Metody SPECAGENTKI na większe zarobki i szybsze awanse

Była agentka CBŚ ujawnia, jak wywierać wpływ bez manipulacji i osiągać to, co nieosiągalne.

Klaudia Pingot – była oficer CBŚ, podinspektor polskiej Policji, obecnie trenerka, coach, mówczyni motywacyjna, wykładowczyni, twórczyni projektów szkoleniowych i autorka książki „SpecBabka” –poradnika zbierającego rewelacyjne recenzje i opinie.

Kobiety starają się bardziej, a zarabiają mniej, mężczyźni dostają większe premie i częściej awansują, kobiety są niedoceniane i ignorowane. Ble ble ble… I co z tego, że trąbią o tym od lat? Bądźmy szczere - to, że tylko o tym mówimy, nazywając rzeczy po imieniu, niczego nie zmieni.

Jak chcesz schudnąć, to nie obcinasz sobie nogi, tylko ćwiczysz i jesz bardziej inteligentnie, ewentualnie naśladujesz Chodakowską. Jak szukasz samochodu w celu zakupu przez Internet, to nie wpisujesz „nie chce starego grata”, tylko markę i model.. Ewentualnie jeszcze kolor. Dlaczego więc, gdy chcesz być bardziej doceniana, szanowana, awansowana częściej myślisz o tym, czego nie chcesz i koncentrujesz się na swoich słabych stronach, nierzadko je wypierając i udając, że nie istnieją? Istnieją! Ale co z tego? Doskonałość polega na akceptacji własnych niedoskonałości i maksymalnym wykorzystaniu tego, co silne we mnie. Wówczas nikt się nie zorientuje, że są jakieś słabe strony…

Kiedyś usłyszałam: Klaudia, masz większe jaja niż cały Twój wydział (to był bardzo męski wydział, a ja te słowa uznałam za wielki komplement). To stwierdzenie stworzyło we mnie przekonanie bycia wyjątkową. Jak wierzysz, że jesteś wyjątkowa, inni też w to uwierzą. Bez zbędnej pychy, bez nadęcia, wiem, że jestem wyjątkowa i już! A TY? Czy Ty też potrafisz siebie tak postrzegać?

Kiedyś rywalizowałam z mężczyznami, ale dziś sądzę, że to nie ma sensu. Podczas rywalizacji dochodzi do niepotrzebnych manipulacji, które wyzwalają emocje złości, frustracji, poczucia odrzucenia, zranienia, strachu. Każda z emocji warunkuje nasze zachowanie, mowę ciała oraz podejmowane decyzje. A to właśnie one wysyłają do otoczenia komunikaty o nas. Same słowa przestają wiele znaczyć. Znaczenie ma to, co pomiędzy nimi… A co gdyby żyć i funkcjonować w świecie bez uporczywego i męczącego porównywania się, bez wewnętrznego krytyka szepczącego nieustannie w Twojej głowie, że nie jesteś taka jak powinnaś być?!

Ego kobiet jest skromniejsze niż nadęte ego wielu panów, a jednak to ego decyduje o tym, kim jesteś, co masz i co robisz. Sprawiedliwość na świecie jest niezwykle abstrakcyjnym zjawiskiem. Karty rozdawane są tylko tym, którzy grają, a nie tym, którzy obserwują. O co więc chodzi w tej grze?

Dawno temu, w Krakowie, gdy pracowałam w przestępczości gospodarczej, dostałam zadanie zatrzymania pewnego przestępcy. Nie przemyśleliśmy tego z moim partnerem i akcja naraziła mnie na pewne niebezpieczeństwo. Osobnik ten nie był jakimś seryjnym mordercą ani brutalnym gwałcicielem, ale był inteligentnym i niezwykle bystrym manipulatorem, finansowym rzezimieszkiem okradających ludzi na miliony.

