Recenzje
Serce na wodzy. Ranczo Srebrzyste Sosny #1
"Łatwiej jest być w ciągłym biegu, łatwiej jest nie przywiązywać się do ludzi, łatwiej jest robić wszystko samemu. Wtedy nie ryzykujesz, że coś stracisz" CeCe wraca na rodzinne ranczo Srebrzyste Sosny. A tam czeka na nią nie tylko rodzina, ale również Nash. Nash, który bardzo się zmienił i nie jest już tym kim kiedyś był. Czy powrót do miasteczka zmieni całkowicie jej życie? Bardzo przyjemnie spędziłam czas z tym tytułem, ale nie ukrywam, że początkowo było nudno, ale im dalej to było zdecydowanie lepiej. CeCe wzbudziła moją sympatię od pierwszej strony, zwłaszcza na skutek dosyć śmiesznej sytuacji, która miała miejsce po tym jak wróciła do miasteczka. Nie tylko śmieszna, ale również pokazująca jak w takich małych miasteczkach bardzo szybko wszystkie wieści się rozpowszechniają. Kobieta tutaj pragnie zacząć nowe życie, odciąć się od swojej przeszłości. Odciąć się od swojego byłego narzeczonego, który zdecydowanie na nią nie zasługuje i nigdy nie zasługiwał. No cóż, poznając jej byłego narzeczonego postąpiła bardzo dobrze. Bo co z tego, że mężczyzna przez cały czas ją zdradzał? Przecież każdemu zdarza się takie coś, prawda? I jeszcze te jej pseudo koleżanki, dla których bycie zdradzonym przez partnera to nic takiego, zwłaszcza jeśli ma się do dyspozycji kartę kredytową z nieograniczonymi środkami. Nie mówiąc już o tym, że mężczyzna nigdy jej nie wspierał po tym jak jej ojciec zmarł. Teraz? Rozpoczyna całkiem nowy rozdział w swoim życiu. Jest to taka sympatyczna i wesoła dziewczyna. W połączeniu ze swoimi przyjaciółkami dosyć szalona, zdecydowanie wiedzą jak się bawić. A Nash? To była gwiazda hokeja, a teraz? Jest na emeryturze i z pewnością nigdy się nie nudzi. Pomaga na ranczu, do tego prowadzi bar i jakby tego jeszcze było mało to prowadzi zajęcia ucząc dzieci. Daje możliwość rozwoju. To co robi jest naprawdę bardzo cudowne. Wrócił, odrestautował centrum sportowe i daje szansę dzieciom tak jak kiedyś ktoś inny dał mu szansę. A jak ich rodzice nie są w stanie za to zapłacić to sam to robi. Jest tak zajęty, że ma mało czasu na sen, choć w tym zakresie zdecydowanie nie narzeka. Bo nawet te kilka godzin które przesypia zawsze są pełne koszmarów. Tego co się stało w przeszłości. Przyjemna, lekka lektura. Przewidywalna, ale czy przewidywane jest złe? Oczywiście, że nie. CeCe zaczyna pracę w centrum, który jest własnością Nasha i okazuje się bardzo cennym nabytkiem. Rozpoczynają współpracę, którym celem jest zebranie funduszy. To powoduje, że są ze sobą coraz bliżej, a główna bohaterka odkrywa, że mężczyzna nie jest wcale taki zły jak zawsze jej się wydawało. Kobieciarz kiedyś może owszem, ale teraz zdecydowanie nie. Do tego zawsze się bardzo o nią troszczył, z czego nigdy nie była zachwycona, ale jak okazuje się w ten sposób ją chronił. Robił za jej ochroniarza. Teraz również za niego robi, odstraszając każdego mężczyznę, który mogłyby ją wykorzystać. Dodajmy jeszcze do tego chemię pomiędzy bohaterami, ciągle przeskakujące pomiędzy nimi iskry i wydaje się, że tylko jedno jest rozwiązanie, prawda? Dziewczyna nie potrafi wyjść z jego głowy, ale co zrobić jeśli nie chce wszystkiego zniszczyć? Może nie będzie odwrotu. Coś, co zaczyna się jedną wspólnie spędzoną nocą, które miała być niezobowiązująca zaczyna się coraz bardziej komplikować. Nash odkrywa, że kiedy jest z Cece to koszmary znikają. Jest pikantnie, naprawdę bardzo pikantnie a scen erotycznych jest dosyć dużo. Momentami, przez to już mi się nudziło. Pomiędzy bohaterami zaczyna pojawiać się uczucie, ale Nash się boi prawdziwego związku, ale