Recenzje
Paul Tergat. Biegaj z mistrzem
Myślę, że wielu z Was bardzo często obiecywało sobie, że „od jutra zacznę biegać”, lecz nigdy nic z tego nie wychodziło. Pojawiały się różne wymówki: że nie ma czasu, że złe samopoczucie, że zła pogoda itd. To wszystko sprawia, że zaniedbujemy siebie i swój organizm. A może właśnie powinniśmy brać przykład z mistrza?
Paul Tergat pochodzi z Kenii. Od dziecka nie miał łatwego życia. Ogromna bieda z którą się zmagał nie przeszkodziły mu jednak w zrobieniu kariery sportowej. Od zawsze chciał się uczyć, lecz szkoła była płatna. Zawarł układ z dyrekcją, że kiedy tylko zarobi swoje pierwsze pieniądze, to od razu ureguluje dług za czesne. Tak też się stało. Paul trafił do wojska i to właśnie tam zaczęła się jego kariera sportowa. Odkrył w sobie ogromny talent. Talent do biegania. Na samym początku były to biegi przełajowe, to w nich się doskonalił i zapragnął być mistrzem. Później nadszedł czas, kiedy Tergat poczuł, że musi zwyciężać w maratonach.
Czy marzenia Paula Tergata się spełnią?
Jak dalej potoczą się jego losy?
Wspaniała książka. Poradnik w którym znajduje się wszystko czego potrzebujecie do rozpoczęcia biegów rekreacyjnych a także maratonów i półmaratonów. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie tylko poradnik. To wspaniała opowieść o drodze pełnej przeszkód aż na sam szczyt. Aż do tytułu mistrza.
Gwarantuję Wam, że czytając książkę od razu nabierzecie ochoty na rozpoczęcie treningów. To nie tylko opowieść widziana oczami Wirza. Na każdej stronie znajdziecie krótszą lub dłuższą wypowiedź samego Tergata, który opowie trochę o sobie a trochę pomoże się Wam zmobilizować. W książce jest wszystko. Począwszy od krótkich opowieści o życiu mistrza, jego rodzinie, sukcesach, o tym dlaczego zazwyczaj maratony czy biegi przełajowe wygrywają ciemnoskórzy, a skończywszy na poradach dla czytelnika od samego Tergata, przygotowane listy potrzebnych nam rzeczy do biegania, rozkłady ćwiczeń i dystansów na poszczególne tygodnie.
Dodatkowo jest masa przeróżnych zdjęć z życia Paula Tergata. Na każdej stronie znajdziecie ciekawe i interesujące zdjęcia.
Całym urokiem książki są właśnie zdjęcia i sposób w jaki książka została napisana, lekko i przyjemnie dla czytelnika. Kiedy już zaczniecie czytać, to nie będziecie mogli się oderwać.
Paul Tergat pochodzi z Kenii. Od dziecka nie miał łatwego życia. Ogromna bieda z którą się zmagał nie przeszkodziły mu jednak w zrobieniu kariery sportowej. Od zawsze chciał się uczyć, lecz szkoła była płatna. Zawarł układ z dyrekcją, że kiedy tylko zarobi swoje pierwsze pieniądze, to od razu ureguluje dług za czesne. Tak też się stało. Paul trafił do wojska i to właśnie tam zaczęła się jego kariera sportowa. Odkrył w sobie ogromny talent. Talent do biegania. Na samym początku były to biegi przełajowe, to w nich się doskonalił i zapragnął być mistrzem. Później nadszedł czas, kiedy Tergat poczuł, że musi zwyciężać w maratonach.
Czy marzenia Paula Tergata się spełnią?
Jak dalej potoczą się jego losy?
Wspaniała książka. Poradnik w którym znajduje się wszystko czego potrzebujecie do rozpoczęcia biegów rekreacyjnych a także maratonów i półmaratonów. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie tylko poradnik. To wspaniała opowieść o drodze pełnej przeszkód aż na sam szczyt. Aż do tytułu mistrza.
