Recenzje
Ptaki, które śpiewają nocą
Dziś przychodzę do was z recenzją książki, którą pokochałam całym sercem. Z twórczością Marty znam się już bardzo dobrze — każda jej książka trafiła wprost do mojego serca, więc z „Ptaki, które śpiewają nocą” nie mogło być inaczej. Przez całą historię dosłownie płynęłam. W wielu momentach czułam się, jakbym stała tuż obok bohaterów i przeżywała z nimi każdy dzień. W relacji Savannah i Austina pojawiało się sporo trudnych chwil, zwłaszcza na samym początku, ale kiedy zaczęli się lepiej poznawać, wszystko rozwijało się między nimi naturalnie, z dnia na dzień. Nic nie było wymuszone, nic nie działo się „na siłę”, a ich więź rosła w takim tempie, jakie było dla nich najbardziej prawdziwe. Muszę też przyznać, że sam pomysł na fabułę był absolutnie genialny. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z podobną historią, a jej oryginalność w połączeniu z emocjami, jakie we mnie wywołała, sprawiła, że ciężko było mi przerwać czytanie choćby na chwilę. Podsumowując — „Ptaki, które śpiewają nocą” to książka, która zostaje z czytelnikiem na dłużej. Jest poruszająca, pięknie napisana i pełna emocji, które wciągają od pierwszych stron. Jeśli szukacie historii prawdziwej, ciepłej i takiej, która naprawdę potrafi dotknąć serca, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Ptaki, które śpiewają nocą
⋆˚𝜗𝜚 𝐏𝐓𝐀𝐊𝐈, 𝐊𝐓Ó𝐑𝐄 Ś𝐏𝐈𝐄𝐖𝐀𝐉Ą 𝐍𝐎𝐂Ą 𝜗𝜚˚⋆ „ʙᴏ ɴɪᴇ ᴡꜱᴢʏꜱᴛᴋɪᴇ ᴘᴛᴀᴋɪ śᴘɪᴇᴡᴀᴊą ᴢᴀ ᴅɴɪᴀ” 𝐏𝐭𝐚𝐤𝐢, 𝐤𝐭ó𝐫𝐞 ś𝐩𝐢𝐞𝐰𝐚𝐣ą 𝐧𝐨𝐜ą ~ 𝐌𝐚𝐫𝐭𝐚 Ł𝐚𝐛ę𝐜𝐤𝐚 Nie sądziłam, że ta książka aż tak mnie poruszy. Myślałam, że dostanę lekką historię, a dostałam coś, co momentami brzmiało jak rozmowa z moimi własnymi myślami. Savannah poznajemy w chwili, która dla większości brzmiałaby jak koszmar: ucieczka w dniu ślubu. A jednak w jej przypadku ta „najgorsza decyzja życia” staje się początkiem czegoś tak pięknego, że trudno uwierzyć, że wyszło to z impulsu. Austin. Chłopak, który ma w sobie tyle chaosu, luzu i odwagi, ile Savannah zawsze w sobie tłumiła. Ich połączenie brzmi jak totalna katastrofa, a później? Później nagle okazuje się, że idealnie do siebie pasują, choć oboje najwyraźniej chcą tego uniknąć. Uwielbiam takich bohaterów: iskrzących, sprzecznych, a jednak pełnych ciepła, którego nie potrafią nazwać. To książka o odwadze, której często nam brakuje. O głupich decyzjach, które czasem prowadzą do najlepszych rzeczy. O ludziach, którzy przychodzą nie wtedy, kiedy ich szukamy, ale wtedy, kiedy najbardziej ich potrzebujemy. I szczerze? Chciałabym wsiąść do tego różowego kampera choć na jeden dzień. Ta historia zostawia w sercu ciepło takie, do którego chce się wracać. to historia, która zaczyna się od katastrofy… i chociaż wygląda jak największy błąd życia, szybko okazuje się być najlepszym, co mogło spotkać Savannah. Ucieczka sprzed ołtarza, różowy kamper i totalnie nieprzewidywalny Austin w i jego chaos otwiera jej oczy na to, czego tak naprawdę chce od życia. Opisy miejsc, klimat drogi, małe momenty, wszystko to tworzy historię, z której nie chce się wychodzić. A relacja Savannah i Austina? Idealny przykład na to, że czasem największe przeciwieństwa tworzą najlepszą historię. To opowieść o odwadze, o wchodzeniu w nieznane i o tym, że szczęście nie zawsze kryje się w planach, czasem czeka w kimś, kto wjeżdża w Twoje życie jak huragan.
