Recenzje:
„Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi” – mawiał Theodore Roosevelt. Dlaczego zatem nasz Wewnętrzny Krytyk bywa dla nas tak surowy i karze nas za najmniejsze słabości? Dlaczego odbiera radość z sukcesów, wciąż wytykając niedoskonałości? A następnie, poddaje je bezlitosnej katastrofizacji, która ma destrukcyjny wpływ na naszą samoocenę („Popełniłem błąd podczas prezentacji przed zarządem. Na pewno prezes obetnie mi za to premię, a – kto wie – może nawet zdegraduje”.)

Surowość Wewnętrznego Krytyka może brać się z kilku przyczyn. Jedną z nich jest warunkowa akceptacja w dzieciństwie. Mamy z nią do czynienia wtedy, gdy rodzice doceniają dzieci wyłącznie za osiągnięcia i sukcesy, a nie za to kim są. Powodem mogą być także zbyt wysokie standardy oceny własnej lub negatywne komunikaty, jakie otrzymujemy od osób znaczących. Za karzącym głosem Wewnętrznego Krytyka stoją często zniekształcenia poznawcze. Myślenie powinnościowe („Muszę…”, „Powinienem…”, „Wypada…”), czarno-białe widzenie świata („albo jestem perfekcyjny – albo beznadziejny”) wspierane selektywną uwagą, która wychwytuje z otoczenia informacje potwierdzające naszą bezwartościowość – to doskonała pożywka dla Wewnętrznego Krytyka.

Krytyk blokuje nasz potencjał i sprawia, że zaprzeczamy własnym potrzebom. Zaczynamy wycofywać się z nowych działań, obawiając się, że ewentualna porażka jeszcze bardziej nadszarpnie poczucie naszej wartości. Jeśli w parze z negatywną samooceną idzie widzenie świata jako miejsca pełnego zagrożeń i postrzeganie przyszłości w ciemnych barwach, łatwo osunąć się w depresję. Aby odczarować Wewnętrznego Krytyka i zdjąć z siebie ciężar jego codziennych pretensji, warto przyjrzeć się kilku przydatnym narzędziom. Zostały one zebrane w książce „Kontrolowanie Wewnętrznego Krytyka. Efektywne ćwiczenia praktyczne” Steve’a Andreasa.

Zanim zaczniemy pracować z Wewnętrznym Krytykiem, trzeba uświadomić sobie jego obecność. Użyteczną metodą jest wizualizacja. Wystarczy wziąć do ręki kartkę papieru lub kawałek plasteliny i postarać się narysować lub ulepić Wewnętrznego Krytyka zgodnie z naszymi wyobrażeniami. Czasem już samo stworzenie figurki czy rysunku pozwala go oddemonizować. Widząc jego nieporadność, koślawość czy odstające uszy, łatwiej jest nam zdystansować się do jego karzącego głosu.

Po wizualizacji warto wsłuchać się w to, co mówi do nas Wewnętrzny Krytyk. W książce Steve’a Andreasa znajdziemy wiele wskazówek, jak identyfikować jego głos i rejestrować zdania, które do nas wypowiada. Warto wypisać na kartce te, które słyszymy najczęściej. Zwykle rozpoczynają się od wielkich kwantyfikatorów takich jak: zawsze, nigdy („Zawsze zawalam w pracy ważne projekty”). Psychologowie poznawczy nazywają ten mechanizm uogólnianiem. Gdy go u siebie zaobserwujemy, warto wejść w dyskusję z Wewnętrznym Krytykiem i zapytać, czy aby na pewno ZAWSZE tak jest? Czy nigdy nie udało mi się ukończyć żadnego projektu z sukcesem? A zeszłoroczna premia za raport finansowy? A pochwała od prezesa? Zbieranie takich kontrargumentów daje nam potężną broń w zbijaniu oskarżeń Wewnętrznego Krytyka.

