ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Z plecakiem przez świat. Vademecum podróżnika

Podróże uzależniają, ale to akurat nałóg, który polecam każdemu – pisze w swojej najnowszej książce Monika Witkowska. A ma w tej dziedzinie przebogate doświadczenie.
Jest bowiem globtroterką przemierzającą Polskę i świat – była w około 180 krajach na wszystkich kontynentach – od grubo ponad trzech dekad. Przy czym jeżdżąca zarówno w miejsca znane i do sławnych zabytków, ale także, a może przede wszystkim, szukająca tych leżących na uboczu głównych podróżniczych szlaków, aby poznawać żyjących tam ludzi i ich obyczaje. Najchętniej podróżuje samotnie, z plecakiem, i z reguły ze skromnymi środkami w kieszeni.
I to jej zdaniem, które trudno kwestionować, jest prawdziwym globtroterstwem. Podróżujących po świecie dzieli bowiem na trzy kategorie, w zależności od sposobu ich przemieszczania się i zainteresowań. Uważając zarazem, że każdy ma prawo wyboru takiego, który mu najbardziej odpowiada. Lub na który go stać, nie tylko ze względu na sytuację materialną, ale także kondycję fizyczną i psychiczną oraz inne uwarunkowania. Obok globtroterów, są to podróżnicy oraz turyści. Monika – znamy się już ponad ćwierć wieku – jest także zapaloną i doświadczoną żeglarką.
Z niebanalnymi osiągnięciami w tej dziedzinie. Przepłynięciem Atlantyku i Pacyfiku, opłynięciem Przylądka Horn, pokonaniem Przejścia Północno – Zachodniego i kilku innych trudnych tras morskich. Ponadto uprawia turystykę wysokogórską. Mimo zdobycia w 2013 roku Mount Everestu, a w różnych latach najwyższych (i wielu niższych) szczytów sześciu kontynentów – na ostatni brakujący jej do Korony Ziemi, Mt. Vison na Antarktydzie, ma zamiar wejść w bieżącym sezonie – nie uważa się za himalaistkę czy alpinistkę. Jest też przewodniczką oraz pilotką grup turystycznych i trekkingowych.
No i świetnie piszącą dziennikarką turystyczną oraz autorką wielu już książek podróżniczych. Najnowsza, którą mam przyjemność omawiać, jest poszerzoną i zaktualizowaną wersją wydanej pod tym samym tytułem kilka lat temu. Autorka przekazuje w niej swoje doświadczenia czytelnikom, zarówno podróżnikom, jak i tym, którzy dopiero mogą się nimi stać. Jest to książka, co stwierdza na wstępie, przede wszystkim dla podróżujących na własną rękę backpackersów. Plecakowiczów, czyli tych, którzy przemierzają świat mając bardzo ograniczony budżet.
Ale zakłada – i ma rację – że każdy zainteresowany podróżami znajdzie w niej przydatne informacje dla siebie. Wielkim walorem tej książki jest, zacytuję: „ (że)... to o czym piszę, oparte jest na własnych doświadczeniach z podróżowania po wszystkich kontynentach, po krajach zróżnicowanych kulturowo i geograficznie... zadaniem tej książki jest opisać sytuacje z życia wzięte, pokazać, co w czasie podróży może nas spotkać, jakie błędy można popełnić (zawsze lepiej uczyć się na cudzych, w tym wypadku moich) i jakie mogą być ich konsekwencje".
A opisanych sytuacji, zarówno przeżytych przez autorkę, jak i, rzadziej, takich, z którymi zetknęła się w trakcie podróży, są setki. W tym bardzo liczne w postaci informacji w ramkach włamanych w tekst. Uwagę czytelnika przyciąga już wstęp, z którego dowiaduje się o trudnych podróżniczych początkach autorki, doświadczeniach z harcerstwa oraz poznawania przez nią Polski, często autostopem. I pierwszych zagranicznych wyjazdach w latach PRL-u, gdy podróżowała za zachód, podobnie jak inni – a znam to z autopsji – dosłownie z groszami w kieszeni.