Miejsce, w którym się ukrywał przed wymiarem sprawiedliwości było otoczone kamerami i ochroną. Niemniej, jego żądza zarobku była większa niż rozum. Nadal przyjmował on w swoim biurze potencjalnych zainteresowanych zakupem nieruchomości, których nigdy nie miał. Udałam się zatem do niego jako klientka. Nie miałam ze sobą ani broni, ani legitymacji, aby „nie spalić” swojej legendy. Przyjął mnie jegomość, który wyglądał jak Jezus (zarost, długie włosy, gest otwartości, długa biała koszula niczym szata), po czym zamknął za sobą drzwi biura na klucz, chowając go do kieszeni spodni.

Wiedziałam, że najmniejszy grymas, gest, emocja może mnie zdradzić, a zupełnie nie wiedziałam do czego jest zdolny ów osobnik. Nonszalanckim krokiem weszłam do środka i sama się rozgościłam na skórzanym fotelu, udając obrzydliwie bogatą, pewną siebie a jednocześnie beztroską jak szczypiorek kobietę biznesu. Było to ciężkie – pochodziłam ze wsi, wychowałam się w małym mieście, zarabiałam 2 tys na rękę i miałam problemy z akceptacją siebie, ale udawałam. Po prostu, udawałam.

Negocjowałam twardo nieruchomość wartą milion złotych, schodząc do 950 tys., po czym powiedziałam, że musi to koniecznie zobaczyć mój mąż i możemy wtedy wstępnie dogadać warunki. „Jezus” się zdziwił, a jednocześnie sam zaproponował, by może umówić spotkanie z mężem jak najszybciej. Odparłam, że w takim razie, albo jeszcze dziś, albo za 2 tyg, bo jedziemy na Teneryfę. Widzicie, najłatwiej wywierać na kogoś wpływ, gdy jest w silnej emocji lub totalnym”” zdziwieniu…

„Jezus” odparł, że może jednak dziś (ech, jak cudownie sprawiać, gdy ktoś uważa, że sam podejmuje decyzje, choć robią to jego emocje – tutaj chciwość).

Gdy Franek przyjechał, przedstawiając się za „męża”, mój rozmówca zlecił ochronie wpuszczenie go do środka. Za chwilę facet leżał na swoim dębowym biurku, a my skuwając go kajdankami , zaprosiliśmy do nieoznakowanego radiowozu. Już wtedy wiedziałam, że siła emocji, mowa ciała i odpowiednie wejście w rolę ma magiczną moc.

Wyobraź sobie, że każda relacja międzyludzka jest jak miliony nitek, które łączą Cię z drugą osobą. Nieustannie wysyłasz do innych komunikaty – swoją postawą, mimiką, tonem głosu, emocjami, intencjami a na samym końcu słowami. Ghandi powiedział niegdyś, że aby zobaczyć zmianę na świecie, trzeba ją uczynić najpierw w sobie. Podobnie jest z wywieraniem wpływu. Stosowanie odpowiednich technik jest tylko manipulacją, prawdziwe oddziaływanie to odpowiednie „eksponowanie siebie” oraz elastyczność działania połączona z szacunkiem do drugiej osoby. Mistrzowie wschodnich sztuk walki nie wykorzystują własnej siły, tylko energię przeciwnika, zachowując jednocześnie uważność i spokój. Prawdziwa sztuka wywierania wpływu na innych rządzi się tymi samymi zasadami.

Najważniejsze z zasad, które bym wymieniła przy wywieraniu wpływu, prócz oddziaływania emocjami, to zasada RÓWNOWAGI I WCHODZENIA W ODPOWIEDNIĄ ROLĘ! To zasady, które zaobserwowałam lata temu. Na czym polegają?

