostką jest to, że w przeciwieństwie do tabletów czy smartfonów czytniki e-booków nie starzeją się tak szybko. Oznacza to, że czytnik bez problemu będzie Ci służył przez lata, a producent będzie go wspierał (poprzez aktualizacje oprogramowania) przez długi czas."

Następnie mamy krótkie omówienie sposobów zakupu oraz… odesłanie do przewodnika zakupu na Świecie Czytników, co mogę jak najbardziej pochwalić. ;-) Choć to oczywiście czynność, którą też można by opisać szczegółowo – tak samo jako zakupy e-booków.

Gdy kupimy czytnik, trzeba zacząć od wstępnej konfiguracji – łączenia z siecią, logowania i rejestracji (omawiałem to choćby na przykładzie Paperwhite). I tutaj jest chyba mój największy zarzut wobec książki. Otóż z niewiadomych dla mnie powodów autor zdecydował się na użycie zrzutów ekranowych z… Kindle Classic! Czyli modelu, który nie jest produkowany od trzech lat, którego wcześniej nie omawiał i przede wszystkim – który ma zupełnie inne oprogramowanie niż dostępne dzisiaj czytniki. To wszystko inaczej teraz wygląda. Owszem, kroki są podobne, ale osoby początkujące, które porównują zawartość książki z tym, co mają na swoich czytnikach – mogą poczuć się skonsternowane.

Tym bardziej że ilustracje z Classica będą też dalej przy omawianiu korzystania z czytnika. Przyznaję, że kompletnie tego nie rozumiem. Wygląda to tak, jakby Bartek zaczął książkę pisać jakoś w 2013, potem to przerwał i teraz wykorzystał zebrane materiały.

Znacznie lepsze wrażenie przynosi kolejny podrozdział, poświęcony wgrywaniu książek na czytnik. Powoli, krok po kroku przedstawione są czynności, które należy wykonać. Szczególnie wartościowe jest dla mnie omówienie wysyłki bezprzewodowej, łącznie z konfiguracją maila Kindle na stronie Amazonu oraz w księgarniach – nadal Ebookpoint i Empik. To jest coś, z czym początkujący mają nieraz problemy – a support polskich księgarni ma sporo roboty z wyjaśnianiem. Teraz będą mogli odesłać też do poradnika.

Kilka kolejnych stron to skrótowy opis obsługi czytnika, sprowadzający się głównie do omówienia jak zmieniać strony – tutaj na szczęście autor wspomniał też o czytnikach dotykowych, choć bez ważnej funkcji Page Flip pozwalającej skakać po rozdziałach, a wprowadzonej w 2013 wraz z Paperwhite II.

Następuje słowo podsumowania:

"Zamiast dokładnie opisywać obsługę czytnika, chciałbym Cię zachęcić do tego, byś samodzielnie spróbował się zapoznać ze swoim urządzeniem."

I ja się z tym generalnie zgadzam, bo najlepiej poznawać technologię przez jej używanie – ale potrafię sobie wyobrazić że podczas „prób zapoznania” ktoś gubi się w nawigacji. Np. dochodzi do ostatniej strony książki i nie wie, jak wrócić na początek. Albo klika w link i nie wie jak się cofnąć (i znaleźć miejsce w którym czytał!), bo autor nie wspomniał o przycisku „Wstecz” w menu głównym czytników dotykowych.

Trochę dziwnie brzmi też fragment odsyłający do instrukcji.

"Jeżeli jednak będziesz miał z czymś problem, sięgnij do instrukcji czytnika. W niniejszej książce świadomie zrezygnowałem z tworzenia pełnej instrukcji obsługi. W moim odczuciu nie miałoby to większego sensu, ponieważ z czasem obsługa poszczególnych modeli urządzeń może się zmienić. Inna może być również lista funkcji oferowanych przez proste modele czytnika i tych zapewnianych przez najdroższe urządzenia."

Może autor ma wgląd w przyszłość i wie, że w grudniu 2017 pojawi się polska wersja Kindle z polskojęzyczną instrukcją. Jak dotąd nie ma jednak takiej oficjalnej publikacji, więc wypadałoby opisać funkcje takie jak słownik (na szczęście jest nasze FAQ) czy podkreślenia. Tak samo nietrafione jest ostatnie zdanie – bo wszystkie obecne Kindle od K8 do trzykrotnie droższego Oasis mają to samo oprogramowanie i niemal te same funkcje.

