Recenzje:
Uwielbiam eksperymentować w kuchni i poznawać potrawy z innych krajów. Nie lubię ograniczać się do „własnego podwórka" i, mimo, że jest szereg przepisów naszej rodzimej kuchni, których jeszcze nie poznałam, to i tak jednocześnie szukam inspiracji gdzieś indziej. Książka Pauliny Krajewskiej dostarcza mi właśnie takich przepisów, dzięki autorce bloga Just my deliciousmam okazję spróbować czegoś nowego. Zapewne powiecie, że nie macie ochoty na kolejną książkę o słodkościach – w końcu lato tuż tuż i wasze biodra będą wdzięczne za ominięcie tego tekstu, jednak ile można sobie odmawiać? Ja, póki co, pozwolę sobie na małe co nie co... Może i wy się skusicie? Zanim zacznę omawiać treść książki zwrócę uwagę na jej oprawę graficzną. Ostatnio dość często mam do czynienia z tego typu pozycjami, ekspertem nie jest, ale pozwolę sobie zauważyć, że grafika Delicji i łakoci wyróżnia ją z pośród innych podobnych tytułów. Każdy przepis posiada całostronicową piękną wręcz smakowitą, fotografią. Aż ma się ochotę jak najszybciej zabrać za zrobienie poszczególnych łakoci. Strony opatrzone są pastelowymi kropeczkami – kolor zależy od rozdziału. Same przepisy są bardzo czytelne, zawierają krótką przedmowę autorki, rubrykę na składniki, sposób przygotowania, sugestie Pauliny Krajewskiej oraz propozycję na wersję light przepisu. Dodatkowo autorka określiła na ile porcji starczy składników każdego przysmaku oraz ile czasu trzeba poświęcić na jego przygotowanie. Uwielbiam tak przejrzyste przepisy! Naprawdę trudno znaleźć jakikolwiek mankament książki. Oprawa Delicji i łakoci jest twarda, zawiera apetyczną ilustrację lodów. Książka posiada zakładkę w formie tasiemki, bardzo przydatnej jeśli komuś, tak, jak mnie, co chwila przewracają się strony w trakcie gotowania. Przepisy podzielono na trzy części: - Małe łakocie, - Większe łakocie, - Łakocie do picia. Przepisów jest ponad sto, w większości składają się z niewielkiej ilości składników i w miarę szybko się je robi. Wśród nich znajdziemy między innymi chałwy, musy, galaretki, koktajle, różnego rodzaju kremy a nawet trufle. Chyba nie skłamię pisząc, że każdy z czytelników będzie w stanie zrobić dowolny deser z opublikowanych w książce. Sama Paulina Krajewska przyznaje we wstępie do publikacji, ze starała się wybrać przepisy, które nie wymagają ani wielkich umiejętności, czasu czy składników. Myślę, że dla sporej gromadki osób ta informacja będzie najlepszą recenzją. W Delicjach i łakociach znalazłam kilka przysmaków, na które od dawna miałam ochotę, ale jakoś nie mogłam się zebrać i poszukać odpowiedniego przepisu w zasobach Internetu. Autorka wyszła naprzeciw mojemu lenistwu i zapominalstwu i dała okazję do wypróbowania nowych słodkości. Oczywiście, jak łatwo można się domyśleć, skusiłam się od razu. Nie zwracajcie uwagi na nadchodzące lato i wizję wałeczków wylewających się z kostiumu kąpielowego. Nie mówcie, że jesteście na diecie i nie możecie sobie pozwolić na takie rarytasy. Choć raz w tygodniu zagłębcie się w słodkich cudownościach Pauliny Krajewskiej i wypróbujcie jeden z jej przepisów. Jeden raz to nie grzech a ile przyjemności! Z całego serca polecam Delicje i łakocie – ja, osoba wiecznie walcząca o idealną sylwetkę. Czasem warto się zapomnieć!

