ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

In my 20s. 26 lekcji, które dałabym młodszej sobie

Ta książka była cudowna. Po jej przeczytaniu poczułam się lżej i lepiej z samą sobą. Często zastanawiałam się nad wieloma sprawami — nad wyborami i swoim życiem — jednak autorka uświadomiła mi, że to, iż czegoś nie wiem, też jest dobre. Że raz jest się bohaterem, a raz złoczyńcą i nie da się wszystkim dogodzić. Rady autorki wzięłam prosto do serca. Notowałam i zapisywałam bardzo dużo rzeczy. Zmotywowałam się do robienia więcej. Czytało mi się naprawdę szybko — język jest lekki i przyjemny. Lekcje są zaznaczone dużym fontem i w każdej z nich możemy znaleźć pytania, które zmuszają nas do głębszych przemyśleń i refleksji. Każdy rozdział, każda kolejna lekcja wnosi coś do życia i uświadamia wiele spraw. Gdybym miała polecić tę książkę komuś, kto czuje się zagubiony, bez wahania poleciłabym właśnie ją. Na pewno sięgnę po nią jeszcze nie raz, aby móc przeanalizować swoje wdrożenia i ewentualnie wprowadzić jeszcze więcej do mojego życia. Bardzo, bardzo, bardzo polecam ❤

Magic.book322 Bernacka Vanessa

Surogatka

Czy prawdziwie kochać można więcej niż raz? Abby pojawia się w życiu Siga splotem przypadków. I w związku z chęcią jego teściów zachowania cząstki ich zmarłej córki. Bycie surogatką nigdy nie jest proste, a co dopiero bycie nią dla obcego człowieka. Jednak Abby ma ogromne serce, a jej bezinteresowność nie ma granic. I tak wkracza w angielskie życie… z założenia na chwilę. Ale czy można zabronić sobie kochać? „Surogatka” to, co mnie odrobinę zaskoczyło, powieść nieco powiązana z pozycją „Arystokrata”, bowiem Sig pojawił się tam, jako postać poboczna. Oczywiście nie trzeba znać tej pozycji, zasiadając do lektury, jednak dla fanów Ward - w tym dla mnie, to zawsze miłe zajrzeć do bohaterów, których się zna, nawet jeśli ich pojawienie się jest epizodyczne. Tudzież szalenie epizodyczne - jak w przypadku Chancea z jej książki „Słodki drań”. Tak, jestem już chyba psychofanką Penelope i nie jest mi z tego powodu wstyd! Jednak wiążę się z tym pewien strach, bowiem zawsze, gdy sięgam po kolejną jej historię obawiam się, że mi się nie spodoba. A ta pozycja? Cóż, otarła się o detronizację „Słodkiego drania”, co jeszcze niedawno wydawało mi się niemożliwe! To będzie wyjątkowo długa recenzja, więc dla tych, którzy cierpią na brak czasu powiem jedynie - czytajcie! Ta powieść zawładnie Waszym sercem, choć wydaje się być kolejną zwyczajną pozycją z kategorii romansu. Dla całej reszty mam sporo przemyśleń, bowiem ta książka do nich skłania. Porusza trudny i nadal nieco kontrowersyjny w niektórych kręgach temat matki zastępczej. Już samo to nadaje jej nieco cięższego tonu, jednak to, co najważniejsze to fakt, że Ward podeszła do tego wątku znakomicie - z wyczuciem, zaprezentowaniem odpowiednich rozterek, różnorakich reakcji oraz całej palety emocji głównych bohaterów, które są realne i odzwierciedlają to, z czym każdy z nas mierzyłby się na ich miejscu. Dodatkowo wplotła tu motyw straty, przedwczesnego odejścia partnera, który pozostawia po sobie ślad do końca życia. Związała z tym bardzo słuszne wątpliwości Abby związane z życiem w cieniu zmarłej osoby i poczuciem bycia zastępstwem, dalekim od ideału. Ponadto w kreacji postaci dziewczyny postawiła ważny akcent na to, że w życiu czasem egoistycznie trzeba postawić na siebie, a w związku należy walczyć o to, by być priorytetem dla partnera, a nie marną imitacją. I nie są to wygórowane wymagania, choć często o tym zapominamy. Jednocześnie pięknie pokazała, jak nieskończone pokłady miłości nosi w sobie człowiek i choć ta kolejna miłość zawsze jest inna, nie znaczy wcale, że jest gorsza. Przypomniała po prostu, że każdego kochamy inaczej i nie ma w tym nic złego ani nie ujmuje tu żadnemu z uczuć. Oczywiście znajdziemy tu odrobinę erotyki, znakomicie napisanej i wplecionej ze smakiem do fabuły. Jednak to, co wychodzi na pierwszy plan w tej powieści to emocje, cała ich szeroka paleta, która prowadzi również do ogromu wzruszeń. Ponadto powieść skłania do rozmyślań zarówno w kwestiach, co by było, gdyby - chociażby, czy związek Siga i Britney byłby idealny po latach, gdyby kobieta przeżyła, a może magia ich relacji polegała na jej krótkotrwałości, jak i tych odnoszących się do teraźniejszości postaci, dotyczących, chociażby rozwoju ich uczuć, bycia matką dla nieswojego, a jednak swojego dziecka i wielu innych. Powieść otwiera też oczy na pojęcie surogactwa i uświadamia czytelnika jak wielkim jest błogosławieństwem. Dla mnie była to naprawdę wyjątkowa lektura, wzruszyła mnie, pozostawiła po sobie ślad i przypomniała, że życie nigdy nie jest czarno-białe. Ogromnie Wam ją polecam!