Bo takie były wówczas nasze zarobki w przeliczeniu na „prawdziwe pieniądze". Na poznawanie świata zarabiała „na saksach". Zbierając truskawki w Norwegii, okopując drzewka oliwne w Grecji, pracując na farmie w Szwajcarii, czy sprzątając domy w Kalifornii itp. Ogromną większość Vademecum zajmują rady oparte o własne doświadczenia autorki, podzielone na trzy części. „Przygotowania" – do podróży, czyli sprawdzenie się, czy nadajemy się na podróżników, wybranie celu, szukanie o nim informacji, decyzji, czy jechać w pojedynkę, czy z kimś.
A także jakie i gdzie potrzebne są dokumenty oraz ekwipunek uzależniony od miejsc, które zamierza się poznać, pory roku lub klimatu, długości wyjazdu itp. Już w tej części sporo nowych informacji znaleźć mogą nawet doświadczeni turyści. Najobszerniejsza, „No to w drogę !", zawiera niezliczone dane, fakty i rady. M.in. na temat co warto wiedzieć o podróżach samolotami i wyszukiwaniu tanich przelotów. Przemieszczaniu się na miejscu lokalnymi środkami transportu. Znajdywaniu taniego dachu nad głową – także miejsc pod namiot, lub korzystania z gościny przypadkowo poznanych tubylców.
Przekraczaniu granic oraz niekiedy zaskakującym jedzeniu w różnych krajach. Porozumiewaniu się, gdy – przeważnie – nie zna się miejscowego języka, finansach wyprawy, bezpieczeństwie oraz sposobach ochrony przed złodziejami, postępowaniu w przypadku zagrożenia zdrowia i innych sytuacjach nadzwyczajnych, czy warunkach sanitarnych w różnych miejscach naszego globu. No i o głównym celu wyjazdów: zobaczyć jak najwięcej i co, gdzie, kiedy. Oraz poznawaniu miejscowych ludzi i ich zwyczajów, z naciskiem na konieczność szanowania ich, dostosowania się, z wieloma praktycznymi radami dotyczącymi różnych kultur.
Z niekiedy bardzo istotnymi informacjami. Jak i gdzie ubierać się nie tylko ze względu na klimat czy temperaturę, ale rodzaj obiektu, np. świątynie, i miejscowe obyczaje. Jakimi gestami zatrzymywać samochody na autostopie w różnych krajach. Czy jakimi ruchami ciała, lub palców posługiwać się, aby nie obrazić, a jest to bardzo łatwe, lokalsów, jak tubylców nazywa autorka. Trzecia część książki poświęcona jest innym kwestiom ważnym. Przede wszystkim jak nie dać się chorobom i jakie stanowią one zagrożenia. O obowiązkowych i zalecanych szczepieniach przed wyjazdem – ich tabela zajmuje wewnętrzne strony przedniej okładki.
Korzystaniu z wody niewiadomego pochodzenia, także do mycia zębów. Specyfice wypraw górskich itp. Nacisk autorka kładzie na etykę podróżowania, bo z nią niektórzy nasi rodacy, chociaż nie tylko oni, mają problemy. Na kontakty z miejscową ludnością, czy spotkania z rodakami mieszkającymi niekiedy w bardzo odległych zakątkach świata. Nie brak również rad na temat fotografowania, bo autorka i w tym ma spore doświadczenie, a książka jest bogato ilustrowana jej zdjęciami. M.in. czy, gdzie i kiedy trzeba płacić miejscowym za „pozowanie", czyli zgodę, aby ich sfotografować. Lub rezygnować, gdy nie życzą sobie tego.
O, bardzo ważnych, różnych godzinach i datach stosowanych w miejscowych kalendarzach. Niekiedy zawiłych, a nieznajomość których może prowadzić do spóźnień na środki transportu, czy niemożliwość załatwienia spraw urzędowych. Są też rozdzialiki poświęcone samotnym kobietom w podróży, z wieloma faktami obalającymi mity w tej dziedzinie, czy o zdobywaniu środków na podróże itp. A wszystko to ilustrowane, jak już wspomniałem, licznymi ciekawymi przykładami, z kapitalnymi scenkami i anegdotami powodującymi nawet wybuchu śmiechu w trakcie lektury.
Np. o naszych rodakach nie znających angielskiego i usiłujących dokonać zakupów w brytyjskim sklepie. Jeden, gdy potrzebna mu była piłka do cięcia metalu, demonstrował sprzedawcy, posługując się polskim analogię do... piłki futbolowej i wymieniał nazwiska znanych piłkarzy. Powtarzając słow „metal". Inny szukając kiełbasy, ale nie krakowskiej – zatańczył krakowiaka, lecz myśliwskiej – pokazywał gestami strzelanie. Są autentyczne przykłady, jak nie sprawdzając wystawionego biletu, można trafić nie tam, dokąd się zamierzało. Np. samolotem do Sydney w Kanadzie, a nie Australii, czy Sidney w stanie Montana w USA.