Sztukater.pl SCOTO


Witajcie :-) U Was też tak pada dziś ? W Rzeszowie od rana, ale to dobrze, bo ja tych upałów miałam dość. Już bardzo zmęczona nimi jestem.  Takiej książki mam dla Was dzisiaj recenzję :-) Książka pełna słodkości, pysznych kolorowych deserów jest tutaj mnóstwo :-) Taka propozycja dla prawdziwych łasuchów :-).Ja tez lubię robić różne słodkości, może nawet bardziej robić niż jeść, ale uważam, że takie zrobione w domu są o wiele zdrowsze niż te ze sklepu. Autorka książki Paulina Krajewska prowadzi bloga Just My Delicious, wiec o słodkościach wie dużo :-) Książka podzielona jest na trzy części - małe łakocie, większe łakocie i łakocie do picia. Małe łakocie to batony kokosowe, owsiane, energetyczne, marcepan, trufle, kremy, desery, lody, lizaki, musy, pralinki, sosy i inne. Jest ich dużo, wszystkie smakowite, aż ślinka cieknie na sam widok. Znajdziemy tutaj też bardzo ciekawe przepisy na lody z zielonej herbaty, pieczone kulki z batatów, honeycomb, czyli plastry miodu. Oprócz przepisów w tradycyjnej nie odchudzonej wersji znajdziemy tutaj też propozycj przepisów w wersji light :-) Większe słodkości to przepisy na banany w cieście naleśnikowym, zapiekane z czekoladą, blok czekoladowy, domową chałwę, tiramisu, szarlotkę w jabłku z pszczółkami, desery czy pieczony kajmak. Łakocie do picia to biła czekolada z malinami na gorąco, bubble tea, grzaniec bezalkoholowy, smoothie jagodowe, likier karmelowy itd. Wszystkie przepisy dokładnie opisane krok po kroku. Z przyrządzeniem na pewno każdy sobie poradzi. Dodatkowo każdy przepis zwiera piękne zdjęcie. Składniki są ogólnodostępne, więc nie będzie problemu ze znalezieniem ich w sklepie :-). Tak jak pisałam wyżej oprócz tradycyjnej wersji znajdziemy też podpowiedź jak dany przepis zrobimy w wersji light. Do każdego mamy też dodane sugestie autorki, które ułatwią nam pracę.

kruchebabeczki.blogspot.com


Słodkości są moją słabością, uwielbiam je robić i jeść. Chyba bym nie umiała bez nich żyć, przynajmniej raz w tygodniu po prostu muszę je mieć. I bardzo lubię książki pełne przepisów na ciasta i desery. "Delicje i łakocie" Pauliny Krajewskiej to książka, którą chciałabym wam pokazać. Już sama okładka zachęca do zajrzenia do środka. Paulina prowadzi bloga kulinarnego Just My Delicious. Cała książka podzielona jest na trzy części - małe łakocie, większe łakocie i łakocie do picia. Małe łakocie to bardzo dużo przepisów na małe, pysznie wyglądające słodkości. Zdjęcia wyglądają bardzo apetycznie a czytając przepis od razu ma się ochotę zakasać rękawy i zabrać się do pracy. Kokosowe batony w czekoladzie, trufle owsiane, galaretki w cytrynie, lizaki, lody z zielonej herbaty, pieczone kulki z batatów, smażone bezy, trufle z białej czekolady czy zabaglione. Jest naprawdę w czym wybierać. Desery, ciasta i inne słodkości zdecydowanie lepiej smakują jak je przygotujemy sami. Ja zdecydowanie wybieram te domowe a nie sklepowe. Zresztą odnajduję wielką przyjemność w ich przygotowywaniu. Słodkości przedstawione w tej książce nie są trudne do zrobienia, bardzo często błyskawiczne. W wielu przypadkach jest podana dodatkowo wersja light. Większe łakocie to blok czekoladowy, banany zapiekane z czekoladą w cieście francuskim, japoński tost miodowy, kruszonka z jabłkami, pudding ryżowy, suflet czekoladowy czy tort naleśnikowy. Wszystkie przepisy są napisane w prosty i zrozumiały sposób i używamy składników, które znajdziemy bez problemu w sklepach. Każdy sobie poradzi z ich przygotowaniem bez wysiłku. Takie słodkości są niezastąpione, gdy najdzie nas nagła ochota na deser lub musimy szybko coś przygotować dla gości. Łakocie do picia to kilka przepisów na pyszne napoje, koktajle czy smoothie. Jest przepis na białą czekoladę z malinami na gorąco, grzaniec bezalkoholowy, likier karmelowy, mleko z imbirem, koktajl z natki pietruszki czy smoothie jagodowe. Ja już zaznaczyłam kilka przepisów do wypróbowania i z pewnością podzielę się nimi na blogu.

kulinarnamaniusia.pl Marzena Szkodzińska


Moim największym grzechem i zmorą jest fakt, że jestem dietetykiem, a kocham słodycze! Uwielbiam piec ciasta, chłodzić serniki i mrozić lody!I uwielbiam później to wszystko zjadać...

