Recenzje
Bieganie metodą Gallowaya. Ciesz się dobrym zdrowiem i doskonałą formą!
Dla większości bieganie kojarzy się z ogromną udręką, która doprowadza nas do stanu bliskiego śmierci, wywołuje mdłości, a po dłuższym biegu sprawia, że nogi zaczynają się nam plątać. Okazuje się jednak, że wcale nie musi tak być. Jeden z amerykańskich biegaczy, Jeff Galloway, korzystając z własnych doświadczeń doradza miłośnikom biegania, jak ruszyć i nie paść na zawał serca u końca. A wszystko to w poradniku „Bieganie metodą Gallowaya”.
Amerykański rekordzista próbuje udowodnić początkującemu biegaczowi, że ten sport wcale nie musi być udręką. Dzięki odpowiedniemu tempu, mając do dyspozycji dopasowany ubiór do warunków atmosferycznych i dzięki dobrej rozgrzewce możemy zamienić to męczące doświadczenie w prawdziwą przyjemność. Jednakże o czym tak naprawdę chodzi w jego technice? Na pewno nie w monotonnym i jednostajnym rytmie i tempie. Standardowo wszystko skupia się na różnorodności.
„Bieganie metodą Gallowaya” to kompleksowy zbiór informacji na temat biegania. Poznamy przede wszystkim różne etapy biegania, czy też budowę nóg i sposób jak je odpowiednio wytrenować. Ćwiczenia na rozciągnięcie różnych partii mięśni nóg, dzienniki, które pomogą nam wychwycić swój własny styl w bieganiu, a także wiele sposobów na urozmaicanie treningu. W swojej publikacji przygotuje każdego do przebiegnięcia całego maratonu, a także rozwieje obawy kobiet dotyczących szkodliwości biegania na ciążę. O to właśnie chodzi, ta książka jest skierowana nie tylko do mężczyzn, autor nie zapomina także o płci pięknej i ich umiłowania do tego typu sportu. Pomoże im odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących trenowania podczas ciąży, bądź po niej. Bieganie sprzyja kontuzjom dlatego też i ten element został przez niego omówiony. Bez względu na to czy jest to zerwanie ścięgien, czy ostroga, autor udziela lat popartych praktyką. Dowiemy się również jakie są tego przyczyny i jak trenować, aby uniknąć urazów. W dodatku wykazuje, że to ile uda nam się przebiec zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Przekonuje nas, że bieganiem przekraczamy swoje własne granice i tym samym zyskujemy pewność siebie w osiąganiu dalszych celów.
Publikacja biegacza wzbogacona zostaje o wiele rysunków będących przekrojem naszych własnych nóg. Wszystko niezwykle czytelne i bardzo obrazowe. Dodatkowo każdy rozdział uzbrojony zostaje w czarno białe rysunki biegaczy, które również nie pozostają bez wpływu na odbiór lektury. Gdyby tego było mało sporą część pracy zajmują wykresy i liczne tabele, w których to twórca poszalał z planami treningowymi, czy też postępy w wynikach uzyskiwanych na konkretnych długościach. Z jednej strony stanowią ciekawe uzupełnienie, z innej mogą być całkowicie bezużyteczne.
Poradnik od Jeffa Gallowaya to nie jedynie zbiór pustych zasad, popartych medyczną wiedzą, są to zwyczajne zalecenia od jednego biegacza dla drugiego. To właśnie czyni „Bieganie metodą Gallowaya” tak wyjątkową. Czytelnik mając za punkt oparcia człowieka, który rozpoczynał tak samo jak on, od razu jest o wiele bardziej zmotywowany do działania. W szczególności, że w tego typu bieganiu chodzi przede wszystkim o jedno- o pokochanie biegania, które będzie nam dostarczało radości a nie będzie męczarnią. Od przygotowań, aż po pobijanie rekordów, od kontuzji poprzez dopasowanie posiłków do nas samych. W ten czy w inny sposób autor trafia do czytelnika, chcąc go uczynić bardziej sprawnym i przede wszystkim uśmiechniętym.
