Recenzje
Coaching na Wyspach Szczęśliwych
Temat szczęścia nie jest obcy nikomu. Dwa pytania nurtujące autora tej książki to te o to,co szczęściu przeszkadza i co pomaga. Próbuje na nie odpowiedzieć, zabierając Czytelnika w podróż ku szczęściu, w której towarzyszami będą Wiewiórkołany, niejaki Wiktor oraz coache - przewodnicy inspirujący do życiowych odkryć. Książka jest niezwykła nie tylko dzięki opowieści, jaką ze sobą niesie. Niezwyczajna jest także sama jej forma. Można ją czytać tradycyjnie, strona po stronie, przygoda po przygodzie. Czytelnik może znaleźć pozytywne i negatywne skojarzenia dotyczące szczęścia, a na końcu każdego rozdziału - angażujące ćwiczenia. Można również zmienić tradycyjny sposób czytania i wybierać tylko niektóre wątki, zaczynając od sentencji o szczęściu, a kończąc np. na ćwiczeniach. Sposób czytania - ścieżka ku Szczęściu - zależy od Czytelnika.
Personel Plus 2013-07-01
Batman i filozofia. Mroczny rycerz nareszcie bez maski
Komiksowych superbohaterów mogę z powodzeniem nazwać towarem pożądanym przez miliony fanów na całym świecie. Znamy dziesiątki herosów, którzy za sprawą filmowych adaptacji oraz odrodzenia się kultury geeków ubóstwiających wszelkie gadżety z nimi związane, przeżywają swoisty renesans. Znaleźć można ich dosłownie wszędzie: na koszulkach, szkolnych plecakach, skórkach na smartphony… Wymieniać dałoby się bez końca. Czy ten istny wysyp bajerów jest słuszny? W moim odczuciu nie do końca, bo ilość nie zawsze idzie tu w parze z jakością, czego nigdy nie będę w stanie zaakceptować w przemyśle okołokomiksowym. Nie zaprzeczę jednak temu, że mnogość postaci rodem ze stajni Marvela, DC lub jakiejkolwiek innej wytwórni, daje dziś pole do popisu, jeśli chodzi o analizy psychologiczne i filozoficzne dysputy.
Na pewno wiele osób zgodziłoby się ze stwierdzeniem, że filozofia należy obecnie do grona tych najbardziej niedocenianych i ignorowanych nauk humanistycznych. Studia z tej dziedziny są uważane za kolejny kierunek studiowany przez ludzi, zasilających jedynie liczbę bezrobotnych w Polsce, a wśród przyszłych studentów coraz częściej słyszy się, że jest to totalny obciach. Nic więc dziwnego, że humaniści rozpaczliwie poszukują innych sposobów na przekazanie uniwersalnych prawd życiowych, które normalnie wynosi się z zajęć na uczelni.
Jednym z nich jest seria publikacji, bazujących na ikonach popkultury i sprytnie przemycających do młodych umysłów filozoficzne uniwersalizmy i liczne fakty z życia najsłynniejszych przedstawicieli tej nauki. Na naszym rodzimym rynku książki pojawiło się już wiele takich pozycji, wśród których znaleźć można „Batmana i filozofię”. Tym razem William Irwin, przy asyście kilku osób znających się na rzeczy, zaprezentował pogłębioną analizę osobowości Rycerza w Masce. To jedno z ciekawszych dzieł traktujących o herosach w świecie filozofii, ponieważ jego bohaterem jest bodajże najbardziej skomplikowana postać fikcyjna, jaka w ogóle przychodzi mi na myśl. A jako fanka komiksów znam ich wiele.
