Recenzje
Do wesela się zagoi
Ta książka jest jak ciepły kocyk i rozgrzewająca herbata w najchłodniejszy zimowy wieczór. Znajdziecie w niej pełno matczynej miłości do małej wielbicielki dinozaurów i jeszcze więcej uczuć ze strony pewnego (początkowo gburowatego) dżentelmena. Czytanie tej historii było czystą przyjemnością. Przysięgam, że gdy już po nią sięgniecie, nie będziecie chcieli jej odłożyć. Uważam, że autorka idealnie wyważyła wszystkie wątki - żaden z nich nie dominuje nad pozostałymi. Wręcz przeciwnie: wszystkie są tak samo istotne. Dzięki tej opowieści możemy wyciągnąć ważny wniosek: nie musimy poświęcać własnego szczęścia dla dobra kogoś innego. Możemy zadbać o siebie oraz o swoich najbliższych jednocześnie, otrzymując w zamian spełnienie i szczęście tak ogromne, że nigdy nam się nawet nie śniło. Gwarantuję, że spędzicie przy tej lekturze bardzo miły wieczór. Mam nadzieję, że wciągnie Was tak samo mocno jak mnie. Jedno jest pewne: po skończeniu tej historii pokochacie dinozaury! 5/5🦕
Do wesela się zagoi
Są książki, które czyta się lekko i szybko, a mimo to zostawiają po sobie coś więcej niż tylko chwilową rozrywkę. „Do wesela się zagoi” to właśnie jedna z takich historii - pozornie lekka opowieść obyczajowa, pod którą kryje się sporo emocji, życiowych rozczarowań i prób odnalezienia siebie na nowo. Autorka pokazuje bohaterkę bardzo ludzką - niedoskonałą, czasami pogubioną, podejmującą decyzje, z którymi nie zawsze łatwo się zgodzić, ale które wydają się prawdziwe. To jedna z największych zalet tej książki: autentyczność. Nie dostajemy idealnej historii miłosnej ani bajkowego świata, tylko życie takie, jakie bywa naprawdę - pełne nadziei, błędów i momentów, które bolą bardziej, niż chcielibyśmy przyznać. Relacje międzyludzkie są tu pokazane bez przesadnego lukru. Miłość nie zawsze jest prosta, a rany - jak sugeruje tytuł — nie zawsze goją się same. Książka skłania do refleksji nad tym, jak często próbujemy zagłuszyć emocje, wierząc, że czas wszystko naprawi, zamiast naprawdę się z nimi zmierzyć. Styl autorki jest przystępny i dynamiczny, dzięki czemu historię czyta się bardzo płynnie. To idealna propozycja dla osób, które lubią powieści obyczajowe z romantycznym tłem, ale oczekują czegoś więcej niż schematycznej historii o miłości. „Do wesela się zagoi” to opowieść o dojrzewaniu emocjonalnym, akceptowaniu własnych wyborów i o tym, że czasem trzeba najpierw się rozsypać, żeby móc poskładać siebie na nowo. Ocena: ⭐⭐⭐⭐.5 Za emocje, autentyczność i historię, w której łatwo odnaleźć cząstkę własnych doświadczeń.
