ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »
1 2 3 ... 1589 > »

Playboy za sterami

W tym roku chyba mnie zlinczujecie za taką ilość książek Vi Keeland, które specjalnie dla Was zrecenzowałam na moim blogu. Tylko, co ja mogę na to poradzić, że Vi jest jedną z moich ulubionych autorek i po jej powieści sięgam z ogromną chęcią. Muszę też stwierdzić, że jest to rok Vi na polskim rynku wydawniczym, więc nie ma się czemu dziwić, że przeczytałam tyle książek jej autorstwa w 2018 roku. Mogę Was pocieszyć tylko tym, że do końca roku, już na moim blogu nie pojawi się recenzja żadnej powieści Vi Keeland. Dzięki współpracy Vi oraz Penelope, przekonałam się do pióra tej drugiej pani, ponieważ miałam lekki wstręt po Przyrodnim bracie, ale teraz jest już ok i wkrótce sięgnę po Najdroższego sąsiada. Kończę zatem swoje biadolenie i zapraszam Was na moją opinię na temat książki Playboy za sterami.

O czym jest ta powieść??? Żeby podjąć najważniejszą decyzję w swoim życiu, należy się porządnie nad nią zastanowić. Wskazany jest zatem jakiś wyjazd, najlepiej na kilka dni. Tylko należy pamiętać o tym, że podjęcia ważnej życiowej decyzji nie ułatwi flirt z przystojnym nieznajomym. A na dodatek okazuje się, że ten nieznajomy to pilot, z którym lecisz do Brazylii...

Kendall i Carter poznają się w barze na lotnisku. Dziewczyna musi podjąć, jak do tej pory, najważniejszą decyzję życiową. A mimo to Kendall postanawia wdać się w flirt z pewnym przystojniakiem. Postanawia ruszyć za nim na koniec świata tylko po to, aby przy nim być. W końcu Kendall zdaje sobie sprawę, że czuje do Cartera, coś więcej. Jest gotowa związać się z nim na stałe oraz mieć z nim dzieci. Chce w końcu prawdziwego domu…

Zauważyłam, że zawsze nie wiem od czego chcę zacząć, gdy piszę o książce Vi Keeland. Zdaję sobie również z tego sprawę, że niektórzy z Was zarzucą mi po tej recenzji, że nie rozumieją mojego zachwytu nad tą książką, ponieważ pomysł na tę historię nie jest czymś odkrywczym. Muszę Was rozczarować, ponieważ jestem tego świadoma, bo większość motywów zostało już wykorzystane w literaturze kobiecej, a teraz są one tylko powielane. A jeżeli chodzi o duet Vi i Penelope to możecie być pewni, że nie zabraknie tutaj ogromnej dawki poczucia humoru, która niejednokrotnie doprowadza czytelnika do łez. Wiem, że te wszystkie zbiegi okoliczności może i są banalne, jednak nie można oczekiwać Bóg wie czego od książki z gatunku literatury erotycznej. Osobiście mi to nie przeszkadza, dlatego nie czepiam się tego.

Playboy za sterami został napisany w taki sposób, który powoduje, że czytelnik nie potrafi oderwać się od tej książki. Historia Kendall oraz Cartera, była dla mnie tak cudowna, że nie miałam jej dość, z każdą pochłoniętą stroną chciałam więcej i więcej. Te postacie są bardzo wyraziste i bardzo charakterne, a ich historie życiowe chwytają z całych sił za serce i nie chcą puścić. Chemia pomiędzy tą dwójką była namacalna od samego początku.

Carter okazał się bardzo fajnym facetem, chociaż myślałam, że będzie on draniem, który nagle się zmieni u boku Kendall. W sumie przed poznaniem jej był dupkiem, w końcu za coś otrzymał plakietkę playboya. Nie zmienia to jednak faktu, że był bardzo inteligentnym człowiekiem z ogromnym sercem, a troska o innych sprawiła, że zakochałam się w nim na zabój.

