ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Coaching duszy w 33 odsłonach

Tytuł - mocno skomplikowany - "Coaching duszy w 33 odsłonach". Forma - bardzo oryginalna: notatnika na spirali, opakowanego w pudełko - nowoczesna i praktyczna. Treść - zaskakująca, poetyckie i filozoficzne refleksje Barbary Popławskiej, zmierzające w stronę tytułowego coachingu duszy, czyli jej wzmacniania, poprawiania psychiki, wznoszenia się nad poziom, na jakim spoczęliśmy. A rzecz w tym, by nie korzystać z wyprzedaży mi-łości, radości, a nawet smutku - ale sięgać po uczucia pełnowartościowe. Podczas lektury poruszamy się po dobrze znanym świecie enterów, komórek, bajerów, drinków, ciuchów, witaminowych niedoborów. Świecie odkrywanym na nowo... Warto weń wejść.
Dziennik Łódzki

Władca czasu, czyli skuteczne zarządzanie własnym życiem

Poza tym, że "czas to pieniądz", wiemy o nim niewiele. No może jeszcze to, że przecieka przez palce. By nad tym zapanować, dobrze jest sięgnąć po niepozorny (to też przykład oszczędności czasu...), ale bardzo praktyczny poradnik "Władca Czasu, czyli skuteczne zarządzanie własnym życiem". Katarzyna Lorek doradza, jak pozbyć się złych nawyków i zyskać nawet kilka godzin dziennie. Oczywiście - nic za darmo. Musimy nauczyć się dostrzegać upływ czasu, poznać zasady ekonomicznego wykorzystywania go i respektować je. Jednym z ciekawszych jest rozdział Zabójcy czasu". Z niego dowiemy się m.in., dlaczego nie należy oglądać seriali, jak korzystać z komputera oraz jak czasochłonne są nałogi. Książka wypełniona jest barwnymi, życiowymi przykładami i propozycjami ćwiczeń. Lektura na pewno nie będzie... czasem straconym.
Dziennik Łódzki

Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania

To nie tylko podręcznik akademicki, ale zarazem prawdziwa encyklopedia wiedzy na temat pamięci - także z racji rozmiaru. Dowiemy się z niej, w jaki sposób przechowywane są wspomnienia, co j zrobić, by na dłużej zatrzymać potrzebne człowiekowi treści, a także, co może stać na przeszkodzie dobremu działaniu pamięci. Książka napisana jest przez kompetentną osobę, Marię Jagodzińską, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, która przez wiele lat kierowała Katedrą Psychologii Uczenia się i Pamięci. Nie jest to jej pierwsze dzieło na ten temat. Autorka zaznacza, że starała się zaprezentować przede wszystkim obecny stan wiedzy dotyczącej pamięci, aktualne kierunki badań i nowe problemy.
Rzeczpospolita Izabela Redlińska, 12/09/2008

Psychologia pamięci. Badania, teorie, zastosowania

To nie tylko podręcznik akademicki, ale zarazem prawdziwa encyklopedia wiedzy na temat pamięci - także z racji rozmiaru. Dowiemy się z niej, w jaki sposób przechowywane są wspomnienia, co j zrobić, by na dłużej zatrzymać potrzebne człowiekowi treści, a także, co może stać na przeszkodzie dobremu działaniu pamięci. Książka napisana jest przez kompetentną osobę, Marię Jagodzińską, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, która przez wiele lat kierowała Katedrą Psychologii Uczenia się i Pamięci. Nie jest to jej pierwsze dzieło na ten temat. Autorka zaznacza, że starała się zaprezentować przede wszystkim obecny stan wiedzy dotyczącej pamięci, aktualne kierunki badań i nowe problemy.
Rzeczpospolita Izabela Redlińska, 12/09/2008

Diablica w pracy. Grzeczne dziewczynki chcą mieć dobrego szefa, niegrzeczne są szefami