czy dla niej spróbuje? A może będzie za późno? Boi się zaangażować z obawy, że cos złego może się stać. Do tego jeszcze jej rodzina. Jak postąpi? " Widzę, że ci na niej zależy. Dlatego nie zmarnuj tej szansy. Pozwól wszechświatowi chociaż raz przyjąć kontrolę. To, że ich straciłeś, nie oznacza od razu, że ją stracisz. Bóg zsyła nam zarówno ból, jak i radość" Książkę szybko się czyta, ale okładka mylącą, bo po niej można się spodziewać, że to będzie romans kowbojski, a tego to w ogóle nie było. Owszem, ranczo jest, ale bardziej na zasadzie miejsca, gdzie spotykają się członkowie rodziny. Nic nie ma odnośnie pracy na nim, ale może w kolejnych częściach będzie tego więcej? Bardzo polubiłam wszystkich członków rodziny i z wielką chęcią sięgnę po kontynuację. Jest to bardzo fajny romans, ale też z drugiej strony niczym specjalnym się nie wyróżnia od innych podobnych. Nie brakuje dość delikatnych komplikacji ze strony byłego narzeczonego CeCe, choć myślałam, że tego będzie więcej. Bardzo polubiłam również koleżanki głównej bohaterki. Szalona ekipa i z chęcią poznam je bliżej, zwłaszcza Ginger. Miłego
Puck Off
Hejkaa, Witam się z wami w kolejnej recenzji. Dzisiaj zapraszam na recenzję Puck Off, trzeciego tomu z serii o hokeistach autorstwa Historia, która zyskuje przy kolejnych stronach, bo te początkowe według mnie, szczególnie dla Matta nie były najlepsze. Na przestrzeni całej książki widać jak jego postać zmienia się pod względem zachowań, a mimo wszystko dalej był jednak sobą. Na samym początku ta dwójka spotykała się w tajemnica, a jeszcze wcześniej miała to być zwykła przyjaźń z korzyściami. Jednak, jak dobrze wiemy serce nie sługa. Matthias Carlsson jest znany osobom, a dokładniej to nie tyle on, a jego nazwisko, które nie ma miłego znaczenia. Sam musiał sobie zapracować na to, żeby jego nazwisko nie było odbierana źle, chociaż to mało powiedziane. I tak nawiązując do tego, to nie podobało mi się jak zareagowała drużyna No właśnie to nazwisko, bo pomimo tego, że łączy ich nazwisko to widać jak bardzo ci bohaterowie różnią się od siebie. Jedyne plusik tutaj dla Daphne, która właśnie nie patrzyła przez pryzmat nazwiska. Matt jako postać jest porywczy, chaotyczny, zaborczy (co akurat tutaj uznaje za minus), szczery, ale kiedy trzeba również troskliwy i odpowiedzialny, i naprawdę tutaj to udowodnił. Ciężko go polubić szczególnie na tym początkowym etapie historii. W tej książce również podobał mi się fakt, że istniała tutaj komunikacja pomiędzy bohaterami co prawda czasami trochę zaburzona, ale była w większości przypadków. Jedynie, kiedy się zawiodłam to, w momencie kiedy Rosie zamiast wyjaśnić mu sytuację, od razu go, zablokowała. Sam wątek przyjaźni pomiędzy głównym bohaterem a Misha nowym hokeistą, który również tutaj przyjechał był cudowny, naprawdę świetnie się o nim czytało. Ta dwójka idealnie się uzupełniała. Rosie córka znanego hokeisty miała swój charakter, potrafiła postawić na swoim, ale również ją pewna sytuacja dobiła, a wtedy to Matt starł się dla ich dwójki, mimo że nie było to najłatwiejsze. W sytuacji, w której powinna udać się do lekarza przez chwilę bagatelizowało objawy i co jednocześnie mnie minimalnie zirytowało, Ale z drugiej strony jest to bardzo prawdziwe, bo bardzo często je bagatelizujemy, bojąc się, co to może być. Bohaterka bardzo pracowita, empatyczna, która po prostu chciała osiągnąć wszystko sama i wychodziło jej to naprawdę dobrze, ludzie jednak i tak patrzeli przez właśnie pryzmat nazwiska. I to również łączyło tych bohaterów, oboje byli oceniani przez nazwisko. Również trzeba przyznać, że było tutaj kilka