Doszłam już jednak do perfekcji w zmniejszaniu ilości cukru i zastępowaniu go zdrowszymi substancjami. Moimi ulubionymi zamiennikami "białej śmierci" jest melasa oraz suszone owoce, choć korzystam i z innych, a czasem w ogóle je omijam, jeśli nie są potrzebne.

W naszym domu zawsze znajdzie się coś słodkiego, ku zdziwieniu tych, którzy sądzą, że odżywiamy się tylko kiełkami ;) Ostatnio namiętnie robię z Dzieciakami praliny na bazie płatków owsianych lub kaszy jaglanej czy marchewki! Do tego wystarczy dodać ulubione dodatki: bakalie, masło orzechowe, tahini, drobno posiekaną gorzką czekoladę itp., obtoczyć we wiórkach kokosowych, sezamie, maku, surowym kakao, cynamonie... Możliwości łączenia smaków jest mnóstwo, a zabawa i radość niesamowita! To sposób na nudę, pustkę w brzuchu i ochotę na małe co nieco ;)

Inspirację do robienia domowych pralin zaczerpnęłam z książki "Delicje i łakocie", której Autorką jest blogerka Paulina Krajewska z http://justmydelicious.com/. Jest w niej ponad setka słodkich przepisów na batony, kremy, dżemy, galaretki, ciasteczka, ciasta, lody, trufle, owocowe desery, napoje...- jest ich o wiele więcej.

Jak pisze we wstępie sama Autorka, jej książka jest: "dla minimalistów, dla wiecznie zabieganych, dla niechcemisiów, dla naiwnych, dla lubiących zaskakiwać, dla marzycieli, dla sensualistów, dla smakoszy, dla lubiących długotrwałe doznania, dla hedonistów, dla liczących kalorie, dla masochistów, dla tych z gatunku raz, dwa i po krzyku (deserze), dla nienasyconych, dodatkowo dla tych, którzy chcą przeprosić, zdobyć, zaimponować, obdarować, uzależnić (oczywiście od siebie)!". Jesteście kimś z wymienionych? Jestem pewna, że tak ;)

"Delicje i łakocie" aż ociekają cukrem. Są słodkie tak, że aż lepią się do rąk, a kartkując strony nie można się oprzeć przed oblizywaniem ust. Zdjęcia powodują, że cieknie ślinka... Ale uwaga- zachowajcie jakiś sensowny umiar, bo tłuszczyk szybko się odkłada, a oponek na brzuchu przybywa... Zatem polecam książkę pod warunkiem, że nie oszalejecie na jej punkcie i że podczas słodkich przygotowań użyjecie zamienników białego cukru. To co, umowa stoi?

odkrywczamama.blogspot.com


„Delicje i łakocie” to książka pełna przeróżnych przepisów na różne słodkości.
               
Publikacje wita nas swą różnobarwnością, ilustracjami/zdjęciami. Widać tu swoistą zabawę kolorem różne części pozycji mają inny kolor przewodni. Nie jest więc nudna czy jednostajna. Zaprasza kolorem i to działa, przynajmniej na mnie. Miło mi się zagląda do tak zrobionej książki z przepisami. Nie straszy surowością, oj nie…
 
Wydaje się być solidnie zrobiona i nie dotyczy to tylko sposobu połączenia kartek. Mamy tu twardą oprawę co wydaje się gwarantem, że książka więcej i dłużej wytrzyma. Szczególnie w warunkach kuchennych. Dodatkowym atutem (w moich oczach ogromnym) jest to, że posiada wstążkę/zakładkę. W tego typu publikacjach jest to wręcz atrybut niezbędny bo w bardziej tłocznych kuchniach wiele się dzieje i nie trudno jest zamknąć książkę i wówczas może być problem gdy nie ma takiej zakładki.
 
„Delicje i łakocie” to nie jest cienka publikacja, co za tym idzie znajduje się w niej wiele przeróżnych przepisów. Odnaleźć tu można ciekawe pomysły na trochę większe lub mniejsze co nie co na przykład na Białe krówki czy Pieczony custard z mleka skondensowanego. Niektóre receptury są bardziej wymyślne niektóre o przyzwoitym stopniu trudności, które może spróbować zrobić nawet laik zaczynający swą przygodę z robieniem słodkości.
 