Po pierwsze w przyrodzie, tak jak i w relacjach międzyludzkich nic nie ginie. Im Ty jesteś bardziej pewna swego, tym druga strona ma większe wątpliwości, im Ty jesteś bardziej uległa, tym bardziej druga strona będzie dominować, im więcej strachu pokażesz, tym bardziej agresywny będzie Twój przeciwnik. Równolegle w relacji działa zasada sprzężenia, a więc pewnej harmonii – im więcej nieufności okażesz, tak samo nieufny będzie Twój rozmówca, im więcej entuzjazmu, tym szybciej wprowadzisz innych w pozytywny stan. Relacjonujemy się w społeczeństwie rolami, w jakie nieustannie wchodzimy. Jeśli wchodzę w rolę ofiary, zawsze znajdę jakiegoś oprawcę. Wchodząc w rolę bizneswoman, zawsze znajdę kontrahenta. Stając się liderem, znajdę zespół, który będzie chciał dla mnie pracować.

Jestem czasem pytana, dlaczego kobiety na stanowiskach kierowniczych to większe zołzy niż mężczyźni – szefowie. Oczywiście to nie reguła. Ale jeśli takie są, to powód jest ten sam, przez który kobiety nie awansują - niskie poczucie własnej wartości. Jeśli nie mam czegoś w środku, będę szukać tego na zewnątrz. Szefowe zołzy, wyżywają się na podwładnych budują tym sposobem większe poczucie władzy i bezpieczeństwa, których nie posiadają.

Gdy ktoś mnie pyta, jak najszybciej wywołać w sobie pewność siebie i stan entuzjazmu – odpowiadam: skacz dwie minuty i się uśmiechaj do siebie. Badania wykazują, że wpływanie przez ciało na umysł ma ogromną moc. Ostatnio dostałam maila od swojej klientki, że zastosowała tą technikę przed rozmową kwalifikacyjną o pracę. I ją dostała!!!

Oto kilka powodów, przez które kobiety nie awansują i nie są doceniane:

  1. Są wiecznie niezadowolone z siebie, co komunikują na różne sposoby. Jak inni mają Cię docenić, skoro sama tego nie potrafisz?
  2. Są pedantyczne i lubią kontrolować. Oczywistym jest, że nie można wszystkiego kontrolować i być perfekcyjną, jednak powyższe doprowadza je do frustracji. Czy sama zatrudniłabyś sfrustrowanego pracownika?
  3. Nie są pewne, czego dokładnie chcą w życiu. Wiedzą, czego nie chcą, czego się boją i czego się wstydzą. Kto chce awansować pracownika, który się boi i wstydzi?
  4. Swoją mową ciała i wycofaniem jednoznacznie pokazują, co przeżywają w środku.
  5. Nie zabierają zdania w kluczowych momentach, uważając, że ich zdanie nie jest ważne. Jak można nagradzać pracownika, który nie ma nigdy nic do powiedzenia?

Prawda jest jednak taka, że:

  1. Kobiety są bardzo silne psychicznie, są bardziej odporne na ból niż mężczyźni, potrafią łączyć wiele zadań w jednym czasie.
  2. Charyzmatyczne kobiety robią piorunujące wrażenie. Znacznie silniej oddziałują na otoczenie niż charyzmatyczni mężczyźni, bowiem łączą łagodność z siłą.
  3. Nie boją się brać odpowiedzialności, mają w sobie wiele odwagi i energii do działania, jeśli wiedzą, czego chcą.
  4. Są pracowite, przejmują się swoimi zadaniami, koncentrują na nich sporo uwagi.

Nie chodzi więc o to, by ścigać się z mężczyznami, czy innymi kobietami. Chodzi o to zbudować odpowiednie przekonania na swój temat, wyjść ponad emocje i wiedzieć, co chcę osiągnąć – dziś, jutro, za miesiąc, za rok, za 10 lat. Nie zaszkodzi też popracować nad mową ciała. Otwartość gestów, zawadiacki uśmiech, stabilna postawa, głowa podniesiona lekko do góry, pewny ton głosu mogą szybciej zapracować na Twój awans niż nadgodziny.