Recenzje
Echo potępienia
"Echo potępienia"- RECENZJA!! ~MOJA OPINIA~ 🪽"Echo potępienia" szczególnie zwróciło moją uwagę przez oryginalny i rzadko spotykany opis. Główna bohaterka, Emily jest dziennikarką, która pewnego dnia budzi się z tajemniczym znamieniem na ciele (symbolem pojawiającym się także w jej koszmarach i łączącym się z niewyjaśnioną śmiercią jej ojca). Kiedy ziemia zaczyna drżeć, a cienie szepczą jej imię, świat aniołów i mroku wkracza w jej życie. Nie jako zbawienie, lecz jako zagadka, którą trzeba rozwikłać. 🪽To była naprawdę świetna paranormalna książka, która z każdą stroną coraz bardziej przyprawiała mnie o ciarki i niepokój. Emily zaczyna dostrzegać rzeczy, których inni nie widzą. Jej spokojne, uporządkowane życie zamienia się w walkę o przetrwanie przed złem, sekretnymi mocami i tajemnicami, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. Dziewczyna za wszelką cenę pragnie odkryć prawdę o sobie, o znaku i o śmierci swojego ojca. 🪽W tym wszystkim pomaga jej Nathanael, chłopak skrywający sekret pod ludzką postacią. Jest aniołem, który razem z Emily próbuje rozwikłać zagadkę. Jednak niebezpieczeństwo jest coraz bliżej, a Nathanael oprócz siebie musi chronić także Emily i jej bliskich. Uwielbiam, wręcz ubóstwiam ich duet! Relacja między nimi jest delikatna, subtelna i rozwija się w idealnym tempie, nie przytłaczając głównego wątku. 🪽Niepokój czułam na każdej stronie. Emily odkrywa coraz bardziej mroczne sekrety, a świat, który znała może okazać się zupełnie inny, niż przypuszczała. W książce poznajemy też cudownych bohaterów pobocznych 😩 Samaela, postać niezwykle intrygującą i pełną zagadkowej aury, oraz Zuri, którą absolutnie pokochałam!!! 🛐🛐 Była tak świetnie napisana, że z chęcią przeczytałabym o niej osobną historię. 🪽Przez całą książkę się po prostu płynęło. Mimo narracji trzecioosobowej styl autorki bardzo mi się podobał. Czułam się, jakbym sama była jedną z pobocznych bohaterek. Język był przyjemny i lekki, co sprawiało, że kolejne rozdziały dosłownie znikały jeden po drugim. 🪽Ostatnie strony to był rollercoaster emocji! Nie mogłam się oderwać, a zanim się zorientowałam, zostało mi ostatnie 30 stron. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom!!! Mam tyle pytań, na które jak najszybciej potrzebuję poznać odpowiedź! 🤌🏻 🪽Ta historia była wszystkim, czego szukałam w paranormalnym romansie, mroczna, emocjonująca i nieprzewidywalna."Echo potępienia" to książka, o której trudno zapomnieć. Zdecydowanie polecam każdemu, kto lubi połączenie tajemnicy, emocji i odrobiny niebiańskiego chaosu 🤭Ocena:5/5⭐
Haunted Hearts
Szczerze? To była bardzo przyjemna książka i zdecydowanie miło spędziłam czas czytając ją ❤️🤭 Gdy tylko zobaczyłam, że fabuła kręci się wokół łowczyni wampirów a wampirem to już wiedziałam, że jest to coś co muszę przeczytać! Jedynym minusem i kwestią, która nie bardzo mi podpasowała jest dynamiczność i szybkość z jaką rozwija się fabuła i relacja naszych głównych bohaterów, ale ponoć wampiry tak mają 😁 Hazel - młoda łowczyni rozpoczyna naukę w Shadowbrook College- na uczelni dla studentów z zdolnościami nadprzyrodzonymi. Nathaniel - wampir i nauczyciel, który ukrywa swoją prawdziwą naturę. Dziewczyna staje przed trudnymi wyborami, poznaje sekrety przyszłości i samą siebie. Decyzja, która podejmie jest w stanie zniszczyć wszystko co do tej pory tworzyła. Ciekawa fabuła, ciągle dzieje się coś nowego. Poznajemy sekrety naszych bohaterów i ich przeszłość. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny co pozwala nam szybko brnąć przez książkę, a jej czytanie to sama przyjemność! Jeśli lubicie lekką fantastykę połączoną z gorącym romansem i z zakazaną relacją to myślę, że i wam przypadnie do gustu!
Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026
Planowanie to jedna z tych ludzkich czynności, które od wieków stanowiły o sile i porządku świata. Niezależnie od tego, czy rytm dnia wyznaczała natura, czy - w czasach współczesnych - planujemy z kalendarzem w dłoni, potrzeba układania, przewidywania i nadawania sensu dniom jest niezmienna. Planowanie nie jest bowiem tylko sztuką organizacji czasu, lecz przede wszystkim wyrazem odpowiedzialności za własne życie. W epoce rozproszenia i cyfrowego zgiełku, gdzie każda minuta może się zginąć w powiadomieniach i hałasie, książka-kalendarz Jacka Walkiewicza „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” jawi się jako manifest powrotu do tradycji uważnego życia, do prostoty, do rozmowy człowieka z samym sobą, ale i do efektywności. Nie tej będącej wynikiem długich godzin pracy, ale raczej poszanowania czasu i takiego planowania zadań, by skupić się na tych, które są najważniejsze, które są naszymi priorytetami. Walkiewicz od lat znany jest jako mówca motywacyjny, psycholog i autor bestsellerów, w których łączy zdroworozsądkową mądrość z optymizmem i wiarą w możliwości człowieka. W najnowszym wydaniu swojego kalendarza kontynuuje tę misję, proponując coś znacznie więcej niż zwykły terminarz. „Pełna moc inspiracji” to nie tylko zestaw rubryk z datami, lecz swoisty przewodnik po roku, który dopiero ma nadejść. Każda strona ma przypominać, że w każdym dniu, tygodniu i miesiącu można odnaleźć wartość, jeśli tylko człowiek zechce się zatrzymać i spojrzeć głębiej. Kalendarz staje się więc formą osobistego dziennika rozwoju, w którym planowanie nie polega na mechanicznej organizacji czasu, lecz na budowaniu relacji z własnym życiem. Warto podkreślić, że publikacja zachowuje formę klasyczną - twarda oprawa, czytelny układ, przyjemny papier - co nadaje jej nie tylko elegancji, ale i trwałości. To rzecz, którą chce się trzymać w dłoni, notować w niej codzienne spostrzeżenia, wracać do poprzednich miesięcy, jak do osobistego pamiętnika. Każdy tydzień poprzedzają inspirujące cytaty, krótkie refleksje lub zadania, które zachęcają do zastanowienia się nad sobą, nad tym, co warto zmienić, poprawić, zrozumieć. Nie są to banalne slogany, ale raczej zaproszenia do pracy z własnymi przekonaniami. Walkiewicz - pozostając w zgodzie z duchem swoich wcześniejszych książek, jak „Pełna moc życia” czy „Pełna moc możliwości” - pozostaje wierny zasadzie, że motywacja nie jest czymś zewnętrznym, co przychodzi z otoczenia, lecz wewnętrzną decyzją, która wymaga codziennej pracy nad sobą. Na tle współczesnych produktów coachingowych „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” znacznie wyróżnia się prostotą i wartością merytoryczną. To nie zwykły gadżet rozwojowy, lecz narzędzie do refleksji. Autor nie narzuca czytelnikowi gotowych recept, lecz zachęca, by samodzielnie szukał sensu w działaniu, ale i w jego braku. Każda przestrzeń na notatki jest zaproszeniem do dialogu: z własnym sumieniem, z planami, z marzeniami. W tym sensie kalendarz Walkiewicza przywraca dawne rozumienie zapisywania - jako aktu świadomego, niemal duchowego, mającego moc kreacji rzeczywistości. Z punktu widzenia funkcjonalnego, kalendarz jest przejrzysty i praktyczny - jego układ tygodniowy pozwala na planowanie obowiązków i projektów, a jednocześnie pozostawia dużo miejsca na własne notatki. Znajdziemy tu też zestaw ćwiczeń i pytań, które pobudzają do autorefleksji. Nie są to jednak zadania w stylu współczesnych „plannerów sukcesu”, lecz raczej subtelne impulsy - zachęta, by zatrzymać się na chwilę i świadomie zacząć planować kolejne dni swojego życia. Tym samym nie jest to „tylko kalendarz”. Jego siła tkwi w prostocie papierowego przedmiotu, w rytuale codziennego zapisu, który daje poczucie ciągłości. Ręczny zapis to gest niemal symboliczny, świadczący o tym, że czas jest wartością, a nie tylko zasobem do zarządzania. „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” to zatem nie kolejna propozycja z półki motywacyjnych nowinek, ale spokojna, dojrzała zachęta do tego, by planować z perspektywy wyznaczonego celu, działać z uważnością i żyć w zgodzie z rytmem, który nie poddaje się pośpiechowi. Jacek Walkiewicz po raz kolejny przypomina, że życie ma sens wtedy, gdy człowiek bierze odpowiedzialność za swój czas - dzień po dniu, tydzień po tygodniu. To książka-kalendarz, która nie tylko organizuje, ale i uczy - że planowanie to nie biurokratyczny obowiązek, lecz jedna z najstarszych form troski o samego siebie i sposób na budowanie takiego życia, jakie chcemy prowadzić. To pozycja godna uwagi zwłaszcza dla tych, którzy cenią tradycyjną formę zapisu, elegancję, prostotę, a przy tym cenią sobie mądrość zawartą w cytatach czy ćwiczeniach proponowanych przez Walkiewicza. „Pełna moc inspiracji” przywraca wiarę w to, że kalendarz może być czymś więcej niż narzędziem - może być lustrem naszego roku, towarzyszem codzienności i świadectwem drogi, którą przeszliśmy. Co więcej, jego analiza daje możliwości wyciągania wniosków i ... dalszego planowania.