Są opisy zapluskwionych pokoi w tanich hotelikach. Rzekomego porwania przez lwa, a w rzeczywistości hienę, plecaka z przegryzionego przez nią namiotu, bo jego właściciel Anglik, wbrew poleceniu przewodnika, pozostawił w nim pachnącą kiełbasę. „Noclegu z duchami" – rozbiciu namiotu, jak się okazało, na cmentarzu. Informacje o konieczności zachowania szczególnej ostrożności na plażach zalewanych wysokimi, nawet do 14 metrów !, przypływami oceanów lub mórz. Czy jak postępować w przypadku trzęsienia ziemi. O zagrożeniach ze strony dzikich zwierząt, jadowitych węży, czy małp – złodziejek.
I rady jak postępować, aby nie dać się okraść lub ograbić przez złodziei i bandytów. Np. narzucając na plecak specjalną siatkę, której nie da się przeciąć zwykłym nożem, lub chociażby osłonę przeciwdeszczową. Sporo można dowiedzieć się o pułapkach kulturowych, jakie czekają na europejskich turystów w krajach egzotycznych. We wspomnianej etyce podróżowania m.in. o tym, czego turyście nie wypada robić. Np. zabierać „drugiego śniadania" z hotelowej restauracji w systemie szwedzkiego stół. O konieczności dawania napiwków tam, gdzie jest to zwyczajem i nierzadko głównym źródłem utrzymania.
Przykłady można mnożyć. Np. przeczytać o smaku trochę szokujących potraw, jakie jadała autorka, m.in. żywe larwy, smażone tarantule, czy pieczone świnki morskie. Są odpowiedzi na pytania w rodzaju: gdzie można zjeść, legalnie, mięso wielorybów? I ostrzeżenia, że turystycznych pamiątek ze skóry, kłów czy kości, bądź piór, i których zwierząt, gadów i płazów oraz ptaków, a także koralowców, nie należy kupować, a nawet zbierać. Bo po przylocie do kraju przestrzegającego Konwencji Waszyngtońskiej, grozi za to nie tylko ich konfiskata, lecz również wysokie kary.
Z licznych ciekawych informacji zawartych w tej książce wspomnę jeszcze o dwu dotyczących naszych rodaków. Pierwsza, iż twórcą znanej firmy kosmetycznej Max Factor był Maksymilian Faktorowicz (1872-1938) ze Zduńskiej Woli, który przybył do Los Angeles w USA w 1904 r. Druga – informację autorki rozszerzam w oparciu o inne źródła, gdyż są to fakty mało znane – że w specjalnym gmachu na wzgórzu w Glendale w Forest Park, obecnie dzielnicy Los Angeles w Kalifornii, znajduje się największa na świecie (15 x 60 m) panorama o tematyce religijnej „Golgota" (po angielsku „Ukrzyżowanie" – „The Crucifixion").
Namalował ją, z inspiracji Ignacego Jana Paderewskiego, (ukończył w 1896 r. i w nim po raz pierwszy wystawiono ją we Lwowie) Jan Styka (1858-1925), m.in. współautor, z Wojciechem Kossakiem, „Panoramy Racławickiej". W 1904 r. I. J. Paderewski przywiózł ją na Wystawę Światową w St. Louis w USA, ale z braku odpowiedniego miejsca i środków finansowych nie została na niej wystawiona, nie odesłano jej też do Europy. W 1944 r. kupił ją na licytacji koneser sztuki i milioner Hubert Eaton i wybudował dla niej specjalny pawilon. Obecnie można ją oglądać podczas pokazów słowno – muzyczno – świetlnych.
Zaś prochy jej autora, który zmarł w Rzymie, przeniesiono w 1959 r. do USA i pochowano obok jego syna Tadeusza w Kwaterze Nieśmiertelnych na pobliskim cmentarzu Forest Lawn Memorial Park. I spoczywają one obecnie w pobliżu grobów m.in. Elizabeth Taylor i Michaela Jacksona. Bardzo ciekawych faktów, opowieści i anegdot, jest w tej książce naprawdę wiele. Warto więc aby ją przeczytali nie tylko turyści i początkujący podróżnicy, ale również bardzo doświadczeni globtroterzy. Bo na pewno znajdą w niej coś, co ich zainteresuje i wzbogaci wiedzę o świecie oraz organizowaniu sobie jego zwiedzania.
kurier365.pl Cezary Rudziński; 2016-01-01