Kendall okazała się cudowną młodą kobietą, która dopiero uczyła się żyć. Musiała walczyć o siebie, ponieważ jako dziecko żyła w złotej klatce. A presja otoczenia nie pozwoliła jej w pełni rozwinąć skrzydeł. Na całe szczęście, w pewnym momencie zaczyna żyć na nowo i za to ją podziwiam.

Powiem Wam, że te dwie autorki mają dar do opisywania miłosny historii i jestem przekonana, że wiele czytelniczek zakocha się w parze głównych bohaterów. W bardzo fajny sposób rozwijała się relacja pomiędzy Carterem i Kenall, wszystko dzieje się w odpowiednim czasie i nie jest to sztuczne. Według mnie było to bardzo prawdziwe i momentami byłam skłonna uwierzyć w to, że ta historia przydarzyła się w realnym świecie.

Playboy za sterami to książka, którą czytało mi się naprawdę świetnie i według mnie jest bardzo uzależniająca. Czytając tę historię nie mogłam przestać się uśmiechać. Jeżeli szukacie jakiejś fajnej i lekkiej książki do czytania, a na dodatek uwielbiacie romanse z zabarwieniem erotycznym, to zdecydowanie musicie sięgnąć po Playboya za sterami. Słowa nie są wstanie oddać wszystkiego na temat tej powieści, więc dlatego lepiej abyście sami się o tym przekonali. Zdecydowanie ta książka staje się jedną z moich ulubionych.

Ode mnie książka Playboy za sterami otrzymuje 6 gwiazdek.
coffee-cup90.blogspot.com/, Justyna Coffee_Cup90

Playboy za sterami

Zaczynając tę historię spodziewałam się typowego romansu. W pewnym sensie to dostałam, jednak czytając i coraz bardziej zagłębiając się w historię, widziałam drugie dno, które kurczę, trochę mnie rozczuliło.

Po tę książkę sięgnęłam ze względu na Penelope Ward, przyznaję od razu, że nie za bardzo lubię książki Vi Keeland. Jednak ten duet wyszedł naprawdę dobrze. Zaufałam i się nie przejechałam.

Jedyne, do czego się przyczepiam, to czasami słownictwo i myśli bohaterów były czasami takie niezręczne dla mnie. Chodzi mi o to, że to było takie typowe dla pustego romansu, który nic nie wnosi do życia. Szczególnie to było widać w rozdziałach głównego bohatera, Cartera, na początku książki, gdy często myślał dolną częścią ciała. Na szczęście potem się to zmieniło. Zastanawiam się czy też te rozdziały nie pisała pani Keeland. :D

Poznajemy Cartera i Kendall na lotnisku. Zawód pilota w tej książce jest pokazany jako playboy, ciągle uprawiający seks ze stewardessami. Trochę mi to przeszkadzało, szczególnie, gdy Kendall tak o nim myślała. A wcale taki nie był. Ona zaś bardzo dużo go obwiniała i oceniała, a sama oczekiwała od niego, żeby ją nie oceniał. Jednak ona sama widziała, że tak robiła i się do tego przyznała, co zyskało u mnie plus. W końcu jej postrzeganie z czasem zaczęło się zmieniać. W końcu pozory mylą.

Ona sama była zagubioną duszą na tym świecie. Miała stanąć przed ważną decyzją, w grę wchodziły grube, bardzo grube pieniądze. Jednak poznając się z Carterem, bo podróżowali, rozumiała powoli, że pieniądze nie są najważniejsze w życiu. Niby banalne, ale nie oszukujmy się, że większość ludzi w dzisiejszych czasach nie myśli o tym, by mieć ich jak najwięcej. Czasami się zapomina, co jest ważniejsze w życiu. To było widoczne jak się zmieniała. I jak oboje na siebie wpływali. To było widać, że ich miłość była od pierwszego wejrzenia i już po dwóch dniach razem spędzonych nie umieli się rozstać. Bardzo mi się podobało, że tutaj bohaterowie w tej książce podróżowali, bo dużo się działo. :D Ja sama uwielbiam czytać o tym, zwiedzać razem z bohaterami świat i dowiadywać się o świecie nowych rzeczy. To taka miła przygoda. Dodatkowo widzimy jak odkrywają świat, odkrywają samych siebie i przekraczają różne granice, np. strachu.

