Recenzje
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
🌾 „Bez rozwagi” - o kobiecie, która nauczyła się topnieć, i o mężczyźnie, który nie bał się jej ognia Niektóre książki nie zaczynają się od fajerwerków. Nie błyszczą obietnicą wielkich dramatów ani nie szepczą o przeznaczeniu. One po prostu siadają obok ciebie - cicho, spokojnie - i zaczynają opowiadać. „Bez rozwagi” właśnie taka jest. Nie krzyczy. Ale zostaje. To historia o Winter - kobiecie, którą świat nazwał lodowatą, zanim zdążył zapytać, dlaczego zamarzła. I o Theo - mężczyźnie, którego każdy bierze za uosobienie beztroski, choć pod uśmiechem nosi własne blizny. ❄️ Zimna kobieta, która pragnęła ciepła Winter nie jest łatwa do pokochania - i właśnie dlatego chce się ją zrozumieć. Wychowana w świecie pozorów, w domu, gdzie perfekcja była religią, a uczucia - słabością, nauczyła się być twarda. Zbyt twarda. Zbyt zimna. Ale jej chłód to nie obojętność. To mechanizm przetrwania. Gdy życie rozpada się jej w rękach, a przeszłość odbiera wszystko, co znała, Winter staje przed najtrudniejszym zadaniem: zbudować siebie od nowa. I to właśnie wtedy na jej drodze staje Theo. 🔥 Theo - mężczyzna, który widzi, a nie tylko patrzy Theo jest jej przeciwieństwem. Ciepły. Otwarty. Pełen światła i życia, którego Winter tak się boi. Ale w nim też jest coś więcej - coś, czego świat nie widzi: cicha dojrzałość, zdolność do troski, umiejętność kochania bez presji. To nie jest relacja, która wybucha od pierwszej strony. To uczucie, które wzrasta w ciszy, w drobnych gestach, w słowach wypowiedzianych nieśmiało i w tych, które nigdy nie padają. Bo czasem miłość nie polega na walce. Czasem polega na trwaniu obok kogoś, kto dopiero uczy się, że zasługuje na czułość. 🕊️ Małe dłonie, które uczą miłości Elsie Silver zrobiła w tej książce coś niezwykłego - wprowadziła dziecko, które staje się nie tylko częścią fabuły, ale emocjonalnym sercem całej historii. Vivi nie jest rekwizytem. Jest lustrem - odbiciem tego, co w bohaterach najbardziej ludzkie. To dzięki niej Winter zaczyna rozumieć, że miłość nie wymaga doskonałości, a Theo odkrywa, że bycie mężczyzną to nie siła, lecz empatia. To momenty z tą trójką sprawiają, że „Bez rozwagi” nie jest tylko romansem - jest opowieścią o tworzeniu rodziny z kawałków, które miały nigdy do siebie nie pasować. O naprawianiu siebie przez miłość, ale bez utraty autentyczności. 🌙 Siła w delikatności Silver wciąż pozostaje wierna stylowi, który stał się jej znakiem rozpoznawczym - prostemu, ale przeszywającemu. Nie potrzebuje patosu, by mówić o bólu. Nie potrzebuje wielkich słów, by pokazać miłość. W tej części jednak idzie o krok dalej. Pozwala swojej bohaterce topnieć na oczach czytelnika - nie gwałtownie, ale powoli, w rytmie codzienności, w czułości, której się uczy. A Theo? Theo jest tą spokojną obecnością, dzięki której rozumiemy, że miłość nie zawsze musi być walką. Czasem jest bezpiecznym miejscem do oddychania. 💬 Dla kogo jest ta książka? Dla tych, którzy lubią, gdy emocje nie są oczywiste. Dla tych, którzy nie szukają idealnych bohaterów, ale prawdziwych ludzi. Dla czytelników, którzy wiedzą, że czułość bywa bardziej rewolucyjna niż dramat. ✨ Podsumowanie: ❄️ Kobieta z lodu, która uczy się ciepła 🔥 Mężczyzna z sercem większym niż jego marzenia 👶 Dziecko, które zmienia wszystko 🌾 Małomiasteczkowy klimat pełen rodzinnych emocji 💬 Historia o odpuszczaniu perfekcji i wybieraniu życia takim, jakie jest Ocena: 10/10 Nie za idealność. Za szczerość. Bo „Bez rozwagi” to książka, która przypomina, że czasem największą odwagą jest pozwolić sobie być miękkim.