Z plecakiem przez świat. Vademecum podróżnika

Mam przed sobą kolejną książkę wydaną przez śląskie Bezdroża, o której znów mogę napisać: przepięknie wydana, na kredowym papierze, z mnóstwem bardzo dobrej jakości fotografii. „Z plecakiem przez świat”, mimo że idealnie wpisuje się w profil wydawnictwa (vide: tytuł!), tym razem różni się znacząco od wszystkich pozostałych książek, o których pisałam. Tamte - pozwoliły nam wędrować za autorem po wybranym (i odwiedzonym) kraju, krajach bądź regionie świata. Ta – jest sumą doświadczeń i wiedzy ( dodam – bezcennej!) Autorki, która pierwszą podróż odbyła w 1990 roku. Od tamtego czasu, jak sama pisze, odwiedziła 180 krajów na wszystkich kontynentach i czytając Jej książkę co rusz zastanawiałam się, gdzie Monika Witkowska jeszcze NIE BYŁA! A była – absolutnie wszędzie.

„Z plecakiem przez świat” ma podtytuł: „Vademecum podróżnika” i nie jest on na wyrost! Powiedziałabym, że to biblia podróżnika, która powinna znaleźć swe miejsce w każdym domu, w którym mieszkają niespokojne duchy, niesyte świata i ludzi, którym przyświeca to samo motto co Monice Witkowskiej: „Podróżuj. Śnij. Odkrywaj”.

Kim jest Autorka i dlaczego jej Vademecum jest bezcenne? Najpierw Monika Witkowska – dziennikarka , która swymi pasjami ( i energią!) mogłaby obdzielić wielu. Jeździ na nartach i chodzi po górach ( zdobyła siedem z ośmiu szczytów zaliczanych do Korony Ziemi), pływa na desce windsurfingowej, lata na parolotni i skacze ze spadochronem. Uprawia żeglarstwo morsko – oceaniczne i polarne ( przepłynęła Pacyfik i Atlantyk, jednak ulubionym kierunkiem jej morskich podróży jest Alaska i Arktyka.) Witkowska jeździ, pływa i lata po całym świecie prywatnie i biznesowo, także jako pilot wypraw zorientowanych nie na wypoczynek w luksusowych ośrodkach, lecz na trekking w dżungli lub górach, safari, rafting. Sama o sobie lubi pisać: plecakowicz – backpacker, który (która) uwielbia odkrywać, poznawać miejsca ciągle jeszcze dziewicze, do których zwykli turyści nie docierają, dzięki czemu tzw. lokalsi nieobeznani ( i niezepsuci!) kontaktem z „cywilizowanym białym” są w tym samym stopniu spragnieni kontaktu z przybyszem co przybysz z nimi. Powie ktoś: „Na takie hobby trzeba mieć niezłą kasę!” Nic podobnego! W swej książce Witkowska wciąż podkreśla , jak niewielkim budżetem dysponuje; dla przykładu: do Nowej Zelandii na miesiąc pojechała ze 150$, a na 2 tygodnie do Australii – z pięćdziesięcioma.

