Recenzje
Addicted. Związani przeszłością
Call me in the middle of the night
Charlotte ma poukładane życie. A przynajmniej tak próbuje je mieć, od roku tłumacząc sobie, że Asher po prostu… odszedł. Bez słowa, bez wyjaśnienia, bez pożegnania. Aż pewnego dnia, w środku zwykłej lekcji, w drzwiach klasy staje ON. Asher Guidry. Chłopak jej marzeń i koszmarów w jednym. Z tym swoim spojrzeniem, które pamięta każda komórka jej ciała. I z tajemnicą, której ciężar czuć w powietrzu. Autorka bierze prosty, ale zawsze elektryzujący motyw „zniknięcia i powrotu” i rozkręca go do maksimum. To nie jest spokojne odnowienie relacji. To burza. Mieszanka wściekłości, bólu, niedowierzania i - co najbardziej niebezpieczne - tej dawnej, wciąż żywej iskry, która nie pyta o racje. Charlotte i Asher nie prowadzą grzecznych rozmów. Oni się starają, kłócą, odpychają, przyciągają i rzucają sobie w twarz słowami, które bolą, bo są prawdziwe. Podobało mi się, że Charlotte nie jest bierną ofiarą. Jest zraniona, ale ma gniew i godność. A Asher… No cóż, Asher to chodząca zagadka. Martyna Michalak dobrze gospodaruje napięciem, powoli odsłaniając karty jego tajemnicy. Czy powód zniknięcia jest wystarczająco dobry? Dla was może być inaczej, ale ja uwierzyłam. Uwierzyłam w jego walkę, w jego milczenie, które było wołaniem o pomoc. To nie jest czarny charakter - to zraniony chłopak, który podjął złą decyzję i teraz mierzy się z jej konsekwencjami. „Call Me in the Middle of the Night” to szybka, intensywna i bardzo emocjonalna książka . Idealna na wieczór, pod kocykiem, z kubkiem czegoś ciepłego - bo choć historia rozgrzewa, to te zimne momenty niedomówień też dają się we znaki. Wyszłam z tej lektury zmęczona emocjonalnie, ale spełniona. To była dobra, porządnie napisana burza uczuć. Jeśli macie ochotę na powieść, która trzyma w napięciu nie przez zombie, a przez niewypowiedziane słowa i spojrzenia, które bolą, to sięgajcie. A ja zostaję z pytaniem: ile jesteśmy w stanie wybaczyć komuś, kogo kochamy? I czy każda przerwa w relacji musi być jej końcem… czy może nowym, dojrzalszym początkiem?
Milionerka i barman
Różnice społeczne. Lubicie gdy w książkach poruszany jest ten wątek ?❓ ,,Milionerka i barman " to książka z już dobrze nam znanym motywem, jedno z nich jest biedne a drugie bogate, autorka jednak odwraca nam te role i nie mamy klasycznie on bogaty ona biedna. Tutaj to ona jest bogata a on pochodzi z niższej klasy społecznej. Zoe to młoda kobieta, córeczka tatusia z trudnym charakterem, jednak twardo stąpającą po ziemii. Nie jest typową rozpuszczoną księżniczką, a kobietą, która mimo bogactwa ojca sama na siebie pracuje. Olivier natomiast to barman w klubie Devil, mechanik ale i samotny ojciec dwuletniej Lily. Jest skromnym, uczciwym i nieco nieśmiałym mężczyzną. Przez sytuację z przeszłości jest również skryty i nie dopuszcza do siebie kobiet. Ta dwójka poznaje się w klubie, w którym Zoe z przyjaciółką spędza