Recenzje
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
Beau był żołnierzem. Przetrwał piekło i wrócił do domu, do małej miejscowości, gdzie każdy każdego zna. W tym miejscu każdemu wydaje się, że zna jego historię, ale mężczyzna wie, że tak naprawdę nigdy go nie zrozumieją. Bailey chyba jako jedyna nie obchodzi się z nim jak z jajkiem. Dziewczyna od urodzenia mieszka w sąsiedztwie i pochodzi z nieciekawej rodziny. Dla mieszkańców zawsze była taka sama jak jej bracia pijacy, niezależnie od tego ile dobrego zrobiła. Ale Bailey stara się nimi nie przejmować, robi swoje z nadzieją, że uda jej się kiedyś wyjechać. Gdy do baru, w którym pracuje, zaczyna przychodzić gwiazda miasteczka — Beau — wszystko się zmienia. Mężczyzna postanowił jej pomóc, dlatego umawiają się na udawane zaręczyny. A może nie do końca udawane? Autorka ma bardzo przyjemny styl i od pierwszych stron wciągnęłam się w akcję. Nie było tu jednak tego ognia, który sprawiałby, że byłaby to moja kolejna książkowa miłość. Z motywów zapowiadało się wspaniale: gburek, zraniony żołnierz, waleczna kobieta, która potrzebuje jednak jego pomocy. Beau był szarmancki i uroczy, miał wszystkie cechy, które lubię w bohaterach. Jednak czytając, miałam wrażenie, że to wszystko już było. Tacy bohaterowie, podobna historia. W "Bez nadziei" nie było nic, czego wcześniej nie czytałam. I choć lubię te klimaty i z chęcią sięgam po kolejne książki z tym szablonikiem, to jednak zabrakło tu czegoś. Może uczuć, może właśnie czegoś, co wyróżniałoby ją choć trochę spośród innych podobnych. Była to udana lektura i może się inne to inne książki tej autorki, ale raczej zostanie w mojej pamięci jako lekkie romanse. Romansiarą polecam, zwłaszcza tym lubiącym motywy: udawane zaręczyny, gburek, różnica wieku, małe miasteczko.
Dark desires
⋆ Autor: Lena Serkowska Wydawnictwo: Beya Ocena: 4/5 ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ ⋆ ˚。⋆୨୧˚ Długo się zastanawiałam nad oceną tej książki, była to bardzo ciekawa historia, ale nie skradła mojego serca jakoś mocno. „Dark desires” to książka pełna emocji, dobrego humoru i plot twistów. Jest historią mroczną, która trzyma w napięciu do samego końca. Styl pisania autorki jest lekki, książkę przeczytałam na raz jest bardzo cienka co mnie naprawdę zaskoczyło. Przed sięgnięciem po tą książkę zapoznajcie się z ostrzeżeniem, książka jest 15+ ale występują w niej mocne sceny. Akcja książki dzieje się naprawdę szybko, jest pełna zagadek, bohaterowie szukają mordercy, który dużo namieszał. Zakończenie to chyba największy plot twist z całej książki, byłam w takim szoku, sprawiło to, że zdecydowanie sięgnę po drugą część bardzo mocno chce się dowiedzieć co się dalej wydarzy. Podsumowując, książka była fajna, myślę, że wielu osobom się spodoba, czytało mi się ją świetnie.
Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa
Proces doskonalenia umiejętności jest jednym z najbardziej naturalnych, a zarazem najtrudniejszych przedsięwzięć człowieka. Od wieków ludzie starali się zrozumieć, w jaki sposób przekształcić zwykłą ciekawość w mistrzostwo - jak przejść od nieporadnych pierwszych prób do stanu, w którym działanie staje się niemal intuicyjne, a wiedza i umiejętność łączą się, tworząc nową jakość. Uczenie się, w swojej istocie, jest bowiem nie tylko gromadzeniem informacji, lecz procesem przemiany - wymaga dyscypliny, skupienia i gotowości, by mierzyć się z własnymi ograniczeniami. W epoce szybkich poradników i powierzchownych recept na sukces, książka Scotta H. Younga „Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa”, opublikowana nakładem wydawnictwa Sensus, podejmuje temat samodoskonalenia, wyraźnie odróżniając się od modnych, uproszczonych wizji rozwoju osobistego. Scott H. Young, znany m.in. z projektu MIT Challenge - w ramach którego samodzielnie zrealizował program studiów informatycznych Massachusetts Institute of Technology w zaledwie rok - nie jest teoretykiem, lecz praktykiem nauki. Jego wcześniejsza książka Ultralearning zyskała rozgłos jako przewodnik po intensywnym, samodzielnym uczeniu się. W „Doskonal się w każdej dziedzinie” Young idzie jednak krok dalej: zamiast oferować kolejną „metodę sukcesu”, proponuje zbiór dwunastu maksym - zasad, które mają charakter niemal filozoficzny. To nie jest książka o tym, jak szybko coś opanować, ale o tym, jak dobrze się uczyć, jak budować trwałą relację z procesem mistrzostwa i jak zachować pokorę wobec złożoności wiedzy. Język, którym posługuje się autor, jest bliski naukowemu, precyzyjny, ale czytelny również dla osoby, która z metodologią nauczania, czy procesami uczenia się dotąd się pod względem naukowym nie zetknęła. Young nie stroni od refleksji, które wymagają skupienia, a niekiedy nawet pewnej intelektualnej cierpliwości. Nie jest to lektura do łapczywego czytania, a raczej książka do powolnego smakowania, rozdział po rozdziale, z ołówkiem w ręku, by móc wrócić do niektórych zaznaczonych fragmentów. Każda z maksym jest rozwinięta w sposób przemyślany, podparty zarówno doświadczeniem autora, jak i odniesieniami do badań z zakresu psychologii poznawczej, edukacji i filozofii. Często przywołuje klasyczne idee - od Arystotelesa po Andersa Ericssona - lecz czyni to z pokorą wobec tradycji, łącząc starożytną refleksję o cnotach z nowoczesnym podejściem do nauki. Young nie obiecuje łatwych rezultatów. Jego koncepcja mistrzostwa zakłada długotrwały wysiłek, powtarzalność i świadome budowanie nawyków. Autor podkreśla znaczenie cierpliwości oraz skupienia na procesie, nie na rezultacie - co stanowi oddech w świecie natychmiastowych efektów. W duchu klasycznego myślenia przypomina, że mistrzostwo nie jest stanem, lecz drogą, a prawdziwy rozwój wymaga pokory wobec własnych błędów. Można powiedzieć, że Young wskrzesza dawne pojęcie cnoty intelektualnej: doskonalenia siebie poprzez trud i refleksję. Z perspektywy tradycjonalisty warto docenić, że „Doskonal się w każdej dziedzinie” nie ulega modzie na „hackowanie” nauki ani na pseudoefektywność. Zamiast tego autor wraca do korzeni - do przekonania, że nauka to rzemiosło, a rzemieślnik powinien mieć cierpliwość, narzędzia i szacunek dla materiału, z którym pracuje. Takie podejście przywraca nauce wymiar moralny. W czasach, gdy wszystko chce się mieć „szybko i łatwo”, Young przypomina, że prawdziwe mistrzostwo rodzi się z systematyczności i konsekwencji. Książka może momentami przytłaczać swoją intensywnością i powagą tonu, lecz jest to świadomy zabieg. Young nie stara się przypodobać czytelnikowi - raczej zaprasza go do poważnej rozmowy o tym, czym jest rozwój. W tym sensie „Doskonal się w każdej dziedzinie” jest nie tylko poradnikiem, ale rodzajem współczesnego traktatu o nauce, skierowanego do tych, którzy wciąż wierzą, że doskonałość nie jest mitem, lecz ideałem, do którego warto dążyć.. To pozycja dla ludzi myślących, dla tych, którzy w rozwoju nie szukają rozrywki, lecz sensu. Scott H. Young tworzy dzieło spójne, rzetelne i intelektualnie uczciwe. Nie obiecuje sukcesu w trzy dni - zachęca raczej do codziennego zmagania się z własnymi ograniczeniami. I w tym tkwi jej siła. To lektura nie dla każdego, lecz z pewnością dla tych, którzy pragną w życiu czegoś więcej niż powierzchownego sukcesu. Dla nauczycieli, rzemieślników, twórców, myślicieli - dla wszystkich, którzy wierzą, że człowiek spełnia się, gdy dąży do doskonałości. „Doskonal się w każdej dziedzinie” to książka, którą warto mieć nie tylko na półce, ale w sercu - jako przypomnienie, że mistrzostwo nie jest darem, lecz wyborem, którego dokonuje się każdego dnia.