Bad Decisions. Dylogia Complicated. Tom 1
Alison wraca do domu po czterech latach i od pierwszych stron czuć, że to nie jest sentymentalna podróż do wspomnień. Wita ją chłód rodziców, niedopowiedziane pretensje i ciężar decyzji, której konsekwencje ciągną się za nią jak cień. Najtrudniejsze okazuje się jednak spotkanie z Dominiciem. Kiedyś byli nierozłączni, połączeni czymś intensywnym i prawdziwym. Dziś patrzą na siebie jak obcy ludzie, choć pod warstwą złości i dumy wciąż buzują emocje. Dominic jest zaręczony, jego przyszłe małżeństwo to bardziej układ niż historia z serca, a Alison niespodziewanie zaczyna pracę w jego firmie. Każde ich spotkanie to iskry - czasem z gniewu, czasem z tęsknoty. I trudno oprzeć się wrażeniu, że żadne z nich nigdy tak naprawdę nie zamknęło tego rozdziału. Ta historia od początku wciąga w emocjonalny chaos. To nie jest lekki romans do poduszki, tylko opowieść o ludziach, którzy popełnili błędy i teraz muszą z nimi żyć. Alison nie wraca jako silna, niewzruszona bohaterka. Wraca z bagażem traumy, poczucia winy i strachu. Widać, że przeszłość ją złamała, że pewne wydarzenia odcisnęły na niej trwałe piętno. Dominic z kolei to mężczyzna, który nauczył się maskować ból gniewem. Jest oschły, momentami okrutny w słowach, wybuchowy. Ale im dalej w fabułę, tym wyraźniej widać, że pod tą twardą skorupą kryje się ktoś, kto kiedyś bardzo kochał i nie potrafił pogodzić się z utratą. Atutem tej książki jest napięcie między bohaterami. Ono właściwie nie znika ani na chwilę. Nawet w scenach, które teoretycznie powinny być spokojniejsze, czuć podskórny prąd. Ich rozmowy są pełne niedomówień, oskarżeń i wspomnień, które bolą bardziej, niż powinni się do tego przyznać. Czytając, miałam momentami ochotę potrząsnąć jednym i drugim - żeby w końcu usiedli i powiedzieli sobie wszystko wprost. Ale z drugiej strony właśnie ta niedojrzałość emocjonalna sprawia, że są autentyczni. W prawdziwym życiu ludzie rzadko reagują idealnie. Podobało mi się też to, że historia nie skupia się wyłącznie na wątku romantycznym. Relacje rodzinne Alison są trudne, momentami wręcz bolesne. Widać brak wsparcia, niezrozumienie, chłód. To dodaje całej opowieści głębi, bo pokazuje, że jej decyzje nie brały się znikąd. Z kolei otoczenie Dominica - współpracownicy, znajomi - buduje kontekst dla jego obecnego życia i pokazuje, jak bardzo zmienił się przez te cztery lata. Postacie drugoplanowe nie są może szczególnie rozbudowane, ale spełniają swoją rolę i dopełniają emocjonalny krajobraz. Styl jest lekki w odbiorze, ale jednocześnie mocno nastawiony na emocje. Dużo tu wewnętrznych monologów, analiz uczuć, powrotów do przeszłości. Dla jednych może to być zaleta, dla innych momentami przesyt. Zdarzały się fragmenty, w których miałam wrażenie, że pewne myśli są powtarzane - że bohaterowie krążą wokół tego samego bólu bez wyraźnego ruchu do przodu. Jednak mimo tego książkę czyta się szybko. Rozdziały kończą się w taki sposób, że naturalnie chce się „jeszcze jeden”, żeby zobaczyć, czy w końcu coś pęknie. To, co szczególnie zapada w pamięć, to motyw konsekwencji. Jedna decyzja potrafi zmienić całe życie - nie tylko osoby, która ją podjęła, ale też wszystkich wokół. Ta historia dobrze pokazuje, że nie da się uciec od przeszłości, jeśli nie przepracuje się jej do końca. Alison i Dominic próbują funkcjonować osobno, udawać, że to już zamknięty rozdział. Ale emocje nie znikają tylko dlatego, że ktoś tak postanowił. Bad decision to książka, która opiera się głównie na relacji „od nienawiści do miłości”, ale nie w cukierkowym wydaniu. Tu miłość jest brudna, trudna, pełna żalu i niedopowiedzeń. Nie wszystko jest romantyczne, nie wszystko da się łatwo wybaczyć. I właśnie to sprawia, że ta historia wydaje się bardziej prawdziwa niż wiele innych z tego gatunku.