Pierwszy raz Batman pojawił się na kartach Detective Comics w 1939 roku. Od momentu swojego debiutu przeszedł liczne metamorfozy, przeżył chwile olbrzymiej popularności na przemian z jej brakiem, ale towarzyszył fanom nieprzerwanie od lat 40. aż po dziś dzień. Człowiek Nietoperz, tak jak większość komiksowych superbohaterów, doczekał się również sporego fandomu, a także kilku mniej lub bardziej udanych adaptacji filmowych. Dopiero w 2008 roku stał się takim herosem, o jakim marzyli fani, a wszystko to za sprawą Christophera Nolana. Trylogię przygód Batmana okrzyknięto jedną z lepszych, a Bruce Wayne i jego alter ego stali się jeszcze sławniejsi (reżyser obrazu również uszczknął nieco tej sławy).
Autorzy umieszczonych w książce artykułów, przez pryzmat postaci Mrocznego Rycerza, są w stanie przekazać odbiorcom wiele prawd filozoficznych. Dość dokładnie poddają analizie motywy postępowania Bruce'a Wayne'a, próbując ułatwić zrozumienie jego moralności (nie wszyscy pochwalają działania herosa – przykładem jest tu chociażby niechęć protagonisty do zabicia Jokera, choć doskonale wiemy, jak bardzo ucierpiało Gotham podczas licznych ataków antagonisty) i ze szczegółami opisują przyczyny narodzin tego superbohatera. Batman bez wątpienia zasługuje na tego typu rozważania, ponieważ jako jedna z nielicznych postaci ze świata komiksu nie posiada żadnych nadprzyrodzonych mocy. Wszystko, czego świadkami byli fani Nietoperza – od momentu ukazania się jego pierwszych przygód do chwili obecnej – to, jakby nie patrzeć, rezultat jego ciężkiej pracy i determinacji.
„Batman i filozofia” to pozycja, która pozwoliła mi zrozumieć, dlaczego ten zamaskowany mściciel w ogóle zdobył się na zostanie bohaterem i jak widzą to humaniści. Do tej pory ciężko mi było zrozumieć co ciekawsze wątki znajdujące się w historii Bruce'a Wayne'a, lecz ta publikacja szybko rozwiała wszelkie moje wątpliwości. Z pełnym przekonaniem zaliczam ją do grona najbardziej wartościowych książek traktujących o superbohaterach, jakie czytałam, i myślę, że warto ją polecać wszystkim miłośnikom Batmana, o ile chcą na niego spojrzeć z nieco innej perspektywy niż do tej pory.
Fani Rycerza w Masce znajdą w tej publikacji wiele istotnych faktów powiązanych z nauką filozofii. Autorzy opublikowanych artykułów rozprawiają o istocie przyjaźni Batmana i Robina (czy może powinnam napisać: Robinów?), nienawiści i miłości, budowaniu spójnej tożsamości Nietoperza i wreszcie ciągłej walce dobra ze złem. Wszystko to na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie porządnej analizy, i w dużej mierze tak jest (za przykład niech posłuży tekst Pattersona o porządku społecznym w Gotham, czy też artykuł DiGiovanny o stworzeniu Robina), ale twórcy nie ustrzegli się kilku potknięć. Wydaje mi się, że chcieli z „Batmanem i filozofią” dotrzeć nie tylko do przyszłych adeptów tej nauki i maniaków serii, ale i do ludzi autentycznie zainteresowanych tematem. Jeśli w istocie tak było, to w takim razie zupełnie nie rozumiem, skąd we wszystkich tekstach tyle potocyzmów i języka, który – łagodnie rzecz ujmując – nie przystoi tego typu publikacjom. Autorzy na siłę wplatają we wszystkie możliwe miejsca humor, niekoniecznie należący do kategorii wyszukanego, co w efekcie ośmiesza ich pracę i sugeruje, że nie powinno się jej traktować zbyt poważnie. Także tłumaczenie zasługuje na naganę, ponieważ osoba za nie odpowiedzialna nie pochwaliła się w tej książce znajomością kanonu, co było widać przy okazji wzmianek o Nightwingu.
Tak czy inaczej, zredagowany przez Irwina „Batman i filozofia” to lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów Mrocznego Rycerza. Jest to również świetna publikacja dla miłośników filozofii oraz popkultury, której zazwyczaj nie łączy się z kulturą wysoką. Znaleźć w niej można wiele aspektów, na jakie zwykle nie zwraca się uwagi w trakcie oglądania filmu bądź czytania komiksu o Batmanie, jakie bez wątpienia są warte odkrycia.