Rozdział kończy omówienie programowych czytników Kindle – czyli Kindle for PC, Kindle Previewer oraz aplikacji dla Androida oraz iOS. Autor wspomina, że aplikacje na urządzenia mobilne mają również swoje dedykowane maile i można je wykorzystywać do bezprzewodowego wysyłania książek. To ważne, bo wiele osób o tym nie wie.

4. Nie tylko Kindle

Czwarty rozdział to „PocketBook — bardzo dobra alternatywa dla czytnika Kindle”. Autor w samym wstępie podkreśla, że na urządzeniach Kindle świat się nie kończy — na rynku można znaleźć wiele innych czytników, które są warte uwagi.

I jest to bardzo słuszne, o tym samym wspominam tu wielokrotnie. Gdy porównywałem tutaj cztery najpopularniejsze marki czytników, zwracałem uwagę na to, że są to różne systemy, różne możliwości i sposoby obsługi. Bartek pisze o tym że w ofercie PB znajdziemy urządzenia wodoodporne, czy z większym ekranem, a także że czytają więcej formatów niż Kindle. Zabrakło mi wspomnienia o lepszej obsłudze PDF – no i jakiegoś poradnika, który czytnik wybrać. Jeśli możemy pomóc czytelnikowi ograniczyć cierpienia związane z paradoksem wyboru, czemu tego nie zrobić?

Autor pokazuje następnie konfigurację PocketBooka na przykładzie swojego czytnika Touch Lux 2. Wypadałoby wspomnieć, że od paru lat możemy już kupić model Touch Lux 3, którego zresztą testowałem. Po wstępnych ustawieniach przechodzimy do omówienia sposobów wgrywania plików na czytnik.

I podobnie jak przy Kindle najbardziej wartościowy wydaje mi się opis sposobu wysyłki bezprzewodowej na PocketBooka – oraz konfiguracji księgarni (na przykładzie Ebookpoint). Cały proces jest dość trywialny, ale w paru miejscach można się wyłożyć.

Na następnych stronach mamy przegląd funkcji czytnika – przede wszystkim związanych z czytaniem. Wyobrażam sobie, że świeży posiadacz PB po prostu ma otwartą obok książkę i przechodzi przez kolejne kroki.

5. I dodatki

Ostatni, piąty rozdział: „Przydatne informacje” to pięć artykułów na tematy, które faktycznie mogą być przydatne, albo i wcale:

- Omówienie aplikacji mobilnych polskich księgarń – ograniczające się do Ebookpoint oraz Empiku. - Opis aplikacji Adobe Digital Editions – na końcu jest krótka wzmianka o Calibre. - Omówienie konwersji z EPUB do MOBI – co ciekawe, przy pomocy programu Kindle Previewer. - Zachęta do… dodawania e-booków zakupionych gdzie indziej do półki księgarni Ebookpoint (ktoś z tego korzysta?) - Konfiguracja chmury Dropbox w Ebookpoint oraz dość szczegółowy opis ustawienia wysyłki z Dropboxa do Google Drive przy pomocy serwisu IFTTT.com. To chyba jedyna rzecz, której akurat ja nauczyłem się z tej książki. Choć czy faktycznie potrzebna początkującym? Wolałbym to zamienić np. na opis Instapaper, albo szersze przyjrzenie się Calibre.

Książkę uzupełniają informacje o tym jak pobrać omówione w niej programy z serwisu Dobre Programy – oraz dość szczegółowy indeks tematyczny. Taki indeks to bardzo dobry pomysł, jeśli ktoś nie chce czytać całej książki. Niestety znajdziemy go wyłącznie w papierze (lub wersji PDF) – czytelnicy wersji MOBI i EPUB mogą się oprzeć na spisie treści, który jest dość szczegółowy.