Amerykański rekordzista próbuje udowodnić początkującemu biegaczowi, że ten sport wcale nie musi być udręką. Dzięki odpowiedniemu tempu, mając do dyspozycji dopasowany ubiór do warunków atmosferycznych i dzięki dobrej rozgrzewce możemy zamienić to męczące doświadczenie w prawdziwą przyjemność. Jednakże o czym tak naprawdę chodzi w jego technice? Na pewno nie w monotonnym i jednostajnym rytmie i tempie. Standardowo wszystko skupia się na różnorodności.
„Bieganie metodą Gallowaya” to kompleksowy zbiór informacji na temat biegania. Poznamy przede wszystkim różne etapy biegania, czy też budowę nóg i sposób jak je odpowiednio wytrenować. Ćwiczenia na rozciągnięcie różnych partii mięśni nóg, dzienniki, które pomogą nam wychwycić swój własny styl w bieganiu, a także wiele sposobów na urozmaicanie treningu. W swojej publikacji przygotuje każdego do przebiegnięcia całego maratonu, a także rozwieje obawy kobiet dotyczących szkodliwości biegania na ciążę. O to właśnie chodzi, ta książka jest skierowana nie tylko do mężczyzn, autor nie zapomina także o płci pięknej i ich umiłowania do tego typu sportu. Pomoże im odpowiedzieć na wiele pytań dotyczących trenowania podczas ciąży, bądź po niej. Bieganie sprzyja kontuzjom dlatego też i ten element został przez niego omówiony. Bez względu na to czy jest to zerwanie ścięgien, czy ostroga, autor udziela lat popartych praktyką. Dowiemy się również jakie są tego przyczyny i jak trenować, aby uniknąć urazów. W dodatku wykazuje, że to ile uda nam się przebiec zależy tylko i wyłącznie od nas samych. Przekonuje nas, że bieganiem przekraczamy swoje własne granice i tym samym zyskujemy pewność siebie w osiąganiu dalszych celów.
Publikacja biegacza wzbogacona zostaje o wiele rysunków będących przekrojem naszych własnych nóg. Wszystko niezwykle czytelne i bardzo obrazowe. Dodatkowo każdy rozdział uzbrojony zostaje w czarno białe rysunki biegaczy, które również nie pozostają bez wpływu na odbiór lektury. Gdyby tego było mało sporą część pracy zajmują wykresy i liczne tabele, w których to twórca poszalał z planami treningowymi, czy też postępy w wynikach uzyskiwanych na konkretnych długościach. Z jednej strony stanowią ciekawe uzupełnienie, z innej mogą być całkowicie bezużyteczne.
Poradnik od Jeffa Gallowaya to nie jedynie zbiór pustych zasad, popartych medyczną wiedzą, są to zwyczajne zalecenia od jednego biegacza dla drugiego. To właśnie czyni „Bieganie metodą Gallowaya” tak wyjątkową. Czytelnik mając za punkt oparcia człowieka, który rozpoczynał tak samo jak on, od razu jest o wiele bardziej zmotywowany do działania. W szczególności, że w tego typu bieganiu chodzi przede wszystkim o jedno- o pokochanie biegania, które będzie nam dostarczało radości a nie będzie męczarnią. Od przygotowań, aż po pobijanie rekordów, od kontuzji poprzez dopasowanie posiłków do nas samych. W ten czy w inny sposób autor trafia do czytelnika, chcąc go uczynić bardziej sprawnym i przede wszystkim uśmiechniętym.
irka.com.pl 2012-07-19
Homo corporaticus, czyli przewodnik przetrwania w korporacji
Powody, dla których ludzie chcą pracować w korporacji, są różne. Niektórzy lubią czuć za sobą siłę dużej firmy. Inni pracują tam dla dobrych zarobków i służbowego samochodu. Niektórym tak po prostu wyszło... Nie ma to jednak żadnego znaczenia. Ważne jest to, że pracuje się w korporacji i trzeba z tym żyć. Jako duit. Duitto pracownik, który wykazuje stosunek uniżenie poddańczy wobec korporacji. Słowo pochodzi od angielskiego „do it", czyli „zrób to". To duici odwalają całą brudną robotę, a w podziękowaniu nie dostają nawet uścisku ręki prezesa. Dają się wykorzystywać przez tych, co lubią od czasu do czasu pogrzać się na jachcie w trakcie jakiegoś służbowego wyjazdu na Karaiby. Jednak nie trzeba porzucać dotychczasowej pracy, żeby poprawić swój los. Wystarczy nauczyć się sprawnie pływać po powierzchni firmowej zupy. Dzięki tej książce Czytelnik dowie się, co zrobić, by nie stać się duitem. Będzie mógł wziąć udział w korporacyjnej ceremonii i opanować taktykę człowieka sukcesu.