Niektóre zamieszczone tu pomysły na łakocie już znałam w wersji z „maminego-babcinego przepiśnika” z innymi spotkałam się po raz pierwszy. Jest tu spory wybór receptur trudnych, dość trudnych i możliwych do wykonania nawet z niewielką cukierniczą wiedzą. Różnią się one nie tylko stopniem trudności a co za tym idzie coś dla siebie powinien znaleźć każdy łasuch. Uważać powinny osoby, które są wrażliwe na zapachy. Po zakupie warto na jakiś czas odłożyć książkę by straciła swój nazwijmy to „nowy zapach”. Jest on dość intensywny i początkowo może razić.
 
„Delicje i łakocie” to publikacja gdzie w jednym miejscu możemy odnaleźć wiele różnych pomysłów na coś dobrego. Dzięki temu można w dość krótkim czasie, nawet bez dostępu do internetu wybrać ten, który na daną chwilę najbardziej do nas przemawia i zaraz się za niego zabrać. Problemem mogą być czasami składniki bo nie każdy zawsze w domu ma zapas na przykład ryżu preparowanego, krówek, mleka skondensowanego, mleka kokosowego czy tapioki. W takim wypadku warto przed robieniem zakupów zastanowić się co mogłoby nam się przydać, na co może przyjść nam ochota.

swiatairi.blogspot.com Airi


W dobie panującej mody na dania bezglutenowe, dietetyczne i wegańskie, Paulina Krajewska idzie własną drogą i wydaje książkę kulinarną pełną przepisów na prawdziwe bomby kaloryczne. Do tego bomby te pięknie się prezentują i są łatwe w przygotowaniu. I jak tu się nie skusić? Ja sięgnęłam po książkę ze względu na przepis na trufle z białej czekolady przypominające moje ulubione Rafaello. :-)

Już na wstępie autorka zaznacza, że jest to publikacja przede wszystkim dla „niechcemisiów”, czyli kulinarnych leniwców. Jej przepisy są bowiem tak proste, że wystarczy chwilę postać, wymieszać i potrzymać. A potem tylko siedzieć i jeść oraz leżeć i trawić. To także książka dla minimalistów, bo smakołyki przygotowuje się z ogólnodostępnych składników, które zazwyczaj każdy z nas posiada w kuchennych szafkach. Oraz dla osób liczących kalorie (bo tu jest ich tyle, że łatwo jest się pogubić). :-)

Co dokładnie znajdziemy w „Deserach i łakociach”? Na pewno nie tradycyjne ciasta. To raczej zbiór inspiracji do przygotowania szybkich oraz efektowych słodkich przekąsek, m.in. domowego marcepanu, galaretek w kawałkach cytryny, latte dyniowego, indyjskiej chałwy marchewkowej, bubble tea lub białych krówek, które da się przechowywać w lodówce nawet przez kilka miesięcy.
 
Przepisy są jasno i przejrzyście napisane, ładnie rozplanowane graficznie, a każdemu z nich towarzyszy kolorowe zdjęcie. Paulina Krajewska (na co dzień autorka bloga „Just my delicious”) niejednokrotnie inspiruje się swoimi kulinarnymi podróżami. Na przykład eggnog to pudding znany jej z wizyty w Berlinie. Natomiast daifuku z truskawkami i pastą z fasoli, mitarashi dango czy galaretka z mleka kokosowego w syropie cukrowym to dania przywiezione prosto z Japonii.
 
Mój wujek, lubiący tradycyjną kuchnię, nazwałby jej desery „wynalazkami” i raczej by ich nie zjadł. :-) Ja natomiast jestem zachwycona, bo lubię takie udziwniane połączenia smakowe, które są przy okazji łatwe w przygotowaniu. Jeśli więc i Wy mielibyście ochotę na lizaki z jadalnymi kwiatami, galaretkę imitującą piwo, lody z czerwonego wina lub dżemy z buraków i pomidorów, ta niestandardowa książka kulinarna może Wam się spodobać. 

niebieskazakladka.blogspot.com


Jeśli jesteś fanem blogów kulinarnych to z  pewnością kojarzysz Paulę, autorkę strony Just My Delicious . Paulina Krajewska to bez dwóch zdań prawdziwa czarodziejka słodkości. W 2011 roku jej blog zyskał miano Kulinarnego Bloga Roku i dzięki temu wypłynął na szerokie wody.
W jej książce znajdziemy przepisy na domowej roboty słodkości. Począwszy od deserów, ciast, ciasteczek a skończywszy na napojach.
Znajduje się tu naprawdę wiele ciekawych i co najważniejsze łatwych receptur, które zostały podzielone na trzy działy: "Małe łakocie", "Większe łakocie" i "Łakocie do picia. W ich oznaczaniu pomaga aksamitna, czerwona tasiemka.
Ta książka to taki powrót do słodkiego dzieciństwa. Kolorowe i słodkie delicje aż proszą się o przygotowanie ich w kuchni.
 