Do wesela się zagoi
W tej części historii zaglądamy bliżej w życie Sutton, najlepszej przyjaciółki Mari z pierwszego tomu. Wychowuje Susie, córkę swojej siostry, która nie udźwignęła roli matki. Dziewczynka mówi do niej „mamo” i to mówi wszystko. W miasteczku Sutton to osoba, do której idzie się po pomoc bez wahania. Zawsze coś ogarnie, uśmiechnie się, znajdzie rozwiązanie. Podczas sylwestra w pensjonacie, przebrana za dmuchanego dinozaura, wpada na nieznajomego i obsmarowuje Hugh szarlotką. Iskrzy od pierwszej minuty, tylko że nie w tym dobrym sensie. Chwilę później okazuje się, że jako drużba i druhna muszą razem organizować ślub swoich najlepszych przyjaciół. Sutton to energia i spontaniczność. Hugh ceni plan, kontrolę i ciszę. Totalnie różne światy. W tym wszystkim jest Susie, mała fanka dinozaurów, która od początku łapie z Hugh nić porozumienia. Zaczepia go, inicjuje spotkania i po prostu go wybiera. To było naprawdę cudowne do czytania. Sytuacja poważnieje, gdy pojawia się biologiczny ojciec Susie. Sutton przestaje czuć się bezpiecznie, a Hugh nie rzuca wielkich słów, tylko jest. Spokojny, konkretny, obecny. Relacja rozwija się powoli i to podobało mi się najbardziej. Najpierw dystans, potem zrozumienie i budowanie zaufania. Szczególnie więź Hugh z Susie. Lubię wątki z dziećmi w romansach, wnoszą coś więcej niż samą chemię. Zgrzytnęło mi jedynie zachowanie Sutton po incydencie na urodzinach. Jej decyzja była dla mnie niezrozumiała i wybiła mnie z rytmu. Poza tym wciągnęłam się bardzo. Ludka pisze lekko, dialogi są żywe, bohaterowie nie są papierowi, a ja mam do jej książek słabość. Klimat małego miasteczka i weselny chaos działają. „Do wesela się zagoi” to historia o drugiej szansie, odpowiedzialności i o tym, że rodzina to czasem wybór, nie biologia 🩵 8/10 ⭐️
Victor. Tylko moja
Hej. Lubicie romanse mafijne? Jeśli tak to ta historia jest idealna dla was. Julia to młoda kobieta, która próbuję żyć po tragicznym w skutkach wypadku. Straciła ukochanego Toma, który był miłością jej życia. Pewnego wieczoru jej życie zmienia się o 360 stopni, gdy na jej drodze staje Victor. Niebezpieczny mężczyzna, który jest postrachem Rosji. Bezwzględny i wyprany z uczuć mężczyzna wkracza w życie Juli i postanawia zawalczyć o nią i jej uczucia. Czy te dwa tak różne światy mogą przynieść coś dobrego dla bohaterów ? Jak potoczą się losy Juli i Victora ? Tego dowiecie się sięgając po książkę, którą ja gorąco polecam ❤️ Czy macie tak że nie możecie doczekać się jakiejś histori? Tak u mnie było w przypadku Victora i Julii. Gdy przeczytałam Kinga 1 tom seri Tylko moja, od razu zapragnęłam poznać losy Victora. Tak jak King mi się podobał to Victor skradł moje serce . Jest zdecydowanie bardziej niebezpieczny niż King choć jemu też ciężko było dorównać. Aleksandra stworzyła historię pełną bólu i cierpienia. Złamane serce ciężko poskładać na nowo. Bohaterowie bardzo fajnie wykreowani. Julia niewinna arystyczna dusza i on taki zimny drań. Lecz dzięki niej jego serce zaczęło czuć. To był naprawdę wyjątkowy czas spędzony z bohaterami. Dziękuję wydawnictwu za możliwość przeczytania książki i napisania swojej opini. A tu mój ulubiony cytat : Nie mogę być samolubny. Nie mogę pozwolić, żeby jej światło zgasło przez moją ciemność. Julia była światłem, które rozświetliło życie Victora. Polecam