Bruce Wayne to nie tylko osiłek wytrenowany do walki z kryminalistami, ale i człowiek popełniający błędy, nieustannie uczący się, jak żyć w zgodzie ze sobą i otaczającym go światem. Jak udowodnili autorzy artykułów zamieszczonych w książce, w postępowaniu Rycerza w Masce dostrzec można elementy egzystencjalizmu, a nawet taoizmu, i w związku z tym założę się, że większość jego fanów będzie chciała spojrzeć na niego oczami filozofów, by jeszcze lepiej poznać swojego ulubieńca. Jestem przekonana, że tę książkę dałoby się napisać dużo lepiej, niemniej jednak potrafię docenić walory wynikające z faktu, że entuzjaści piszący pod redakcją Irwina, przedstawili nieznane mi do tej pory oblicze superbohatera, któremu najbliżej do nas wszystkich – zwykłych śmiertelników.
Na pewno wiele osób zgodziłoby się ze stwierdzeniem, że filozofia należy obecnie do grona tych najbardziej niedocenianych i ignorowanych nauk humanistycznych. Studia z tej dziedziny są uważane za kolejny kierunek studiowany przez ludzi, zasilających jedynie liczbę bezrobotnych w Polsce, a wśród przyszłych studentów coraz częściej słyszy się, że jest to totalny obciach. Nic więc dziwnego, że humaniści rozpaczliwie poszukują innych sposobów na przekazanie uniwersalnych prawd życiowych, które normalnie wynosi się z zajęć na uczelni.
Jednym z nich jest seria publikacji, bazujących na ikonach popkultury i sprytnie przemycających do młodych umysłów filozoficzne uniwersalizmy i liczne fakty z życia najsłynniejszych przedstawicieli tej nauki. Na naszym rodzimym rynku książki pojawiło się już wiele takich pozycji, wśród których znaleźć można „Batmana i filozofię”. Tym razem William Irwin, przy asyście kilku osób znających się na rzeczy, zaprezentował pogłębioną analizę osobowości Rycerza w Masce. To jedno z ciekawszych dzieł traktujących o herosach w świecie filozofii, ponieważ jego bohaterem jest bodajże najbardziej skomplikowana postać fikcyjna, jaka w ogóle przychodzi mi na myśl. A jako fanka komiksów znam ich wiele.
Pierwszy raz Batman pojawił się na kartach Detective Comics w 1939 roku. Od momentu swojego debiutu przeszedł liczne metamorfozy, przeżył chwile olbrzymiej popularności na przemian z jej brakiem, ale towarzyszył fanom nieprzerwanie od lat 40. aż po dziś dzień. Człowiek Nietoperz, tak jak większość komiksowych superbohaterów, doczekał się również sporego fandomu, a także kilku mniej lub bardziej udanych adaptacji filmowych. Dopiero w 2008 roku stał się takim herosem, o jakim marzyli fani, a wszystko to za sprawą Christophera Nolana. Trylogię przygód Batmana okrzyknięto jedną z lepszych, a Bruce Wayne i jego alter ego stali się jeszcze sławniejsi (reżyser obrazu również uszczknął nieco tej sławy).
Autorzy umieszczonych w książce artykułów, przez pryzmat postaci Mrocznego Rycerza, są w stanie przekazać odbiorcom wiele prawd filozoficznych. Dość dokładnie poddają analizie motywy postępowania Bruce'a Wayne'a, próbując ułatwić zrozumienie jego moralności (nie wszyscy pochwalają działania herosa – przykładem jest tu chociażby niechęć protagonisty do zabicia Jokera, choć doskonale wiemy, jak bardzo ucierpiało Gotham podczas licznych ataków antagonisty) i ze szczegółami opisują przyczyny narodzin tego superbohatera. Batman bez wątpienia zasługuje na tego typu rozważania, ponieważ jako jedna z nielicznych postaci ze świata komiksu nie posiada żadnych nadprzyrodzonych mocy. Wszystko, czego świadkami byli fani Nietoperza – od momentu ukazania się jego pierwszych przygód do chwili obecnej – to, jakby nie patrzeć, rezultat jego ciężkiej pracy i determinacji.