Gwarantuję Wam, że czytając książkę od razu nabierzecie ochoty na rozpoczęcie treningów. To nie tylko opowieść widziana oczami Wirza. Na każdej stronie znajdziecie krótszą lub dłuższą wypowiedź samego Tergata, który opowie trochę o sobie a trochę pomoże się Wam zmobilizować. W książce jest wszystko. Począwszy od krótkich opowieści o życiu mistrza, jego rodzinie, sukcesach, o tym dlaczego zazwyczaj maratony czy biegi przełajowe wygrywają ciemnoskórzy, a skończywszy na poradach dla czytelnika od samego Tergata, przygotowane listy potrzebnych nam rzeczy do biegania, rozkłady ćwiczeń i dystansów na poszczególne tygodnie.
Dodatkowo jest masa przeróżnych zdjęć z życia Paula Tergata. Na każdej stronie znajdziecie ciekawe i interesujące zdjęcia.
Całym urokiem książki są właśnie zdjęcia i sposób w jaki książka została napisana, lekko i przyjemnie dla czytelnika. Kiedy już zaczniecie czytać, to nie będziecie mogli się oderwać.
DobreRecenzje.pl Edyta
Rozbój osobisty. Fakty i mity na temat rozwoju osobistego
Dlaczego „Rozbój” osobisty?
Artur Król to autor cyklu Anty Guru na swoim blogu, gdzie rozprawia się z trenerami, którzy swoimi działaniami szkodzą i raczej wykorzystują ludzi do zarabiania niż pomagają im w rozwoju osobistym.
Skoro celem „Anty Guru” nie jest pomoc ich klientom, tylko napełnienie swoich kieszeni, to (chyba) słusznie to co robią można nazwać „Rozbojem”? Taka jest teza tej książki.
Rozpoczyna się ona od mocnego uderzenia w Jamesa Arthura Raya, który w trakcie swojego seminarium doprowadził do śmierci 3 osób, a 18 trafiło do szpitala.
Dlaczego ludzie dają się nabierać takim „guru”? Dlaczego tak łatwo jest znaleźć naiwne osoby, które zapłacą na seminarium, na którym dowiedzą się, że jeżeli chcą doświadczyć „prawdziwego” rozwoju, to muszą kupić następne „produkty” rozwojowe.
Dlaczego seminaria, czyli występy trenerów dla dużej liczby osób – zwykle powyżej 100, a czasami nawet ponad 5000 nie są skutecznym narzędziem rozwoju osobistego? Odpowiedź jest prosta – badania jednoznacznie pokazują, iż efekty tych seminariów to tylko krótkotrwała poprawa nastroju. Więcej o tym napisałem w tym wpisie: Co nie jest rozwojem osobistym.
Wróćmy do książki – dlaczego autor postanowił rozprawić się ze tymi „wyciągaczom” pieniędzy? Można by powiedzieć, że to z chęci wycięcia konkurencji. Konkurencji, która ma lepiej bo obiecuje rezultaty, których on nie może obiecać. Dlaczego nie może obiecać? To wynika z samej idei rozwoju osobistego, który oznacza, iż osoby, które chcą się rozwijać muszą wykonać sporą część pracy osobiście. Żaden trener, czy coach, ani nawet terapeuta nie dokona zmiany sam.
To ty musisz wykonać najważniejsze – działać – tylko wtedy jest rozwój osobisty.
Jeżeli trener (mówca, coach, terapeuta, itd.) obiecują, że dzięki samemu udziałowi w szkoleniu (seminarium, coachingu, terapii, itd.) uda Ci się zmienić, to kłamie! Dlatego Artur Król mówi o „rozboju”. Tacy „obiecywacze” koncentrują się na tym, żeby ich „zdobycz” zostawiła u nich jak najwięcej pieniędzy. Kiedy przyjdziesz na ich szkolenie to dowiesz, się że to, iż Ci się nie udaje zmienić to Twoja wina – musisz przyjść na następne szkolenie. Wtedy dowiesz się co robisz nie tak. Jeżeli i wtedy Ci się nie uda zmienić, to może powinieneś kupić sesję indywidualną.
Jak zatem zabrać się do „rozwoju osobistego”?
Tak jak napisałem wyżej – skuteczność rozwoju osobistego zależy od Ciebie. Oczywiście osoba, która Cię uczy (prowadzi, itp.) jest bardzo ważna. Jej rolą jest kierowanie i pomaganie oraz pokazywanie „skrótów”.