W tle widzimy osiedle osób starszych. Tak, dokładnie. Na tym osiedlu mieszkają staruszkowie. To było fajnym zagraniem, by o takim czymś wspomnieć, pokazać, że takie osoby potrzebują pomocy nawet w małych czynnościach, a twoje dobre serce, to, co robisz by im pomagać, wróci do ciebie kiedyś w życiu. Nigdy nie wiesz co i kiedy. :)

Ta książka jest również o zaufaniu. Niektórym trudno jest po prostu powierzyć wszystko komuś innemu. Również... o poszukiwaniu siebie. Nawet, gdy masz 25 lat, nie musi znaczyć, że wiesz dokąd idziesz. Czasami, jak w tym przypadku nasza bohaterka, trzeba dojrzeć do pewnych spraw. Dojrzeć do życia. Niektórzy mają wszystko poukładane w wieku 18 lat, inny w wieku 30. Trzeba żyć we własnym tempie. :)

Lick. Stage Dive

Ocena: 10/10

Kiedy serce gra jak struna szarpnięta miłością... Wyobraź sobie, że po hucznej imprezie w Las Vegas, na potężnym kacu, budzisz się obok gorącego, wytatuowanego mężczyzny, a na palcu dostrzegasz pierścionek z wielkim diamentem. tak właśnie czuła się Evelyn Thomas, która tamtej nocy obchodziła swoje dwudzieste pierwsze urodziny. Nie pamiętała z nich zupełnie nic, w przeciwieństwie do leżącego obok niej rockmana, który pamiętał każdy detal... Evelyn wkrótce poznała całą prawdę. Ubiegłego wieczoru została żoną Davida — utalentowanego idola, autora hitów i głównego gitarzysty kapeli rockowej Stage Dive. Po pierwszym szoku postanowiła wyplątać się z tego dziwnego małżeństwa. Już wkrótce okazało się jednak, że chemia między nimi jest zbyt silna, aby po prostu się rozstać. Mimo że oboje pochodzili z różnych światów, zaczęli odnajdywać coraz więcej łączących ich spraw. Postanowili zawalczyć o siebie i dla siebie, choć zdawali sobie sprawę, że będzie to od nich wymagać poświęcenia. Małżeństwo z gwiazdą rocka nie może być nudne! Oto książka, w której brzmienia gitary przechodzą w zmysłową melodię miłości. To opowieść o rozstaniach i powrotach, o bolesnych tajemnicach z przeszłości, nadziei i odwadze, która każe zaryzykować wszystko, by spełnić marzenia. Znajdziesz tu cząstkę własnej historii, w niesamowitym klimacie rocka!

