Recenzje
Dziewczyna Caleba
Historia która złamie wam serce, sklei je i znowu złamie… Nie dajcie się zwieść tytułowi, bo książka tak naprawdę jest o bracie Caleba czyli Coltonie. Z drugiej strony jest Brooke, która wraca do rodzinnego miasta, żeby dokończyć studia. 3 lata wcześniej w jej rodzinnym mieście miała miejsce tragedia, która była śmierć Caleba. Chłopak był dla Brooke coś pomiędzy najlepszym przyjacielem, a chłopakiem. Ale zawsze z tyłu głowy był starszy brat Caleba. Po tragicznej śmierci zarówno Brooke jak i Colton wyjeżdżają. Po 3 latach przypadkiem się spotykają, a on myśli, że Brooke umiera. Dziewczyna chciała spełnić listę ,,Do zrobienia przed śmiercią”, którą napisał kiedyś Caleb. No i jak można się domyśleć różne rzeczy się dzieją, a jeśli chcecie się przekonać jakie koniecznie przeczytajcie tę historię. Książka była pełna emocji zarówno tych pozytywnych jak i tych mniej. Ta historia była po prostu wspaniała, pokochałam ją już od pierwszych stron, a ilość znaczników mnie przerosła. Podsumowując, książka jest wspaniała, historia bohaterów zarówno piękna i bolesna, ale jest jak najbardziej warta przeczytania.
Do wesela się zagoi
Tak samo jak pokochałam “Prędzej piekło zamarznie”, pokochałam “Do wesela się zagoi”. Książka została w mojej ręce dopóki jej nie skończyłam. Byłam tak ciekawa jak ta relacja się rozwinie i jak potoczy się ta historia. Dwie flagowe rzeczy jakie pojawiają się w tej historii to - szarlotka i dinozaury. On nadepnął jej na ogon, a ona udekorowała mu ubranie szarlotką. To od tego wszystko się zaczęło. Sutton to pomocna dusza całego miasteczka. Czasami zastanawiałam się skąd ona bierze tyle energii pracując w tylu miejscach i do tego jeszcze wychowując swoją siostrzenicę - Susie. Całe życie była obwiniana za wszelkie problemy - przynajmniej z takiego założenia wychodzili jej rodzice, że to ona jest wszystkiemu winna. Hugh lubi mieć wszystko poukładane jak tabelki w excelu. Z początku zachowuje się dość sztywno i ponuro. Taki typowy gburek. Wszystko się zmienia kiedy w jego życiu pojawia się Sutton z Susie. Stopniowo zaczyna zauważać, że samą pracą człowiek nie żyje. Coraz bardziej chciał spędzać czas z dziewczynami, a troska o nie i pomoc zaczęła przychodzić do niego naturalnie. Podobało mi się to jak rozmawiał z Susie, jak ją traktował mimo że wcale za dziećmi nie przepada. Oboje zostają świadkami na ślubie ich przyjaciół i od tej pory muszą ze sobą współpracować. Z początku dość ciężko idzie im tak współpraca - nawzajem sobie dokuczają i dogryzają. Ale z biegiem czasu wychodzi im to coraz lepiej. Hugh chciał poznawać Sutton, dowiadywać się o niej coraz więcej. Natomiast Sutton zaczęła przekonywać się do Hugh. Oczywiście nie mogę tutaj nie wspomnieć o cudownej Susie, bardzo polubiłam tą dziewczynkę. Jest naprawdę bardzo mądra, a jej zafascynowanie dinozaurami było wprost urocze. Po zapoznaniu się z całą historią naprawdę cieszę się, że to właśnie Sutton się nią zajmuje. Ta dziewczyna oddała by życie za małą. Rodzice Sutton bardzo mnie irytowali. Najlepiej obwinić kogoś o całe zło tego świata, co nieustannie robili wobec Sutton. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam kiedy Sutton wygarnęła im, że to tak nie działa. Podobał mi się też klimat jaki panuje w tej książce - jestem ostatnio wielką fanką małomiasteczkowych historii, dlatego też tutaj plusik. Dobrze mi się czytało o całych przygotowaniach do ślubu Mari i Sainta - a akcja po wieczorze kawalerskim niczym inspirowana Kac Vegas. Mam nadzieję, że będzie jeszcze jakaś historia w Silver Spring i będę mogła tam wrócić.