Krótka lista, jak się zabrać za rozwój osobisty:
W jaki sposób przygotować się na zmiany? Napisałem dawno temu, co należy zrobić, żeby przygotować się do zmian. Możesz też zapisać się na mój kurs Wprowadzania zmian w życiu.
Wróć do książki. Artur Król jak zwykle w swoich książkach zamiast „rozboju osobistego” proponuje wykonywanie ćwiczeń. Ćwiczeń, które faktycznie mogą ci pomóc w rozwoju osobistym.
Czy warto kupić tą książkę? I tak i nie.
Zacznę od argumentów przeciw: kupowanie tej książki nie sprawi, iż dokonasz zmiany; dowiesz się co działa (praca, praca i ciężka praca). Jeżeli korzystałeś z usług przedstawicieli „Rozboju Osobistego” to będziesz musieć zmierzyć się z brutalną prawdą…
Co będzie argumentem za? Przede wszystkim brak ściemy. Poznasz ćwiczenia, które, jeżeli je wykonasz, to dadzą Ci „kopa” w rozwój osobisty. No i najważniejsze – pozbędziesz się złudzeń.
Twój coach
Jacek
Artur Król to autor cyklu Anty Guru na swoim blogu, gdzie rozprawia się z trenerami, którzy swoimi działaniami szkodzą i raczej wykorzystują ludzi do zarabiania niż pomagają im w rozwoju osobistym.
Skoro celem „Anty Guru” nie jest pomoc ich klientom, tylko napełnienie swoich kieszeni, to (chyba) słusznie to co robią można nazwać „Rozbojem”? Taka jest teza tej książki.
Rozpoczyna się ona od mocnego uderzenia w Jamesa Arthura Raya, który w trakcie swojego seminarium doprowadził do śmierci 3 osób, a 18 trafiło do szpitala.
Dlaczego ludzie dają się nabierać takim „guru”? Dlaczego tak łatwo jest znaleźć naiwne osoby, które zapłacą na seminarium, na którym dowiedzą się, że jeżeli chcą doświadczyć „prawdziwego” rozwoju, to muszą kupić następne „produkty” rozwojowe.
Dlaczego seminaria, czyli występy trenerów dla dużej liczby osób – zwykle powyżej 100, a czasami nawet ponad 5000 nie są skutecznym narzędziem rozwoju osobistego? Odpowiedź jest prosta – badania jednoznacznie pokazują, iż efekty tych seminariów to tylko krótkotrwała poprawa nastroju. Więcej o tym napisałem w tym wpisie: Co nie jest rozwojem osobistym.
Wróćmy do książki – dlaczego autor postanowił rozprawić się ze tymi „wyciągaczom” pieniędzy? Można by powiedzieć, że to z chęci wycięcia konkurencji. Konkurencji, która ma lepiej bo obiecuje rezultaty, których on nie może obiecać. Dlaczego nie może obiecać? To wynika z samej idei rozwoju osobistego, który oznacza, iż osoby, które chcą się rozwijać muszą wykonać sporą część pracy osobiście. Żaden trener, czy coach, ani nawet terapeuta nie dokona zmiany sam.
To ty musisz wykonać najważniejsze – działać – tylko wtedy jest rozwój osobisty.
Jeżeli trener (mówca, coach, terapeuta, itd.) obiecują, że dzięki samemu udziałowi w szkoleniu (seminarium, coachingu, terapii, itd.) uda Ci się zmienić, to kłamie! Dlatego Artur Król mówi o „rozboju”. Tacy „obiecywacze” koncentrują się na tym, żeby ich „zdobycz” zostawiła u nich jak najwięcej pieniędzy. Kiedy przyjdziesz na ich szkolenie to dowiesz, się że to, iż Ci się nie udaje zmienić to Twoja wina – musisz przyjść na następne szkolenie. Wtedy dowiesz się co robisz nie tak. Jeżeli i wtedy Ci się nie uda zmienić, to może powinieneś kupić sesję indywidualną.
Jak zatem zabrać się do „rozwoju osobistego”?