bookaholic.in.me Leszczak Joanna

Puck Off

Nie jest źle. Nie męczyłam się z tą historią, jednak z radością zamknęłam po ostatniej stronie, by więcej do niej nie wracać. Zmienił mi się gust? Nie ten moment na taką historię? Bo jakby nie patrzeć powinno było zagrać. . Klasycznie autorka kreuje fantastyczną główną męską postać. Facet pomimo młodego wieku zachowuje się jak dojrzały mężczyzna, a nie nabuzowany od hormonów chłopak. Z główną bohaterką mam już większy problem - momentami irytowała, ale do zniesienia. . Książka na pewno znajdzie wielu, wielu, wielu fanów, bo mamy tu coś co jest zdecydowanie na topie: ✨Romans sportowy ✨Hokej ✨Humor ✨Emocje i uczucia . Emily - pracuje w klubie sportowym i zajmuje się ich social mediami. Luca - gra w tym klubie sportowym. . Wiadomo co nas czeka! Przyciaganie na ekstra wysokim poziomie. Troche przeciwności, momentami pod górkę, by oczywiście ostatecznie zakończyć szczesliwym happy endem🤗 . Jeśli lubisz romanse sportowe,ba zwłaszcza z hokejem w tle to gorąco polecam🔥

_book_kate Boczoń-Zając Katarzyna

Puck Off

Lubicie uprawiać jakieś zimowe sporty? Ja lubię jeździć na nartach⛷️ i dupolotach🤭 ,,Puck off” - Ludka Skrzydlewska Rosie podczas powrotu do rodzinnej miejscowości poznaje mężczyznę z którym spędza niezobowiązującą noc. Jednak to spotkanie okazuje się być początkiem ich wspólnej pracy. Tym nieznajomym mężczyzną okazuje się być nie kto inny jak sam Matthias Carlsson - nowy napastnik Nafciarzy. Razem z nim pojawia się Misha a zadaniem Rosie jest zadbanie o ich wizerunek jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Relacja tej dwójki ma pozostać w tajemnicy ale czy to się uda? Rosie od zawsze mówiła, że nigdy nie zwiąże się z hokeistą ale dlaczego? Czy Matt zmieni jej zdanie? Mimo swojej obszerności, książkę czytało się bardzo szybko i przyjemnie. Bohaterowie byli ludzcy - mieli kompleksy, swoje słabości i historie rodzinne. Były kilka spice 🔥 scen ale również świetnie opisanych. Lektura ta pokazała również jak ważna jest rozmowa oraz wsparcie drugiej osoby. Mimo, że zakończenie było przewidywalne to i tak można było zagłębić się w relacje tej dwójki. Ocena: 8/10 