Mój powrót do Walterów. Walter Boys #2
𝓜𝓞𝓙𝓐 𝓞𝓒𝓔𝓝𝓐: ★★★★☆ / ★★★★★ [4/5].ೃ࿔ ➹ . ݁ 𝑢𝑐𝑧𝑢𝑐𝑖𝑎 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑧𝑛𝑖𝑘𝑎𝑗𝑎̨ ❤🩹 ➹ . ݁ 𝑓𝑜𝑢𝑛𝑑 𝑓𝑎𝑚𝑖𝑙𝑦 🏠 ➹ . ݁ 𝑤𝑦𝑏𝑜𝑟𝑦 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑒 𝑧𝑚𝑖𝑒𝑛𝑖𝑎𝑗𝑎̨ 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑠𝑧𝑙𝑜𝑠́𝑐́ 🚪 ˚. ݁ ᨒ 𝓡𝓔𝓒𝓔𝓝𝓩𝓙𝓐 ⋆ ✧ Gdy tylko zaczynałam czytać drugi tom Walterów, nie miałam żadnych oczekiwań dlatego że, pierwszy tom bardzo mi się spodobał i wiedziałam, że drugi także z pewnością mi się spodoba. ✧ Zacznę od tego jak fajnie i prosto są skonstruowane oba tomy, styl pisania autorki jest bardzo przyjemny. Tak bardzo, że nawet można zapomnieć, że się czyta i znaleźć się na setnej stronie ! ✧ Jednak mimo, że ten tom naprawdę mi się podobał, to jednak nic nie przebije wcześniejszej części, która skradła moje serce! Ale jeśli czytaliście pierwszy tom i wam się spodobał, powinniście sięgnąć po kolejny i zobaczyć swoje odczucia! ✧ Podsumowując jeśli kochacie historie które czyta się z prędkością światła oraz które są prosto i przyjemnie napisane to musicie zapisać te książki na swoim tbr ! Gwarantuje, że będziecie się na nich świetnie bawić !
Złość odczarowana. Zrozum ją, zaakceptuj i wykorzystaj
Złość to emocja przez większość źle rozumiana, kojarzona z negatywną energią i agresją. Jednak i ona może mieć pozytywne aspekty, dając nam sygnały, że nasze granice są przekraczane lub coś wymaga naszej uwagi. Autorka w swojej książce pokazuje nam różne oblicza złości, zwraca uwagę na jej wpływ na drugiego człowieka, na otoczenie, a także na nas samych i nasze ciało. Daje nam również szereg porad i narzędzi, dzięki którym możemy zmienić postrzeganie tej emocji, a także przestaniemy ją tłumić. W naszej kulturze złość jest napiętnowana i od najmłodszych lat słyszymy zwroty, które programują w naszych umysłach błędne przekonania na temat tej emocji. W ten sposób uczymy się unikania złości, bo tak nie wypada, bo co powiedzą inni. Pani Ewa pokazuje, że złość to taka sama emocja, jak radość czy smutek, więc jest tak samo ważna. W związku z tym trzeba umieć ją wyrażać w zdrowy sposób, aby nie szkodzić sobie i innym osobom. Ciekawym, a zarazem zaskakującym okazał się dla mnie wpływ ruchu na radzenie sobie ze złością. Niby wszyscy wiemy, że ruch to zdrowie, ale tak naprawdę nie mamy pojęcia, jak w łatwy sposób dzięki aktywności fizycznej możemy zarządzać złością. Warto wybrać taką aktywność, która będzie nam sprawiała przyjemność, czyli na przykład jazda na rowerze, joga, czy nawet spacer. Aktywności te pomogą nam przekierować swoją uwagę na inne tory, a dzięki temu złość straci na sile, a my poczujemy się lepiej. „Kiedy ćwiczymy, organizm staje się bardziej odporny na napięcia, a my mniej podatni na wybuchy emocji. Regularny ruch poprawia też kondycję psychiczną, poprawia nastrój oraz zwiększa nasze poczucie własnej wartości”. Kolejną rzeczą, która podobała mi się w tej książce, były przytoczone historie pokazujące, jak wygląda brak granic, czy tłumienie emocji w codziennych sytuacjach. Dzięki nim łatwiej zrozumieć wpływ emocji na nasze relacje i zdrowie. W książce znajdziecie wiele ciekawych cytatów, których autorami są znane osoby, a także sporo ćwiczeń i pytań skłaniających do refleksji. Treść jest przekazana z empatią, co sprawia, że czyta się ją szybko i przyjemnie. Przeczytałam już dosyć dużo książek psychologicznych z wydawnictwa Sensus, w tym poruszających temat emocji i psychosomatyki, ale zawsze lubię sięgać po kolejne, bo wiem, że znajdę w nich coś nowego i wartościowego. Mimo znajomość tematu tym razem również dostałam kilka nowych informacji, więc uważam, że warto było się zapoznać z tą książką. Dla osób, które tak, jak ja znają temat, książka ta będzie w dużej mierze powtórzeniem materiału, jednak dla tych, którzy dopiero zaczynają interesować się emocjami i ich wpływem na ciało będzie bardzo ciekawą lekturą.