„Batman i filozofia” to pozycja, która pozwoliła mi zrozumieć, dlaczego ten zamaskowany mściciel w ogóle zdobył się na zostanie bohaterem i jak widzą to humaniści. Do tej pory ciężko mi było zrozumieć co ciekawsze wątki znajdujące się w historii Bruce'a Wayne'a, lecz ta publikacja szybko rozwiała wszelkie moje wątpliwości. Z pełnym przekonaniem zaliczam ją do grona najbardziej wartościowych książek traktujących o superbohaterach, jakie czytałam, i myślę, że warto ją polecać wszystkim miłośnikom Batmana, o ile chcą na niego spojrzeć z nieco innej perspektywy niż do tej pory.
Fani Rycerza w Masce znajdą w tej publikacji wiele istotnych faktów powiązanych z nauką filozofii. Autorzy opublikowanych artykułów rozprawiają o istocie przyjaźni Batmana i Robina (czy może powinnam napisać: Robinów?), nienawiści i miłości, budowaniu spójnej tożsamości Nietoperza i wreszcie ciągłej walce dobra ze złem. Wszystko to na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie porządnej analizy, i w dużej mierze tak jest (za przykład niech posłuży tekst Pattersona o porządku społecznym w Gotham, czy też artykuł DiGiovanny o stworzeniu Robina), ale twórcy nie ustrzegli się kilku potknięć. Wydaje mi się, że chcieli z „Batmanem i filozofią” dotrzeć nie tylko do przyszłych adeptów tej nauki i maniaków serii, ale i do ludzi autentycznie zainteresowanych tematem. Jeśli w istocie tak było, to w takim razie zupełnie nie rozumiem, skąd we wszystkich tekstach tyle potocyzmów i języka, który – łagodnie rzecz ujmując – nie przystoi tego typu publikacjom. Autorzy na siłę wplatają we wszystkie możliwe miejsca humor, niekoniecznie należący do kategorii wyszukanego, co w efekcie ośmiesza ich pracę i sugeruje, że nie powinno się jej traktować zbyt poważnie. Także tłumaczenie zasługuje na naganę, ponieważ osoba za nie odpowiedzialna nie pochwaliła się w tej książce znajomością kanonu, co było widać przy okazji wzmianek o Nightwingu.
Tak czy inaczej, zredagowany przez Irwina „Batman i filozofia” to lektura obowiązkowa dla wszystkich fanów Mrocznego Rycerza. Jest to również świetna publikacja dla miłośników filozofii oraz popkultury, której zazwyczaj nie łączy się z kulturą wysoką. Znaleźć w niej można wiele aspektów, na jakie zwykle nie zwraca się uwagi w trakcie oglądania filmu bądź czytania komiksu o Batmanie, jakie bez wątpienia są warte odkrycia.
Bruce Wayne to nie tylko osiłek wytrenowany do walki z kryminalistami, ale i człowiek popełniający błędy, nieustannie uczący się, jak żyć w zgodzie ze sobą i otaczającym go światem. Jak udowodnili autorzy artykułów zamieszczonych w książce, w postępowaniu Rycerza w Masce dostrzec można elementy egzystencjalizmu, a nawet taoizmu, i w związku z tym założę się, że większość jego fanów będzie chciała spojrzeć na niego oczami filozofów, by jeszcze lepiej poznać swojego ulubieńca. Jestem przekonana, że tę książkę dałoby się napisać dużo lepiej, niemniej jednak potrafię docenić walory wynikające z faktu, że entuzjaści piszący pod redakcją Irwina, przedstawili nieznane mi do tej pory oblicze superbohatera, któremu najbliżej do nas wszystkich – zwykłych śmiertelników.