"Lick" to tom pierwszy serii Stage Dive stworzonej przez Kylie Scott. Jest to niesamowita książka, o unikalnym klimacie, która budzi do życia nieznane nam wcześniej uczucia i emocje. Ja po lekturze tej książki przepadłam całkowicie w wykreowanym przez autorkę świecie. Dla mnie jest to pierwsze spotkanie z Kylie Scott, i do teraz nie wiem jak to się stało, że tak późno sięgnęłam po jej książki! Jestem totalnie zakochana w tej serii, a przeczytałam dopiero tom pierwszy. Rzadko zdarza mi się wyciągać tak przedwczesne wnioski, ale tutaj jestem przekonana, że może być tylko lepiej. Jak wiecie, jestem fanką wszelkiego rodzaju romansów i liczę się z tym, że coraz trudniej mnie zaskoczyć. Tutaj jednak autorce udało się to zrobić. Główną bohaterką jest Evelyn, wraz z przyjaciółką chcą się zabawić w Las Vegas. Jednak nie wszystko idzie tak, jak powinno. Dziewczyna budzi się w fatalnym stanie, z wielkim kacem, w obcym miejscu, a w dodatku, cudowny mężczyzna jej marzeń oznajmia, że wczoraj wzięli ślub. Wszystko byłoby cudownie gdyby dziewczyna cokolwiek pamiętała. Po początkowych komplikacjach, Evelyn wie, że jedyne czego teraz jej trzeba to rozwód. Jednak nieprawdopodobny splot wydarzeń i faktów skutecznie to uniemożliwia. Wszystko byłoby łatwiejsze gdyby nie to, że jej obecny mąż to muzyk. Gwiazda rocka, a plotki rozchodzą się w zawrotnym tempie. Jej życie już nigdy nie będzie takie samo. Książka pokazuje, że czasem to, jak wyglądamy zupełnie wyklucza się z tym co mamy w środku. Postać Davida pokochałam od samego początku. Myślę, że to właśnie na nim autorka skupiła największą uwagę. Czuły, dobry i mocno zraniony mężczyzna, który teraz umacnia w mediach swój wizerunek twardziela. Sprzeczne uczucia, intrygi, tajemnice rodzinne, mnóstwo sekretów, życiowe decyzje, które mogą zmienić życie o sto osiemdziesiąt stopni, to wszystko znajdziecie w tej niewielkiej powieści. Dodatkowo atmosfera, która jest nie do opisania słowami dodaje tej książce smaku. Cóż tu więcej mówić, zakochałam się w zespole Stage Dive i nie mogę się doczekać ich kolejnych przygód! Historia nieprawdopodobna i mało realistyczna jednak to najbardziej kocham w książkach, mogą przenieść nas w najmniej oczekiwane wydarzenia i stawiać przed nami całkowicie nieznany świat. Lick to powieść, którą polecam Wam z czystym sercem! Na pewno nie będziecie żałować!

Najdroższy sąsiad

Witajcie Kochani!!

Po raz pierwszy po powieść autorstwa Penelope Ward sięgnęłam ponad rok temu i powiem Wam, że nie zrobiła ona na mnie, jakiegoś większego wrażenia. Przyrodni brat był miłym czytadełkiem, który umilał mi drogę do i z pracy. Nie powiem Wam też, o czym była tamta historia, bo jak mówię, jakoś średnio przypadła mi ona do gustu. Potem w moje łapki wpadały dwie książki, które ta autorka stworzyła w duecie z moją ukochaną Vi Keeland, no i byłam w szoku, bo zarówno Drań z Manhattanu, jak i Playboy za sterami skradły moje serce. Dlatego też postanowiłam dać szansę Penelope w solowej odsłonie i sięgnęłam po Najdroższego sąsiada.

O czym jest też ta historia??

Jak dotąd poukładane życie Chelsea, runęło niczym domek z kart. Była pewna, że znajduje się w szczęśliwym związku i że jej uczucie jest odwzajemnione. Jednak nie zauważyła momentu, kiedy to miłość jej życia powoli zaczęła ją opuszczać. Po tym, jak zrozumiała, że jej uczucie jest nieodwzajemnione, musiała wszystko zacząć od nowa. Przeprowadziła się do nowego mieszkania, gdzie była skazana wyłącznie na siebie i w dużej mierze na swoje towarzystwo. A świadomość, że Elec już jej nie kocha, niszczyła ją codziennie.

W pewnym momencie do Chelsea dociera, że potrzebuje pomocy i rozpoczyna sesje telefoniczne z dr Little, która miała pomóc jej stanąć ponownie na nogi. Los chciał, że jedną z takich rozmów usłyszał, przez czysty przypadek jej sąsiad - Damien. I od tego momentu pomiędzy tą dwójką zaczyna rodzić się przyjaźń…

Ogromnie się cieszę, że dałam kolejną szansę dla książek Penelope Ward. Widzę różnicę pomiędzy Przyrodnim bratem a Najbliższym sąsiadem i muszę stwierdzić, że jestem pozytywnie zaskoczona. Przede wszystkim ta książka była zabawniejsza, gdy czytałam tę historię to towarzyszyło mi podobne uczucie, które miałam podczas czytania Drania oraz Playboya. A przecież te dwie książki kupiły mnie w całości.