Dla kogo jest Jej książka? Choć pierwotnie miała być poradnikiem-zachętą dla kobiet, w ostateczności adresowana jest do wszystkich, którzy podróże kochają, jak i do tych, którzy przymierzają się do pierwszej w życiu wyprawy. Dla nich książka Moniki Witkowskiej pomyślana została jako poradnik z setkami absolutnie niezbędnych informacji.

W części I dowiemy się, jak i od czego zacząć przygotowania do podróży. Gdzie? Dlaczego? Z kim? Jakie dokumenty są niezbędne i jak je zgromadzić? Jak i co spakować do plecaka? Z typowo kobiecą ( ale i podróżniczą) precyzją pomaga wybrać najodpowiedniejsze ubrania, buty, kosmetyki i inne rzeczy. A gdy zawartość plecaka zostaje skompletowana, czas na rozdział II czyli „W drogę”. Co jeść i pić, by być zdrowym? Jak nie pogubić się w przelicznikach walut i zachować w rejonach niespokojnych sejsmicznie? Witkowska podaje konkretne i wyczerpujące informacje o chorobach, na jakie narażony jest Europejczyk w odległych rejonach świata ( na skrzydełku – tabela szczepień!). Tysiące detali, setki informacji dają gwarancję, że przygotowani do wyprawy (wypraw) przez Monikę Witkowską naprawdę załatwimy wszystko: zakupimy najtańszy bilet ( czytaj: najbardziej opłacalny cenowo), nie zgubimy się na ogromnych lotniskach, załatwimy pomyślnie wszelkie formalności związane z odprawą i dolecimy do celu bez przykrych niespodzianek.

Obok morza absolutnie niezbędnych informacji w książce pomieszczone zostały teksty poboczne w formie krótkich anegdot mówiące o przygodach Autorki w rozlicznych podróżach. Ładnie wyodrębnione przykuwają uwagę i po kilku z nich czytelnik już wie, że nie szkoda przerwać lektury zasadniczej treści książki. Całość dopełniają liczne, a zawsze świetne fotografie. 

Część III książki poza kolejną porcją niezbędnych informacji zawiera rozdział zatytułowany „Etyka podróżowania” przypominający o tym, że jako turyści mamy nie tylko prawa i przywileje, ale także obowiązki – względem środowiska naturalnego i mieszkańców odwiedzanych zakątków świata. Witkowska przypomina o konieczności dostosowania się do miejscowych zwyczajów, uszanowania odmienności kulturowej ( strój, zachowanie). Podkreśla, jak ważne jest, by zostawiać po sobie zawsze nie tylko czyste miejsce, ale i dobre wrażenie. Po co? By ci, co przybędą po nas, nie spotkali się z brakiem życzliwości lokalsów zniechęconych niemiłymi doświadczeniami.

I na koniec bardzo ważny rozdział zatytułowany „Po babsku, czyli samotna kobieta w podróży”. Witkowska rozprawia się – a można Jej wierzyć, skoro od ćwierćwiecza jeździ po świecie i ZAWSZE bezpiecznie wraca do domu – z wcale nierzadkimi przekonaniami o niebezpieczeństwach, że na samotną podróżniczkę „ktoś czyha, ktoś chce (ją) okraść, zabić, a wcześniej jeszcze zgwałcić”.

Nie ukrywam, że jestem oczarowana Moniką Witkowską i jej książką. Pisze Ona: „Podróże uzależniają, a (…) podróżowanie jest jak narkotyk. Jak się już zacznie – trudno z niego zrezygnować”. U progu nowego roku życzę Państwu i sobie takiego właśnie uzależnienia. Podróżujmy. Śnijmy. Odkrywajmy.
http://mumagstravellers.blogspot.com/ Majka Em; 2015-12-31

Co za szycie!

Zawsze chciałam sobie coś uszyć. Jakąś fajną bluzkę, albo bardziej oryginalną, niż to może być możliwe spódnicę. 

I tak o to - jak to bywa, na planach się skończyło. Właściwie to na marzeniach, bo gdy do planu chciałam przejść, nagle stawał przede mną mur. Dlaczego? Nie wiedziałam jak mam zacząć. Minęło trochę czasu, temat poszedł w zapomnienie i nagle pojawiła się ona, książka Anny Maksymiuk-Szymańskiej „Co za szycie!”.

