Codziennie w gabinecie słyszę to samo. „Bolą mnie plecy, ale to chyba normalne w moim wieku”. „Ciągle jestem zmęczony”. „Boli mnie brzuch, kiedy mam menstruację”. „Mam sztywne plecy, kiedy się budzę rano”. Za każdym razem odpowiadam: tak nie musi być. To nie jest normalne. To, że coś jest powszechne, nie oznacza, że jest zdrowe.

 

Problem nie tkwi tam, gdzie odczuwasz ból. Większość osób traktuje swoje ciało jak zbiór części. Boli kręgosłup – coś z kręgosłupem. Boli kolano – kłopot z kolanem. Ale ciało tak nie działa.

Ciało to system naczyń połączonych. Jeśli jeden element przestaje działać prawidłowo, konsekwencje pojawiają się gdzie indziej. Z badań naukowych, ale także z mojego doświadczenia gabinetowego, wynika, że ból pleców ma podłoże w złym metabolizmie, braku ruchu albo źle dobranej aktywności, przewlekłym stresie, zaniedbaniu regeneracji itd. Czyli problem jest szerszy – wykracza poza miejsce, w którym pojawia się ból.

 

Przez 20 lat pracy w gabinecie i sali treningowej zauważyłem jedno: zdrowie nie opiera się na jednym elemencie. Nie wystarczy tylko ćwiczyć i brać suplementy. Zdrowie opiera się na pięciu filarach, którymi są: odżywianie, regeneracja, ruch, emocje, relacje. Jeśli jeden z nich leży, dajesz radę. Jeśli zaniedbujesz dwa, czujesz, że coś jest nie tak, ale nie chorujesz. Jeśli trzy niedomagają, popadasz w chorobę. To oczywiście mocno uproszczony schemat, ale mniej więcej tak to wygląda.

 

 

Ważne, by zdawać sobie sprawę z tego, że ból to nie Twój wróg. Ból to wewnętrzne komunikaty organizmu: zatrzymaj się, daj mi odetchnąć, zmień coś w życiu. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ignorujesz sygnały, tłumisz je lekami, próbujesz zrobić coś na siłę.

 

Nie wystarczy ciągłe poprawianie postawy. Mało tego – uważam, że to duży błąd. Ludzie próbują siedzieć prosto, kupują wkładki do butów, dążą do idealnej symetrii, a problem nie znika. Dlaczego? Bo ciało nie potrzebuje prostowania. Potrzebuje zmienności, siły, elastyczności i regeneracji. Wtedy potrafi być normatywne w swojej nienormatywności. Wtedy „krzywe plecy” nie bolą.

 

Co zatem naprawdę działa? Regularny spokojny ruch. Czasami ruch intensywny – ale tylko wtedy, kiedy czujesz się w mocy. Poprawa jakości snu. Ma być długi i ciągły. Zmniejszenie napięcia i stresu. Zacznij od małych kroków. Medytuj. Słuchaj podcastów. Ogranicz elektronikę. Ucz się wzorców ruchu. One są bazą do bardziej złożonych form ruchu.

Nie potrzebujesz skomplikowanych terapii. Potrzebujesz zrozumieć swoje ciało.

 

Ten artykuł to tylko zarys mojego spojrzenia na zdrowie i ciało. Więcej praktycznych wskazówek, ćwiczeń i praktycznych rozwiązań znajdziesz w mojej książce „Ciało pod kontrolą”. To przewodnik dla osób, które chcą się pozbyć bólu, lepiej się ruszać, odzyskać energię, zrozumieć swoje ciało.

 

Bez skomplikowanego języka. Bez teorii, która nie ma zastosowania w praktyce. Tylko rzeczy, które działają.

 

Autor artykułu: Dariusz Harmaciński