Recenzje
Dziennik Nel
🖤Recenzja🖤 Nel trafia do nowego liceum, w którym miało być łatwiej. Bezpieczniej. Lepiej. Zamiast tego dostaje dokładnie to, przed czym próbowała uciec, czyli bolesne wspomnienia, złamane serce i ludzi, którzy mogą zniszczyć ją na nowo. A na ich czele stoi Dante - niebezpiecznie pociągający chłopak, z którym zadziera już pierwszego dnia. W świecie pozorów i szkolnych układów Nel musi zdecydować, czy dalej będzie udawać… czy w końcu pokaże, kim naprawdę jest. Dziennik Nel to historia, która pokaże wam, że za maską obojętności często kryje się kruchość, a największe bitwy toczą się w ciszy, we własnej głowie. Po tę książkę sięgnęłam głównie z ciekawości, ponieważ po serii filmów „Piepzyć Mickiewicza”, które zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, chciałam przekonać się, czy Dziennik zaskoczy mnie czymś, czego w filmie nie pokazano. Najpierw zacznijmy od tego, że wydanie jest fenomenalne i sprawia wrażenie, jakby miało się w dłoni prawdziwy dziennik; pojawiające się skreślenia, swego rodzaju bazgroły czy SMS-y dodają uroku i autentyczności. Język zastosowany przez autorkę również jest dostosowany do kategorii wiekowej i przyznaję, że sprawiał, iż książka przelatywała dosłownie przez palce. Miałam wrażenie, jakbym chłonęła tę historię i nie chciałam się zatrzymywać. Jednak istotne jest tutaj ukazanie problemów, z jakimi mierzyła się Nel, a które nie należały do przyjemnych. Chyba nie ma takiej osoby, która nie doznała szydzenia w szkole, a jeśli jest, to ogromny z niej szczęściarz. Więc mimo że jest to lekka historia opowiedziana z perspektywy bohaterki, to jednak porusza też trudniejsze tematy. Oczywiście ukazana zostanie relacja z Dante i przyznam wam się, że jak oglądałam filmy i widziałam jego postać, to uśmiech nie schodził mi z twarzy. Tutaj podczas czytania było fajne to, że każdego bohatera miałam przed oczami, potrafiłam wszystko sobie wyobrazić i chyba za to też lubię fakt, że najpierw coś oglądam, a później czytam, bo wtedy moja wyobraźnia nie zwalnia. Jeśli tak jak ja jesteście fanami filmów, to zachęcam was do poznania tej pozycji.
Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka
„Samoregulacja w praktyce” Natalii Fedan koncentruje się na szerszym kontekście funkcjonowania emocjonalnego i radzenia sobie ze stresem. Autorka pokazuje, jak działa układ nerwowy oraz dlaczego w sytuacjach przeciążenia pojawiają się silne reakcje emocjonalne. Podkreśla, że samoregulacja nie oznacza tłumienia emocji, lecz umiejętność powrotu do równowagi poprzez lepsze rozumienie własnych potrzeb i sygnałów płynących z ciała. Książka ma bardziej refleksyjny charakter i pomaga budować świadomość siebie, choć zawiera mniej konkretnych technik do natychmiastowego zastosowania. Stanowi jednak wartościową podstawę do dalszej pracy nad emocjami i dobrze uzupełnia bardziej praktyczne poradniki dotyczące lęku.
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
Nie randkuj z młodszym facetem, to już czwarta część z serii Nie pasujemy do siebie. Każda skupia się na innym z czworga przyjaciół i w sumie można czytać je w różnej kolejności, ale wiadomo, że pojawiają się pewne szczegóły z poprzednich części, tak że najbardziej satysfakcjonujące będzie poznawanie ich od początku. Cała seria jest bardzo przyjemna i przynosi sporo uśmiechu, choć przyznaję, że akurat historia Braydena i Alex najmniej mi się podobała, chociaż w pewnym sensie jest mi najbliższa ;) Chyba trochę irytowało mnie zachowanie Alex, jej argumenty, ta bariera tworzona przez różnicę wieku. Odbieranie samej sobie szansy na szczęście, z powodów które były po prostu głupie. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że cóż, często lubimy komplikować sobie życie. Plusem tej części jest dla mnie motyw organizacji charytatywnej i bezinteresownej pomocy. Super, że autorki rozwinęły temat Domu Ryana, tego piątego z przyjaciół, który przegrał z chorobą, a jednak jego pamięć miała przetrwać w czymś tak dobrym. Zresztą siła przyjaźni może być ogromna i tego również uświadczamy przez wszystkie 4 książki. Nie brak tu oczywiście również tych bardziej pikantnych scen, ale jakoś u tego duetu szczególnie mi one nie przeszkadzają ;) I chociaż jak wspomniałam, ta część podobała mi się trochę mniej, całą serię i tak jak najbardziej polecam, tak na raz, kiedy obudzi się w Was romansiara i będzie akurat potrzebowała czegoś luźniejszego :)
Ciało wie lepiej. Przewodnik po nowoczesnej nauce o odporności
,,Ciało wie lepiej. Przewodnik po nowoczesnej nauce o odporności" od @wydawnictwo_sensus to książka, która przywraca wiarę w coś, o czym na co dzień zapominamy - w niezwykłą mądrość naszego organizmu. Autor w przystępny i spokojny sposób prowadzi czytelnika przez zawiłości układu odpornościowego, pokazując, że to nie abstrakcyjna teoria, ale żywy, czujny system, który każdego dnia stoi po naszej stronie. To fascynujące uświadomić sobie, że w naszym ciele nieustannie działa niewidzialna armia, gotowa nas chronić, naprawiać i przywracać równowagę. Największą siłą tej książki jest jej podejście - zamiast straszyć chorobami, daje zrozumienie i poczucie sprawczości. Pokazuje, że nawet jeśli czasem organizm się gubi, jak w przypadku chorób autoimmunologicznych, to wciąż działa według określonych mechanizmów, które można poznawać i lepiej rozumieć. Szczególnie poruszające jest zwrócenie uwagi na codzienne wybory - stres, zmęczenie, styl życia. Autor nie moralizuje, ale delikatnie przypomina, że troska o siebie to coś więcej niż chwilowa decyzja. To relacja z własnym ciałem. To książka pełna nadziei. Uczy, że nasze ciało nie jest przeciwko nam - ono nieustannie próbuje nas chronić. A im lepiej je rozumiemy, tym łatwiej możemy je wspierać.
