ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku

Na najnowszą książkę Robba Maciąga bardzo czekaliśmy.

Ani piękna pogoda za oknem, ani dziwny, wiosenny wirus, który wpakował nas do łóżek w towarzystwie niekończących się rolek papieru, nie powstrzymały nas przed podróżą, tym razem Jedwabnym Szlakiem.

Czy przy dość kiepskim samopoczuciu mogło być coś lepszego niż szklanka herbaty?
No pewnie!
„Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku”.

Od pierwszych zdań czuliśmy, że to książka, która przyniesie odpowiedzi na wiele podróżniczych pytań, które odkąd wróciliśmy z podróży do Nowej Zelandii kłębią się w naszych głowach.

„Tysiąc szklanek herbaty” to książka wyjątkowa. Czy dlatego, że ładnie wydana, że napisana z poczuciem humoru, lekkością, bez zadęcia? Także! Ale przede wszystkim dlatego, że obala mity, stereotypy i rozprasza lęki, które powstrzymują nas przed podróżą jako taką lub kontaktem z ludźmi z dalekich, wykreowanych przez media, jako mroczne, krain. Czytając kolejne historie, często ze wzruszeniem, czuliśmy jakby świat puszczał do nas oko, mówiąc, że nie ma sensu się tylko bać, że warto podążać za marzeniami, że ludzie są z natury dobrzy a przynajmniej jest ich cudownie przytłaczająca przewaga nad tymi, którzy dobrzy nie są. Czy czytając o kolejnej szklance herbaty i bezinteresownej serdeczności, na przekór różnicom kulturowym i barierom językowym; można było poczuć znużenie podejrzaną dobrocią ludzi? Nie! Raczej zażenowanie małą wiarą jaką mamy w drugiego człowieka.

Odkąd zrealizowaliśmy swoje kolejne marzenie podróżnicze, jakim- tym razem- była podróż do Nowej Zelandii, zaczęła nam chodzić po głowie szalona, odważna, czasami topniejąca pod naszymi lękami idea, by pojechać w ŚWIAT na rowerach. Wiele osób puka się w czoło lub wyrazem twarzy daje nam do zrozumienia, że chyba nam rozum odebrało. Ci bardziej kreatywni w swoim pesymizmie wyliczają zagrożenia, o których i my myślimy, gdy przeraża nas to marzenie, ale… po lekturze książki Robba Maciąga rozlewa się po sercu ufność, że nie dość, że warto, to można i że jest to podróż do zrealizowania. Oczywiście podróż nie wolna od trudności, problemów i spotkań tych mniej przyjemnych, ale warta podjęcia ryzyka.

Książka nie jest typową książką podróżniczą, dziennikiem podróży- nie opisuje każdego dnia z kronikarską szczegółowością, nie jest przewodnikiem, choć w sposób przystępny i doskonale wyważony przybliża kontekst historyczny i fakty, które dają nam szerszą perspektywę. Ale tak naprawdę jest hołdem oddanym wszystkim, którzy dzielili się swoim sercem, dachem i jedzeniem z podróżującymi Anią i Robbem.

„Tysiąc szklanek herbaty” chce się pic i pić. Z jednej strony łapczywie, by ugasić pragnienie- ciekawość- z drugiej powolutku, by starczyło na dłużej. Do tej ksiązki na pewno można wracać. Jest zachwycająco wydana- poczynając od jej formatu, co zdecydowanie ułatwia czytanie, poprzez piękne, sporych rozmiarów fotografie- z poruszającymi portretami Ludzi spotkanych w drodze.
Ze względu na gdzieniegdzie, zaskakująco umiejscowione znaczki, banknoty, zasuszone rośliny, etykietki z napojów, sprawia wrażenie notesu podróżnego. Wzbogacona tymi małymi detalami, przybliża nam opisany świat na jeszcze innym poziomie.

Czy warto tę książkę przeczytać? OCZYWIŚCIE! Jeśli mamy ochotę na porządny zastrzyk- nie tylko literatury podróżniczej- ale przede wszystkim na bombę witaminowej afirmacji życia i człowieka. I co z tego, że świat nie jest idealny, że bywa niebezpieczny a podróż męcząca, o czym Robb też pisze. Wiele zależy od naszej osobistej perspektywy i stosunku do tego świata oraz do samej szklanki, która… może być do połowy pełna lub pusta!

