ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością

Troszkę mi zeszło z tą książką z powodu różnych spraw życia codziennego, a nie chciałam audiobooka słuchać w "tle" bez należytego skupienia, bo uważam, że to zbyt ważna książka na takie podejście. Ważna nie tylko dla ludzi ze zdiagnozowanym ADHD, ale też dla ich bliskich i dla ludzi, którzy są gdzieś na początku drogi do diagnozy, bądź dla tych, którzy w jakiś sposób chcą sobie pomóc zorganizować codzienność, którą czasem trudno ogarnąć. Przyznam, że uległam trochę modzie i na podstawie testów w Internetach i innych "doradców" postawiłam sobie diagnozę, że mam ADHD. Książka zmotywowała mnie do tego, aby jednak kiedyś udać się do specjalisty, żeby uzyskać odpowiedzi, bo wygląda na to, że dość sporo jednak usłyszanych „rzeczy” mogę odnieść do siebie. Niezależnie jednak od odpowiedzi, jakie uzyskam książka wnosi wiele dobrych rad nie tylko dla osób z ADHD. Pomaga usystematyzować wiele myśli i pomóc z wątpliwościami. To nie jest zwykła książka, to bardzo ważna i interesująca książka. Być może dzieje się tak, że autorka na samym początku dokonuje coming outu związanego ze swoją diagnozą, co naprawdę sprawia, że słucha się tego, nie jak jakiegoś naukowego bełkotu, tylko osoby, która rozumie, która "już tu była". Świetna pozycja, tak, jak wcześniej pisałam, nie tylko dla ludzi zdiagnozowanych, ale także dla tych, którzy potrzebują uporządkować czasem swoją codzienność, a jeśli ktoś przy okazji uda się do lekarza po pomoc to nawet lepiej. Ja wiem na pewno, że wrócę do tej książki jeszcze nieraz.

Cytata Ruda Zoń Paulina

Dorosłość z ADHD, czyli między chaosem a kreatywnością

Troszkę mi zeszło z tą książką z powodu różnych spraw życia codziennego, a nie chciałam audiobooka słuchać w "tle" bez należytego skupienia, bo uważam, że to zbyt ważna książka na takie podejście. Ważna nie tylko dla ludzi ze zdiagnozowanym ADHD, ale też dla ich bliskich i dla ludzi, którzy są gdzieś na początku drogi do diagnozy, bądź dla tych, którzy w jakiś sposób chcą sobie pomóc zorganizować codzienność, którą czasem trudno ogarnąć. Przyznam, że uległam trochę modzie i na podstawie testów w Internetach i innych "doradców" postawiłam sobie diagnozę, że mam ADHD. Książka zmotywowała mnie do tego, aby jednak kiedyś udać się do specjalisty, żeby uzyskać odpowiedzi, bo wygląda na to, że dość sporo jednak usłyszanych „rzeczy” mogę odnieść do siebie. Niezależnie jednak od odpowiedzi, jakie uzyskam książka wnosi wiele dobrych rad nie tylko dla osób z ADHD. Pomaga usystematyzować wiele myśli i pomóc z wątpliwościami. To nie jest zwykła książka, to bardzo ważna i interesująca książka. Być może dzieje się tak, że autorka na samym początku dokonuje coming outu związanego ze swoją diagnozą, co naprawdę sprawia, że słucha się tego, nie jak jakiegoś naukowego bełkotu, tylko osoby, która rozumie, która "już tu była". Świetna pozycja, tak, jak wcześniej pisałam, nie tylko dla ludzi zdiagnozowanych, ale także dla tych, którzy potrzebują uporządkować czasem swoją codzienność, a jeśli ktoś przy okazji uda się do lekarza po pomoc to nawet lepiej. Ja wiem na pewno, że wrócę do tej książki jeszcze nieraz.