Personel Plus 2012-07-01
Maraton. Trening metodą Gallowaya
Książka „Maraton. Trening metodą Gallowaya” autorstwa Jeffa Gallowaya jest drugą pozycją tego autora, którą miałam okazję przeczytać. O ile pierwszą książkę („Bieganie metodą Gallowaya”) czytałam od deski do deski z dużym zainteresowaniem, o tyle ta druga książka okazała się dla mnie mniej ciekawa. Jednak wcale nie dlatego, że nie jest interesująca! Po prostu jest to lektura przede wszystkim dla początkujących. Autor w bardzo przejrzysty sposób przekazuje podstawowe informacje dotyczące przygotowań do maratonu. Mimo, że w dalszej części książki znajdują się plany treningowe dla osób na różnym poziomie zaawansowania treningowego, podczas lektury książki nie można oprzeć się wrażeniu, że autor zwraca się głównie do tych osób, które planują pokonać dystans maratonu po raz pierwszy.
Jeśli ktoś jest zapalonym biegaczem/biegaczką z kilkuletnim doświadczeniem to raczej wątpliwe żeby znalazł w tej książce mnóstwo cennych porad. Przede wszystkim z doświadczenia wiem, że nas - amatorów z doświadczeniem biegowym bardzo trudno jest przekonać do maszerowania...
Co innego jeśli chodzi o biegaczy początkujących. Uważam, że „Maraton. Trening metodą Gallowaya” jest lekturą wręcz znakomitą dla osób, które:
- Bardzo by chciały zacząć biegać, ale nie wiedzą jak się do tego zabrać, bo bieganie wydaje im się bardzo ciężkie…
- Marzą o tym, aby przebiec maraton, ale przeraża ich większość planów treningowych.
- Biegają już od jakiegoś czasu, ale borykają się z kontuzjami i szukają alternatywnego rozwiązania dla siebie.
Co znajdziemy w książce:
Opis metody Gallowaya. Jeśli ktoś jeszcze nie wie o co chodzi to na pewno zainteresuje go ta część opracowania. Autor bardzo szczegółowo informuje czytelnika o tym jak biegać tą metodą oraz w jakim tempie to robić. Tutaj jednak mała uwaga – nie do końca wiem dlaczego tą ostatnią informację Galloway przekazuje nam tyle razy. Czy chodzi o to, abyśmy na pewno zapamiętali i nie próbowali biec zbyt szybko? Dla mnie to jednak trochę przesada… naprawdę rozumiem język pisany!
Opis treningu kluczowego jakim jest bieg długi. Tutaj bardziej zaawansowanych biegaczy może zaskoczyć (i zainteresować) propozycja treningowa Gallowaya polegająca na pokonywaniu podczas treningów dystansu maratońskiego – 42km. Większość popularnych planów treningowych na najdłuższy treningowy bieg wyznacza dystans 30-32km...
W kolejnych rozdziałach książki Galloway opisuje kwestie związane z prawidłową postawą podczas biegania i ćwiczeniach uzupełniających. Znajdziemy tu również plany treningowe zakładające ukończenie maratonu w różnym czasie.
Informacje dotyczące motywacji, przygotowań psychicznych etc. Ten rozdział uważam za szczególnie przydatny i to nie tylko dla przyszłych maratończyków, ale wszystkich osób, które zaczynają, lub niedawno zaczęły przygodę z bieganiem. Autor opisuje jak się zmotywować do codziennego biegania i jak nie stracić tej motywacji po drodze.
Znajdziemy porady dla początkujących dotyczace samego przygotowania przedstartowego, a także sposoby na psychologiczne przygotowanie się i przetrwanie maratonu. Napisane z amerykańskim rozmachem dziesiątki afirmacyjnych zdań niejednej osobie mogą się przydać w radzeniu sobie z obciążeniem.