Domowej roboty batoniki energetyczne, czy te przypominające słynne batoniki Twix, gorąca czekolada z marcepanem, retro Pischinger albo znane ze szkolnych bali karnawałowych szyszki.
Wybór jednego przepisu jest niełatwy, bo wszystko wygląda i brzmi świetnie! :-)

waniliowachmurka.blogspot.com


Kulinarna książka „Delicja i łakocie” miała swoją premierę pod koniec października 2015 roku. Kiedy tylko zobaczyłam w sieci jej okładkę, wiedziałam, że muszą ją mieć nie tylko na swojej półce, ale przede wszystkim w kuchni. Jest to bowiem zbiór pyszności, obok których ciężko przejść obojętnie, szczególnie dla takiego łasucha i wielbiciela słodkich przekąsek, jakim jestem ja.

Ogromnym plusem tejże książki jest duża ilość zdjęć. Każdy przepis jest opatrzony zdjęciem przygotowanego łakocia, na widok którego ciężko jest opanować cieknącą ślinkę. Fotografie są niezwykle apetyczne i przyjemne dla oka. Przyciągają uwagę i wzmagają chęć przygotowania tychże delicji. Po prostu kuszą! Zarówno zdjęcia, jak i cała książka jest autorstwa Pauliny Krajewskiej – eksperymentatorki kulinarnej, zajmującej się także stylizowaniem jedzenia podczas sesji zdjęciowych oraz redagowaniem przepisów dla marek i magazynów. Ta mistrzyni kuchni od 2010 roku prowadzi bloga kulinarnego Just My Delicious, któremu w 2011 roku nadano tytuł Kulinarnego Bloga Roku.

Książka podzielone jest na trzy części. W każdej z nich znajdują się apetyczne przepisy delicji i łakoci. W części pierwszej autorka uwzględnia tzw. „małe łakocie”. Znajdziemy tu m.in. przepisy na: kokosowe batony w czekoladzie, batony energetyczne, ananasy grillowane z miodem i miętą, batony ciastko-karmel-czekolada, białe krówki, pastylki z masłem orzechowym w czekoladzie, dżem z buraków, dżem z pomidorów, galaretki w cytrynie, nachosy z jabłek z masłem orzechowym i czekoladą, krówki karmelki z solą, lody z zielonej herbaty, lody z czerwonego wina, pralinki kawowe, serek homogenizowany, sezamki, smażone bezy, smażone lody, trufle z białej czekolady i wiele innych. 


Część druga poświęcona jest „większym łakociom”, wśród których na uwagę zasługuje: blok waniliowy lub czekoladowy, banany smażone w kokosie, indyjska chałwa marchewkowa, chałwa z ananasa, ciepłe lody, domki baby-jagi, salceson z galaretek, tarta bez pieczenia czy tort naleśnikowy. 

Część trzecia zawiera wykaz „łakoci do picia”. Znajdziemy tu przepisy na m.in.: białą czekoladę z malinami na gorąco, bubble tea, grzaniec bezalkoholowy, likier karmelowy, mleko z zieloną herbatą, mleko skondensowane zagęszczone, piwo imbirowe lub mleko dyniowe.

Wielu z nas patrząc na szereg tak niecodziennych słodkości, pomyślałoby sobie, że wymienione łakocie przyrządzić może wyłącznie doświadczony cukiernik. Nic bardziej mylnego! Byłam bardzo zaskoczona, kiedy spojrzałam na wykaz potrzebnych produktów. Jest on ograniczony do minimum. Często dany przysmak można przygotować dosłownie z kilku składników, które zazwyczaj mamy w kuchni lub możemy nabyć w najbliższym sklepie spożywczym. 

Oprócz tego, autorka podaje również przybliżony czas przygotowania, ilość porcji, a czasem nawet wymiary formy. Pomaga to ocenić nasze możliwości czasowe oraz zapotrzebowanie. Ponadto każdy przepis opatrzony jest sposobem przygotowania, który opisany jest w prosty i zrozumiały sposób oraz przydatnymi sugestiami. Miłą niespodzianką dla łasuchów dbających o linię jest dodatkowy punkt, który pojawia się przy większości przepisów – wersja light. Autorka wymienia w nim zamienniki danych składników oraz sugestie pozwalające na zmniejszenie kaloryczności przygotowywanego łakocia.