Tak jak napisałem wyżej – skuteczność rozwoju osobistego zależy od Ciebie. Oczywiście osoba, która Cię uczy (prowadzi, itp.) jest bardzo ważna. Jej rolą jest kierowanie i pomaganie oraz pokazywanie „skrótów”.
Krótka lista, jak się zabrać za rozwój osobisty:
- Wybierz, co chcesz zmienić w swoim życiu.
- Wybierz na co chcesz zmienić.
- Dobierz metodę rozwoju osobistego (książki, szkolenia, coaching, terapia, mentoring).
- Dokonaj zmiany.
- Sprawdź efekt – jeżeli jest taki jak był założony – Sukces!
- W przeciwnym razie wróć do pkt. 1 i coś zmień.
W jaki sposób przygotować się na zmiany? Napisałem dawno temu, co należy zrobić, żeby przygotować się do zmian. Możesz też zapisać się na mój kurs Wprowadzania zmian w życiu.
Wróć do książki. Artur Król jak zwykle w swoich książkach zamiast „rozboju osobistego” proponuje wykonywanie ćwiczeń. Ćwiczeń, które faktycznie mogą ci pomóc w rozwoju osobistym.
Czy warto kupić tą książkę? I tak i nie.
Zacznę od argumentów przeciw: kupowanie tej książki nie sprawi, iż dokonasz zmiany; dowiesz się co działa (praca, praca i ciężka praca). Jeżeli korzystałeś z usług przedstawicieli „Rozboju Osobistego” to będziesz musieć zmierzyć się z brutalną prawdą…
Co będzie argumentem za? Przede wszystkim brak ściemy. Poznasz ćwiczenia, które, jeżeli je wykonasz, to dadzą Ci „kopa” w rozwój osobisty. No i najważniejsze – pozbędziesz się złudzeń.
Twój coach
Jacek
twojecele.eu Jacek Branas, 2015-08-20
W sieci. Igrając z ogniem 3
Czy jesteś pewna osób, które cię otaczają? Czy twoi przyjaciele naprawdę są twoimi przyjaciółmi, a miłość jest prawdziwą miłością? Książki T. E. Sivec z cyklu „Igrając z ogniem” mogą początkowo poważnie nadszarpnąć takie uczucia jak zaufanie czy wiarę w drugiego człowieka, ale jednocześnie zbudują wytrwałość oraz zaangażowanie. Na kolejnych stronach książek „Piękne kłamstwo”, „Gdyby nie ty…” i „W sieci” odkrywamy, że prędzej czy później życie się ułoży i że są ludzie, na których mimo wszystko można polegać. Wystarczy dobrze obserwować rzeczywistość, siebie samego i swoje odczucia.
Książki zostały wydane w języku polskim przez Wydawnictwo Septem. Prosty język pozwala na przyjemną i bardzo szybką lekturę, choć osoby wrażliwe i o słabszych nerwach może nie powinny ich czytać… Od razu na pierwszych stronach wydawca zaznaczył, że treść zawiera sceny brutalne i erotyczne. Jest to bardzo ważna informacja, gdyż każdy, kto nie lubi tego typu literatury, wie, że nie powinien jej nawet rozpoczynać. Prosty a skuteczny zabieg, prawda? Wszystkie trzy powieści rzeczywiście są bogate w dosadne opisy przemocy i seksu, ale może zanim przejdę do podobieństw między nimi, zarysuję fabułę poszczególnych tomów.
Annabelle, Garret i Milo to trójka przyjaciół na śmierć i życie. Każde z nich ma jednak coś, o czym nie mówi innym, tajemnice, których nie może zdradzić… Milo i Garret służą w Navy SEAL, ich życie jest pełne emocji, zmian i nagłych akcji, dla których zobowiązani są zostawiać swoje dotychczasowe życie i narażać je w imię służby. Annabelle z kolei uwielbia fotografować i… pracuje dla CIA. Zmuszona jest ukrywać to przed wszystkimi. Annabelle i Milo mają się pobrać, mimo że głębsze uczucie łączy kobietę z Garretem. Są jednak wierni swoim przekonaniom i nigdy do niczego między nimi nie doszło, nigdy nie wydali się ze swoimi uczuciami nawet w swoich własnych oczach. Niestety niedługo przed zaplanowanym ślubem Milo ginie w niewyjaśnionych okolicznościach w czasie jednej z akcji na Dominikanie. Jak dalej potoczą się losy Garreta i Annabelle? Czy to, w co wierzą, rzeczywiście jest prawdą, a może tylko… pięknym kłamstwem?