W dalszych rozdziałach mamy bardzo praktyczne porady na sam start (znów dla początkujących) oraz zalecenia postartowe dotyczące regeneracji i powrotu do regularnych treningów po przekroczeniu mety maratonu. Znajdziemy też trochę informacji dla bardziej doświadczonych biegaczy. Jest tutaj opis treningów szybkościowych oraz podbiegów wraz z informacja o tym jak wpływają one na formę.
Kilka rozdziałów książki poświęconych jest diecie. Autor pisze o wpływie odżywiania na bieganie oraz… motywację do biegania, przekazuje również fachowe informacje o poszczególnych składnikach zbilansowanej diety. W książce znajdziemy również informacje dotyczące metabolizmu oraz spalania tkanki tłuszczowej. Galloway podaje też proste sposoby na utratę wagi bez stosowania restrykcyjnych diet, a także sposób odżywiania przed samym maratonem i w jego trakcie.
Jeden z rozdziałów końcowych poświęcony jest treningowi biegaczy po 40, 50 i 60 roku życia. Galloway oprócz wspomnienia o istotnych zmianach, które następują u biegaczy wraz z wiekiem, zaznacza również jakie korzyści zdrowotne przynosi bieganie.
Znajdziemy również krótki rozdział poświęcony technice… oddychania jak również informacje praktyczne dotyczące biegania podczas mroźnych dni oraz podczas upałów. To również informacje przeznaczone raczej dla początkujących biegaczy. Trudno mi bowiem wyobrazić sobie doświadczoną biegaczkę, która nie wie jak się ubrać na bieganie…
Ostatnie rozdziały książki informują nas o doborze butów do biegania oraz zaletach biegania z pulsometrem.
Podsumowując, „Maraton. Trening metodą Gallowaya” to pozycja kompleksowo opisująca trening biegowy do maratonu i inne aspekty związane z bieganiem w ogóle. Jest to książka, która na pewno pomoże podjąć decyzję o rozpoczęciu przygotowań do pierwszego maratonu, i która z całą pewnością natchnie czytelnika wiarą w to, że jest w stanie ten maraton ukończyć.
Jeśli ktoś jest zapalonym biegaczem/biegaczką z kilkuletnim doświadczeniem to raczej wątpliwe żeby znalazł w tej książce mnóstwo cennych porad. Przede wszystkim z doświadczenia wiem, że nas - amatorów z doświadczeniem biegowym bardzo trudno jest przekonać do maszerowania...
Co innego jeśli chodzi o biegaczy początkujących. Uważam, że „Maraton. Trening metodą Gallowaya” jest lekturą wręcz znakomitą dla osób, które:
- Bardzo by chciały zacząć biegać, ale nie wiedzą jak się do tego zabrać, bo bieganie wydaje im się bardzo ciężkie…
- Marzą o tym, aby przebiec maraton, ale przeraża ich większość planów treningowych.
- Biegają już od jakiegoś czasu, ale borykają się z kontuzjami i szukają alternatywnego rozwiązania dla siebie.
Co znajdziemy w książce:
Opis metody Gallowaya. Jeśli ktoś jeszcze nie wie o co chodzi to na pewno zainteresuje go ta część opracowania. Autor bardzo szczegółowo informuje czytelnika o tym jak biegać tą metodą oraz w jakim tempie to robić. Tutaj jednak mała uwaga – nie do końca wiem dlaczego tą ostatnią informację Galloway przekazuje nam tyle razy. Czy chodzi o to, abyśmy na pewno zapamiętali i nie próbowali biec zbyt szybko? Dla mnie to jednak trochę przesada… naprawdę rozumiem język pisany!
Opis treningu kluczowego jakim jest bieg długi. Tutaj bardziej zaawansowanych biegaczy może zaskoczyć (i zainteresować) propozycja treningowa Gallowaya polegająca na pokonywaniu podczas treningów dystansu maratońskiego – 42km. Większość popularnych planów treningowych na najdłuższy treningowy bieg wyznacza dystans 30-32km...
W kolejnych rozdziałach książki Galloway opisuje kwestie związane z prawidłową postawą podczas biegania i ćwiczeniach uzupełniających. Znajdziemy tu również plany treningowe zakładające ukończenie maratonu w różnym czasie.