Podsumowanie

Podobnie jak Cyfranek, który w swojej recenzji miał sporo uwag, obawiam się, że ten mój artykuł może zostać potraktowany jako katalog pretensji. Dodatkowo ktoś mógłby mi zarzucić, że skoro nie wydałem swojej książki, to teraz pastwię się nad czyjąś. Ale to nie tak.

Uważam, że dla kogoś „zielonego” w temacie e-booków lektura poradnika Bartosza Danowskiego to znacznie lepsza inwestycja swojego czasu niż banalne artykuły w prasie komputerowej czy „gadżetowej”. Nieraz piętnowałem tutaj zbytnie uproszczenia czy pseudo rankingi prasowe. Artykuły mogą prowadzić do głupich decyzji, tutaj tak nie będzie, nawet jeśli coś można było omówić lepiej.

Książka ma przekonywać do e-booków i do zakupu czytnika. Ma przekonywać, że e-czytanie jest rzeczą dość prostą i że każdy sobie poradzi z kupnem książki, albo konfiguracją czytnika. I to się jej udaje. Ze spraw szczegółowych bardzo przydatne będą opisy wysyłki plików na czytnik – cieszę się, że nie będę musiał kogoś prowadzić za rękę, tylko odeślę go do tej książki. Szkoda tylko, że parę tematów – takich jak poruszanie się po książce – zostało omówione po łebkach, ale na pewno po jej przeczytaniu osoba początkująca będzie w stanie zacząć czytanie.

Nie dziwię się, że poradnik ukazuje się we wrześniu. Już za parę tygodni nastąpi przedświąteczna gorączka zakupowa. W wielu domach czytniki będą prezentem na gwiazdkę, albo pod choinkę. I nie jest wcale złym pomysłem, aby książka E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników była dodatkiem do czytnika Kindle lub PocketBook. Tym bardziej że kosztuje poniżej 20 złotych – mniej niż większość akcesoriów do czytników.

A jeśli czegoś w książce zabrakło – to już obdarowany sobie doczyta za darmo na Świecie Czytników. :-)

Web Audit - Robert Drózd, Robert Drózd; 2019-09-14



Ubezwłasnogłowieni

W połowie sierpnia swoją premierę na polskim rynku miała powieść Stuarta MacBride'a o jakże dziwnie brzmiącym tytule "Ubezwłasnogłowieni". Przyznam szczerze - do tej pory nie miałam styczności z tym autorem, także jego twórczość również była mi obca. Do czytania podeszłam nieco ostrożnie, nie wiedząc czy to sensacja, thriller czy może horror.

Akcja książki dzieje się w przyszłości. Groźnych przestępców skazuje się na chirurgiczne okaleczenie ciała, między innymi poprzez usunięcie dolnej żuchwy. Poddawani są oni również zabiegowi lobotomii (przecięcie włókien nerwowych łączących czołowe płaty mózgowe ze strukturami międzymózgowia*). Każdy oznaczony jest indywidualnym kodem kreskowym, umieszczonym na czole. Następnie zostają oni oddelegowani do prac społecznych. Zmiany, którym poddawani są skazani są zmianami nieodwracalnymi. A jednak coś idzie nie tak...

Po sześciu latach od ubezwłasnogłowienia, do "normalności" stopniowo zaczyna powracać doktor Fiona Westfield. Celem nadrzędnym jednej z najgroźniejszych morderczyń jest zemsta na oficerze służb specjalnych - Willu Hunterze - osobie, która doprowadziła do jej skazania.

W międzyczasie w Glasgow popełnione zostaje kolejne morderstwo. W przeszłości miasto zalała plaga ludzi uzależnionych od wirtualnego świata VR. Do śledztwa oddelegowany zostaje Hunter. Kiedy trafia do Sherman House powracają demony przeszłości. Nie dość, że musi się z nimi zmierzyć, ma do rozwiązania nie lada zagadkę - kto stoi za rzeczonym morderstwem? Do pomocy przydzielona zostaje młoda policjantka Jo Cameron. Czy pomoże ona w schwytaniu mordercy? Czy też może okaże się dla Willa "lekiem na całe zło"?