Brady – dawny żołnierz Navy SEAL – po skomplikowanej akcji na Dominikanie zostaje detektywem. W charakterze ochroniarza wynajmuje go matka pięknej i sławnej gwiazdy muzyki pop. Layla – utalentowana piosenkarka – otrzymuje listy z pogróżkami, a z czasem dochodzi nawet do jawnych ataków na jej osobę. Jej matka za wszelką cenę chce zatrzymać przy sobie żyłę złota, jaką jest jej córka, jednocześnie nie pozwalając jej na samodzielność i rozwój. Dotychczasowy ochroniarz Layli – Finn – jest również jej przyjacielem od najmłodszych lat i nie do końca spełnionym muzykiem. Skomplikowane relacje połączyły tę trójkę bohaterów. Każde z nich jest inne, ale muszą stawić czoła wspólnemu przeciwnikowi. Tylko czy na pewno nikt tu nie ma ukrytych intencji i czy wszyscy powinni sobie ufać?
Siostra Brady’ego, Gwen, wraz ze swoją córeczką uciekła przed mężem, który ją maltretował psychicznie i fizycznie. Gdy Brady wyrusza wraz ze swoją Laylą w trasę koncertową, powierza swą siostrę Austinowi – przyjacielowi z Navy SEAL. Gwen jest kobietą posiadającą własne zdanie, uwolniła się i wie, czego teraz chce, dba o swoją córkę i nie chce dopuścić, by jej mąż dowiedział się, gdzie są. Złożyła również pozew o rozwód, chce wreszcie stać się samodzielna i pewna siebie, a przede wszystkim już nigdy nie da sobą pomiatać. Austin z kolei to kobieciarz, który uwielbia adrenalinę związaną z wykonywanym zawodem i ani myśli o jakichkolwiek zobowiązaniach. Do czasu… Gwen ktoś zaczyna prześladować. Wszystko wskazuje, że to jej mąż, a Austin chce jej za wszelką cenę pomóc – nawet wbrew niej. Kto tak naprawdę grozi Gwen i czy Austin mimo wszystko zdecyduje się na stały związek?
Trzy różne, a jednak podobne
Jak widać, wszystkie trzy książki mają bardzo podobny klimat. W każdej z nich zagrożone jest życie kobiety. W każdej też prędzej czy później dochodzi do makabrycznego maltretowania tych kobiet. Są łamane ręce, nogi, rozbite głowy i pobyt w szpitalu. Wspólną cechą wszystkich części jest również miłość zawiązująca się między głównymi bohaterami – początkowo czysto fizyczny pociąg seksualny i namacalne - wręcz elektryzujące nici łączące ich ze sobą, a potem miłość głębsza, bardziej emocjonalna i pełna. Innym uczuciem, które pojawia się w serii „Igrając z ogniem” jest przyjaźń. Jednak jest to przyjaźń w dwóch odsłonach. Jedna taka prawdziwa, która silniejsza jest niż śmierć, a druga niestety fałszywa, na pozór piękna, ale pod warstwą ozdobników pełna zazdrości i zawiści.
Prosty język i potoczysty styl pisania autorki sprawia, że wszystkie trzy książki czyta się szybko i z pełnym zainteresowaniem. Sceny erotyczne i brutalne, mimo wielu niewyszukanych słów, nie są jednak wulgarne czy obrzydliwe. Połączenie romansu i sensacji zdecydowanie korzystnie wpływa na odbiór całości i aż się kusi o wyreżyserowanie tych pozycji, choć raczej nie byłyby to oscarowe produkcje.
Uważam, że każdy z tomów sprawdzi się jako lektura niewymuszona, trzymająca w napięciu i satysfakcjonująca, choć nie ma co szukać w niej jakichś symboli czy metafor. Właśnie dlatego też myślę, że seria „Igrając z ogniem” to świetna rozrywka dla każdego, kto po prostu lubi czytać i nie wymaga od każdej poznawanej historii drugiego dna i wysublimowanych interpretacji. Polecam więc na długie, leniwe wieczory, by wrzucić w nie trochę iskry i... ognia.