Przede wszystkim, co ważne, bardzo czytelna. Bez wątpienia jest to kwestia kluczowa. Cała lektura została podzielona na osiem rozdziałów. Początek podróży rozpoczyna, mogło by się wydawać, tak prozaiczna sprawa jak wybór odpowiedniej maszyny, a kończy część pt.: „Inspiracje”; ten rozdział zdaje się być studnią bez dna, jednocześnie będąc początkiem szyciowej drogi czytelnika.

Oprócz tego, autorka zamieszcza słowniczek wyjaśniając w nim większość przydatnej terminologii w dziedzinie szycia. Plisa, stopniowanie, wdawanie, to tylko niektóre z nich. Koniec książki natomiast skrywa płytę DVD, na której znajdują się filmiki instruktażowe, pomagające i pokazujące poruszane zagadnienia krok po kroku. Co ciekawe, autorka to również twórczymi popularnego bloga o tym samym tytule, dlatego dziedzina, którą zajęła się w książce, nie jest dla niej obca i wybrana na zasadzie przypadku.

"Co za szycie!" to również mnóstwo zdjęć - nie tylko potrzebnych narzędzi, ale co ważne wykrojów, czy wyglądu tego co szyjemy na każdym etapie, w drodze do finalnego efektu. W lekturze nie ma przedstawionej metody szycia każdej części garderoby od skarpetki po suknię balową. Jednak zawarte w niej wykroje są na tyle uniwersalne, iż możemy z nich uszyć podstawowe wyposażenie swojej szafy. Bluzki, bluzy spódnice z koła - łatwe w wykonaniu, a wciąż pięknie się prezentujące.

To początek drogi, reszta zależy od tego czy odbiorca chce więcej. Aby czytelnikom było jeszcze łatwiej autorka przy każdym nowym elemencie odzieży, który wprowadza, "przypina", małą metryczkę: co jest potrzebne, jaki rodzaj materiału wybrać, jaka nić czy igła będzie najodpowiedniejsza.

Książka nie jest gotowym przepisem na to jak świetnie szyć, nie jest również poradnikiem i nie daje odpowiedzi, ani rozwiązania na to co zrobić, gdy kupon materiału zostanie zmarnowany. Nie daje takich rozwiązań, ponieważ "Co za szycie!" pokazuje jak szyć, dając wskazówki w doborze maszyny czy odpowiedniego materiału na spódnicę. Co wydarzy się dalej, zależy od tego ile zrozumienia damy tej dziedzinie sztuki od siebie i tego, jak wykorzystamy zaprezentowany nam materiał.
dlaLejdis.pl Katarzyna Prędotka; 2015-12-29

Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli

Książka Dr Wayne’a W. Dyera przedstawia wizję autora na temat tego jak człowiek, w oparciu o samopoznanie i zmianę nastawienia do siebie i otaczającego świata, może wpłynąć na realizację swoich pragnień i uwierzyć, że wszystko jest możliwe. Treść książki jak dowiadujemy się już na samym początku w dużej mierze jest inspirowana mentalnymi mentorami pisarza i zawodowych doradców edukacyjnych: św. Franciszkiem z Asyżu i mędrcem Lao-tzu. Autor, którego światopogląd poznajemy z kolejnych stron tej pozycji, żywi do wspomnianych postaci osobisty stosunek, przywołuje swoje doświadczenia, w których myśl tych i innych autorytetów została mu swoiście – jak się dowiadujemy – „objawiona“. Atmosfera tajemnicy i wielkiego odkrywania, do jakiej zaprasza czytelnika autor, jest „podszewką“ dla całej treści książki „Spełnione marzenia. Siła wiary, siła myśli„.