Cytata Ruda Zoń Paulina

Piętno Genevieve. Pod osłoną milczenia

𝐏𝐢𝐞̨𝐭𝐧𝐨 𝐆𝐞𝐧𝐞𝐯𝐢𝐞𝐯𝐞 - 𝐌𝐨𝐧𝐢𝐤𝐚 𝐑𝐮𝐭𝐤𝐚 moja ocena: 4 Jeśli mnie znacie to wiecie, że raczej nigdy nie byłam fanką twórczości Moniki. Czytając pierwszy tom serii Pozorów byłam jednak naprawdę pozytywnie zaskoczona tym, jak bardzo przypadła mi do gustu ta historia. Sięgniecie po drugi tom nie było więc kolejnym "ciekawe czy znowu się zawiodę", a raczej czymś naprawdę długo wyczekiwanym. Autorka przedstawiła historię przepełnioną niesprawiedliwością świata i bólem, który jest tym spowodowany. To tutaj kontynuujemy poznawanie trudów życia bohaterów. Ich codzienność jest przesłoniona szarością, bólem i mrokiem. Wielokrotnie ciężko było mi przejść na kolejną stronę - tak bardzo szokowały mnie niektóre wydarzenia. "Piętno" zdecydowanie jest książką, która zmusza czytelnika do refleksji. Grace to z całą pewnością moja ulubiona bohaterka stworzona przez Monikę. Autorka nie miała litości tworząc całą jej historię. Tak samo jak nie zważała na ilość bólu jaką przyniesie czytelnikom przedstawiając jej przeszłość, traumy i całą prawdę na temat jej osobowości. Uwielbiam to, jak bardzo złożoną jest bohaterką! Bardzo doceniam także pokazane tu relacje między bohaterami. W całym brutalnym świecie to w sobie nawzajem odnajdywali namiastkę spokoju. Sam styl pisania wprowadzał nutę tajemniczości i potęgował klimat, jaki wypływał z tej historii. To dzięki odpowiednio dobranym słowom byłam w stanie odnaleźć tak wiele pytań, nad którymi trzeba się zatrzymać. "Piętno Genevieve" - choć nie skradło mojego serca tak bardzo jak pierwszy tom - było wspaniałą przygodą i ogromnie polecam wam zapoznanie się z tym, co w tej serii przedstawiła Monika.

victorie_reads Reluga Wiktoria

Malbat znaczy zemsta

Drugi tom tej serii okazał się dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem niż część pierwsza. Już sam przewrotny wstęp zapowiada historię bezkompromisową, brutalną i wyraźnie nieprzeznaczoną dla każdego - i dokładnie taka ona jest. Przemoc, morderstwa i mroczny klimat stanowią jej fundament, jednak w moim odczuciu zostały podane w sposób niezwykle angażujący. Autorka posługuje się lekkim, swobodnym językiem, dzięki czemu lektura płynie niemal sama. Akcja przez większość czasu utrzymuje dynamiczne tempo, tylko sporadycznie zwalniając, co pozwala czytelnikowi na chwilę oddechu. Dużym atutem są błyskotliwe dialogi oraz czarny humor, który niejednokrotnie wywoływał u mnie szczery śmiech i skutecznie równoważył ciężar poruszanych tematów. To opowieść mroczna, pełna tajemnic i brutalnych zdarzeń, ale jednocześnie bardzo świadomie poprowadzona. Zakończenie wyraźnie sugeruje kontynuację i pozostawia czytelnika z silnym poczuciem niedosytu - trzeci tom zdecydowanie znajduje się na mojej liście najbardziej wyczekiwanych premier. Jeśli miałabym wskazać jedyny mankament, byłaby nim drobna czcionka, która momentami utrudniała komfort czytania, jednak przy tak wciągającej fabule łatwo przymknąć na to oko. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Neil - postać charyzmatyczna, obdarzona ostrym językiem i doskonałym wyczuciem czarnego humoru. Równie przekonująco wypadają Alice i Christian, których nie sposób nie polubić, a dziewięcioletni Liam wnosi do historii zaskakująco dużo ciepła i autentyczności. Z pełnym przekonaniem mogę polecić tę serię wszystkim czytelnikom, którzy nie boją się mrocznych, bezkompromisowych historii z charakterem.