efantastyka.pl Angelika "Angie Wu" Wawrzyniak, 2013-07-02
Matrioszka Rosja i Jastrząb
Maciej Jastrzębski, wieloletni korespondent Polskiego Radia w Moskwie, opisuje kulturę, problemy i mentalność współczesnych Rosjan. Wschodniego sąsiada pokazuje zarówno z perspektywy tętniącej nowoczesnym życiem stolicy, jak i zimnych krańców ogromnego państwa. Multietniczna, kolorowa Rosja - podobnie jak matrioszka - ukazuje coraz to nowe, zaskakujące oblicza.
national-geographic.pl 2013-07-01
Matrioszka Rosja i Jastrząb
Gdy słucham w Polsce dyskusji na rosyjskie tematy, chodzi mi często po głowie taka oto myśl: większość z nas nie ma o tym kraju zielonego pojęcia, nie wie nic poza pustymi frazesami typu „ruska mafia", „rosyjska dusza", a wszyscy mają się w tej dziedzinie za ekspertów. Tak jakby samo posiadanie granicy z Rosją zwalniało z poznawania Rosji i Rosjan, ale dawało legitymację do mądrzenia się na każdy wschodni temat. Na szczęście coś się zaczęło zmieniać: w ostatnim czasie pojawiło się sporo książek (głównie reportaży) polskich autorów, które wychodzą poza stereotypy i mówią nam o Rosji i Rosjanach coś, co jest prawdą, a nie co nam się wydaje, że jest prawdą. Do takich książek z całą pewnością należy Matrioszka Macieja Jastrzębskiego, korespondenta Polskiego Radia w Moskwie, w której -jak to w matrioszce -jedna opowieść skrywa kolejną, a ta z kolei wiedzie do następnej, która z kolei... Jastrzębski kreśli barwny portret ogromnego kraju, w którym żyje ponad 200 narodów i grup etnicznych, porozumiewających się ponad 100 językami. I tę różnorodność w książce widać. Polecam wszystkim, a w szczególności tym, którzy - wiedząc, kto zacz Putin - myślą, że o Rosji wiedzą wszystko...
Charaktery Piotr Brysacz, 2013-07-01
Model biznesowy. TY
Na pierwszy rzut oka książka „Model Biznesowy. TY”, której autorami są Timothy Clark, Alexander Osterwalder i Yves Pigneur, wygląda inaczej niż większość książek na rynku. Jest ciężka, kolorowa, w układzie poziomym (co nie jest zbyt wygodne, ale zwraca uwagę), w środku 3 kolumny tekstu, na niektórych stronach po jednym niby kluczowym haśle napisanym dużymi literami – generalnie sporo zabiegów mających pokazać, że książka jest inna niż wszystkie.
Ja akurat nie jestem zwolenniczką takiej „inności” książek, ale w tym wypadku zadziałało to całkiem dobrze, bo książkę czytało (a momentami przeglądało) się przyjemnie. Może poza tym układem poziomym, który jest bardzo niewygodny, bo gdy czytałam ją w komunikacji miejskiej, to musiałam trzymać niemal pół książki na kolanach człowieka siedzącego obok mnie :)
Książka pokazuje jak rozpisać siebie samego i swoją pracę w formie modelu biznesowego i przedstawić to wizualnie. Ma to pomóc w spojrzeniu z innej perspektywy i naniesieniu ewentualnych zmian do swojego życia zawodowego. Autorzy proponują też różne ćwiczenia, które mają czytelnikowi pomóc zrozumieć jaka droga zawodowa będzie dla niego najlepsza. W każdym rozdziale jest po kilka case’ów konkretnych osób, które właśnie jakieś z tych ćwiczeń zrobiły i oto nagle zdały sobie sprawę z czegoś kluczowego i to zmieniło ich życie.