Puck Off
Byliście kiedyś na meczu hokejowym?😊 Ja tylko na takich w książkach.🤣 Ludka Skrzydlewska też mnie na kilka zabrała, tym razem w trzecim tomie serii "Puck me up", czyli "Puck off"!😊 Jest to historia kolejnego, tym razem nowego, członka Nafciarzy, który ma lekko pod górkę ze względu na istnienie swojego brata (którego poznaliśmy wcześniej). Ale nie wszystko w Edmonton jest złe... Rosie Gallagher dosłownie rozświetla każdy jego dzień, począwszy od pamiętnego lotu, kiedy jeszcze się nie znali, aż po wspólną pracę nad wizerunkiem hokeistów. Problem w tym, że Rosie zamierza pozostawić ich relację na czysto profesjonalnym polu. Tylko czy Matt Carlsson na to pozwoli?😄 "- Czyżbyś był o mnie zazdrosny, wielkoludzie? - To nie było dla ciebie do tej pory oczywiste?" Podobnie jak dwa poprzednie tomy, i tak historia mi się bardzo spodobała, ale tu chyba zero zdziwienia.😁 Było fajnie zabawnie, seksownie i uroczo, oczywiście do pewnego momentu. Bo choć Rosie i Matt to w sumie jeszcze dzieciaki, a zwłaszcza on - nieco młodszy od bohaterki, życie (czyli Ludka😆) wrzuciło ich w bardzo trudną sytuację. (Wspomnę tu, żebyście czytali trigger warningi, czego ja oczywiście nie zrobiłam i żałuję 😐) To, z czym musieli się mierzyć, było szalenie bolesne i choć to moja wina, nie spodziewałam się tego w tej początkowo lekkiej historii. Muszę jednak przyznać, że był to dobry kontrast, a całość została opisana z dużą wrażliwością. Emocje bohaterów były tak bardzo prawdziwe, a wszystkie wątpliwości tak realistyczne, że byłam lekko w szoku. 😉 Trochę ciężko mi o tym pisać, nie chcę też spojlerować, więc powiem tylko, że Ludka napisała to tak, że czułam się, jakbym przeżyła to wszystko razem z bohaterami. I w tym wszystkim Matt, który okazał się tak dobry. Tak bardzo empatyczny i współczujący, ale też silny i odpowiedzialny. Z początkowego wrażenia lekkoducha nie zostało na końcu zbyt wiele, bo okazał się tak po prostu porządnym facetem. A może nie "tak po prostu", może raczej ponad normę. 😊 W dodatku adoptował pieska, czy da się być większym ideałem?☺️ "Matt całuje tak, jakby chciał, żebym myślała o nim przez kolejne dziesięciolecie. Kiedy odpowiadam na jego pieszczotę i zarzucam mu dłonie na kark, myślę sobie, że to całkiem prawdopodobne." Bardzo podobało mi się też zakończenie, a także poboczni bohaterowie, zarówno ci już mi znani, jak i nowi. Krótko mówiąc - choć nie spodziewałam się kierunku, w który podąży fabuła, ostatecznie wszystko tu się bardzo dobrze zgrało. Mimo tzw. emotional damage, który mi Ludka zaserwowała, książka bardzo mi się podobała. 😊 Polecam i czekam na kolejne!8/10💙
Uwolnij swój genialny umysł. Kurs sukcesu według metody Silvy
Jak wiele bylibyśmy w stanie osiągnąć, jeśli potrafilibyśmy w odpowiednim stopniu kontrolować swój umysł, aby nie zbaczać z wybranej ścieżki pod wpływem impulsów, zdarzeń zewnętrznych czy też starych nawyków? Bardzo dużo - przekonuje Jose Silva, twórca programu samokontroli umysłu, opartego na badaniach stanu alfa prowadzonych od 1944 roku. Techniki, które mają pozwolić wykorzystywać więcej możliwości umysłu zostały opisane w niejednej publikacji Silvy. W 2025 roku dzięki wydawnictwu Helion na polskim rynku pojawiła się książka Uwolnij swój genialny umysł (Jose Silva, Ed Bernd Jr. w tłum. Ksawerego Sosnowskiego). Przed nami 12 rozdziałów przedstawiających techniki pozwalające lepiej wykorzystywać zdolności własnego umysłu. Punktem wyjścia jest bowiem założenie, że „moc umysłu nie ma żadnych limitów”. Jedynym ograniczeniem jest jednak funkcjonowanie podczas dnia w stanie beta. A to dopiero w stanie alfa możemy programować swój umysł. Dlatego opisywane techniki dotyczą w dużej mierze wchodzenia w stan alfa i mentalnego działania w nim. Stan ten jest stanem głębokiej relaksacji, wręcz lekkiego snu, w którym przenosimy się do wewnętrznego poziomu świadomości (to nie to samo co podświadomość!), z którego możemy działać w pełnej miłości, bez udziału ego i międzyludzkich gierek. Książka Uwolnij swój genialny umysł zawiera też m.in. techniki kontroli snu (zasypiania, budzenia się), nad którymi Jose Silva pracował przez 22 lata. Autor mówi też, w jaki sposób można analizować swoje sny i jak wykorzystywać je do rozwiązywania swoich problemów. Poznamy też kilka technik pracy mentalnej nad sobą, takich jak technika ekranu umysłowego, haków pamięciowych, zwierciadła umysłu, lewitującej ręki, próby generalnej. Wszystkie metody opisane są szczegółowo, aby każdy mógł właściwie od razu uczyć się ich wykorzystania. Oczywiście najpierw trzeba nauczyć się wchodzenia w stan alfa na zawołanie i temu poświęcony jest dodatek B do książki, który zawiera 40-dniowy system poszukiwania poziomu alfa. No i skoro jest dodatek B, to jest także dodatek A - a w nim ćwiczenia centrujące (coś jak autohipnoterapia) wraz z dokładną instrukcją. Oprócz tego mamy jeszcze dodatki C i D, również uszczegółowiające treści zawarte w książce. Joe Silva poleca każdemu codzienne spędzanie 15 minut w stanie alfa, aby podnieść jakość swojego życia dzięki możliwości lepszego rozwiązywania problemów czy niechcianych sytuacji. Wskazuje on, że „Słowa powtarzane w myślach […] programują umysł, aby urzeczywistnić to, co przedstawiają”. Stąd też poleca on nie skupiać się na negatywnych myślach, a wręcz im zaprzeczać, zastępując je pozytywnymi, a wtedy te negatywne będą się pojawiać coraz rzadziej i rzadziej… Jeśli ktoś ma problem z nadmiernym zamartwianiem się, to trening umysłu jest czymś, co powinien wdrożyć natychmiastowo. Bo nic „samo” nam się nie myśli - to my mamy kontrolę nad własnym umysłem i tego uczy Jose Silva. Warto dodać, że jego techniki mają wiele wspólnego z technikami Nevilla Goddarda, którego książki recenzowałam tutaj i tutaj. Właściwie obu autorom chodzi o to samo, obaj autorzy wychodzą z tego samego założenia (że to MYŚL tworzy rzeczywistość, którą widzę) - tylko drogi do kontroli umysłu i rozszerzania jego możliwości są u nich inne.
Co głowie wyjdzie na zdrowie? Mózg wie i o tym opowie
Książka Róży Hajkuś to pełna ciepła i humoru opowieść, która w niezwykle przystępny sposób uczy dzieci, czym jest zdrowie - nie tylko to fizyczne, ale również psychiczne. Autorka pokazuje, że „zdrowa głowa” to taka, która potrafi myśleć, czuć i mądrze radzić sobie z emocjami. Narracja jest lekka i dowcipna, a prowadzą ją zarówno sama Róża, jak i wesoła gromadka bohaterów - Mózg, Serce, Jelita i inne narządy, które opowiadają o swojej pracy i o tym, jak wspólnie wpływają na samopoczucie człowieka. Dzięki temu dzieci poznają działanie organizmu w sposób prosty, żywy i bardzo angażujący. W książce poruszane są tematy codziennie obecne w życiu każdego dziecka: zdrowy sen, ruch, dobre jedzenie, emocje, odpoczynek i relacje z innymi ludźmi. Hajkuś nie poucza ani nie moralizuje - raczej zaprasza młodych czytelników do rozmowy, pokazując, że dbanie o siebie może być naturalne i przyjemne. Ogromnym atutem są też ilustracje Pawła Gierlińskiego - kolorowe, zabawne i pełne energii, które sprawiają, że książka staje się jeszcze bardziej atrakcyjna i przyjazna dla najmłodszych. To idealna lektura dla dzieci w wieku 6-10 lat, a także dla dorosłych, którzy chcą rozmawiać z dziećmi o zdrowiu i emocjach w sposób mądry, łagodny i ciekawy.