milzo.reads Żołnowska Milena

Ptaki, które śpiewają nocą

5/5⭐ Uwielbiam pióro Marty Łabęckiej i czytam ją absolutnie w ciemno. Od momentu zapowiedzi wiedziałam, że to będzie historia dla mnie. Jestem największą fanką Flawsów, więc nie było opcji, żebym tej książki nie pochłonęła od razu. I powiem jedno: to jest vibe Josie i Chase… tylko w innym życiu. Jakby spotkali się później, w innym momencie, z innymi bagażami. Zwłaszcza że tutaj Savannah ucieka ze swojego ślubu. I ja miałam non stop w głowie myśl: a co jeśli to Josie uciekła od Cartera i na swojej drodze spotkała Chase’a? Ten klimat jest tu bardzo wyczuwalny, ale jednocześnie ta historia jest absolutnie swoja, świeża i prawdziwa. Savannah po stracie siostry zostawia wszystko. Dosłownie wszystko. Bierze różowy kamper swojej siostry i jedzie przed siebie, żeby uratować swoje życie. Nie chce już być uwięziona w schematach, w oczekiwaniach rodziców, w tym „ułożonym życiu”, które miało wyglądać idealnie, ale w środku było puste. I to jest coś, co mnie totalnie rozwaliło emocjonalnie — ta pogoń za szczęściem, za sobą, za oddechem. Kocham to, jak z każdym rozdziałem Savannah coraz bardziej się otwiera. Przed Austinem, ale też przed samą sobą. Ona poznaje siebie przez niego, ale jednocześnie odkrywa, że to wszystko zawsze było w niej. Czytałam to z uczuciem ogromnego komfortu, jakby ta historia po prostu mnie otulała. Ich podróż po Stanach Zjednoczonych, praktycznie przez każdy stan, to była czysta magia. Emocje, rozmowy, śmiech, droga — nie tylko ta fizyczna, ale też ta w środku. I coś, co poruszyło mnie najmocniej: cisza była zawsze z nimi komfortowa. Taka cisza, przy której nie trzeba nic mówić. Taka, która sprawiała, że chciało mi się ryczeć, bo nagle dociera do człowieka, że można mieć z kimś aż taką relację. A Austin? No halo. Totalny husband material. Wrażliwość, uważność, szukanie siebie i gra na gitarze. On sam jeszcze nie wie, kim dokładnie jest, ale przy Savannah zaczyna się odnajdywać. I przepiękne jest to, że oni nie próbują się nawzajem naprawiać — po prostu są obok. Niby dążą do konkretnego celu, niby wiedzą, dokąd jadą, ale kiedy w końcu tam docierają, okazuje się, że nie zawsze wszystko kończy się tak, jak sobie wyobrażaliśmy. Końcówka mnie zabolała. Tak prawdziwie. A że to dylogia, to ja już wiem, że drugi tom będzie emocjonalnie jeszcze mocniejszy. Styl Marty jest lekki, przyjemny i bardzo otulający. Czyta się to tak, jakby ktoś usiadł obok ciebie i powiedział: hej, wszystko będzie okej. I ja naprawdę jestem w stanie przeczytać od niej absolutnie wszystko. No i wydanie — CUDO. Mapki przy każdym rozdziale to coś, co kocham miłością czystą. Dokładnie wiemy, gdzie są, gdzie jadą i w jakim miejscu tej podróży się znajdują. To jeszcze bardziej wciąga w historię. Ta książka nauczyła mnie jednego bardzo ważnego — czasami trzeba walczyć o swoje. O bycie sobą. O wyjście z narzuconych schematów. O życie nie takie, jakiego oczekują inni, tylko takie, w którym naprawdę oddychamy. Całym sercem. 🎀

Tik tok Klamecka Patrycja