W oparciu o pewną mieszankę inspiracji Biblią i filozofią wschodu, autor proponuje głębsze samopoznanie przez analizę tzw. „wyższych aspektów ‚ja‚ ” (opisuje je w pierwszej części książki) oraz „program działania”, który ma prowadzić do osiągnięcia naszych pragnień. Pierwsza część, zajmująca pierwszą ćwiartkę objętości książki składa się z trzech rozdziałów, kolejno: „Zmiana obrazu siebie“, „Twoje wyższe ‚ja‚“, oraz „Twoje najwyższe ‚ja‚“. Druga, kluczowa część, zatytułowana „Pięć podstaw spełnionych pragnień”, skoncentrowana jest wokół tzw. „programu działania“, który składa się z pięciu podstaw działania. W pięciu kolejnych rozdziałach tej części opisane są poszczególne „podstawy”. Ich podtytuły zdradzają treść. Pierwszy – „wykorzystanie wyobraźni”, (zawiera wskazówki, którymi osoba, zdaniem autora powinna oddziaływać na swoją wyobraźnię). Drugi – „żyj tak jakbyś już osiągnął swój cel”, trzeci – „odczucie ich (pragnień)”, „proszę o uwagę” (chodzi o kierowanie uwagą), czwarty „teraz kładę się spać” (dotyczy autosugestii).

Każdy rozdział, dzieli się na krótkie podrozdziały, których podsumowaniem są „trzy sugestie“ – propozycja ćwiczeń czy praktycznego wdrożenia porad przedstawionych w danym rozdziale. Zalecenia te niekiedy zawierają bardzo konkretne polecenia, np.
„Przepisz ten cytat […] i powtórz go przynajmniej trzy razy przed zaśnięciem […]“

innym razem sugestie są bardziej ogólne, np.
„[…] Przemawiaj do swojej wyobraźni z czcią. […]“.

Na końcu książki znajdujemy kilka stron przypisów oraz wybrane zdjęcia autora książki z konferencji, tudzież innych, krótko opisanych enigmatycznych wydarzeń, jak „widzialne interwencje“ Jana od Boga, czy przemawiania do ludzi w ramach ‚doświadczenia cudu’ […] w Asyżu.

Całość wywiera wrażenie całkiem eklektycznego tworu… Na sąsiednich stronach wrzucone są cytaty od Maksa Plancka po Williama Blake’a, przeplatane fragmentami listów od znajomych autora, wyrywkami wspomnień i podniosłymi zdaniami, zapalającymi do działania. To wszystko zanurzone w biblijno-filozoficzny sosik narracji. Autor jednocześnie mówi językiem mędrcy i coacha. Efekt jest dość pociągający – dowodem jest pierwsze miejsce na liście bestsellerów New York Timesa.

Jak się zdaje, taki misz-masz dobrze się sprzedaje, jednak dla przezornych, skoncentrowanych na logice wywodu czytelników, zawodowych psychologów czy filozofów, język, w jakim została napisana książka może drażnić. Brak w nim konsekwencji, ale w zamian świetnie przenosi poczucie odkrywania tajemnicy uniwersalnej prawdy życiowej. Niektóre z ćwiczeń proponowanych przez autora mogą mieć pozytywny wpływ na codzienne funkcjonowanie osoby, inne balansują na granicy absurdu. Pytanie tylko co lubimy, na co mamy ochotę i co chcielibyśmy z takiej książki wyciągnąć dla siebie. Jeśli nutę inspiracji, to być może jest to dobry wybór. Jeśli krytyczny namysł, to może lepiej wziąć pod uwagę inne propozycje, jakie serwuje nam bogata oferta wydawnicza.
moznaprzeczytac.pl Anna Szymańska; 2015-12-24

Ty wybierasz cel, my pokazujemy drogę!

Po książkę „Ty wybierasz cel – my pokazujemy drogę!” sięgnęłam z czystej ciekawości, czy będzie to kolejna pozycja napakowana dobrymi radami, które jedyne pokrycie mają w życiu autora, któremu się udało, a których przeniesienie na życie reszty świata jest mało realne?