Od samego początku byłam zaciekawiona historią, którą tutaj nam zaserwowała nam Penelope Ward. Fajne było też to, że wszystko toczyło się w fajnym rytmie, przez co nie męczyłam się podczas czytania tej książki. Myślałam jednak, że będzie to nieco inna historia, ale to co dostałam, okazało się znacznie lepsze.

Powiem Wam szczerze, że polubiłam postać Damiena od samego początku. Podobała mi się jego tajemniczość oraz sarkazm. Był on prawdziwym sąsiadem z piekła rodem, którego masz ochotę się pozbyć i to jak najszybciej. Takie zachowanie, jednak nie umniejszają przecież tego, że jest seksowny, jak diabli oraz bardzo bystry. Bardzo cenie Damiena za jego szczerość oraz opiekuńczość, ponieważ przez to wydawał się niemalże ideałem.

Nie mogę powiedzieć, że pokochałam postać Chelsea, jednak ją polubiłam. W jakimś stopniu było mi jej szkoda, bo to co jej się przytrafiło jest czymś nie fajnym. Ubolewam, że nie była ona nieco silniejsza, ponieważ nie musiała by szukać pomoc u innych osób. Pomimo to uważam ją za inteligentną i zabawną kobietę.

Według mnie postacie Chelse oraz Damiena były naprawdę dobrze wykreowane. Razem tworzyli fajny duet, który umie sobie wzajemnie pomóc. Bardzo przyjemnie mi się czytało to, jak ta dwójka przechodzi z przyjaciół do pary kochanków, a co najważniejsze nie utracili oni swojej przyjaźni. Również było widać to, że świetnie się czują w swoim towarzystwie.

Książka Najdroższy sąsiad to bardzo dobra, a zarazem wzruszająca historia. Budzi ona we mnie wiele uczuć. Bywa ona momentami zabawna, słodka, aby zaraz potem rozpalić nasze zmysły do czerwoności. Ta książka porusza wiele tematów, które mogą dotyczyć każdego z nas i to nadaje jej autentyczności. Pomimo to, podczas czytania tej historii na mojej twarzy bardzo często pojawiał się uśmiech i nie potrafiłam się oderwać od jej czytania. Mam nadzieję, że pozostałe książki tej autorki również skradną moje serce.

Ode mnie książka Najdroższy sąsiad otrzymuje 5 gwiazdek.
coffee-cup90.blogspot.com/, Justyna Coffee_Cup90

Deep. Stage Dive

Witajcie Kochani!!

Z racji tego, że zaczął się grudzień to postanowił, że troszkę zaszaleję na moim blogu oraz Instagromie i przyjdę do Was z małym blogmasem. Zapewne zdążyliście już zauważyć, że od 1 grudnia mam dla Was codziennie nową notkę z kolejną recenzją. Mam obecnie nieco więcej czasu, niż to było w ubiegłym roku, dlatego też mogę pozwolić sobie na takie małe szaleństwo notkowe. Postaram się jeszcze znaleźć dla Was jakiś fajny booktag oraz może uda mi się zrobić jakieś Q&A, chociaż tego ostatniego nie jestem pewna. Ale na tym chciałabym zakończyć tę prywatę. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kolejnej książki Kylie Scott, która kończy serię Stage Dive. Jeżeli jesteście ciekawi moich opinii na temat poprzednich części, to odsyłam Was do recenzji Lick, Play oraz Lead. Nadal nie potrafię uwierzyć, że jest to już ostatnia książka, która jest poświęcona członkom zespołu Stage Dive. Może pomysł na samą historię nie jest jakoś oryginalny, ale czytało mi się te serię całkiem dobrze. Wiem też, że w jakimś tam stopniu będę tęskniła za tymi postaciami, bo były one bardzo specyficzne. Jednak koniec już smętów i zapraszam Was na moją opinię na temat Deep.

W takim razie o czym jest ostatnia książka z serii Stage Dive??

Ben jest basistą zespołu Stage Dive. Jest on wysportowany mężczyzną oraz jest ogromnym fanem dobrej zabawy. Na chwilę obecną nie w głowie mu związek i ustatkowanie się. Chociaż w jego życiu pojawia się kobieta, która może to wszystko zmienić, aczkolwiek jest ona dla niego nieosiągalna. Ta dziewczyna umie go rozpalić do czerwoności, tylko że jest ona zakazanym owocem.