Książki zostały wydane w języku polskim przez Wydawnictwo Septem. Prosty język pozwala na przyjemną i bardzo szybką lekturę, choć osoby wrażliwe i o słabszych nerwach może nie powinny ich czytać… Od razu na pierwszych stronach wydawca zaznaczył, że treść zawiera sceny brutalne i erotyczne. Jest to bardzo ważna informacja, gdyż każdy, kto nie lubi tego typu literatury, wie, że nie powinien jej nawet rozpoczynać. Prosty a skuteczny zabieg, prawda? Wszystkie trzy powieści rzeczywiście są bogate w dosadne opisy przemocy i seksu, ale może zanim przejdę do podobieństw między nimi, zarysuję fabułę poszczególnych tomów.
Annabelle, Garret i Milo to trójka przyjaciół na śmierć i życie. Każde z nich ma jednak coś, o czym nie mówi innym, tajemnice, których nie może zdradzić… Milo i Garret służą w Navy SEAL, ich życie jest pełne emocji, zmian i nagłych akcji, dla których zobowiązani są zostawiać swoje dotychczasowe życie i narażać je w imię służby. Annabelle z kolei uwielbia fotografować i… pracuje dla CIA. Zmuszona jest ukrywać to przed wszystkimi. Annabelle i Milo mają się pobrać, mimo że głębsze uczucie łączy kobietę z Garretem. Są jednak wierni swoim przekonaniom i nigdy do niczego między nimi nie doszło, nigdy nie wydali się ze swoimi uczuciami nawet w swoich własnych oczach. Niestety niedługo przed zaplanowanym ślubem Milo ginie w niewyjaśnionych okolicznościach w czasie jednej z akcji na Dominikanie. Jak dalej potoczą się losy Garreta i Annabelle? Czy to, w co wierzą, rzeczywiście jest prawdą, a może tylko… pięknym kłamstwem?
Brady – dawny żołnierz Navy SEAL – po skomplikowanej akcji na Dominikanie zostaje detektywem. W charakterze ochroniarza wynajmuje go matka pięknej i sławnej gwiazdy muzyki pop. Layla – utalentowana piosenkarka – otrzymuje listy z pogróżkami, a z czasem dochodzi nawet do jawnych ataków na jej osobę. Jej matka za wszelką cenę chce zatrzymać przy sobie żyłę złota, jaką jest jej córka, jednocześnie nie pozwalając jej na samodzielność i rozwój. Dotychczasowy ochroniarz Layli – Finn – jest również jej przyjacielem od najmłodszych lat i nie do końca spełnionym muzykiem. Skomplikowane relacje połączyły tę trójkę bohaterów. Każde z nich jest inne, ale muszą stawić czoła wspólnemu przeciwnikowi. Tylko czy na pewno nikt tu nie ma ukrytych intencji i czy wszyscy powinni sobie ufać?
Siostra Brady’ego, Gwen, wraz ze swoją córeczką uciekła przed mężem, który ją maltretował psychicznie i fizycznie. Gdy Brady wyrusza wraz ze swoją Laylą w trasę koncertową, powierza swą siostrę Austinowi – przyjacielowi z Navy SEAL. Gwen jest kobietą posiadającą własne zdanie, uwolniła się i wie, czego teraz chce, dba o swoją córkę i nie chce dopuścić, by jej mąż dowiedział się, gdzie są. Złożyła również pozew o rozwód, chce wreszcie stać się samodzielna i pewna siebie, a przede wszystkim już nigdy nie da sobą pomiatać. Austin z kolei to kobieciarz, który uwielbia adrenalinę związaną z wykonywanym zawodem i ani myśli o jakichkolwiek zobowiązaniach. Do czasu… Gwen ktoś zaczyna prześladować. Wszystko wskazuje, że to jej mąż, a Austin chce jej za wszelką cenę pomóc – nawet wbrew niej. Kto tak naprawdę grozi Gwen i czy Austin mimo wszystko zdecyduje się na stały związek?