„Delicje i łakocie” to piękna szata graficzna, kuszące zdjęcia i słodkie przepisy, które można zaznaczyć tasiemką. To także kulinarne szaleństwo dla dużych i małych łasuchów oraz niezbędnik dla wszystkich kochających samodzielnie przygotowane słodkości. Jestem niezmiernie szczęśliwa, że będę mogła je wszystkie wypróbować.

jejŚwiat Katarzyna Łukijaniuk


Moi znajomi wiedzą, że mam niezwykłą słabość do słodyczy, a najbardziej do czekolady. Jestem łasuchem i tyle! Niestety, zwykle kończy się na tym, że podczas zwykłych zakupów po prostu wrzucę do koszyka jakieś ciasteczka, czy tabliczkę mlecznej Terravity. Sama, no cóż… Wychodzę z założenia że mistrzynią wszelkich ciast jest niezaprzeczalnie moja mama. Czas na zmiany. Kuchnia mamy zawsze pozostanie na miejscu pierwszym, ale ja również powinnam rozpocząć swoją przygodę z gotowaniem i chyba warto zacząć od tego co lubię najbardziej…

Po książkę „Delicje i łakocie”sięgnęłam z tych powodów które już wymieniłam, ale i dlatego że przyciągnęła mnie piękna i słodko wyglądająca okładka. Muszę powiedzieć, że na tym się nie kończy! Gdy otworzymy książkę, zaczyna się uczta dla oczu. Piękne fotografie, mocny błyszczący papier, elegancki krój pisma, śliczna kolorowa tonacja… A przepisy?

Paulina Krajewska autorka bloga Just My Delicious, zaczyna od tego dla kogo jest ta książka i tak jak ona powiem, że dla wszystkich! W zabawny sposób dowiadujemy się że marzyciele, leniuchy, zabiegani, smakosze, sensualiści i wiele, wiele innych osób znajdzie tu coś dla siebie. A tak na serio, to część pierwsza zaczyna się od „małych łakoci” czyli np. kremy, batoniki, lizaki, ciasteczka, trufle itp. „Większe łakocie” to klasa jak na razie nie odkryta przeze mnie. Są to tarty, torty, bloki – czyli ciasta których spis składników przekracza 3 pozycje. I ostatnia część w której zaczytywałam się zachwycona, czyli „Łakocie do picia”, a tam przepisy na gorące czekolady! Ale nie tylko, mamy galaretki, smakowe mleka czy przepis na advocat.

Wiele przepisów nie wymaga użycia piekarnika i nie potrzeba na nie zbyt wielu składników. Na przykład lody na ciepło! Nigdy nawet przez chwilę nie zastanowiłam się jak są one robione, a był to przysmak za którym przepadałam jako dziecko. Kosztował wtedy maksymalnie 50 groszy i wg przepisu Pani Pauliny jest zrobiony z cukru, wody i białka. A dawały tyle szczęścia!

Wiele łakoci idealnie nadają się na przyjęcia. Elegancko zrobione, wymagają od nas trochę pomysłu i odrobinę czasu by zaskoczyć znajomych. Dajmy na to galaretki w cytrynie z alkoholem. Również moja ignorancja co do łakoci została wystawiona na próbę i wiedza o słodyczach przestała ograniczać się do serników, czekolad i ciastek z marmoladą. Poznałam ciasteczkowy krem korzenny, dżem z buraków lub pomidorów, Custard – krem angielski czy Brigadeiro – brazylijski przysmak zrobiony z czekolady i mleka skondensowanego.

Każdy przepis opatrzony jest krótką notką na temat konkretnej łakoci. Dowiadujemy się przykładowo skąd pochodzi przysmak, czego możemy się spodziewać po spróbowaniu słodkości i na jaką porę dnia powinniśmy go przygotowywać. Do tego jest oczywiście przewidywany czas przyrządzenia deseru, a także standardowo, składniki, sposób przygotowania i ewentualne sugestie. Sugestie zawierają możliwości modyfikacji deseru na np. sposób przechowywania czy dodatki wzbogacające deser. Dla dbających o wagę smakoszy słodkości, proponowana jest wersja light, w której co bardziej kaloryczne dodatki zastępowane są ich zdrowszymi odpowiednikami.