Informacje dotyczące motywacji, przygotowań psychicznych etc. Ten rozdział uważam za szczególnie przydatny i to nie tylko dla przyszłych maratończyków, ale wszystkich osób, które zaczynają, lub niedawno zaczęły przygodę z bieganiem. Autor opisuje jak się zmotywować do codziennego biegania i jak nie stracić tej motywacji po drodze.
Znajdziemy porady dla początkujących dotyczace samego przygotowania przedstartowego, a także sposoby na psychologiczne przygotowanie się i przetrwanie maratonu. Napisane z amerykańskim rozmachem dziesiątki afirmacyjnych zdań niejednej osobie mogą się przydać w radzeniu sobie z obciążeniem.
W dalszych rozdziałach mamy bardzo praktyczne porady na sam start (znów dla początkujących) oraz zalecenia postartowe dotyczące regeneracji i powrotu do regularnych treningów po przekroczeniu mety maratonu. Znajdziemy też trochę informacji dla bardziej doświadczonych biegaczy. Jest tutaj opis treningów szybkościowych oraz podbiegów wraz z informacja o tym jak wpływają one na formę.
Kilka rozdziałów książki poświęconych jest diecie. Autor pisze o wpływie odżywiania na bieganie oraz… motywację do biegania, przekazuje również fachowe informacje o poszczególnych składnikach zbilansowanej diety. W książce znajdziemy również informacje dotyczące metabolizmu oraz spalania tkanki tłuszczowej. Galloway podaje też proste sposoby na utratę wagi bez stosowania restrykcyjnych diet, a także sposób odżywiania przed samym maratonem i w jego trakcie.
Jeden z rozdziałów końcowych poświęcony jest treningowi biegaczy po 40, 50 i 60 roku życia. Galloway oprócz wspomnienia o istotnych zmianach, które następują u biegaczy wraz z wiekiem, zaznacza również jakie korzyści zdrowotne przynosi bieganie.
Znajdziemy również krótki rozdział poświęcony technice… oddychania jak również informacje praktyczne dotyczące biegania podczas mroźnych dni oraz podczas upałów. To również informacje przeznaczone raczej dla początkujących biegaczy. Trudno mi bowiem wyobrazić sobie doświadczoną biegaczkę, która nie wie jak się ubrać na bieganie…
Ostatnie rozdziały książki informują nas o doborze butów do biegania oraz zaletach biegania z pulsometrem.
Podsumowując, „Maraton. Trening metodą Gallowaya” to pozycja kompleksowo opisująca trening biegowy do maratonu i inne aspekty związane z bieganiem w ogóle. Jest to książka, która na pewno pomoże podjąć decyzję o rozpoczęciu przygotowań do pierwszego maratonu, i która z całą pewnością natchnie czytelnika wiarą w to, że jest w stanie ten maraton ukończyć.
kobietkibiegaja.pl Katarzyna Żbikowska-Jusis, 2012-07-09
Pamięć genialna! Poznaj triki i wskazówki mistrza
„Umysł jest niczym kufer. Jeśli został dobrze zapakowany – umieścisz w nim prawie wszystko, jeśli źle – prawie nic.” Augustus William Hare i Julius Charles Hare
Któż nie chciałby mieć pamięci genialnej? Zero problemów z egzaminami, zapamiętywaniem dat urodzin przyjaciół, zapominaniem co powinniśmy zrobić itp. Osiągnięcie takiego stanu czasami wydaje się wręcz nierealne. Często sadzimy, że potrzebny jest talent, ćwiczenie od najmłodszych lat – ale to wszystko nieprawda. Dobrym przykładem obalającym te mity jest autor pozycji „Pamięć genialna! Poznaj triki i wskazówki mistrza”. Dominic O’Brien, bo o nim mowa, nie był dzieckiem wybitnie zdolnym. Zdiagnozowano u niego dysleksję, a szkolny nauczyciel twierdził, że nie osiągnie w życiu sukcesów. Mimo wszystko jego nazwisko znalazło się w Księdze rekordów Guinnessa. Został mistrzem świata w zapamiętywaniu, nie raz, ale aż ośmiokrotnie! Każde wyjście do szkoły nastoletniego O’Brien’a było dla niego stresującym przeżyciem. W wieku jedenastu lat znienawidził szkołę, w której był upokarzany przez jednego z pedagogów. Wydarzenia te wpłynęły na obniżenie poczucia własnej wartości. Dopiero kilkanaście lat po ukończeniu szkoły nauczył się zapamiętywać pierwszą talię kart. Towarzyszyło temu wydarzeniu wspaniale uczucie. Dominic O’Brien zrozumiał, że nie musi być nieudacznikiem, mimo że właśnie tego spodziewali się wszyscy. Systematyczny trening pozwala mu obecnie dokonywać rzeczy, o których wiele osób nawet nie śniło.