Cennym narzędziem przywoływanym na kartach książki „Kontrolowanie Wewnętrznego Krytyka. Efektywne ćwiczenia praktyczne” jest technika „jak gdyby”. To interwencja stworzona przez wybitnego psychoterapeutę Miltona Ericksona, która ma szerokie zastosowanie w terapii. Można ją również stosować podczas samodzielnych ćwiczeń. Na początku należy się zastanowić, jaką etykietę najczęściej przykleja nam Wewnętrzny Krytyk. Powiedzmy, że brzmi ona w następujący sposób: „Jesteś nieśmiały. Nigdy nie poznasz interesującej dziewczyny”. Gdy myślimy o sobie w ten sposób, zaczyna działać mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Postrzegając siebie jako osobę nieśmiałą, często nawet nie podejmujemy prób, by podejść do nowo poznanej osoby czy zaprosić ją na spotkanie. Bo przecież „i tak się nie uda, a jeszcze na dodatek się skompromituję”. Nie dość, że nie realizujemy swoich celów, to jeszcze utwierdzamy się w przekonaniu o własnej nieśmiałości. Technika „jak gdyby” pozwala przełamać ten impas. Wystarczy założyć sobie, że przez krótki czas, na przykład podczas wyjścia na najbliższą imprezę będę zachowywał się „jak gdybym” nie był nieśmiały. Tylko na czas imprezy, potem będę mógł wrócić do status quo. Takie podejście pozwala nam eksperymentować z nowymi zachowaniami na bezpiecznych warunkach. Bo zawsze mogę wrócić do „starego siebie”. Nie muszę przebudowywać swojej osobowości, nie muszę odwracać swojego życia do góry nogami. Mogę za to uświadomić sobie, że dysponuję o wiele większym repertuarem zachowań niż mi się wydawało. Nie muszęa usztywniać się w „byciu nieśmiałym”, bo usztywnienie w żadnej postawie czy cesze nie służy zdrowiu.

W zależności od tego, jak bardzo wrogi i uparty jest nasz Wewnętrzny Krytyk, praca z nim może być bardziej lub mniej żmudna. Zawsze jednak powinna rozpocząć się od uważności na własne potrzeby i bycia dla siebie samego życzliwym. Wielu z nas zatraciło tę umiejętność w pogoni za sukcesem i w narcystycznym dążeniu do doskonałości. A umiejętność samokojenia, czyli zaopiekowania się sobą i samodzielnego udzielania sobie wsparcia, stanowi niezbędny składnik zdrowia i higieny psychicznej.

Inspeerio - Porta i centrum praktyków psychologii Marta Kondys


NLP czyli Nieoficjalna Lista Przebojów, a w niej Agnieszka Ornatowska o książce „Kontrolowanie wewnętrznego krytyka” Steve Andreas, wyd. Charyzma Sensus, 2013.

Ludzka myśl składa się z obrazu, dźwięku i odczucia. Wewnętrzny głos towarzyszy nam każdego dnia – ułatwia planowanie, ocenę sytuacji, działanie, może wspierać i motywować, jednak najczęściej jest krytykiem tego wszystkiego co się dzieje, co robisz, Twoich osiągnięć i Ciebie samego – co prowadzi do kiepskiego samopoczucia, negatywnych emocji, przygnębienia i braku zadowolenia. Jak sobie z tym radzić?

Jeżeli chcesz się dowiedzieć to koniecznie przeczytaj tą książkę, bo jak sam podtytuł wskazuje – znajdziesz tam efektywne ćwiczenia praktyczne ale też dużo więcej: dowiesz się jak najlepiej jest stosować afirmację, jak przywitać dzień, żeby był dla Ciebie dobry, jak określać swoje cele i także dowiesz się jak działa język i jak wpływa on na Twoje emocje, aby nauczyć się sprawiać, żeby Twój wewnętrzny dialog był użyteczny i wspierający. I, co ważne, wszystko jest opisane w prosty i zrozumiały sposób, nawet dla osób, które jeszcze nie znają NLP.

Znalazłam tam ćwiczenie, którym chciałabym się z Tobą podzielić, ponieważ może sprawić, że łatwiej osiągniesz to, czego chcesz:

„Wybierz jakieś pozytywne rozwiązanie, zmianę, którą chcesz wprowadzić we własnym życiu i zastanów się:
– Co dzisiaj mógłbym/mogłabym zrobić inaczej, gdyby już udało mi się osiągnąć mój cel?
(…)Każdego dnia wybierz najdrobniejszą rzecz z tych, które przyszły ci do głowy i wprowadź ją w życie za każdym razem wybierając inną.”

Instytut Neurolingwistyki .


Steve Andreas, jak to możemy dowiedzieć się chociażby z informacji z tylnej części okładki, jest psychoterapeutą i trenerem. W tej pozycji, czyli „Kontrolowanie wewnętrznego krytyka”, przedstawia różne sposoby, dzięki którym czytelnik może sobie poradzić ze swym wewnętrznym krytykiem.

Sama okładka jest zastanawiająca. Jest ona projektu Pani Magdaleny Stasik. Trudno jednoznacznie określić czy nawiązuje do „pozytywnego” i „negatywnego” głosu stąd te plusy i minusy czy symbolizują one całkowicie co innego.