Piekielne miejsce
„Piekielne miejsce” to druga część historii o Samancie Baker. Młoda kobieta, chcąc odciąć się od bolesnej przeszłości, wyrusza wraz z siostrą Olivią do Montany. W miasteczku Big Timber kupują dom, by rozpocząć nowe życie. Początki wydają się spokojne - dziewczyny opiekują się zwierzętami, planują remont i marzą o otwarciu małej kawiarni. Szybko jednak okazuje się, że przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć. Samantha jest w ciąży, a ojciec dziecka nie ma o tym pojęcia. Co gorsza, ktoś wyraźnie próbuje wykurzyć dziewczyny z farmy. Wkrótce ich tropem podążają Tom i Patrick - bracia, którzy spotykali się z dziewczynami przed ich zniknięciem. Ich działania napędza ojciec Samanthy - bezwzględny boss narkotykowy, który pragnie połączyć rodzinę na własnych zasadach. Nie będzie łatwo, bo żadna ze stron nie jest gotowa na ponowne spotkanie. Czy mimo wszystko uda im się znaleźć drogę do szczęścia? Przyznam szczerze, że książka wciągnęła mnie na tyle, że przeczytałam ją w zaledwie kilka dni. Choć nie znałam pierwszej części, historia została napisana w taki sposób, że bez problemu można odnaleźć się w fabule. Akcja toczy się dynamicznie, a bohaterów nie jest wielu, dzięki czemu łatwo się w nich połapać. Sceny nie są przesadnie drastyczne, ale na pewno trzymają w napięciu. „Piekielne miejsce” to intrygująca, emocjonująca opowieść o ucieczce przed przeszłością, rodzinnych sekretach i uczuciach, które potrafią przetrwać mimo wszystko. Twórczość autorki jest mi już znana, a po tej lekturze z pewnością sięgnę po inne książki Anny Wolf!
Titek i sprzątanko
Titku, czekałam na Ciebie! Miło mi Cię poznać, cieszę się, że zamieszkasz z nami! Titek, to bohater, który jest jak każde dziecko, dlatego maluchy, bardzo szybko go polubią i będą mieli, naprawdę dużo wspólnego. To nowa seria, dla dzieci w wieku 3+, a stworzyły ją autorki "Pinka", którego większość pewnie doskonale już zna! Póki co, mamy cztery tytuły: "Titek i sprzątanko" "Titek chce jeszcze jedną bajkę" "Titek i sposób na zasypianie" "Titek i wulkan złości" Już po samych tytułach, z pewnością widzicie, że te sytuację mają miejsce w większości domów. Przecież, które dziecko ochoczo chciało sprzątać tor, który zbudowało rano, albo czy jeśli umawiamy się na trzy bajki, to dziecko nie zapyta, o następną i bez problemu wyłączy telewizor? Bądź, kiedy przychodzi pora spania, maluch nie powie słynnego "juuuuż?" A jeśli dziecko, musi poszukać czegoś w swoim pokoju, nie może tego znaleźć, więc wybucha, jak wulkan i w tej złości, nie widzi nawet tego, czego szukało? Brzmi znajomo, prawda? To są sytuację, z życia wzięte, a my rodzice z pewnością musimy stawiać im czoła, każdego dnia! Choć czasami brakuje cierpliwości, siły i pomysłów, warto spróbować wziąść głęboki oddech i okazać zrozumienie, znajdując rozwiązanie! Książeczki, są naprawdę świetne, a ilustracje idealnie oddają emocje, które towarzyszą Titkowi, a jest ich naprawdę mnóstwo! Serdecznie polecam! ❤️