wieczór. Pomimo że Zoe i Olivier pochodzą z dwóch różnych światów coś ich do siebie wyraźnie przyciąga. Początkowo mężczyzna jest dla Zoe swego rodzaju wyzwaniem i rozrywką. Lubi zdobywać to, czego zapragnie i nie lubi odpuszczać. Relacja tej dwójki od samego początku jest jednocześnie nieco napięta bo nie potrafią znaleźć wspólnego języka ale jednocześnie coś zdecydowanie ich do siebie przyciąga. Autorka poza relacją romantyczną porusza mam również jednak bardzo ważne tematy, takie jak porzucenie, samotne macierzyństwo ale również a może i nawet najważniejsze, czyli różnice społeczne, które potrafią całkowicie poróżnić ludzi. Roksana ukazuje nam również jak łatwo bogatym ludziom przychodzi ocenianie, upokarzanie a nawet skreślanie już na starcie osób, które nie mogą pochwalić się tak pokaźnym majątkiem jak oni. Nie liczy się dla nich ich charakter, umiejętności czy serce a tylko zawartość portfela. Podsumowując książka podobała mi się i nawet mnie wciągnęła jednak miałam przy niej jeden duży problem, którego niestety sama nie potrafię wyjaśnić. Chociaż książka mi się podobała i historia nawet mnie wciągnęła, gdy zatrzymałam się na 150 stronie z wielką trudnością przyszło mi czytanie jej dalej. Niemniej polecam wam ją serdecznie bo myślę że się nie zawiedziecie. 4/5 ⭐
Słodka Melody
To jest totalnie moje pierwsze zetknięcie się z twórczością Zuzanny i mimo iż wcześniej bardzo mnie ciągnęło do Małej Charlie, to wciąż się za nią nie wzięłam, ale po tej historii już wiem, że muszę po nią sięgnąć teraz i w tym momencie, Charlie i Ashton to aktualnie moje Roman Empire XDDDD. Zacznę może od Melody, podobało mi się to, że każda ważną sprawę chciała rozwiązywać poprzez rozmowę, a nie zamykać się przed wszystkimi, wiadomo, że śmierć jej babci dała jej mocno w kość i Mel naprawdę przez długi czas, przeżywała sporą żałobę, ale z dnia na dzień próbowała się otwierać na nowe, ona była kompletnym przeciwieństwem Jordana, który zdecydowanie wolał rozwiązywać wszystko cisza. Jordan jest naprawdę trudnym chłopakiem, co mnie ani trochę właściwie nie dziwi, jego mama jak widać, nie dawała mu żadnego wsparcia i miłości, już nie wspominając o swoim ojczymie, który opiekował się nimi, bo niestety musieli gdzieś oboje mieszkać, uważam, że tak samo mocno ucierpiał na tym Justin, jednak jego ogromna różnica był fakt, że on potrafił to zamaskować uśmiechem i szczęśliwym trybem życia, starał się pokazywać innym, że nic go nie rusza. Podoba mi się slow burn, który był tutaj wprowadzony i Mel razem z Jordanem podchodzili do siebie malutkimi kroczkami, oboje walcząc ze swoimi problemami, kocham ich z całego serducha i chciałabym przeczytać dalszą część ich historii, już nie wspominając o Justinie, którego też chciałabym poznać!! Zdecydowanie składam petycję o jego osobną historię 👉🏻👈🏻. Przyznam się szczerze, że pół książki przepłakałam, jest tu tyle takich momentów, że oderwanie się od tej historii było naprawdę ciężkie i uwierzcie mi, zrobienie sobie chwili przerwy, sprawiało mi delikatny ból, jednak kiedy ją skończyłam, czuję totalną pustkę i ogromny niedosyt. Na pewno historia Melody i Jordana na długo zostanie w moim serduchu🥹