„Pamięć genialna! Poznaj triki i wskazówki mistrza” to książka, dzięki której nauczymy się, w jaki sposób wytrenować pamięć. Pozycja ta, w odróżnieniu od wielu innych podręczników, nie ma służyć jako swego rodzaju kompendium wszystkich istniejących technik pamięciowych. O’Brien, posługując się metodą prób i błędów, opracował oryginalne techniki, które dały mu prawie doskonalą pamięć. Książka składa się z trzydziestu jeden rozdziałów, które należy czytać po kolei – jak podkreślił autor. Pierwsza część tej pozycji skonstruowana jest tak, że każdy kolejny rozdział bazuje na informacjach, które znajdują się w poprzednim, dlatego lepiej unikać losowego zapoznawania się z treścią. Wielką zaletą książki są liczne, dobrze opisane metody urozmaicone ciekawymi ćwiczeniami pozwalającymi na lepsze zapoznanie się z wybraną techniką.
Pamiętajmy, że efektem systematycznej pracy nie będzie tylko genialna pamięć. Będzie nim także wiara we własne siły. Serdecznie polecam!
Któż nie chciałby mieć pamięci genialnej? Zero problemów z egzaminami, zapamiętywaniem dat urodzin przyjaciół, zapominaniem co powinniśmy zrobić itp. Osiągnięcie takiego stanu czasami wydaje się wręcz nierealne. Często sadzimy, że potrzebny jest talent, ćwiczenie od najmłodszych lat – ale to wszystko nieprawda. Dobrym przykładem obalającym te mity jest autor pozycji „Pamięć genialna! Poznaj triki i wskazówki mistrza”. Dominic O’Brien, bo o nim mowa, nie był dzieckiem wybitnie zdolnym. Zdiagnozowano u niego dysleksję, a szkolny nauczyciel twierdził, że nie osiągnie w życiu sukcesów. Mimo wszystko jego nazwisko znalazło się w Księdze rekordów Guinnessa. Został mistrzem świata w zapamiętywaniu, nie raz, ale aż ośmiokrotnie! Każde wyjście do szkoły nastoletniego O’Brien’a było dla niego stresującym przeżyciem. W wieku jedenastu lat znienawidził szkołę, w której był upokarzany przez jednego z pedagogów. Wydarzenia te wpłynęły na obniżenie poczucia własnej wartości. Dopiero kilkanaście lat po ukończeniu szkoły nauczył się zapamiętywać pierwszą talię kart. Towarzyszyło temu wydarzeniu wspaniale uczucie. Dominic O’Brien zrozumiał, że nie musi być nieudacznikiem, mimo że właśnie tego spodziewali się wszyscy. Systematyczny trening pozwala mu obecnie dokonywać rzeczy, o których wiele osób nawet nie śniło.
„Pamięć genialna! Poznaj triki i wskazówki mistrza” to książka, dzięki której nauczymy się, w jaki sposób wytrenować pamięć. Pozycja ta, w odróżnieniu od wielu innych podręczników, nie ma służyć jako swego rodzaju kompendium wszystkich istniejących technik pamięciowych. O’Brien, posługując się metodą prób i błędów, opracował oryginalne techniki, które dały mu prawie doskonalą pamięć. Książka składa się z trzydziestu jeden rozdziałów, które należy czytać po kolei – jak podkreślił autor. Pierwsza część tej pozycji skonstruowana jest tak, że każdy kolejny rozdział bazuje na informacjach, które znajdują się w poprzednim, dlatego lepiej unikać losowego zapoznawania się z treścią. Wielką zaletą książki są liczne, dobrze opisane metody urozmaicone ciekawymi ćwiczeniami pozwalającymi na lepsze zapoznanie się z wybraną techniką.