Cóż, do książki podeszłam na początku z dużym dystansem. Być może dlatego, że możemy w niej znaleźć elementy sci-fi, a ja nie należę do miłośników tego typu gatunku. Jako, że sam wątek był bardzo intrygujący, postanowiłam dać jej szanse. Z każdą kolejną stroną, książka wciągała mnie coraz bardziej. Pomijając ciekawą historię, wykreowaną przez MacBride'a, powieść zawiera elementy dobrego horroru i sensacji, a to duży plus. Biorąc pod uwagę, że autor ze szczegółami opisuje niektóre zabiegi chirurgiczne, pokuszę się o stwierdzenie, że nie zabrakło tu też elementów thrillera medycznego. Dodatkowym atutem jest fakt, że akcja trzyma czytelnika do końca w napięciu. Postacie głównych bohaterów, które zostały tu wykreowane, również wniosły dużo dobrego do książki. Z jednej strony prawy Will Hunter, którego historia odkrywana jest krok po kroku, z drugiej zaś zła do szpiku kości doktor Westfield. Na tak brutalną postać, w książkach które miałam dotąd przyjemność czytać, jeszcze nie trafiłam. Zakończenie książki sugeruje, że możemy spodziewać się w przyszłości kolejnej części "Ubezwłasnogłowionych", co mnie cieszy niezmiernie, gdyż ciekawa jestem dalszych losów bohaterów.

Przyznam szczerze, że książka okazała się dla mnie miłym zaskoczeniem. Czytając jej pierwsze strony nic nie wskazywało na to, że się polubimy. Jak widać pierwsze wrażenia są czasem złudne, bowiem książka szybko mnie wciągnęła. Szczerze mogę polecić ją każdemu. No dobrze, może każdemu. Na pewno nie jest to książka dla dzieci, wszak "ręka, noga, mózg na ścianie" to chleb powszedni zawarty na jej stronach. Osoby o zbyt dużej wrażliwości też mogą mieć z nią mały problem ;)

P.S. Cholerka, zawsze zastawia mnie skąd autorzy tego typu literatury biorą pomysły do napisania swoich książek. Dobrze, że idą tylko w stronę przenoszenia ich na kartki papieru... ;)

http://kasiaiksiazki.blogspot.de/, Katarzyna Nowak; 2017-09-03



E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników

Niezmiennie zadziwia mnie, jak dużo osób, nawet młodych, ma kłopoty z przejściem ze świata lektury papierowej do elektronicznej. Trafiają do mnie na temat e-booków wciąż bardzo podobne, proste pytania – więc jest potrzeba udzielania prostych odpowiedzi. Taką lukę powinno zapełniać się na co dzień i od święta. Próbuje tego dokonać również Bartosz Danowski, autor książki „E-booki. Poradnik dla początkujących e-czytelników”. Cieszę się, że ukazała taka książka trafia właśnie do sprzedaży. Mam nadzieję, że osoby zainteresowane tematem, bądź na przykład obdarowane czytnikiem, będą mogły łatwiej wciągnąć się w świat e-booków. Jednocześnie, jako autor bloga o tematyce związanej z e-bookami, czuję się wręcz zobligowany do zrecenzowania tej pozycji, jak i własnego komentarza.

Niniejsza recenzja niestety przerodziła się, w trakcie pisania, w listę spraw, które ja osobiście bym sprecyzował, uzupełnił czy wręcz poprawił. Może to sprawiać wrażenie narzekania, ale ja to widzę raczej jako erratę do publikacji. Jako autor książek wiem, ile ich przygotowanie wymaga pracy. Tak więc przy całym szacunku dla wysiłku włożonego w publikację, mam wrażenie, że zabrakło w niej jednego – niezależnej recenzji osoby z zewnątrz, która by pokazała autorowi jego dzieło z innej perspektywy... A przy okazji pozwoliła uniknąć kilku wpadek. Jeśli zdecydujecie się czytać dalej ten tekst, traktujcie go jako uwagi recenzenta, do ewentualnego „drugiego, poprawionego i uzupełnionego wydania”. Jako praktyk i bloger, nie muszę mieć racji w stu procentach i autor oczywiście nie musi uznać zasadności moich uwag, ale gdyby tak było, to bym się ucieszył.

Co w środku?