Uwięziona. Bez kontroli
🌹𝑈𝑤𝑖𝑒̨𝑧𝑖𝑜𝑛𝑎. 𝐵𝑒𝑧 𝐾𝑜𝑛𝑡𝑟𝑜𝑙𝑖. [𝑇𝑟𝑦𝑙𝑜𝑔𝑖𝑎 𝑈𝑤𝑖𝑒̨𝑧𝑖𝑜𝑛𝑎 𝑇𝑜𝑚 𝟹]🌹 🌹ꜱʏʟᴡɪᴀ ᴋʀᴜᴋ🥀 🥀𝚆𝚢𝚍𝚊𝚠𝚗𝚒𝚌𝚝𝚠𝚘 𝙴𝚍𝚒𝚝𝚒𝚘𝚁𝚎𝚍🥀 ℚ: Czy jesteście w związku? ♫︎ꜱʟᴏᴡ ᴅᴏᴡɴ ~ ᴄʜᴀꜱᴇ ᴀᴛʟᴀɴᴛɪᴄ♫︎ 💚List, który ode mnie dostała, również był częścią planu. Miałem uwierzyć, że się zmieniłem, że żałuję.💚 ✰✰✰✰✰/✰✰✰✰✰ ⤳ Literatura Obyczajowa/Romans ⤳ Konstancin~Jeziorna ⤳ Utrata kontroli nad własnym życiem ⤳ Odzyskanie samego siebie ⤳ Age Gap [16 lat] ❗18+❗ |ᴋɪʟᴋᴀ ꜱᴌᴏ́ᴡ ᴏ ᴀᴜᴛᴏʀᴄᴇ| • Miłośniczka literatury klasycznej i zielonej herbaty, którą pochłania nieograniczonych ilościach ~ zatapia w lekturze lub podczas pracy nad własną książką. 𝑪𝒉𝒄𝒆̨ 𝒕𝒚𝒍𝒌𝒐 𝒋𝒆𝒅𝒏𝒆𝒈𝒐. 𝑻𝒘𝒐𝒋𝒆𝒋 𝑴𝒊ł𝒐𝒔́𝒄𝒊, 𝑳𝒖𝒊𝒛𝒐. 𝒁̇𝒚𝒄𝒊𝒆 𝒛𝒆 𝒎𝒏𝒂̨ 𝒎𝒐𝒛̇𝒆 𝒃𝒚𝒄 𝒋𝒂𝒌 𝒃𝒂𝒋𝒌𝒂. 𝒁𝒂𝒅𝒃𝒂𝒋, 𝒃𝒚 𝒏𝒊𝒆 𝒃𝒚ł𝒂 𝒕𝒐 𝒃𝒂𝒋𝒌𝒂 𝒐 𝒛ł𝒚𝒎 𝒘𝒊𝒍𝒌𝒖. 𝓕𝓪𝓫𝓾ł𝓪: ༄ Luiza wbrew swojej woli wychodzi za mąż za Dragona - byłego gangstera, który ją uwięził. Mimo że mężczyzna stara się walczyć ze swoją mroczną naturą i ćwiczy się w dobroci i łagodności wobec dziewczyny, ona nie potrafi się do niego przekonać. ༄ Chcąc odzyskać wolność, młoda żona podejmuje radykalny krok, który wiele zmienia w dynamice ich skomplikowanej relacji. ༄ Dragon, porażony wizją ostatecznej utraty Luizy, otacza ją jeszcze ściślejszą opieką. Dosłownie. Nie spuszcza z niej oka. W tej sytuacji dziewczyna porzuca wszelkie nadzieje. ༄ Dragon pragnie, by Luiza go pokochała, by oddała mu swoje serce. Jest przerażona, ten mężczyzna bowiem przywykł, że zawsze dostaje to, czego chce, więc także w tym przypadku na pewno nie odpuści. 𝓑𝓸𝓱𝓪𝓽𝓮𝓻𝓸𝔀𝓲𝓮 𝓟𝓲𝓮𝓻𝔀𝓼𝔃𝓸𝓹𝓵𝓪𝓷𝓸𝔀𝓲: ༄ Luiza Markiewicz ~ żona Dragona, chcę się uwolnić od niego. ༄ Dragon ~ mąż Luizy, ma plan, jak odzyskać żonę i zamknąć w złotej klatce. 𝓜𝓸𝓳𝓪 𝓸𝓹𝓲𝓷𝓲𝓪: ༄ Takiego zakończenia to się nie spodziewałam. Fabuła książki jest ciekawa, pomimo iż sądziłam że cała historia potoczy się inaczej. ༄ Wszystko toczy się w idealnym czasie, pomimo iż nie popieram zachowania głównego bohatera. ༄ Wątek Age Gap jest jednym z tych wątków, które się kocha albo nienawidzi. Ja należę do pierwszego grona. ༄ Dragon jest psycholem, czerwoną flagą ~ nie odpuszcza, bierze tego, czego chcę. Bałabym się go, gdybym go spotkała na ulicy. Luiza to taki zgaszony promyczek, przez wydarzenia,które stały się na przestrzeni całej trylogii. Gdyby dało się jej jakoś pomóc, natychmiast zaoferowałabym jej pomoc. ༄ Pióro Sylwii jest jednym z moich ulubionych piór, autorka pisze o trudnych tematach bardzo ładnym językiem. Pióro nie jest monotonne, ale zaskakuje czytelnika. ༄ Książka idealna dla osób, które lubią age gap i historie, które są brutalne. Iskierki nie zabrakło i wielbię tę powieść za to. Natomiast nie było u mnie emocji przy czytaniu tej historii, ༄ Czy polecam? Zdecydowanie Tak.