Pamiętajmy, że efektem systematycznej pracy nie będzie tylko genialna pamięć. Będzie nim także wiara we własne siły. Serdecznie polecam!
zirtael-bibliomaniak.blogspot.com Zirtael, 2012-07-14
Dziennik diety. Szczuplej dzień po dniu!
Mówi się, że największym marzeniem kobiety wcale nie jest odnalezienie ukochanego, ale jeść to co chce i to bez ograniczeń i pozostać przy tym szczupłą. Rzeczywistość jest jednak okrutna, oczywiście, poza małymi wyjątkami, tymi szczęśliwcami, którzy objadają się i wciąż pozostają piękni i zgrabni. Jednakże zespół dietetyczek w osobie Barbary Dąbrowskiej-Górskiej, Magdaleny Jarzynki oraz Ewy Sypnik-Pogorzelskiej w „Dzienniku diety” sporządzonym przede wszystkim, ale i nie tylko- dla kobiety, zdradzają tajniki jak jeść smacznie i przy tym chudnąć.
Propozycja od Wydawnictwa Sensus to rzeczywiście dziennik, w którym kobieta może zapisywać wszystko to co, jak, gdzie i o której pożywa, a także jej postępy i cele. Jest to o tyle interesujące, że od razu można wychwycić nawyki żywieniowe, których się nabawiliśmy przez te wszystkie lata i spróbować je zmienić- chociażby nawet wyregulować pory przyjmowania posiłków. Nie jest to jednak zwyczajny zapisek. Dietetyczki zalecają jak najbardziej wyczerpująco opisywać swoje posiłki – czemu służą specjalnie wydzielone strefy. Wszystko to bardzo profesjonalne i przede wszystkim- przejrzyste, czyli dokładnie to czego potrzebuje odchudzająca się kobieta. Jednakże, ten dzienniko-poradnik to nie tylko nasze własne zapiski, ale przede wszystkim wyrywkowa wiedza na temat najbardziej pożywnych i przydatnych produktów spożywczych. Na początku każdego tygodnia poznamy nie tylko superprodukt- jak zapychające płatki owsiane, ale i przepisy z ich wykorzystaniem. Jak dla mnie hitem jest jogurtowa owsianka, którą już nie raz sobie robiłam, mus czekoladowy z owocami, czy pomidory nadziewane ryżem. Mniam! W dodatku znajdzie się także miejsce na nasze własne pomyślunki, co by wszystko było w jednym miejscu, kiedy będziemy tego potrzebowały. To co z pewnością spotka się z uznaniem każdej kobiety, w której ręce wpadnie ten dziennik to genialne zamienniki. Nie tylko obrazują, że zamieniając żelki na galaretkę można ograniczyć kaloryczność posiłku nawet trzykrotnie, ale też urozmaicą nam spożywane potrawy. Ważne jest też, aby badać swoje postępy i nie chodzi tu jedynie o naszą wagę. Dietetyczki przekazują nam kompleksową wiedzę na temat części pomiarów ciała, jak nawet podstawowa przemiana materii- PPM.
Pozycję pochwalić można nie tylko za samą treść, ale przede wszystkim za układ i walory estetyczne. Kolejne dni są świetnie rozplanowane. Jest tu dość dużo miejsca na szczegółowe rozpisywanie się w swoich posiłkach, a w połączeniu z ciekawostkami, zamiennikami i wskaźnikiem spożycia konkretnych produktów tworzą spójną i niezwykle czytelną całość. Ponadto dziennik ozdobiony jest przepięknymi rysunkami, które nie dość, że są kolorowe to w dodatku zabawne. Co tu dużo mówić- przyjemność dla oka! Tańczące kurczaczki, rozpływająca się czekolada, czy uwodzicielski brokuł zachęcają do produktów w sposób bardzo oczywisty, aż ślinka na ich widok cieknie.
Publikacja dietetyczek to idealna propozycja dla kobiet, które mają w planie zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Z takim przyjacielem jak „Dziennik diety” będzie to nie tylko o wiele bardziej klarowne, ale i zabawne. Nie ma tutaj mydlenia oczu, od razu daje się do zrozumienia, że dobrze zbilansowana dieta oraz odrobina ruchu każdego dnia mogą zdziałać cuda. Wystarczy odrobina cierpliwości. Trzeba przyznać, że odchudzanie, które przebiegać będzie z radami autorek będzie o wiele przyjemniejsze. Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy liczą nie tylko na genialne rady z zakresu odżywiania, ale też przyjaciółkę, którą można schować do torebki.
Propozycja od Wydawnictwa Sensus to rzeczywiście dziennik, w którym kobieta może zapisywać wszystko to co, jak, gdzie i o której pożywa, a także jej postępy i cele. Jest to o tyle interesujące, że od razu można wychwycić nawyki żywieniowe, których się nabawiliśmy przez te wszystkie lata i spróbować je zmienić- chociażby nawet wyregulować pory przyjmowania posiłków. Nie jest to jednak zwyczajny zapisek. Dietetyczki zalecają jak najbardziej wyczerpująco opisywać swoje posiłki – czemu służą specjalnie wydzielone strefy. Wszystko to bardzo profesjonalne i przede wszystkim- przejrzyste, czyli dokładnie to czego potrzebuje odchudzająca się kobieta. Jednakże, ten dzienniko-poradnik to nie tylko nasze własne zapiski, ale przede wszystkim wyrywkowa wiedza na temat najbardziej pożywnych i przydatnych produktów spożywczych. Na początku każdego tygodnia poznamy nie tylko superprodukt- jak zapychające płatki owsiane, ale i przepisy z ich wykorzystaniem. Jak dla mnie hitem jest jogurtowa owsianka, którą już nie raz sobie robiłam, mus czekoladowy z owocami, czy pomidory nadziewane ryżem. Mniam! W dodatku znajdzie się także miejsce na nasze własne pomyślunki, co by wszystko było w jednym miejscu, kiedy będziemy tego potrzebowały. To co z pewnością spotka się z uznaniem każdej kobiety, w której ręce wpadnie ten dziennik to genialne zamienniki. Nie tylko obrazują, że zamieniając żelki na galaretkę można ograniczyć kaloryczność posiłku nawet trzykrotnie, ale też urozmaicą nam spożywane potrawy. Ważne jest też, aby badać swoje postępy i nie chodzi tu jedynie o naszą wagę. Dietetyczki przekazują nam kompleksową wiedzę na temat części pomiarów ciała, jak nawet podstawowa przemiana materii- PPM.
Pozycję pochwalić można nie tylko za samą treść, ale przede wszystkim za układ i walory estetyczne. Kolejne dni są świetnie rozplanowane. Jest tu dość dużo miejsca na szczegółowe rozpisywanie się w swoich posiłkach, a w połączeniu z ciekawostkami, zamiennikami i wskaźnikiem spożycia konkretnych produktów tworzą spójną i niezwykle czytelną całość. Ponadto dziennik ozdobiony jest przepięknymi rysunkami, które nie dość, że są kolorowe to w dodatku zabawne. Co tu dużo mówić- przyjemność dla oka! Tańczące kurczaczki, rozpływająca się czekolada, czy uwodzicielski brokuł zachęcają do produktów w sposób bardzo oczywisty, aż ślinka na ich widok cieknie.
Publikacja dietetyczek to idealna propozycja dla kobiet, które mają w planie zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Z takim przyjacielem jak „Dziennik diety” będzie to nie tylko o wiele bardziej klarowne, ale i zabawne. Nie ma tutaj mydlenia oczu, od razu daje się do zrozumienia, że dobrze zbilansowana dieta oraz odrobina ruchu każdego dnia mogą zdziałać cuda. Wystarczy odrobina cierpliwości. Trzeba przyznać, że odchudzanie, które przebiegać będzie z radami autorek będzie o wiele przyjemniejsze. Zdecydowanie polecam wszystkim, którzy liczą nie tylko na genialne rady z zakresu odżywiania, ale też przyjaciółkę, którą można schować do torebki.
irka.com.pl 2012-07-19