Cytat zamieszczony na początku książki, niczym swoiste motto, ciekawie koresponduje z treścią całości. Są to słowa Miltona H. Ericksona: „Twoim zadaniem jest zmiana stanu, nie jego wyeliminowanie”. I bardzo podobna myśl występuje niejednokrotnie w tejże pozycji gdzie mowa jest chociażby o „ściszeniu” pewnych głosów a niekoniecznie ich całkowitej eliminacji.
Wydaje się ważne iż autor zauważa, że każdy może reagować inaczej na przedstawiane „techniki” i co zadziałało u jakieś jednej osoby u innej nie musi przynieść oczekiwanych wyników bądź może wywołać nawet odwrotny skutek od zamierzonego (szczególnie jeśli zmiany wprowadza się samemu).

W samym wprowadzeniu wyrozumiale zostało wytłomaczone podejście autora do wewnętrznego głosu a także negatywnej autonarracji. Ukazane zostało jednocześnie czego można się spodziewać po dalszej części książki. Pod koniec kolejnych rozdziałów możemy również znaleźć pewne wspomnienie czego możemy oczekiwać podczas dalszej lektury.

Ogólnie samo podejście do tematu (związanego z naszym wewnętrznym głosem) jest przyjemne i można wybrać coś dla siebie, „metodę”, która najlepiej nam będzie odpowiadać. Zaprezentowane tutaj „ćwiczenia” w dużej części były przeprowadzone przez różnych ludzi na swych klientach. I przedstawione zostały w tej książce jako swego rodzaju przykłady, które lepiej obrazują pewne sposoby działania. Dodatkowo można znaleźć tu chociażby informacje o afirmacjach, jednak są one tutaj trochę inaczej przedstawione niż w pewnej części publikacji, z którymi dotychczas się spotkałam. Są to jednak dość ciekawe spostrzeżenia warte przemyślenia.

W większości używany język jest przystępny i zrozumiały. Występują jednak momenty gdy przedstawiana jest pewna dawka teorii gdzie używane są różne pojęcia i wówczas dla niektórych czytelników mogą to być fragmenty problematyczne. Dodatkowo występują małe błędy w druku, tak zwane „literówki”, na szczęście zdaje się wystąpiły one tylko z dwa razy i nie powodują, że nie da się zrozumieć przedstawionej treści. Przykładowo są to błędy typu zamiast „sądzę” mamy „sadzę”.

Publikacja ta składa się z 11 –tu rozdziałów oprócz tego znajdują się tu: Podziękowania, Wprowadzenie, a także Bibliografia, za którą warto pochwalić, że jest. :)

„Kontrolowanie wewnętrznego krytyka” jest pozycją, w której można znaleźć wiele ciekawych informacji. Może się okazać, że niektórych z metod nieświadomie już dany czytelnik używa. Inne mogą się okazać przydatne, inne zaś mogą pozostać interesującą ciekawostką nieprzystającą do nas. Autor też nie każe nam walczyć z negatywnym głosem niczym Don Kichot z wiatrakami ale raczej działać rozsądnie i zastanowić czy dane działanie na pewno poskutkuje dla nas pozytywnie i czy na daną czynność jest właściwy czas czy może odłożyć ją na przyszłość. Jest tu sporo informacji do zastosowania w praktyce, ale również kilka informacji z „teorii”.

Życzę udanej i pouczającej lektury

swiatairi.blogspot.com Airi, 2013-10-07


Ta książka pomoże Ci zrozumieć, w jaki sposób mówisz do siebie i co możesz zmienić, aby poczuć się lepiej. Najpierw nauczysz się identyfikować głosy wewnętrzne, które sprawiają Ci kłopoty, i zrozumiesz, dlaczego należy słuchać ich bardzo uważnie. Następnie poznasz szeroką gamę sposobów szybkiej zmiany treści i sposobu jej wypowiadania przez głos wewnętrzny, co poprawi jakość Twojego życia.

21. wiek 2013-10-01


To być może najbardziej skomplikowane zagadnienie, szczęśliwie klarownie wyłożone i praktycznie zilustrowane. Autor, prezentując własne, odwołuje się przede wszystkim do osobistych doświadczeń czytelnika, kiedy nasz wewnętrzny głos wyraża satysfakcję z sukcesem lub -co częstsze - był bezlitosny w krytyce, od razu przypominając o przeszłych pomyłkach, rozczarowaniach i zamęczając niepokojącymi wizjami przyszłości ( „Jesteś do niczego", „Nigdy nie uda ci się..." itp.). Czas z tym skończyć i uzbroić się w zestaw strategii kontrolowania napastliwych, negatywnych wewnętrznych głosów.

POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-07-22