Trzy różne, a jednak podobne
Jak widać, wszystkie trzy książki mają bardzo podobny klimat. W każdej z nich zagrożone jest życie kobiety. W każdej też prędzej czy później dochodzi do makabrycznego maltretowania tych kobiet. Są łamane ręce, nogi, rozbite głowy i pobyt w szpitalu. Wspólną cechą wszystkich części jest również miłość zawiązująca się między głównymi bohaterami – początkowo czysto fizyczny pociąg seksualny i namacalne - wręcz elektryzujące nici łączące ich ze sobą, a potem miłość głębsza, bardziej emocjonalna i pełna. Innym uczuciem, które pojawia się w serii „Igrając z ogniem” jest przyjaźń. Jednak jest to przyjaźń w dwóch odsłonach. Jedna taka prawdziwa, która silniejsza jest niż śmierć, a druga niestety fałszywa, na pozór piękna, ale pod warstwą ozdobników pełna zazdrości i zawiści.
Prosty język i potoczysty styl pisania autorki sprawia, że wszystkie trzy książki czyta się szybko i z pełnym zainteresowaniem. Sceny erotyczne i brutalne, mimo wielu niewyszukanych słów, nie są jednak wulgarne czy obrzydliwe. Połączenie romansu i sensacji zdecydowanie korzystnie wpływa na odbiór całości i aż się kusi o wyreżyserowanie tych pozycji, choć raczej nie byłyby to oscarowe produkcje.
Uważam, że każdy z tomów sprawdzi się jako lektura niewymuszona, trzymająca w napięciu i satysfakcjonująca, choć nie ma co szukać w niej jakichś symboli czy metafor. Właśnie dlatego też myślę, że seria „Igrając z ogniem” to świetna rozrywka dla każdego, kto po prostu lubi czytać i nie wymaga od każdej poznawanej historii drugiego dna i wysublimowanych interpretacji. Polecam więc na długie, leniwe wieczory, by wrzucić w nie trochę iskry i... ognia.
jejŚwiat Alicja Barszcz
SuperPamięć w 31 dni. Triki, ćwiczenia, neurorozrywki
Książka Pauliny Mechło zawiera wiele przeróżnych ćwiczeń mających na celu pomóc osobie je wykonującej przećwiczyć i ulepszyć swoją pamięć. „SuperPamięć w 31 dni” to pozycja przepełniona różnymi ćwiczeniami a do tego wszystko jest okraszone informacjami dotyczącymi choćby technik zapamiętywania, są tu wiadomości dotyczące chociażby mnemotechniki węzłów.
Treść publikacji podzielona jest na 31 dni. Do tego z tyłu znaleźć można rozwiązania niektórych zadań oraz spis literatury.
Czcionka jest czytelna, używany język zrozumiały. Książka zawiera około 170 stron treści.
Zadania są tu różnorodne i wymagające od osoby je wykonującej skupienia. Temat ćwiczenia pamięcią jest podejmowany w różnych miejscach, różnych publikacjach chociażby w przeróżnych gazetach jako na przykład dodatek do nich. W tym wypadku mamy cały swoisty program by systematycznie nad tym zagadnieniem pracować.
Może nie wszystkie ćwiczenia przypadną do gustu odbiorcy, ale myślę, że jeśli ktoś pragnie popracować nad swoją pamięcią może skorzystać z przedstawionych tu rzeczy.
Treść publikacji podzielona jest na 31 dni. Do tego z tyłu znaleźć można rozwiązania niektórych zadań oraz spis literatury.
Czcionka jest czytelna, używany język zrozumiały. Książka zawiera około 170 stron treści.
Zadania są tu różnorodne i wymagające od osoby je wykonującej skupienia. Temat ćwiczenia pamięcią jest podejmowany w różnych miejscach, różnych publikacjach chociażby w przeróżnych gazetach jako na przykład dodatek do nich. W tym wypadku mamy cały swoisty program by systematycznie nad tym zagadnieniem pracować.