Haunted Hearts
Właśnie skończyłam czytać Haunted Hearts autorstwa Nany Bekher i była to naprawdę wciągająca historia. Książka ma ciekawy pomysł, dobrze poprowadzoną fabułę i relacje między bohaterami, które przyciągają uwagę od pierwszych stron. Styl autorki sprawia, że czyta się ją szybko i bardzo przyjemnie. To jedna z tych historii, które zostają w głowie jeszcze po zamknięciu książki ❤️❤️❤️ Jeśli lubicie romanse z nutą fantastyki i wyraźną chemią między bohaterami, warto po nią sięgnąć. Polecam 🥰
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
Dzisiaj zapraszam na parę słów o (kolejnym🤭) hokejowym romansie, tym razem od Meghan Quinn! Czytałam kilka książek autorki i kojarzą mi się one z dobrym humorem i jakąś taką lekkością, tu zresztą było podobnie.😊 "Pocałunki zamiast słów" to pierwszy tom serii Vancouver Agitators: Miłość na lodzie, która ma potencjał na fajne historie.😊 W tej poznajemy Winnie, która podczas wielkiej burzy przybywa do domku pełnego hokeistów i otrzymuje od nich pomoc. Nie wszyscy będą zachwyceni jej obecnością, ale Pacey od początku czuje się, jakby skądś tę dziewczynę znał. Nawiązują przyjaźń, która szybko przerodzi się w coś więcej, ale nie obędzie się bez problemów... Już tytuł sugeruje nam, że bohaterowie będą mieć jakieś tajemnice, ale zamiast zająć się nimi, zajmą się czymś innym.🤭 I rzeczywiście tak było, co też sprawiło, że książka była dość przewidywalna - my poznaliśmy prawdę wcześnie i czytając, czekałam tylko aż wszystko się zepsuje. Nie przepadam za takim zabiegiem, lubię być zaskoczona jakimś plot twistem, ale trudno. Sama relacja bohaterów była całkiem urocza, choć nie wiem czemu wiele osób mówi tu o slow burnie - dla mnie nie było slow.😁 Jasne, zaczęli od przyjaźni, ale mam wrażenie, że głębsze uczucie narodziło się między nimi bardzo szybko, zwłaszcza że akcja dzieje się w przeciągu kilku dni (nie licząc ciągu dalszego). Mimo to, czytało mi się to przyjemnie, być może również za sprawą bohaterów drugoplanowych, choć jak Winnie, ja również początkowo miałam problem z zapamiętaniem kto jest kim. To jednak wynika zapewne z chęci wprowadzenia wszystkich jednocześnie, aby móc kontynuować serię o pozostałych hokeistach, więc wybaczam ten lekki chaos.😊 Całość byłaby naprawdę dobra, ale jest kilka drobnych elementów, które mi nie podeszły, a mianowicie spicy sceny i tłumaczenie. A może po prostu tłumaczenie spicy scen. Jestem na nie i chyba będę unikać prac tego tłumacza, bo to podobne doświadczenie, co w "Surogatce", a niestety translator mocno wpływa na odbiór całości.😒 No i jeszcze kwestia sportu - nie spodziewajcie się go tu wiele, właściwie hokeja nie ma w tej części wcale, bo zawodnicy są po sezonie. A szkoda! Podsumowując, było to w stylu Meghan Quinn - lekko, zabawnie i przyjemnie, ale książka nie jest bez wad. Jeśli kolejne części będą przetłumaczone przez kogoś innego, pewnie po nie sięgnę, bo cała seria ma potencjał. Jeśli nie, to raczej zrezygnuję dla własnego komfortu.🥲 Tak czy siak, sprawdźcie sami! 6,5/10😊
Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2
Nie przyjmuję żadnego złego słowa o tej książce. Serio. To, jak świetnie się przy niej bawiłam i jak bardzo mnie wciągnęła, jest nie do opisania. Ivy Spencer pojawiła się już w poprzedniej części jako trenerka koni na ranczu Srebrzyste Sosny. Jej szef, Wade, to najbardziej zrzędliwy mężczyzna, jakiego można sobie wyobrazić a jednak muszą ze sobą ściśle współpracować. Oboje mają trudną przeszłość i wiedzą, że zbliżenie mogłoby tylko skomplikować ich życie. Tylko jak oprzeć się przyciąganiu i chemii, które pojawiają się za każdym razem, gdy są obok siebie? Napiszę to kolejny raz - ta seria dorównuje książkom Elsie Silver. Klimat rancza, małe miasteczko i rodzina, która dodaje uroku całej historii, tworzą coś naprawdę wyjątkowego. Ivy wiele straciła przez byłego partnera i nie pozwoli, by kolejny mężczyzna nią pomiatał czy mówił jej, jak ma żyć. Wade, po przejściach z byłą żoną, również ma złe doświadczenia. Kiedy więc przyciąganie między nimi staje się coraz silniejsze, oboje wiedzą, że to ryzykowne. Ale jak tu się nie zakochać w bohaterze, który na każdym kroku pokazuje, jak bardzo mu zależy i ile potrafi poświęcić zakochany mężczyzna? Ivy wydobywa z Wade’a uśmiech, a on przestaje być ponurym, zamkniętym w sobie człowiekiem. Autorka świetnie oddała napięcie między bohaterami. Relacja rozwija się stopniowo, od poznania i budowania przyjaźni, aż po moment, gdy uczucia biorą górę. A kiedy już dochodzi między nimi do zbliżenia… uwierzcie mi, robi się naprawdę gorąco. Humor jest tu ogromnym atutem - Ivy swoim gadulstwem nieraz wywołuje uśmiech. Dodajcie do tego mężczyznę, który mięknie tylko przy jednej kobiecie, wciągającą fabułę, motyw found family oraz kowboja, który wie, jak rozpalić serce i zmysły i otrzymujemy historię, która zostaje z czytelnikiem na długo. Wzruszyłam się też na tej historii a najbardziej pod koniec więc bardzo wam ją polecam!