„Dla kogoś, kto nie podróżuje, świat wydaje się obcy i groźny. Pełen zbrodni. Nic w tym dziwnego, skoro telewizja i prasa karmią nas codziennie obrazami krwi i cierpienia. Skoro opowiadają jedynie o tragediach i przestępstwach. Media wychowały nas tak, że potrafimy się zainteresować tylko złymi informacjami i mało kto interesuje się czymś, co się udało, czymś dobrym, konstruktywnym (…)
Dla kogoś, kto nie podróżuje, najważniejszym pytaniem jest:”Czy TAM jest bezpiecznie?”.
A Ty rozbijasz namiot wśród obcych ludzi i musisz im zwyczajnie zaufać.. Bez wiary w ich dobro podróż byłaby koszmarem. Ciągłym, nieustającym lękiem. Oglądaniem się za siebie. Gdyby nie ta wiara, czy istniałby jakikolwiek powód, by w ogóle wyjechać?By skonfrontować własną wiedzę zaczerpnięta z mediów z prawdziwym obrazem świata? By wejść do obcego człowieka pod jego dach, usiąść z nim przy tym samym stole i zapytać naiwnie samego siebie, niewinnie, jak pyta tylko dziecko:a cóż to za Obcy?
Przecież wszystkim nam chodzi o to samo” (str.308)
http://mumagstravellers.blogspot.com/ 2012-03-25

Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku

Jedwabny Szlak - otoczony nimbem tajemniczości, budzący baśniowe skojarzenia, przecinający miasta, których nazwy przywołują w pamięci historie z Księgi tysiąca i jednej nocy.

Szlak kupców, podróżników i poszukiwaczy przygód, lecz również miejsce spotkań i wymiany myśli filozofów, mistyków, świętych mężów. Droga, którą na zachód podążały jedwab, żelazo i papier, w przeciwnym kierunku - złoto, perfumy i żywność, a w obydwie strony - idee, opowieści i legendy. „Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na jedwabnym szlaku" to książka wydana przez Wydawnictwo Bezdroża, autorstwa Roberta Robba Maciąga - dziennikarza, fotografa i podróżnika (laureata konkursu Podróżnik Roku miesięcznika „Podróże"). Wbrew pozorom nie jest to książka o Jedwabnym Szlaku, lecz przede wszystkim o ludziach, którzy nim podążają i o tych, którzy mieszkają na jego trasie. O ludziach i o spotkaniach z nimi przy tytułowej herbacie.
Goniec Górnośląski 2012-03-22

Kariera na wysokich obcasach. Jak z wdziękiem i klasą osiągnąć sukces zawodowy

Beata Rzepka- coach kariery, pasjonatka rozwoju osobistego. Praktyczną wiedzę zdobywała pracując w dużych międzynarodowych firmach. Skończyła studia podyplomowe z zakresu zarządzania personelem. Jest właścicielką firmy SELF, zajmującej się coachingiem kariery.

Często słowo „kariera” wzbudza w nas negatywne skojarzenia. Wyścig szczurów, bezwzględna walka o swoje- oto, co pierwsze przychodzi nam na myśl. W swojej książce Beata Rzepka proponuje nam zupełnie odmienne podejście do tej kwestii i karierę traktuje przede wszystkim jako ścieżkę rozwoju zawodowego. Pokazuje w jaki sposób pracując w dużej firmie, można własną drogą iść do sukcesu. Czego należy przy tym unikać, a o czym pamiętać. Doradza w jaki sposób zachować równowagę pomiędzy życiem zawodowym i prywatnym. Mówi, o czym warto pomyśleć, jeśli zdecydujemy się zrezygnować z pracy na etacie i założyć własną firmę.

