Recenzje
Malbat znaczy zemsta
„Malbat znaczy zemsta” Siedzieli w milczeniu, lecz teraz chcą zbudować nową erę chaosu. 🐢Trudno przełknąć gorzki smak porażki. Musimy zaakceptować przeszłość, lecz nie jest to takie łatwe, tym bardziej że odzywają się demony przeszłości. Spokojne życie stanowi przykrywkę i ciszę przed burzą. Złamane obietnice nie powinny mieć miejsca. Siła wyższa, prawdziwa natura, od której ucieczka stanowi klęskę, a na nią nie możemy pozwolić. Lata ciszy zastąpimy nowym początkiem. Pora rozpętać burzę chaosu. Alice z Christianem oraz Liamem tworzą niby rodzinę. Żyją spokojnym życiem, lecz pewne zaproszenie stanowi powrót demonów przeszłości. Wskrzesili w sobie dawne emocje. Narodzili się na nowo i teraz chcą wyrównać porachunki, udowadniając, że zadzieranie z Malbetem jest poważnym błędem. Zuza utrzymuje czytelnika w napięciu i nie ucieka do półśrodków. Pisze w szczegółowy sposób, tym bardziej, gdy pojawiają się sceny tour. Chociaż tego nie doświadczyłem, poczułem ból ofiar na sobie. To tylko ukazuje, że z Naszymi bohaterami nie warto zadzierać. Brutalność, zemsta, ból oraz emocje odgrywają pierwsze skrzypce w powieści. Tkwimy w świecie tajemnic i nic nie jest oczywiste. Fajnym aspektem okazały się wpisy z pamiętnika, w którym jedna z bohaterek opisuje swoją relację z pewnym jegomościem. Więź tej dwójki jest bardzo specyficzna. Tkwi w toksycznym związku, a jej partnera należy potraktować w taki sposób, żeby więcej razy nie mógł użyć argumentu siły. Bez wątpienia najgorszy bohater z całej serii. Wątek pamiętnika został bardziej rozwinięty i ma on znaczenie w dalszej fabule, lecz tutaj pozwolę uciąć ten temat, ponieważ nie chcę spoilerować. Najbardziej urzekło mnie ponowne spotkanie członków Malbatu. Mimo że dzieliły ich lata rozłąki, wciąż są zgraną paczką, która nie boi się wyzwań i staną ze sobą ramię w ramię przeciwko wszelkiemu złu. Sami nie należą do świętych, a dolewanie oliwy do ognia jest dla nich chlebem powszednim. Pokazują, że są czymś więcej niż tylko rodziną. Każdy coś skrywa, a jakie sekrety odkryją? Moją uwagę również skradł młody dżentelmen, Liam. Chłopiec jest po prostu cudowny, a to jak naśladuje pewnych członków Malbatu, komiczne. Zakończenie wbiło mnie w fotel, sprawiając, że najchętniej od razu przeczytałbym trzecią część, w której na pewno będzie jeszcze ciekawiej. Jeśli chcecie uciec do brutalnego, mafijnego świata, ta książka jest dla Was.
Ptaki, które śpiewają nocą
Ptaki, które śpiewają nocą 4/5 ⭐ „Ptaki, które śpiewają nocą” to książka, która totalnie mnie zaskoczyła, ale w taki spokojny sposób. Nie ma tu wielkich dramatów ani scen jak w niektórych młodzieżówkach, ale jest coś, co naprawdę zostaje w głowie. Historia zaczyna się od Savanny, która ucieka sprzed ołtarza, wsiada do różowego kampera i rusza w podróż. Towarzyszy jej Austin - typ chłopaka, który żyje chwilą, nic nie planuje i trochę doprowadzałby mnie do szału, ale jednocześnie ma w sobie coś, co sprawia, że nie da się go nie lubić. To, co najbardziej mi się podobało, to klimat tej podróży. Widoki, muzykę i momenty, które wyglądają jak kadr z filmu. Książka jest napisana tak lekko, że czyta się ją naprawdę szybko, choć czasem akcja tak zwalnia, że musiałam robić przerwę. Relacja Savanny i Austina jest urocza, chociaż przewidywalna. Ale nie przeszkadzało mi to aż tak, bo fajnie się patrzy, jak się otwierają, zmieniają i uczą czegoś od siebie. Zakończenie też daje satysfakcję, chociaż widać, że autorka zostawiła furtkę na kolejną część. Nie powiem, że książka wywołała we mnie milion emocji — czasem wręcz chciałam, żeby działo się więcej, ale jednocześnie ma swój urok, takie spokojne ciepło, które zostaje po przeczytaniu ostatniej strony. Fajna, lekka, trochę refleksyjna książka na wolny wieczór.
Recenzownik. Mój książkowy journal
Super jakościowo, bardzo dobre wykonanie!! Recenzowanik świetnie się prezentuje, ma grube kartki oraz jest ciekawie ułożony. Wiele rzeczy do uzupełniania, superowe nawiązania do innych książek.