Lizzy nie potrafi się kontrolować przy Benie. Jest on jej słabym punktem, który z czasem staje się również jej obsesją. Dlatego też Lizzy z całych sił, robi wszystko, aby ten w końcu ją zauważył, jako kobietę. Determinacja dziewczyny powoduje, że w końcu udaje się jej osiągnąć upragniony cel i spędza upojną noc z seksownym basistą. Niestety, kiedy chce zapomnieć o Benie, wynik testu ciążowego nieco komplikuje sprawę…

Sama nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Mam bardzo mieszane uczucia, ponieważ oczekiwałam czegoś na miarę dwóch poprzednich części. Jednak nieco się rozczarowałam tą historią. Nie jest to przysłowiowy gniot, ale szału też tutaj nie ma. Można to porównać do najtańszych fajerwerków, robią dużo hałasu, jednak nie ma tego efektu WOW. To nie jest tak, że ta historia kompletnie mi się nie podobała, bo to nie jest prawdą. Tylko wypada dość słabo na tle swoich poprzedniczek.

Wszystkie książki z serii Stage Dive są bardzo przewidywalne. Jednak Deep nie ma w sobie tego rockowego pazura, który przewijał się w poprzednich części. Bez wątpienia ta książka to lekki romans, który czyta się z uśmiechem na twarzy. Zdecydowanie można się przy niej zrelaksować i spędzi się z nią miło kilka godzin, bo nie jest to grubasek.

Powiem Wam, że postać Lizzy była dla mnie bardzo pocieszna. Po przeczytaniu wszystkich czterech książek muszę stwierdzić, że jest ona moją ulubienicą i wypada najlepiej na tle pozostałych bohaterek. Uwielbiam w niej to, że momentami jest silna i uparta, a zaraz potem potrafi być zabawna oraz beztroska.

Natomiast postać Bena była dla mnie zagadką od pierwszego tomu tej serii. Zawsze stał gdzieś na uboczu i nigdy nie był w centrum. Kiedy czytałam Deep były moment, gdzie według mnie zachowywał się, jak palant, no ale to miało swoje wytłumaczenie. Jednak potem przeszedł metamorfozę w słodziaka i nawet go polubiłam.

Razem ta dwójka tworzy świetną parę. Chemia między nimi jest tak silna, że nie ma co tutaj polemizować. Lizzy i Ben pasują do siebie!! Czuć te iskrzenie w powietrzu i może ono wysadzić korki w niejednej elektrowni.

Cieszę się, że w tej książce jest tyle Mala, ponieważ on poniekąd ratuje tę historię. Nie wiem, jak to się dzieję, ale kiedy on pojawiała się w tej powieści, to już wiedziałam, że będzie zabawnie. Jest moją ulubioną postacią z całej tej serii, więc się cieszę, że chociaż na koniec mogę się nim nacieszyć. Okazał się on też przecudownym facetem i ta jego opiekuńczość, normalnie odpływam. Mal wygrywa w całej serii Stage Dive bez wątpienia.

Zawsze czuję ogromny smutek, gdy czytam ostatni tom jakiejkolwiek serii, którą w jakiś sposób polubiłam. Tak samo jest w przypadku książki Deep, mimo że nie jest ona tak genialna, jak pozostałe części, to ją nawet polubiłam na swój niewytłumaczalny sposób. Plusem tej książki było poczucie humoru, które według mnie w dużej mierze zapewniał Mal, chociaż Lizzy też była cudowna. W tej historii nie mogło zabraknąć szalonego związku, odrobiny dramatu, humoru czy też łez. Jednak ta książka, jakoś nie skradła mojego serca, a mimo to uważam, ją za dobre zakończenie całej serii.

Ode mnie książka Deep otrzymuje 4 gwiazdki.
coffee-cup90.blogspot.com/, Justyna Coffee_Cup90
1 2 3 ... 1589 > »