Jak autorka słusznie zauważyła, podejście kobiet i mężczyzn do robienia kariery często bywa bardzo różne. Zdarza się, że my, kobiety unikamy podjęcia ryzyka, nie jesteśmy gotowe do rywalizacji. W osiągnięciu sukcesu zawodowego przeszkadza nam często strach przed byciem ocenianą. Uzależniamy własną samoocenę od opinii innych i boimy się podejmować wyzwań. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że musimy być bardziej odważne, ukierunkowane na sukces. Niezwykle ważne jest także poczucie własnej wartości oraz nastawienie do życia. Musimy też sobie uświadomić, że nasze szczęście, zależy od nas samych, a inwestowanie we własną wiedzę i umiejętności pozwoli nam osiągnąć to wszystko, co sobie zaplanujemy.

Kariera na wysokich obcasach to pozycja skierowana przede wszystkim do kobiet. Znajdziemy tu przydatne porady, zalecenia oraz inspiracje. Poznamy historie kobiet, które musiały podjąć pewne decyzje, które w ostateczności wpłynęły na ich zawodową przyszłość i zastanowimy się, co my zrobiłybyśmy na ich miejscu. Cały poradnik podzielony jest na 10 rozdziałów. Napisany jest przyswajalnym językiem, jasno i przejrzyście, przez co czyta się go naprawdę szybko. Ponadto myślę, że wskazówki autorki są jak najbardziej trafne i warto zastosować je we własnym życiu. Może nie są wcale jakoś bardzo odkrywcze, ale czasami musimy sobie coś uświadomić, usłyszeć o tym trzy razy, zanim zdecydujemy się na jakieś zmiany. Ja na pewno postaram się wykorzystać te wskazówki.
mojaksiazkolandia.blogspot.com Magda, 2012-03-21

Kariera na wysokich obcasach. Jak z wdziękiem i klasą osiągnąć sukces zawodowy

Ten spór trwa od czasów Ewy i Adama. I choć rządzący starają się załagodzić go poprzez powoływanie „pełnomocników do spraw równego traktowania” i uchwalanie „ustaw parytetowych”,to końca raczej nie widać. Podobno w tym sporze zawsze wygrywają mężczyźni, a kobiety, jak same mówią „mają gorzej”. Książka Beaty Rzepki „Kariera na wysokich obcasach” to kolejna próba zmiany rozkładu sił. Oczywiście na korzyść kobiet.

Trzeba przyznać, że tę niezbyt grubą (125 stron) książkę czyta się szybko. W trakcie lektury Beata Rzepka prowokuje do rozmowy z samą sobą –stawia sporo pytań typu – „Kiedy ostatnio…?”, „Czy zdarzyło Ci się…?” etc. Do czytelniczki zwraca się na „ty”, by dać namiastkę realnej rozmowy.

W tytułach podrozdziałów znalazły się użyteczne rady. Większość z nich wydaje się dość oczywista –„Zadbaj o siebie”, „Deleguj zadania”, „Dobrze wykonuj swoje obowiązki”. Są też takie jak np. „Nie plotkuj”, „Zrozum szefa”.

Oczywiście z „Kariery na wysokich obcasach” dowiecie się też jak wykorzystać atuty kobiecości wśród mężczyzn i na co powinniście uważać. Dzięki strategiom, które zaproponuje Wam autorka możecie w niedługim czasie stwierdzić tak jak ona na pierwszej stronie swojej książki : „Nie taka korporacja straszna, nie taki awans odległy!”. Jeśli chcecie wspiąć się na kolejny szczebel kariery, może warto sięgnąć po „Karierę na wysokich obcasach”? A później przystąpić do dzieła!
wiadomosci.radiozet.pl 2012-03-26

Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku

16 marca 2012 roku odbyła się oficjalna premiera wydanej przez Wydawnictwo Bezdroża książki Roberta Robba Maciąga, „Tysiąc szklanek herbaty”. Odróżnia się ona od większości publikacji niespotykanym formatem i przyciągającym wzrok pomarańczowym kolorem okładki. Ale to nie jedyne powody, by sięgnąć po kolejną literacką pracę tego nauczyciela, podróżnika i fotografika.