Czytanie „Delicji i łakoci” było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Książka idealnie nadaje się na prezent dla każdego, oraz jest ładnym dodatkiem do kuchni. Nie trzeba być wielce uzdolnionym w sztuce gotowania by stworzyć pyszny deser i autorka świetnie mi to uzmysłowiła. Możne nie zawsze mam czas by samodzielnie zrobić sobie „coś słodkiego”, ale teraz już przynajmniej nie wykręcę się, że nie wiem jak.

moznaprzeczytac.pl Natalia; 2016-02-02


( ... ) Na koniec zostawiłam sobie dwie szczególne pozycje w dzisiejszym wpisie, bo są to książki innych blogerek kulinarnych :) Pierwsza z nich to książka Pauliny, wszystkim wam zapewne znana z bloga Just My Delicious. Jej dzieło to niesamowicie bogaty zbiór przepisów dla prawdziwych łasuchów ? czego tam nie ma... i ciasteczka i czekoladki, kremy, galaretki, lizaki, lody, pianki, masełka, pralinki, szyszki, trufle i łakocie do picia. Prawdziwa rozpusta :) Każdy przepis opatrzony jest zdjęciem autorki oraz krótką, osobistą notką dzięki której możemy ją jeszcze lepiej poznać. Polecam słodyczomaniakom :) A ja już wiem co podaruję mojej uwielbiającej słodycze siostrze na urodziny.

Dorotasmakuje.pl


Kto z Was nie lubi słodkości? Myślę, że pytanie retoryczne na wstępie, dotyczące tej szczególnej książki, nie jest konieczne. Wystarczy spojrzeć na okładkę, która zdradza (chociaż w małym stopniu), czego możemy spodziewać się wewnątrz – przepięknie zaprezentowanych, jakby malowanych, a przede wszystkim własnoręcznie zrobionych słodyczy.

Nie jest to zwykła książka kucharska o słodyczach. Została ona podzielona na trzy części: „małe łakocie”, „duże łakocie” oraz „łakocie do picia” (co prezentuje się bardzo logicznie). Struktura przedstawianych wpisów zawiera opis i krótką historię związaną z zapoznaniem się autorki z deserem (niby mało interesujące dla czytelnika, ale na szczęście jest to tylko kilka zdań), przepis główny zawierający potrzebne składniki i informacje jakiej ilości dana mikstura dotyczy, czy potrzebny czas do wykonania. Co ciekawe, znajdziemy również interesujące sugestie dotyczące wykonania czy wskazówki do przyrządzenia wersji light (w dużej mierze niestety sprowadzają się one do zastąpienia białego cukru trzcinowym lub zastąpienia mlecznej czekolady gorzkim jej odpowiednikiem). Na szczęście znajdziemy też desery do których zrobienia nie potrzeba cukru, a jedynie owoce. Szczerze mówiąc jest kilka słodkości o których nigdy nie słyszałem i nie widziałem, a zapowiadają się naprawdę interesująco, a przecież o to chodzi w takich poradnikach kulinarnych, prawda?

Paulina Krajewska zdobyła swoją sławę poprzez prowadzenie bloga „Just My Delicious”. Autorka jednocześnie zajmuje się stylizowaniem jedzenia podczas sesji zdjęciowych, oraz redaguje przepisy dla magazynów. Dzięki jej pracy, przy każdym przepisie zostały dołączone fotograficzne arcydzieła z udziałem opisywanych pyszności.

Tak, gdybym miał opisać w dwóch słowach tę książkę, to jest to nic innego jak „łakociowy fotoalbum”.  To naprawdę oddaje sens przedstawianego w nim połączenia przepisów i aranżacji.

O okładce już wspomniałem. Dodam tylko, że książka jest w twardej oprawie i zawiera czerwony znacznik, tak jak na prawdziwą książkę kucharską przystało. Odpowiednio dobrane kolory to kolejny plus skłaniający mnie do polecenia.

DobreRecenzje.pl Marek; 2015-12-23


Bardzo cieszymy się, kiedy blogerzy wydają swoje książki. Tym razem radość jest o tyle większa, że Paula była pierwszą blogerką, którą poznaliśmy osobiście.
 