akcji charytatywnych co naprawdę bardzo dużo dodaje tej historii. I również adopcja Frodo przez Matta była naprawdę cudownym motywem i wszystkie ich wspólne opisy po prostu uwielbiam. Rosie przyjaźni się z Shelby, która tak jak Misha czasami musiał przemówić do rozumu Mattowi tak samo właśnie ona pełniła tę funkcję u Rosie. Czy były to przyjaźń idealny? Nie, Ale czy taka przyjaźń istnieje? Również nie. Bardzo doceniam opisy Szwecji, które tutaj się pojawiły, bo naprawdę przyjemnie się o nich czytało i aż chciałoby się więcej. Również warto docenić to jak cudowną rodzinę ma zarówno Rosie jak i Matt pomijając jednego osobnika. Tak na koniec, jeśli miałabym powiedzieć, czego mi brakowało to na pewno byłoby to więcej interakcji Matta z drużyną. Co do samej historii muszę przyznać, że wkręciłam się w nią, tak jak podczas dwóch poprzednich tomów. Mimo wszystko to Maverick pozostaje nadal na 1. miejscu, ale go naprawdę trudno przebić. Miałam duże oczekiwania, patrząc na poprzedników i zostały one spełnione w 90%, ale to pewnie dlatego, że bardzo ta trójka, czyli Mikko, Maverick oraz Matt bardzo różnią się od siebie. A wy jeśli lubicie książki z motywem hokeja, przyjaźni, friends with benefits, secret dating oraz fast burn to powinniście przeczytać ich historię. Moja ocena: 3,75⭐/5⭐ Kategoria wiekowa: 18+
Recenzownik. Mój książkowy journal
IDEALNA KSIĄŻKA DLA KAŻDEJ BOOKLOVERS! 🩷 Moi drodzy dzisiaj przychodzę do was z cudownym Recenzownikiem! No czyż to nie brzmi wspaniale? Wiele osób na bookmediach dostaje książki do współpracy, pisze recenzje. Ale może lepszym pomysłem będzie zapisywanie ich w książce! Wyobrażacie to sobie? Czytacie książkę, super historię i po skończeniu piszecie swoje odczucia w INNEJ KSIĄŻCE! Ogólnie cała szata graficzna, kolorki, dodatki, malunki czy rysunki są dobrze dopracowane! Całość daje niesamowity efekt, a ja po dostaniu paczuszki patrzyłam się chyba z pół godziny na książkę! No po prostu jest super i myślę że mogłaby wygrać miss world! Polecam wam z całego serduszka! 🩷
Vicious Allure
Recenzja: Sięgnęłam po tę książkę bez żadnych oczekiwań to moje pierwsze spotkanie z twórczością Agnieszki i muszę przyznać, że było to bardzo miłe zaskoczenie. Autorka ma niezwykle przyjemny, lekki styl pisania, dzięki któremu historia wciąga od pierwszych stron. Umiejętnie buduje napięcie, jednocześnie nie przytłaczając czytelnika zbyt dużą ilością dramatyzmu. . Cindy została wykreowana z wyczuciem i realizmem. To bohaterka, którą łatwo polubić. Jest inteligentna, odważna, ale też zachowawcza, co rzadko spotyka się w podobnych powieściach. Jej troska o matkę, wewnętrzna siła i determinacja, by walczyć o lepsze życie, sprawiają, że staje się postacią wiarygodną i inspirującą. . Z kolei Dragon od początku budził we mnie sprzeczne emocje. To bohater, którego trudno zrozumieć, a jeszcze trudniej polubić. Surowy, nieprzewidywalny, momentami wręcz niebezpieczny, uosabia wszystko to, co w diable najbardziej magnetyczne i zarazem odstraszające. Jego obsesyjna natura i niezdrowe podejście do relacji sprawiają, że czytelnik czuje niepokój, ale też ciekawość bo mimo wszystko chce wiedzieć, co będzie dalej. . Relacja między Cindy a Dragonem jest burzliwa, intensywna i pełna skrajnych emocji. To związek, który balansuje na granicy pożądania i destrukcji. Autorka doskonale oddała to napięcie, podczas lektury czuć niebezpieczeństwo i przytłaczające emocje, które wręcz przenikają przez strony. Nie jest to historia cukierkowej miłości, ale raczej pełna bólu, sprzeczności i namiętności opowieść o dwojgu ludzi, którzy próbują odnaleźć siebie w chaosie uczuć.