Robert Robb Maciąg wydał już wcześniej książki „Rowerem przez Chiny” i „Rowerem w stronę Indii”. W swoim najnowszym utworze pozostaje wierny tematyce podróżniczej. Tym razem Maciąg wraz z żoną, Anną (a także z angielskim przyjacielem, Benem), wybiera się na wyprawę Jedwabnym Szlakiem, dawną drogą handlową łączącą Chiny z Europą i Bliskim Wschodem, wykorzystywaną od III wieku p.n.e. do XVII wieku n.e. Maciągowie wyruszają w kwietniu 2010 roku i przez osiem miesięcy odwiedzają Syrię, Turcję, Iran, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan i oczywiście Chiny, którymi są bezgranicznie zafascynowani. Z każdej strony książki „Tysiąc szklanek herbaty” przebija się podróżnicza pasja autora i jego małżonki. Podróżowanie to ich sposób na życie, ale też i metoda czynienia pożytecznych rzeczy dla ludzi z najodleglejszych zakątków świata (prowadzą fundację „Szkoły na końcu świata” i oryginalną akcję „Pocztówka”, o której można przeczytać w omawianej książce).

Wydaje się, że jednym z głównych założeń tej książki jest pokazanie czytelnikom obrazu wspomnianych uprzednio krajów odmiennego od tego, którym epatują środki masowego przekazu. Pokazują one z reguły wydarzenia groźne, zamachy bombowe, wojny plemienne, czyli wszystko to, co jest w stanie zniechęcić potencjalnego podróżnika do odwiedzenia tych rejonów. Tymczasem Robert Maciąg udowadnia, że w tych muzułmańskich krajach każdy człowiek spotka się z ogromnym zainteresowaniem, gościnnością, bezinteresowną pomocą. Wzruszające są opisy sytuacji w Syrii, gdzie na cześć przybyszy z Europy gospodarze wydają przyjęcie, sami jedząc dopiero pozostawione przez nich resztki. Spotykani przez autora ludzie nie chcą pieniędzy za noclegi (jedyną zapłatą bywa pamiątkowe zdjęcie), obdarowują prowiantem na dalszą drogę, są wdzięczni za wizytę i rozmowę; obcy ludzie pozdrawiają przybyszy podróżujących na rowerach. No i oczywiście częstują herbatą. To motyw przewodni książki, który znalazł odbicie w jej tytule.

Robert Robb Maciąg nie napisał jednak typowego przewodnika turystycznego i na próżno w jego książce czytelnik szukałby wskazówek dotyczących obiektów wartych odwiedzenia, już choćby dlatego, że podróżuje on drogami dalekimi od głównych szlaków turystycznych i wielkich miast. Autor – podróżnik skupia się przede wszystkim na spotykanych ludziach i prowadzonych z nimi rozmowami. A tematyka tych pogaduszek, w których nie przeszkadza brak znajomości „egzotycznych” języków jest różnorodna: od zwyczajów, poprzez codzienne zajęcia, kłopoty, aż po politykę (w Syrii jeden z rozmówców marzy o pojawieniu się w jego kraju kogoś na wzór Wałęsy, a u rozmówców zamieszkujących poradzieckie republiki przewija się tęsknota za ZSRR). Walorem tej książki jest możliwość poznania Azji Środkowej z perspektywy zwykłego człowieka. A ten obraz bywa czasami pozbawiony lukru, na przykład wtedy, gdy Maciąg pisze o rozbudowanej biurokracji, korupcji, bandach i oszustach, których jak wszędzie, także i tam można spotkać, a także o dyktatorach ograniczających wolność „swoim” obywatelom. Z owymi imperatorami związane są interesujące rozważania Roberta Maciąga na temat komunizmu, który w dzisiejszej pop kulturze został sprowadzony do tematu żartów kabaretowych, a przecież zabrał życie milionom ludzi. Wstrząsające są również ustępy mówiące o dyskryminacji mieszkańców na chińskiej wsi czy tak zwanych „nieistniejących ludziach”. Ich (i wielu innych osób) interesujące twarze można zobaczyć na licznych zdjęciach autorstwa Ani i Roberta Maciągów, reprodukowanych na pięknym kredowym papierze, na którym wydrukowany jest także tekst książki. Tekst, który przypomina w swoim charakterze kumpelską pogawędkę, co sprawia, że „Tysiąc szklanek herbaty” odkłada się po przeczytaniu z żalem i apetytem na więcej, jak na kolejne dolewki azjatyckiej herbaty.
lekturyreportera.pl Krzysztof Krzak, 2012-03-16