„Poradnik dla początkujących e-czytelników” nie jest zbyt obszerną pozycją. Wydanie papierowe liczy sobie 168 stron, na co w dużej mierze (jak to w poradniku) składają się ilustracje. Jest to wiadomością z jednej strony dobrą, z drugiej też dobrą. Dobrą, bo książka zawiera tylko podstawowe informacje, które mogą ułatwić pierwsze kroki z e-bookami. W sam raz na początek. Z drugiej strony nie da się w poradniku dla początkujących zmieścić wszystkiego i to też dobrze...

Recenzowany poradnik podzielony jest na pięć części:

- Wprowadzenie do świata e-booków; - Jak kupić e-book; - Czytnik Amazon Kindle; - PocketBook – bardzo dobra alternatywa dla czytnika Kindle; - Przydatne informacje.

1. Wprowadzenie do świata e-booków

Autor, w pierwszym rozdziale, próbuje ułatwić czytelnikowi zrozumienie podstawowych zagadnień związanych z e-bookami. Wspomina m.in. o różnicach między formatami plików, o wadach i zaletach e-booków oraz co trzeba zrobić od strony technicznej, aby móc czytać książki elektroniczne. To kluczowa część książki.

W podsumowaniu tej części wskazano także wady i zalety e-booków. W przypadku wskazanych zalet autor powinien być bardziej dokładny, żeby nie było potem rozczarowań. Otóż wspomniano, że „możemy kupić e-book w dowolnej księgarni internetowej na świecie i po chwili znajdzie się on na naszym czytniku”. Niestety, tak się nie da. Jest sporo księgarń (nawet w UE), w których (jako mieszkańcy Polski) nawet nie założymy konta, a co dopiero mówić o dokonywaniu zakupów czy pobieraniu plików. Świat cyfrowej rozrywki w XXI wieku nie jest taki idealny, jakby się wydawało.

Kolejny problem dotyczy korekty w e-bookach. Choć sytuacja poprawia się, to wciąż wiele wydań elektronicznych sprawia złe wrażenie, a to z powodu różnych błędów (w tym ortograficznych). To, co w teorii wygląda ładnie, w praktyce szwankuje. Autor poradnika zachwala, że „w przypadku e-booka każda poprawka to jedynie drobna edycja pliku, trwająca dosłownie chwilę; nowa wersja książki może więc błyskawicznie trafić do wszystkich osób, które dokonały jej zakupu”. Przykre, ale to po prostu nie działa na naszym rynku. Przykład? Właśnie mija drugi miesiąc, odkąd złożyłem reklamację na książkę. I co? No właśnie nic... I nie jest to bynajmniej przykład odosobniony.

2. Jak kupić e-book

Drugi rozdział zawiera krótki przewodnik po dwóch wybranych polskich księgarniach – (Ebookpoint i Empik) oraz porównywarkach cen e-booków (Świat Czytników i upolujebooka.pl). Celem tej części jest pokazanie, że zakup e-booka w naszych warunkach nie jest czymś trudnym. Choć z drugiej strony, do błyskawicznego zakupu z poziomu czytnika to może jeszcze trochę nam brakuje.

W opisie dokonywania zakupu zazgrzytała mi informacja, jakoby potrzebne do tego było „konto bankowe z dostępem przez internet lub karta kredytowa”. Wiem, że w we współczesnej polszczyźnie wiele słów zatraciło swoje prawdziwe znaczenie - sklepy zamieniły się w „salony”, a bary ze śmieciowym jedzeniem w „restauracje”. Jednak w przypadku poradnika zakupowego, warto odróżniać karty kredytowe od np. debetowych. O ile te drugie są powszechne w portfelach Polaków, o tyle te pierwsze wciąż uważane są za niepotrzebne, czy wręcz niedostępne. Natrafiłem na dane NBP, które potwierdzają moją opinię. W zeszłym roku było na naszym rynku 36,3 mln kart płatniczych, wśród których kredytowe stanowiły tylko ok. 16%. Małe przejęzyczenie (?) w tekście, a wykluczona została większa część potencjalnych klientów, chcących zapłacić za e-booki np. kartą debetową. I do tego może się okazać, że czytelnicy odbiorą je jako coś niedostępnego, bo przecież można za nie zapłacić tylko z konta lub mając „kartę kredytową” właśnie.

Z drugiej strony, autor wykazał się nadmiernym optymizmem, przy omawianiu porównywarek cen e-booków. Wiele lat kupuję w polskich księgarniach, ale jakoś nie mogę stwierdzić, że „zdarzają się również przeceny sięgające kilkuset procent”.

3. Czytnik Amazon Kindle

Trzecia część poświęcona jest prezentacji marki czytników, które stanowią większość (około 2/3) tego typu urządzeń używanych w naszym kraju. Trudno się dziwić, że właśnie o kindelkach jest spora część recenzowanego poradnika. Co ciekawe, autor w sprawie zakupu urządzenia odsyła wprost do Świata Czytników, wspominając tylko, że są różne strony internetowe Amazonu (np. japońska). Przekreślono tym samym całe lata pracy inżynierów z Amazonu, którzy walczą w pocie czoła o maksymalne uproszczenie procesu zakupu w tym sklepie. Amerykański gigant handlu internetowego nawet opatentował zakup „jednym kliknięciem”. A tutaj, w poradniku na temat e-booków, dowiedzieć się można, że „strony Amazona okresowo się zmieniają i instrukcja, która obowiązuje dzisiaj, za kilka miesięcy przypuszczalnie straci ważność”. I dlatego nie ma co opisywać sposobu zakupu kindelków... Mogę tylko podpowiedzieć autorowi, że taka sama prawidłowość dotyczy sporej części jego książki. A mimo tego w innych kwestiach podjął on wysiłek, aby pomóc swoim czytelnikom. I słusznie!

Posiadacze nowych, świeżo zakupionych czytników Kindle mogą jednak poczuć się lekko zagubieni, gdy będą próbowali zaznajomić się ze swoim sprzętem, bazując na recenzowanym poradniku. Autor podaje przykład wstępnej konfiguracji czytnika Kindle na modelu Kindle Classic, który nie jest już produkowany ani oferowany w sklepie! Potencjalni nabywcy tej książki mają więc w sumie niewielkie szanse korzystać z modelu Kindle'a bez dotykowego ekranu. Pokazywanie więc na takim przykładzie konfiguracji czy poszczególnych opcji, zdecydowanie nie jest najlepszym pomysłem. W tego typu książce powinno się uwzględnić najbardziej prawdopodobny scenariusz (podobnie jak uwzględniono najpopularniejsze marki czytników), a nie przeszłość. Należało więc pokazać konfigurację czy możliwości modyfikacji wyglądu e-booka na przykładzie Kindle'a z dotykowym ekranem. Wszystkie one mają teraz w zasadzie takie samo oprogramowanie, więc nieważne czy wybierzemy Kindle 8, Kindle Paperwhite 3 czy Kindle Voyage – każdy z tych wyborów jest (dla celów poradnikowych) o niebo lepszy niż Kindle Classic. Trudno mi zrozumieć, dlaczego autor nie podjął się wzięcia do ręki (i opisania) któregokolwiek z oferowanych obecnie modeli.

Trochę też nie rozumiem, braku zaufania autora do Amazonu, w sprawie wysyłki e-booków. Czytelnicy poradnika mogą się dowiedzieć, że w razie kłopotów z dostarczeniem pliku do czytnika, „za ewentualne opóźnienia winę ponosi firma Amazon, która od czasu do czasu ma problem z przetwarzaniem przesyłanych treści i dostarcza je z opóźnieniem”. Doprawdy, czy tylko Amazon ma z tym problemy? Czy nasze księgarnie, na przykład, są bez winy? Zawsze ich serwery działają bez zarzutu i błyskawicznie wysyłają książki na konta czytników? Hmmm...

Krótka publikacja powinna zawierać najważniejsze informacje i siłą rzeczy nie może obejmować wszystkiego, ale powinna też trzymać się realiów. Czytelnicy raz po raz, przy opisie funkcji czytników Kindle, odsyłani są do instrukcji obsługi. Zupełnie, jakby autor nie zauważał, że brak takowej w naszym ojczystym języku. Mam nieodparte wrażenie, że dla całkiem sporej grupy osób, które mogą mieć problemy z anglojęzycznym menu czytników Kindle, elektroniczna wersja instrukcji obsługi po angielsku będzie jeszcze większym wyzwaniem.

W tekście zabrakło mi wzmianki na temat słabych stron czytników Kindle. Brak możliwości dzielenia wyrazów czy wyszukiwania słów z polskimi znakami, wskazać można jako przykład, że nie wszystko jest takie idealne jak się wydaje.

4. PocketBook – bardzo dobra alternatywa dla czytnika Kindle

Drugą marką czytników szeroko omówioną w poradniku, jest PocketBook. I słusznie, bo to solidne urządzenia, a do tego są łatwo dostępne w polskich sklepach. Tak więc stanowią alternatywę, co zaznaczono w tytule rozdziału. No i posiadają polską instrukcję obsługi, której autor niestety nie zauważa. Zamiast tego dość enigmatycznie (jak na taki poradnik), zachęca użytkowników do poznawania bardziej zaawansowanych funkcji, „we własnym zakresie”.

Podobnie jak, przy kindelkach, omówiona została wstępna konfiguracja PocketBooków. No właśnie – omówiona. Dlaczego potraktowano PocketBooki „gorzej” niż czytniki Kindle? Autor pisze, że „z uwagi na brak możliwości wykonania zrzutów ekranu pokazujących ten proces postanowiłem opisać go w kilku czytelnych punktach”. Szkoda, że nie sięgnął po aparat fotograficzny, jak ja to robię przy recenzjach czytników. No i mamy omówienie konfiguracji czytnika Kindle z obrazkami krok po kroku a PocketBooka poznajemy „tekstowo” punkt po punkcie.

Autor wskazuje na różne możliwości wgrywania e-booków, w tym przez usługę PocketBook Cloud. Jako, że nie jest to usługa dostępna dla polskich użytkowników, myślę, że szkoda o niej pisać w takim poradniku. Ale za to ja bym wspomniał, że kabel, który jest używany do przesyłania plików to nie bynajmniej „miniUSB (to taki sam kabel jak ten, którego używasz do ładowania swojego smartfona)”. Chyba już dawno nie ma w sklepach smartfonów z gniazdem miniUSB. Ten fragment zdecydowanie powinien brzmieć np. jak „microUSB, który jest dostarczony przez producenta w opakowaniu wraz z czytnikiem PocetBook”.

Warto tu też zauważyć, że obsługa ekranu dotykowego w PocketBookach odbywa się inaczej, niż to opisał autor. Dotknięcie większej części krawędzi ekranu po prawej czy lewej stronie zmienia stronę na kolejną, a tylko dolna część służy do powrotu na stronę wcześniejszą. Dla posiadacza PocketBooka Touch Lux 2, powinno to być jasne. Mam nadzieję, że fragment mówiący, że „powrót do poprzedniej strony wymaga dotknięcia ekranu przy jego lewej krawędzi” nie spowoduje zalewu narzekań użytkowników PocketBooków, że coś z tym sprzętem jest nie tak.

5. Przydatne informacje

Ostatnia część poświęcona jest omówieniu m.in. aplikacji mobilnej księgarni Ebookpoint i Empiku. Pokazano także możliwości konwersji i synchronizacji plików. Nie do końca rozumiem sens ostatniego fragmentu, czyli przydługiego poradnika na temat synchronizacji między Dropboksem a Google Drive. Oby się to komuś przydało.

Podsumowanie

To, ze ukazał się pierwszy poradnik na temat e-booków należy uznać za sukces. Czytelnicy w jednym miejscu mogą poczytać o wielu podstawowych i ważnych kwestiach, które pozwolą im w bardziej świadomy sposób zanurzyć się w świat e-booków. Mam nadzieję, że moje uwagi będą mogły komuś posłużyć jako errata do zakupionego poradnika. Podobnie jak inne wpisy na moim blogu :)

http://cyfranek.booklikes.com/,



Sny Morfeusza

Serię o Morfeuszu postanowiłam wziąć w ciemno i całe szczęście, że się na nią zdecydowałam bo przeczytałam całą w cztery dni, a w chwilach, gdy tego nie robiłam, zastanawiałam się, co też takiego autorka dalej wymyśliła.