Może nie wszystkie ćwiczenia przypadną do gustu odbiorcy, ale myślę, że jeśli ktoś pragnie popracować nad swoją pamięcią może skorzystać z przedstawionych tu rzeczy.
swiatairi.blogspot.com Airi
Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz swój twórczy umysł
W świecie szybkiego obiegu informacji i łatwego dostępu do technologii coraz częściej naszą uwagę pochłaniają media, nie rozwijanie pasji. Odkładamy na przysłowiowe jutro ambitne plany napisania powieści, zrobienia olśniewającego projektu czy założenia rewolucyjnej firmy na rzecz chwilowego sprawdzenia skrzynki czy odpisania na dwa—trzy maile. Jedynie czasem zdarzy się, że zasiądziemy przed biurkiem, nareszcie gotowi do wyłapywania ze strumienia inspiracji najbardziej okazałych sztuk, lecz wtedy... wena nie nadchodzi. Co zrobić? Odpowiedzi udziela książka ,,Zarządzanie codziennością. Zaplanuj dzień, skoncentruj się i wyostrz twój twórczy umysł”.
Składa się z ona artykułów znanych pisarzy, psychologów, prezesów i blogerów, którzy dzielą się swoim doświadczeniem w formie anegdot bądź pogrupowanych rad. Autorzy poruszają wiele istotnych tematów dla osób, które nie potrafią odpowiednio wykorzystać swojego potencjału. Każda z pięciu części skupia się na innym aspekcie pracy nad sobą i złymi nawykami utrudniającymi systematyczność. Czytanie nie nudzi się ani przez chwilę, głównie dzięki różnorodności tekstów oraz ich długości.
Poradnik, napisany dobrze i rzetelnie, ma przystępny styl — twórcy nie trzymają się sztywnych ram profesjonalnej terminologii, wybierając formę bardziej publicystyczną. Na początku każdego rozdziału zawarty jest adekwatny cytat, pod koniec działu — kilkupunktowe podsumowanie ze streszczeniem, co bardzo ułatwia zapamiętanie podanych rozwiązań. Odpowiednio dobrana czcionka pozwala na szybsze wertowanie kolejnych stron.
,,To nie ciężar łamie ci grzbiet, lecz sposób, w jaki go niesiesz” — cytat Leny Horne zamieszczony w tomie stanowi idealnie podsumowanie tej książki. Problemy ze zbieraniem efektywnych plonów naszej pracy tkwią przede wszystkim w sposobie funkcjonowania i szkodliwych przyzwyczajeniach, nie braku czasu. Polecam ,,Zarządzanie codziennością... ” wszystkim artystycznym duszom, ludziom, którzy pragną przełożyć dążenia na rzeczywistość, a także znajdującym w tym odrobinę przyjemności.
Składa się z ona artykułów znanych pisarzy, psychologów, prezesów i blogerów, którzy dzielą się swoim doświadczeniem w formie anegdot bądź pogrupowanych rad. Autorzy poruszają wiele istotnych tematów dla osób, które nie potrafią odpowiednio wykorzystać swojego potencjału. Każda z pięciu części skupia się na innym aspekcie pracy nad sobą i złymi nawykami utrudniającymi systematyczność. Czytanie nie nudzi się ani przez chwilę, głównie dzięki różnorodności tekstów oraz ich długości.
Poradnik, napisany dobrze i rzetelnie, ma przystępny styl — twórcy nie trzymają się sztywnych ram profesjonalnej terminologii, wybierając formę bardziej publicystyczną. Na początku każdego rozdziału zawarty jest adekwatny cytat, pod koniec działu — kilkupunktowe podsumowanie ze streszczeniem, co bardzo ułatwia zapamiętanie podanych rozwiązań. Odpowiednio dobrana czcionka pozwala na szybsze wertowanie kolejnych stron.
,,To nie ciężar łamie ci grzbiet, lecz sposób, w jaki go niesiesz” — cytat Leny Horne zamieszczony w tomie stanowi idealnie podsumowanie tej książki. Problemy ze zbieraniem efektywnych plonów naszej pracy tkwią przede wszystkim w sposobie funkcjonowania i szkodliwych przyzwyczajeniach, nie braku czasu. Polecam ,,Zarządzanie codziennością... ” wszystkim artystycznym duszom, ludziom, którzy pragną przełożyć dążenia na rzeczywistość, a także znajdującym w tym odrobinę przyjemności.
Lubimy Czytać Anna