Wyzwanie pachnące kawą. Garnitury Seattle #2
Pierwszy tom tej serii ogromnie mi się podobał. Był lekki, przyjemny i pozwolił mi spędzić wspaniały czas z książką w ręku. Dlatego sięgając po kontynuację, miałam wysokie oczekiwania. Czy zostały one spełnione? Zdecydowanie tak. Cole to miliarder i właściciel kawowego imperium. Jest przyzwyczajony do tego, że ma kontrolę nad wszystkim i wszystkimi. Pewnego dnia odwiedza jedną ze swoich kawiarni i tam zostaje upokorzony przez klientkę. Śliczna brunetka opuszcza lokal, a on jest przekonany, że więcej jej nie spotka. Jednak szybko zmienia zdanie, gdy próbuje kawy, którą po sobie zostawiła. Zafascynowany jej talentem, każe swoim pracownikom ją odnaleźć. Eliza okazuje się prawdziwą pasjonatką kawy. Tworzy własne mieszanki i potrafi wydobyć z nich to, co najlepsze. Cole postanawia zaproponować jej pracę w swoim laboratorium. Rzuca jej wyzwanie, które ona bez wahania przyjmuje. Od tego momentu ich relacja zaczyna się zacieśniać, a praca marzeń zamienia się w grę pełną napięcia i pokus. Początkowo książka wydaje się spokojna, ale bardzo szybko nabiera tempa. Ogień, który pojawia się między bohaterami, jest wyczuwalny na każdej stronie. Między nimi iskrzy, a ich silne charaktery sprawiają, że każde spotkanie staje się wybuchowe. Eliza zna swoją wartość i nie boi się walczyć o siebie. Cole natomiast to mężczyzna sukcesu, samotny ojciec wychowujący piętnastoletnią córkę. Choć na pozór silni, oboje noszą w sobie rany z przeszłości, które wciąż na nich wpływają. Łączy ich wspólny lęk i pragnienie, by coś w życiu zmienić. Wspólna praca nad przełomowym produktem sprawia, że ich relacja staje się coraz bardziej intensywna. Każdy dzień zbliża ich do siebie, a granica między zawodową współpracą a uczuciem coraz bardziej się zaciera. Temat kawy został przedstawiony w niezwykle interesujący sposób. Jako miłośniczka tego napoju byłam zachwycona wszystkimi szczegółami, które autorka wplotła w fabułę. Historia jest pełna zwrotów akcji, a zakończenie przypomina sceny z filmu sensacyjnego. Miałam ciarki i autentycznie martwiłam się o los bohaterów. Ten tom okazał się jeszcze lepszy od pierwszego, co jest ogromnym zaskoczeniem. Nie dopadła go klątwa drugiej części, a wręcz przeciwnie, rozwinął skrzydła. Bawiłam się wyśmienicie i już nie mogę się doczekać kolejnego tomu. Jeśli szukacie lekkiej, emocjonującej historii, która pozwoli Wam się zrelaksować i poczuć zapach świeżo mielonej kawy, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę.