ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Milionerka i barman

Ona ma pieniądze, koneksje i życie, które z zewnątrz wygląda jak spełnienie marzeń. On jest barmanem, samotnym ojcem i mężczyzną, który za dużo już dostał od życia po głowie, żeby tak po prostu rzucić się w kolejną relację. I właśnie to odwrócenie schematu bardzo mi się tutaj spodobało. Bo tym razem to nie on jest bogatym, niedostępnym facetem z wielkiego świata. To Zoe jest tą, która ma status, możliwości i przywileje. Ale przy tym nie jest pustą księżniczką z kart kredytowych. Ma poukładane w głowie, wie, jak korzystać z tego, co dostała od losu, i nie boi się sięgać po to, czego chce. Olivier z kolei urzekł mnie swoją odpowiedzialnością, czułością i tym, jak bardzo starał się być dobrym ojcem. To bohater skrzywdzony przez przeszłość, ostrożny, czasami zamknięty, ale bardzo prawdziwy w swoich reakcjach. Między Zoe i Olivierem czuć chemię od początku, ale ich relacja nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Żyją w dwóch różnych światach, mają inne doświadczenia, inne lęki i inne sposoby radzenia sobie z emocjami. I właśnie te różnice społeczne zostały tutaj fajnie pokazane, bez przesadnego lukru, ale też bez ciężaru, który przytłaczałby całą historię. Styl autorki jest lekki, dzięki czemu przez książkę naprawdę szybko się płynie. Historia ma romansowy klimat, ale pojawiają się też trudniejsze tematy, które dodają jej głębi. Bardzo urzekły mnie postacie babci i córki Oliviera, wniosły do tej książki dużo ciepła, uroku i takiej zwyczajnej, rodzinnej prawdy. Czy wszystko mi zagrało? No właśnie… nie do końca 😂 Końcówka mocno wystawiła moją cierpliwość na próbę. Byłam zła na bohaterów, bo wiele nieporozumień można było uniknąć, gdyby po prostu ze sobą porozmawiali. Ale wiadomo, wtedy nie byłoby dramatu, emocji i mojego przewracania oczami nad książką. I to właśnie przez końcowe rozdziały miałam największą trudność z oceną. Bo z jednej strony historia mnie wciągnęła, bohaterowie byli życiowi, chemia działała, a pomysł na odwrócenie schematu bardzo mi się spodobał. Z drugiej miałam ochotę wejść między nich i powiedzieć: „Halo, komunikacja istnieje” 😂 „Milionerka i barman” to lekki, emocjonalny romans z ciekawym układem sił, bohaterami z przeszłością i relacją, która nie jest tak oczywista, jak sugerowałby tytuł. Dla fanek historii o przyciąganiu mimo różnic, drugich szansach, rodzinnych więziach i bohaterach, którzy muszą nauczyć się rozmawiać, zanim wszystko sobie skomplikują.

Roksana Book Diary Polak Roksana

Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic

Katarzyna Mak to autorka, która od pierwszego zdania, potrafi nas wciągnąć w wykreowany przez siebie świat. "Jego wysokość prezes. Przypadkowy dziedzic" to trzeci tom cyklu, cyklu, który porwał mnie i wciągnął w swoje uniwersum. Rodzina Kennedych to bogata i wpływowa familia, ale również pełna sekretów i tajemnic powoli wychodzących na jaw. Najnowszym jej sekretem jest Dylan, który pojawiając się na progu siedziby rodu, narobi niezłego zamieszania. Choć rodzina przyjmuje go dobrze, poza przyjaciółką rodziny Di. Ona jest w stosunku do niego nieufna, przekonana, że coś ukrywa. Ale czy Di jest kryształowo czysta? Czy nie ukrywa przeszłości przed innymi? Może łączy ich więcej niż myśli? Bo na pewno przyciąganie i pożądanie, które czują do siebie od pierwszej chwili. Jest to gorący romans, romans z ogniem i błyskotliwymi dialogami. Bohaterowie zaś są wyraziści i niejednoznaczni. I mają swoje za uszami. A wielki biznes często gra znaczonymi kartami, choć wydaje nam się, że to my mamy Asa. Nie brakuje w niej emocji i to różnych. Ale przede wszystkim jest w niej lojalność, tajemnice i przyjaźń, oraz zemsta. A także interesowność, chciwość i dwulicowość. Kłębią się między stronami i sprawiają, że trudno wypuścić ją z rąk, aż do ostatniej strony. Czy odważycie się otworzyć drzwi do świata Kennedych?

W biblioteczce Renaty Kozłowska Renata

Regret Me Not

Ocena: 4/5 ⭐ Recenzja: Książki Ludki Skrzydlewskiej uwielbiam przede wszystkim za jedno: za niesamowity ładunek emocjonalny, jaki ze sobą niosą. Autorka doskonale wie, jak grać na naszych uczuciach, a jej najnowsza powieść to kolejny dowód na to, że przez jej historie po prostu się płynie. Tym razem dostajemy miks szalonego Las Vegas i mroźnej Alaski, a ja po odłożeniu książki czuję, że to była naprawdę świetna, pełna wzruszeń lektura! Choć fabuła kręci się wokół motywu przypadkowego małżeństwa i udawanego związku, to najbardziej uderzył we mnie... wątek rodzinny. To zdecydowanie najpiękniej rozpisany element tej historii. Relacja, jaka narodziła się między bliskimi Callowaya a Cove, totalnie mnie rozczuliła. To, jak bardzo ta rodzina pokochała dziewczynę i przyjęła ją do swojego świata, było niesamowicie ciepłe. Z drugiej strony ogromnie współczułam Cove - jej wewnętrzne rozdarcie i poczucie winy, że oszukuje tak cudownych ludzi, udając szczęśliwą mężatkę, wręcz fizycznie bolało podczas czytania. To, co w samej relacji głównych bohaterów urzeka najbardziej, to niesamowity kontrast, który z każdym rozdziałem zamienia się w perfekcyjne dopasowanie. Na pierwszy rzut oka Cove i Cal to dwa zupełnie różne światy - ona jest nieprzewidywalnym żywiołem kochającym wolność, on poukładanym racjonalistą, który wszystko musi mieć zaplanowane. Ludka Skrzydlewska genialnie jednak pokazuje, że przeciwieństwa nie tylko się przyciągają, ale mogą stworzyć fundament pod coś niezwykle trwałego. Obserwowanie, jak pękają ich kolejne pancerze, jak Cal uczy się przy Cove spontaniczności, a ona odnajduje przy nim upragnione poczucie bezpieczeństwa, to była czysta przyjemność. Sam Calloway? Dla mnie to totalna „zielona flaga”! Choć w garniturze szytym na miarę na początku mógł się wydawać sztywnym księgowym, to jego opiekuńczość, urocze niespodzianki i to, jak bardzo chciał, by Cove była po prostu sobą, totalnie mnie kupiły. Cal nie próbował jej zmieniać i to było wspaniałe. I choć pod koniec książki potwornie zirytowało mnie jego zachowanie na lotnisku, kiedy żegnał się z Cove (no zabrakło facetowi determinacji!), to przez resztę historii był partnerem idealnym. Później, kiedy poznajemy powody jego zachowania, wszystko jest naprawdę bardzo zrozumiałe i zdecydowanie mu wybaczam. No i sama Cove - absolutnie fantastyczna bohaterka! Taki barwny, kolorowy ptaszek z artystyczną duszą. Z pozoru silna, niezależna kobieta, która skacze ze spadochronem, a w środku niezwykle delikatna, krucha i spragniona bliskości. Uwielbiam ich razem, bo między tą dwójką aż iskrzy od chemii, a ich potyczki słowne i wzajemne wsparcie sprawiają, że kibicuje się im z całego serca. Mimo drobnego zgrzytu na lotnisku, to wciąż rewelacyjna, pełna humoru i głębokich wzruszeń opowieść, która udowadnia, że przed przeznaczeniem nie da się uciec. Jeśli szukacie romansu, który poruszy w Was czułe struny i zostawi z uśmiechem na twarzy, bardzo mocno polecam!

bookishvibes_bysandra Stupek Sandra

Titek i kłótnia z Tosią

Titek, jak my go lubimy! Znacie tego bohatera? Jeśli tak, to wiecie, że jest to bardzo wartościowa seria, która porusza codzienne sytuacje i ważne dla przedszkolaka tematy. Jeśli nie, a macie w domu przedszkolaka, warto nadrobić! Ostatnio premierę miały dwa kolejne tomy, a już niedługo następny! 😍 "Titek i kłótnia z Tosią" Rodzeństwo przygotowywało laurki, dla babci z okazji urodzin. Tosia chciała narysować kwiaty, a Titek siebie, babcie i banany! Tosia, próbowała pouczać Titka, że bananów nie rysuje się na laurkach, na szczęście mama była w pobliżu i zaproponowała, aby każdy narysował to, na co ma ochotę. Dzieci wzięły się do pracy, ale oboje ogromnie potrzebowali żółtej kredki, akurat Tosia rysowała nią pierwsza. Nie muszę chyba mówić, jak niewiele było trzeba, żeby z tego oto powodu, zaczęła się wielka kłótnia. Jak zawsze, mama wysłuchała wersji każdego z nich, potem zostawiał rodzeństwo, aby spróbowało dojść do porozumienia. Czy im się uda? "Titek na placu zabaw" Titek, Tosia i tata, wybrali się na plac zabaw. Przed wejściem na obiekt, tata przypomniał dzieciom zasady, o których mają pamiętać, dzieci doskonale je znały, ale warto je powtarzać, podczas dobrej zabawy, łatwo o nich zapomnieć. Tata nastawił minutnik na godzinę i po tym czasie, mieli zbierać się do domu. Okazało się, że zapomnieli zabrać wiaderka i foremek, ale mimo wszystko, jakoś udało się wymyślić super zabawę w piasku. Czas szybko mijał, przydało się przypomnienie zasad, a potem odliczanie ostatnich zjazdów i czas się skończył. Ale czy dzieci bez problemu będą chciały wracać do domu? Książki poruszają codzienne sytuację, z jakimi mierzą się nasze dzieci. Pokazują, że dziecięce problemy, są szanowane, a rodzice okazują zrozumienie i pozwalają dzieciom samemu rozwiązać spór. Dowiemy się także, jak ważne jest przestrzeganie zasad, podczas rodzinnego wyjścia z domu. Znajdziemy w nich całą masę pytań aktywizujących! Serdecznie polecam! 🫶 Tekst: Ula Młodnicka Ilustracje: Aga Waligóra Wydawnictwo: Czytalisek Wiek: 3+ Ocena: 10/10 

q_anka Kijewska Anita

Titek i kłótnia z Tosią

Kłótnie z rodzeństwem bywają intensywne... Pamiętam, jak w dzieciństwie mama musiała kupować mi i siostrom takie same przekąski... Jeśli miałyśmy inne, afera była gwarantowana. Titek i Tosia kochają się nad życie, ale nawet im zdążają się kłótnie. Pewnego dnia rodzeństwo przygotowywało laurki dla ukochanej babci. Tosia chciała narysować kwiatki, Titek... Banany. Jednak do narysowania swoich dzieł obydwoje potrzebowali ŻÓŁTEJ kredki. Żadne z nich nie chciało ustąpić, każdemu była potrzebna ta jedna, konkretna kredka. Chyba nie muszę odpowiadać, co miało miejsce w następnej kolejności. KŁÓTNIA! Całe szczęście rodzeństwo ma wspierających rodziców, którzy służą dobrą radą i wspólnymi siłami udało im się dojść do porozumienia. Jak rodzina rozwiązała konflikt? Czy współpraca rzeczywiście popłaca? Przekonacie się o tym czytając książkę "Titek i kłótnia z Tosią" 📖 Jeśli nie znacie jeszcze tej serii, warto ją poznać! Autorka w świetny sposób podchodzi do trudnych tematów. Kiedy spędza się ze sobą dużo czasu, kłótnie są czasem nieuniknione. Warto jednak pracować nad tym, by dojść do kompromisu. Autorka, jak zwykle z resztą, zawarła w swoich książkach wiele wskazówek dla dzieci i dorosłych, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach. Język książki jest dostosowany do malucha, a przekaz trafia prosto w serce. Dodatkowo w książce znajdziecie wiele zadań i pytań aktywizujących dziecko. Treść jest genialnie dopracowana, ale nie byłabym sobą, gdybym nie podkreśliła, jak piękne są Titkowe ilustracje 🎨 Pełne barw, utrzymane w żywej kolorystyce. A emocje dzieci ukazane są w naprawdę wyrazisty sposób. Titka będę polecać zawsze i wszędzie!
Inspiracje na każdą okazję Winiecka Iza