Te przykłady to akurat trochę pic na wodę, moim zdaniem niewiele wnoszą do sytuacji ludzi żyjących w polskiej rzeczywistości. Ale pozostałe ćwiczenia są całkiem przyzwoite. Jednak ja mam z nimi taki problem, że wydaje mi się, że posłużą one nie tyle odnalezieniu swojej drogi zawodowej, co raczej upewnieniu się we wcześniej pojawiających się w głowie myślach. Czyli, przykładowo, mam poczucie, że jeżeli ktoś pracuje w księgowości, ale pasjonuje się haftowaniem i choć raz przemknęła mu w głowie myśl, by na tym zarabiać, to z ćwiczeń wyjdzie mu, że powinien haftować. Poziom tych ćwiczeń jest po prostu na tyle ogólny, że oczywistym jest, że każdy będzie dopasowywał do siebie to, co już wcześniej o sobie wiedział. Mało prawdopodobne, że odkryje Amerykę. Ale może tylko tak mi się wydaje, może akurat odkryje.
W każdym razie książka „Model biznesowy. TY” napisana jest bardzo zgrabnie, czyta się ją dobrze, może też być wsparciem dla tych, którzy coś tam chcą sobie w głowie uporządkować odnośnie siebie i swojego życia zawodowego. Sam pomysł spojrzenia na swoją pracę z poziomu modelu biznesowego jest całkiem ciekawy i warty uwagi. Wadą książki jest cena. No ale cóż, grube, kolorowe kartki muszą kosztować :)
Ja akurat nie jestem zwolenniczką takiej „inności” książek, ale w tym wypadku zadziałało to całkiem dobrze, bo książkę czytało (a momentami przeglądało) się przyjemnie. Może poza tym układem poziomym, który jest bardzo niewygodny, bo gdy czytałam ją w komunikacji miejskiej, to musiałam trzymać niemal pół książki na kolanach człowieka siedzącego obok mnie :)
Książka pokazuje jak rozpisać siebie samego i swoją pracę w formie modelu biznesowego i przedstawić to wizualnie. Ma to pomóc w spojrzeniu z innej perspektywy i naniesieniu ewentualnych zmian do swojego życia zawodowego. Autorzy proponują też różne ćwiczenia, które mają czytelnikowi pomóc zrozumieć jaka droga zawodowa będzie dla niego najlepsza. W każdym rozdziale jest po kilka case’ów konkretnych osób, które właśnie jakieś z tych ćwiczeń zrobiły i oto nagle zdały sobie sprawę z czegoś kluczowego i to zmieniło ich życie.
Te przykłady to akurat trochę pic na wodę, moim zdaniem niewiele wnoszą do sytuacji ludzi żyjących w polskiej rzeczywistości. Ale pozostałe ćwiczenia są całkiem przyzwoite. Jednak ja mam z nimi taki problem, że wydaje mi się, że posłużą one nie tyle odnalezieniu swojej drogi zawodowej, co raczej upewnieniu się we wcześniej pojawiających się w głowie myślach. Czyli, przykładowo, mam poczucie, że jeżeli ktoś pracuje w księgowości, ale pasjonuje się haftowaniem i choć raz przemknęła mu w głowie myśl, by na tym zarabiać, to z ćwiczeń wyjdzie mu, że powinien haftować. Poziom tych ćwiczeń jest po prostu na tyle ogólny, że oczywistym jest, że każdy będzie dopasowywał do siebie to, co już wcześniej o sobie wiedział. Mało prawdopodobne, że odkryje Amerykę. Ale może tylko tak mi się wydaje, może akurat odkryje.
W każdym razie książka „Model biznesowy. TY” napisana jest bardzo zgrabnie, czyta się ją dobrze, może też być wsparciem dla tych, którzy coś tam chcą sobie w głowie uporządkować odnośnie siebie i swojego życia zawodowego. Sam pomysł spojrzenia na swoją pracę z poziomu modelu biznesowego jest całkiem ciekawy i warty uwagi. Wadą książki jest cena. No ale cóż, grube, kolorowe kartki muszą kosztować :)
karierapodkontrola.pl Beata Rzepka, 2013-06-10