booklymood Mastalerz Malwina

Titek i magia świąt

„Titek i magia świąt” to kolejna odsłona serii, która jest nam już dobrze znana i po którą wielu rodziców sięga z poczuciem zaufania. Tym razem autorki skupili się na cierpliwości. Jest to temat trudny, ale bardzo bliski codzienności małych dzieci i ich rodziców. Historia została osadzona w świątecznym klimacie pokazuje, że czekanie nie jest łatwe. Dzieci żyją chwilą, chcą „teraz” i „już”, a ich emocje często wyprzedzają możliwości poradzenia sobie z nimi. W samej historii poznajemy Titka w czasie świątecznych przygotowań. Dla dziecka to moment pełen emocji, bodźców i obietnic. Wszędzie coś się dzieje, dorośli są zajęci, a na dodatek trzeba czekać na rzeczy, które wydają się najważniejsze na świecie. Na prezenty, na wspólne pieczenie, na ubieranie choinki, na Wigilię. Titek bardzo chce, żeby wszystko wydarzyło się od razu. Im bliżej świąt, tym trudniej mu znieść to napięcie. Książka pokazuje konkretne sytuacje dobrze znane z codziennego życia. Titek dopytuje, kiedy będzie już „ten dzień”, złości się, gdy słyszy, że jeszcze nie teraz, przeżywa rozczarowanie i frustrację. Te emocje nie są oceniane ani wyśmiewane. Autorki pokazują je jako coś naturalnego, co przychodzi samo, zwłaszcza gdy dziecko bardzo na coś czeka. Dorosły w historii nie bagatelizuje uczuć Titka, ale pomaga mu je zrozumieć i powoli oswoić. Ważnym elementem opowieści jest to, że czekanie zostaje przedstawione jako proces. Titek uczy się, że można sobie pomóc, gdy czas się dłuży. Pojawiają się proste sposoby na rozładowanie napięcia, zajęcie myśli czymś innym, nazwanie tego, co się czuje. Dzięki temu dziecko widzi, że cierpliwość nie polega na „wytrzymaniu”, tylko na szukaniu rozwiązań, które dają ulgę. Świąteczny kontekst dodaje historii ciepła, ale nie przykrywa głównego tematu. Magia świąt nie polega tu na cudach ani nagrodach, tylko na byciu razem, rozmowie i uważności. Titek stopniowo odkrywa, że samo czekanie też może mieć sens, a emocje, które mu towarzyszą, da się przeżyć bez poczucia winy. Jak w całej serii TITEK, dużą wartością są elementy wspierające rodziców. Oprócz samej opowieści pojawiają się przykłady z życia oraz ćwiczenia, które pomagają dziecku nazywać emocje, radzić sobie z frustracją i stopniowo budować umiejętność czekania. To dobra okazja, by zatrzymać się na chwilę i zobaczyć, że cierpliwość to proces, a nie coś, czego można nauczyć jednym poleceniem. Seria TITEK od początku pokazuje, że książki dla dzieci mogą być jednocześnie wsparciem wychowawczym. Pomagają w rozumieniu emocji, uczą empatii, współpracy i rozwiązywania konfliktów, a przy okazji wzmacniają poczucie sprawczości i pewność siebie. Ważne jest też to, że autorzy pamiętają o dorosłych. Każda część zawiera psychologiczne omówienie tematu i praktyczne wskazówki, które pomagają budować relację opartą na bliskości, bez krzyku, kar i nagród. Sprawdzi się szczególnie w okresie świątecznym, ale poruszany temat jest uniwersalny i aktualny przez cały rok.

@kreatywniezjulka Naczyńska Paulina