TIME of reveals
"𝑻𝒊𝒎𝒆 𝒐𝒇 𝒓𝒆𝒗𝒆𝒂𝒍𝐬" 5/5⭐ "𝐏𝐞𝐰𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐝𝐧𝐢𝐚 𝐤𝐚𝐳̇𝐝𝐞 𝐳 𝐧𝐚𝐬 𝐰𝐲𝐫𝐮𝐬𝐳𝐲 𝐰 𝐩𝐨𝐝𝐫𝐨́𝐳̇ 𝐝𝐨 𝐰𝐧𝐞̨𝐭𝐫𝐳𝐚 𝐰𝐥𝐚𝐬𝐧𝐞𝐣 𝐝𝐮𝐬𝐳𝐲, 𝐛𝐲 𝐨𝐝𝐧𝐚𝐥𝐞𝐳́𝐜́ 𝐬𝐰𝐨𝐣𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐣𝐬𝐜𝐞 𝐧𝐚 𝐬́𝐰𝐢𝐞𝐜𝐢𝐞. 𝐃𝐥𝐚 𝐰𝐬𝐳𝐲𝐬𝐭𝐤𝐢𝐜𝐡 𝐝𝐫𝐲𝐟𝐮𝐣𝐚𝐜𝐲𝐜𝐡 𝐰 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐭𝐰𝐨𝐫𝐳𝐚𝐜𝐡 𝐦𝐨𝐭𝐲𝐥𝐢, 𝐤𝐭𝐨́𝐫𝐞 𝐛𝐨𝐣𝐚 𝐬𝐢𝐞̨ 𝐨𝐝𝐧𝐚𝐥𝐞𝐳́𝐜́ 𝐝𝐫𝐨𝐠𝐞̨ 𝐝𝐨 𝐰𝐨𝐧𝐧𝐞𝐠𝐨 𝐧𝐞𝐤𝐭𝐚𝐫𝐮 𝐳̇𝐲𝐜𝐢𝐚." Do pierwszego tomu nie byłam nastawiona najlepiej. Oceniłam go na 3.5/5 ponieważ się świetnie bawiłam. Ale poza tym? Raczej bez szału. Mimo to z jakiegoś powodu wyczekiwałam drugiego tomu. Byłam ciekawa, jak rozwinie się dalsza akcja. I powiem tak: nie zawiodłam się. Serio. Przysięgam: O.MÓJ.BOŻE.TO.BYLO.CUDOWNE.OKEJ!? Zacznę może od tego, że książka jest bardzo dobrze napisana i, gdybym nie wiedziała, że ta dylogia to debiut autorki, to nigdy w życiu nie przyszłoby mi to do głowy. Wątek ze stowarzyszeniem TIME był tak poprowadzony, że z rosnącą ciekawością przewracałam strony czekając na jego rozwinięcie. Jeśli jeszcze nie wiecie to jestem zakochana w wątku Found family, a każda historia z dużą ilością tego wątku staje się dla mnie automatycznie powieścia, którą powinnam poznać. Podobało mi się to, jak został on poprowadzony w tej książce. Bardzo widoczne było, że pomimo tego ile się kłócili (czyli sporo) to za każdym razem byli gotowi stanąć za sobą murem. Kolejna kwestia: relacja Aurory i Timothego. Byłam do niej bardzo sceptycznie nastawiona. W drugim tomie staje się ona trochę bardziej poprawna, co nie zmienia faktu, iż nadal jej daleko do takiej dobrej, nietoksycznej relacji. Muszę Wam jednak powiedzieć, że ta dylogia to jedne z niewielu książek z taką relacją, jakie akceptuję i jakie mnie zachwyciły🥹🥹😍😍 To zakończenie... czułam po nim niewyobrażalną pustkę, która wypełniała mnie od środka. Nadal nie wiem, co o nim sadzić. Czy polecam? TAK TAK TAK I JESZCZE RAZ TAK