Piekielne miejsce
Mamy małą powtórkę z rozrywki z pierwszego „Piekielnej umowy”. Sammy przeprowadza się i chce porzucić swoją przeszłość. Wolność połączona z zapomnieniem zostawia gorzki posmak, a od demonów przeszłości nie jesteśmy w stanie się uwolnić. Łańcuchy wciąż trzymają Naszych bohaterów, lecz Ci muszą igrać z ogniem. Przeprowadzka do małego miasteczka w stanie Montana ma być oznaką nowego życia, lecz rzeczywistość zadaje Nam brutalny cios prosto w samo serce. Urokliwa miejscowość, w której każdy się zna, skrywa za sobą pewne tajemnice, a Sammy z pozostałymi są iskrą wzniecającą płomień. Początek powieści jest takim wprowadzeniem, a Ania, jakby świadomie chciała uśpić Naszą czujność, by potem rozpalić spiralę ognia. Sekrety miasteczka, kłamstwa, sytuacje z przeszłości i szybko rozwijająca się akcja. Może się wydawać, że jak na objętość książki jest tego trochę zbyt dużo, ale poczułem przy tym lekkość w czytaniu. Oczywiście romans stanowi fundament tej historii, lecz mnie najbardziej urzekła relacja sióstr oraz braci. Dwójka rodzeństwa jest jak do rany przyłóż i są w stanie skoczyć za siebie w ogień. Zakończenie było jednym słowem - odważne.
Puck Off
🌟5 / 5🌟 Nie wiem, na czym polega magia Ludki, ale niemal każda jej książka trafia prosto w moje serce. To niezwykłe, jak dobrze potrafi łączyć emocje, humor i życiową prawdę w tak lekki, a jednocześnie poruszający sposób. Rosie Gallagher, młoda specjalistka od PR, poznaje w samolocie przystojnego Matta i spędza z nim namiętną noc, przekonana, że nigdy więcej się nie spotkają. Wkrótce okazuje się jednak, że Matt to nowy napastnik drużyny hokejowej, dla której Rosie pracuje. Dziewczyna ma teraz zająć się jego wizerunkiem i naprawić jego reputację. Choć oboje pamiętają wspólne chwile, Rosie stawia warunek - między nimi może być tylko zawodowa relacja. Napięcie i wzajemne uczucie szybko jednak wystawiają tę zasadę na próbę. "Puck Off" to opowieść pełna emocji, napięcia i chemii, która aż iskrzy między bohaterami. Od samego początku czuć między nimi coś niesamowitego - to ten rodzaj przyciągania, którego nie da się zignorować, nawet jeśli rozsądek krzyczy, żeby trzymać się od niego z daleka. Bohaterowie są cudownie skonstruowani - prawdziwi, wyraziści i pełni sprzeczności. On - pewny siebie, charyzmatyczny sportowiec, który nie boi się pokazać wrażliwość. Ona - silna, zadziorna, ale też pełna emocji, która sprawia, że od razu chce się jej kibicować. Ich relacja to nie tylko gra uczuć, ale też opowieść o zaufaniu, zranieniu i odwadze, by dać miłości drugą szansę. W całej książce było sporo uroczych momentów, które łapały mnie za serce. Cudowne jest to jaki okazał się Matt - wrażliwy i troskliwy, który jest gotowy walczyć o szczęście. Nie spodziewałam się trochę, że będzie z niego taki green flag, ale totalnie się zakochałam. Przeżywałam z nimi każdy najdrobniejszy moment i płakałam kiedy tylko działo się coś złego. Szczególnie ta jedna sytuacja między nimi sprawiła, że pękłam na kawałki 😭 Jeśli szukacie powieści, która porwie Was od pierwszych stron i przypomni, jak ekscytująca może być miłość - "Puck Off" to strzał w dziesiątkę.