Autorzy książki to osoby, które wyznaczają sobie cele, a następnie uparcie dążą do ich realizacji. To, co pomaga im trzymać się wyznaczonego kursu zebrali w kilku rozdziałach poradnika. Brian Tracy to osoba, której nie trzeba długo przedstawiać, ponieważ każdy, kto choć raz natknął się na coaching napotkał to nazwisko. Jest autorem książek tłumaczonych na wiele języków, które dotyczą rozwoju osobistego i dążenia do sukcesu. Prowadzi wykłady i seminaria, w których uczestniczą tysiące osób. Sebastian Kotow związany jest z szeroko pojętym biznesem – prowadzi zajęcia na uczelni, jest konsultantem i doradcą wielu polskich i zagranicznych firm. Prowadzi wykłady motywacyjne i związane z zaufaniem w biznesie.

Cztery rozdziały poradnika mają za zadanie zwiększyć poziom motywacji do działania i osiągania wyznaczanych celów. Pierwszy rozdział jest prezentacją zasad i metody wyznaczania celów. Dowiadujemy się z niego jak określać cele, które są możliwe w realizacji. Kiedy wiemy, co jest naszym marzeniem, warto podjąć 12 kroków, które doprowadzą nas do jego urzeczywistnienia. Wszystkie są pokrótce opisane i poparte przykładami z życia codziennego. Uczy to czytelnika wyznaczać cel, do którego realizacji dąży przez każde działanie, każdego dnia. Kolejny rozdział poświęcono na zachęcenie czytelnika do tego, aby poznał swoje prawdziwe powołanie, misję, do której został stworzony. Przywołane zostały pytania, które należy sobie postawić na drodze wyznaczania celu oraz te składniki osobowości, które budują podstawę motywacji do działania. Ostatnie dwa rozdziały mają za zadanie umocnić poczucie własnej wartości i wspierać w dążeniu do celu. Autorzy pokazują w nich jak bardzo ważna jest dyscyplina myślenia i wytrwałość w realizacji celu.

Struktura książki jest przejrzysta – kilka treściwych rozdziałów z wytłuszczonymi ważniejszymi treściami, do których łatwo wrócić w dowolnej chwili. Wplecione dialogi autorów na początku rozdziałów wprowadzają w ich treść. Każdy rozdział kończy się ćwiczeniem, którego wykonanie ma nas wzmacniać w dążeniu do celu. Ponadto przytaczane są inne materiały, do których warto zajrzeć. Są wśród nich książki i filmy motywacyjne – krótkie, bo kilkuminutowe, ale przypominają ważne zagadnienia z książki. Na końcu mamy miejsce na własne notatki, co w tego rodzaju poradnikach jest mile widziane.

Jest to książka, wobec której nie mam większych emocji. W czasie czytania czułam, że mogę osiągnąć wszystko, jest to tylko kwestia dobrego wyznaczania celów. Taka rola coachingu – działaj w oparciu o zdolności, które już posiadasz. Coaching ma nas doprowadzić do wydobycia tych zasobów, które mają nas wspierać w realizacji wyznaczonego celu. Wydaje mi się, że książka ta nie prowadzi do tak głębokiej autoanalizy. Być może wsparcie się proponowaną literaturą da lepsze efekty. Mimo tego, że w książce pojawiały się stwierdzenia, z którymi nie do końca się zgadzałam, to muszę przyznać, że niesie ona uniwersalne prawdy, które pojawiają się w innych naukach.

Książkę czyta się szybko i stanowi ona zastrzyk wiary w to, że można coś w życiu osiągnąć. Zapala do działania, i wszystko w niej jest takie proste, a wiara w siebie załatwi każdy problem. Ja póki co odkładam ją na półkę, ponieważ pobrzmiewa mi w głowie złote zdanie zasłyszane na jednym z wykładów na studiach: „co się szybko zapala, szybko gaśnie”, a tak miałam ze swoim zapałem po przeczytaniu tej książki.

Polecam tą książkę każdemu, kto wyznacza cele życiowe. Porządkuje ona myślenie i jest dobrym wprowadzeniem w głębsze poszukiwania. Nie oszukujmy się jednak – jeśli w kimś brak poczucia własnej wartości ma głębokie podłoże psychiczne, to przeczytanie kilku poradników nie pomoże mu się uporać z tym problemem, który ma istotne znaczenie w realizacji życiowych celów. Wymaga to większej i głębszej pracy.
moznaprzeczytac.pl Angela D; 2015-12-22