Cassandra Givens jest młoda, ambitna i utalentowana. Niestety ma za sobą kilka trudnych związków, które za każdym razem kończyły się dla niej złamanym sercem. Kobieta przeprowadza się do Miami, by uciec od niezadowolonego ojca i rozpocząć nowe, lepsze życie. Praca w Art Desing&Beauty ma otworzyć jej drzwi do kariery, ale już pierwsze spotkanie z jej przyszłym szefem, Adamem McKeyem, staje się początkiem przyszłych kłopotów. Połącza ich wzajemna fascynacja i pragnienie tak wielkie, że nie są w stanie mu się przeciwstawić. Niestety Adam ma dwie osobowości. Życie, które prowadzi ta druga, mroczniejsza, imieniem Morfeusz, naraża ich oboje na niebezpieczeństwo. Nigdy nie powinni się spotkać, ale co teraz, skoro już do tego doszło?

"Sny Morfeusza" to pierwsza część serii Mafijna miłość, napisanej pod pseudonimem przez polską autorkę. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie, gdy się o tym dowiedziałam. Gdy piszę tę recenzję, jestem już po lekturze wszystkich trzech tomów i mogę powiedzieć, że jest to niezwykła pisarka, która przelała w historię Morfeusza mnóstwo emocji i niebezpieczeństwa. Nie zrażajcie się tym stereotypem, który mówi, że polskie książki są gorsze. Ta jest zdecydowanie niesamowita.

Pierwsza część przypomina mi pod pewnymi względami początek historii wszystkim znanego Greya. Widać kilka podobieństw, jednak jest to kompletnie inna opowieść, z charakterem i nieoklepana. Główna bohaterka nie jest szarą myszką, która ucieka w kąt. Wręcz przeciwnie, jest dość impulsywna i ma cięty język. Jest silna i zaradna, ale też naiwna, w dodatku kompletnie traci głowę dla Adama. Jeśli myślicie, że znacie bohatera, który ma huśtawki emocjonalne to się mylicie, bo nie znacie Morfeusza. Nie potrafię go tak do końca rozgryźć, ale wiem, że tłoczy się w nim mnóstwo sprzecznych emocji, z którymi sam sobie nie radzi. Prawdziwą osobowość skrywa pod maską obojętności. Dosłownie. Jest bogaty, pewny siebie i wyniosły, ale to, co pokazuje innym, a to, co naprawdę jest w nim, to dwie różne sprawy, i chyba tylko Cassandra potrafi to zobaczyć.

Tych dwoje nie potrafi żyć ze sobą, ale nie potrafią też trzymać się od siebie z dala. "Sny..." nie są tak ambitne jak kolejne części. Mamy tu niezbyt dokładne tło, a także mnóstwo sprzeczek i zgód między bohaterami, które po dłuższym czasie irytują, choć na ogół lubię to w książkach. Tyle że w tej panuje kompletnie inna atmosfera. Mamy do czynienia z niecodziennym motywem - mafią. Bohaterzy są zmuszeni naginać swoje zasady, o co jestem trochę zła, bo czasami mam wrażenie, że wyjście z sytuacji jest oczywiste, ale Cass i Adam, i tak biorą udział w grze, której nie mogą wygrać.

W każdym razie nie jest to żadna typowa książka o miłości, z przekazem i morałem, tylko gorący romans z zawiłą fabułą i tajemnicami na drugim planie. Jest zmysłowa, intrygująca i rozpala zmysły czytelniczek. Bywa zabawna i można się przy niej rozluźnić. Napisana jest lekko i intrygująco, wciąga i zajmuje myśli. Autorka wdrąża elementy niepokoju i zdecydowanie jest to gratka dla fanów gatunku. Przeczytałam ją w kilka godzin i skończyłam jeszcze tego samego dnia, co zaczęłam.

"Sny Morfeusza" oceniam pozytywnie, ale moim zdaniem dopiero w kolejnych częściach autorka rozwija skrzydła i pokazuje, na co ją stać, a ja sama z chęcią dopisuję się do listy jej czytelników i czekam na kolejne książki.

Sunreads.blogspot.com,



1 2 3 ... 1273 następny ostatni

[ 1..5 ] [ > ]