"Rambolina", córka Belzebuba Proszę mi uwierzyć, nie mam nic przeciwko prowokującym tezom, o ile kryje się za nimi jakaś mądrość. Niestety, owej mądrości na próżno szukać w poradniku E. Hilts. Już sam wstęp książki, w szczególności jego retoryka, do złudzenia przypominająca tę z banalnych amerykańskich poradników, może zrazie nawet najbardziej zagorzałego feministę. Żeby nie być gołosłownym: Gratulacje! Oto zrobiłaś pierwszy krok na drodze do uruchomienia mocy swojej Wewnętrznej Diablicy. Tak, już sam fakt, że sięgnęłaś po tę książkę, świadczy o tym, że wkroczyłaś na "drogę prowadzącą do sukcesu" - przekonuje swoje czytelniczki E. Hilts. Będę szczery, po przeczytaniu powyższych zdań miałem ochotę wysłać "Diablicę" tam, skąd przyszła, czyli do czeluści piekielnych. Pomimo początkowego zniechęcenia, postanowiłem, że - bez względu na dalszą zawartość książki - przeczytam ją do końca. Cóź, los dla recenzenta nie zawsze bywa łaskawy... Na pierwszy rzut oka poradnik E. Hilts może wydawać się wartościową publikacją. Trudno się nie zgodzić z autorką, że kobieta powinna rozwijać swoją mądrość, dbać o swoją samoocenę i nie zadowalać się byle czym. To wszystko jest prawdą. Dodam od siebie, że nie widzę także żadnych przeszkód, by kobiety piastowały wysokie stanowiska, z urzędem prezydenta danego państwa włącznie. Znam wiele kobiet, które są dyrektorami, menedżerami i doskonale się w tych rolach sprawdzają. Podejrzana natomiast wydaje mi się, stworzona przez E. Hilts, kategoria kobiety-diablicy. Uważam, że wychwalana przez autorkę "córka Belzebuba" ma tak naprawdę drugie dno; mianowicie dno "ramboliny" czy też "traktorzystki" wykonującej wszystkie zadania zgodnie z planem. W tym miejscu przypomniał mi się fragment ze słynnej książki hrabiego Ferdynanda Ossendowskiego pt. "Lenin". Podczas rozmowy z Leną młody Włodzimierz stwierdził, że "człowiek powinien żyć dla idei i celu, zapominając o sobie". Ta konstatacja Lenina wydaje mi się w dużej mierze zbieżna z główną myślą książki E. Hilts. Co prawda autorka zwraca uwagę, że kobieta powinna mieć świadomość tego, że istnieje też życie poza pracą, wszelką celowością i zadaniowością. Pisze: twoja wewnętrzna diablica chce, byś pamiętała. że najcenniejsze godziny życia zwykle spędzasz poza pracą". Pomimo tego można odnieść wrażenie, że nawet życie po pracy" jest dokładnie przez autorkę zaplanowane, podobnie jak wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej. Dlatego z powodzeniem E. Hilts, obok rozdziału "10 wskazówek, jak pokierować swoją karierą" mogła umieścić rozdział zatytułowany "10 wskazówek, jak pokierować swoim życiem po pracy". Jednak najbardziej w całej książce zasmucił mnie fragment w którym E. Hilts porusza problem wyboru między karierą a związkiem/małżeństwem/macierzyństwem. Jest oczywiste, że każda kariera wpływa w mniejszym lub większym stopniu na nasze życie prywatne. Jednakże przytoczony przez E. Hilts przykład kariery Becci Swanson (najsilniejszej kobiety świata), jako wzoru do naśladowania, wzbudził we mnie niepokój. Dlaczego? Spójrzmy, jak największa siłaczka globu mówi o tajemnicy swojego sukcesu. "Tajemnicą mojego sukcesu jest poświęcenie. Musiałam zrezygnować z posiadania dzieci. Chciałabym wyjść za mąż, ale, choć może to się wydaje śmieszne, po dziesięciu latach związku ciągle nie jesteśmy małżeństwem (ona i jej partner biznesowy i narzeczony w jednej osobie). Po prostu wszystkie nasze oszczędności wydajemy na naszą siłownię, a cały wolny czas poświęcamy na podnoszenie ciężarów" (sic1). Po komenTArzu E. Hilts - która stwierdziła, że Becci Swanson "jest kobietą, która zorganizowała sobie własną siłownię, będąc jeszcze w college′u, i która pracuje 14 godzin dziennie - zwątpiłem całkowicie. Nie wiem, czy czytelnicy "Gazety Ubezpieczeniowej" się ze mną zgodzą, ale w przypadku Becci Swanson i jej "biznesowego partnera" tajemnicą sukcesu nie było wcale poświęcenie, tylko egoizm w połączeniu z infantylizmem. Czy warto być zatem diablicą? Drogie panie! Myślę, że warto być przede wszystkim człowiekiem: człowiekiem mądrym, dobrym, szlachetnym, współczującym i - co chyba najważniejsze - kochającym. Reszta nie ma najmniejszego znaczenia.
Gazeta Ubezpieczeniowa Piotr Zańko, 09/09/2008

Sztuka bycia towarzyskim, czyli jak się odnaleźć w każdej sytuacji

Jesteśmy coraz bardziej bezradni wobec życia i otoczenia. Stąd powodzenie różnych poradników. Wszyscy wokół są mądrzejsi, doradzając - jak urządzić mieszkanie, wychować dzieci, być szczęśliwym w małżeństwie itd. M. J. Ryan ma tylko jedną propozycję: "Więcej przebojowości!". I taki właśnie tytuł - hasło ma jej książka, opatrzona wyjaśniającym podtytułem "Jak pewnie kroczyć przez życie". Autorka namawia do wsłuchania się w siebie, życia z sobą w zgodzie, odkrywania pokładów dobra, energii i optymizmu. Przy jednoczesnym uwolnieniu się od nakazów i powinności. Pożyteczna, refleksyjna lektura, po której już nie będziemy tymi, którymi jesteśmy dziś...
Dziennik Łódzki Marek Niedźwiedzki, 06/09/2008