Piekielne miejsce
“Piekielne Miejsce” jest to naprawdę historia z piekła rodem, która pokazuje trudną sytuację bohaterki, siłę walki o szczęście i uwolnienie się od przeszłości mimo bólu jakie w sobie ma. Niesamowita historia, która przyciągnęła mnie niesamowicie do kowbojskiego oraz wiejskiego życia, bohaterki która jest niezwykłą kobietą, która próbuje wrócić do równowagi i po raz pierwszy być szczęśliwą. Pióro autorki miałam już okazję poznać i powiem wam z ręką na sercu oraz z zasłoniętymi oczami wybrałam bym w ślepo każdą książkę, każdą historię. Ponieważ coraz piękniejsze pisze historie, które chwytają za serce. Polecam serdecznie!
Puck Off
🌟5 / 5🌟 Nie wiem, na czym polega magia Ludki, ale niemal każda jej książka trafia prosto w moje serce. To niezwykłe, jak dobrze potrafi łączyć emocje, humor i życiową prawdę w tak lekki, a jednocześnie poruszający sposób. Rosie Gallagher, młoda specjalistka od PR, poznaje w samolocie przystojnego Matta i spędza z nim namiętną noc, przekonana, że nigdy więcej się nie spotkają. Wkrótce okazuje się jednak, że Matt to nowy napastnik drużyny hokejowej, dla której Rosie pracuje. Dziewczyna ma teraz zająć się jego wizerunkiem i naprawić jego reputację. Choć oboje pamiętają wspólne chwile, Rosie stawia warunek - między nimi może być tylko zawodowa relacja. Napięcie i wzajemne uczucie szybko jednak wystawiają tę zasadę na próbę. "Puck Off" to opowieść pełna emocji, napięcia i chemii, która aż iskrzy między bohaterami. Od samego początku czuć między nimi coś niesamowitego - to ten rodzaj przyciągania, którego nie da się zignorować, nawet jeśli rozsądek krzyczy, żeby trzymać się od niego z daleka. Bohaterowie są cudownie skonstruowani - prawdziwi, wyraziści i pełni sprzeczności. On - pewny siebie, charyzmatyczny sportowiec, który nie boi się pokazać wrażliwość. Ona - silna, zadziorna, ale też pełna emocji, która sprawia, że od razu chce się jej kibicować. Ich relacja to nie tylko gra uczuć, ale też opowieść o zaufaniu, zranieniu i odwadze, by dać miłości drugą szansę. W całej książce było sporo uroczych momentów, które łapały mnie za serce. Cudowne jest to jaki okazał się Matt - wrażliwy i troskliwy, który jest gotowy walczyć o szczęście. Nie spodziewałam się trochę, że będzie z niego taki green flag, ale totalnie się zakochałam. Przeżywałam z nimi każdy najdrobniejszy moment i płakałam kiedy tylko działo się coś złego. Szczególnie ta jedna sytuacja między nimi sprawiła, że pękłam na kawałki 😭 Jeśli szukacie powieści, która porwie Was od pierwszych stron i przypomni, jak ekscytująca może być miłość - "Puck Off" to strzał w dziesiątkę.