Delicje i łakocie to pierwsza książka Pauli Krajewskiej, autorki bloga Just My Delicious. Na prawie 300 stronach Paula zdradza przepisy na chyba wszystkie możliwe desery i słodkości. Znajdziemy tu przepisy na "małe łakocie", takie jak lizaki, dżemy, galaretki, trufle, kremy kanapkowe; "większe łakocie" - chałwę, ciasta, torty, tarty i na "łakocie do picia" - czekolady, likiery i smoothies. Oprócz tradycyjnych przepisów, znajdziemy tutaj też receptury na zdrowe słodkości. np. czekoladowy krem z kaszy jaglanej. 
 
Przepisy są dobrze zredagowane - obok składników znajdują się informacje o czasie przygotowania, ilości porcji i ewentualnych wymiarach form i blach. Oprócz przepisu i zdjęcia, znajdziemy też sugestie serwowania deserów i sposoby na ich odchudzenie, np. "do posłodzenia marcepanu użyj ksylitolu lub stewii w proszku." Moja ulubiona uwaga dotycząca wersji light to: "w przypadku kremu czekoladowo-karmelowo-orzechowego coś takiego jak wersja light nie istnieje." 
 
Kiedy po raz pierwszy otworzyliśmy tę książkę, oboje stwierdziliśmy, że jest zupełnie jak Paula i jej blog. Przepisy są oryginalne i ładnie zaprezentowane, a fotografie mają dziewczęcy urok. Jest kolorowo i bardzo słodko. 
 
Polecamy tę książkę wszystkim miłośniczkom deserów. Wydaje nam się idealna dla osób, które zaczynają swoją przygodę w kuchni. Przykład? Masło orzechowe czy krem czekoladowy. Brzmi jak coś naprawdę trudnego (i pysznego jednocześnie), a Paula pokazuje jak można zrobić je w 10 minut.  A potem jeszcze poda receptury na kilka deserów z ich wykorzystaniem. Takie przepisy z pewnością ośmielą do kolejnych eksperymentów.

crustanddust.pl


Tak jak obiecywałam, chcę się podzielić wrażeniami z eksperymentów z drugiej książki kucharskiej, której przepisy ostatnio testowałam. Tuż obok „Domowych wypieków” Joanny Niedobeckiej, „Delicje i łakocie” Pauliny Krajewskiej to pozycja, do której będę często wracać. Jest równie rewelacyjna jak pierwsza książka, choć cenię ją za inne niż w pierwszej akcenty.
Pozornie tematyka obu jest podobna – słodkie smakołyki. Jednak pierwsza to głównie ciasta, torty i ciasteczka. „Delicje i łakocie” to fajne i szybkie pomysły na zrobienie smacznych deserów i przekąsek nawet z kilku składników (czasem tylko dwóch lub trzech). Odpowiednio przybrane i podane mogą być doskonałym podwieczorkiem i ozdobą imprezowego stołu. O ile „Domowe wypieki” polecam na większe uroczystości jak święta, o tyle „Delicje i łakocie” są doskonałe na luźniejsze przyjęcia. Jeżeli planujecie zorganizowanie sylwestra w domu, zachęcam do zapoznania się z tymi przepisami.

Przygotowanie wielu z nich to raptem kilka do kilkunastu minut plus np. czas chłodzenia. Podstawowe spożywcze produkty znajdują ciekawe zastosowanie, które z całą pewnością zrobi wrażenie na domownikach i gościach. Łatwo zauważyć, że powinna to być podstawowa książka kucharska (jeżeli mówimy o słodkościach) dla osób zapracowanych, wiecznie przemęczonych i kuchennych leniwców. Żadna z receptur nie jest szczególnie pracochłonna. Poza tym, przy każdym przepisie jest podany czas przygotowania i oczekiwania, co jest niewątpliwym plusem, bo łatwiej rozplanować dalsze pichcenie.

Ponieważ autorka, Paulina Krajewska, jest nie tylko pasjonatką kuchni, ale także podróżniczką, wśród przepisów znajdują się także bardziej 
egzotyczne receptury, z różnych zakątków świata. Być może mieliście okazję rozsmakować się w tych przysmakach np. podczas wakacji. Na poczet recenzji postanowiłam przygotować kilka deserów, które smakują wyśmienicie. Oprócz tego, co widać na zdjęciach, w najbliższych dniach pojawią się u nas lody z czerwonego wina, pralinki z białej czekolady, pianki, pischngery kajmakowe, ciepłe lody (wedle życzenia najmłodszego łasucha) i kilka innych.
 

Kulturantki.pl Ewa; 2015-12-09


Na początku pomyślałam książka jak każda inna kucharska. Ale wiecie co bardzo się myliłam.Książka wyróżnia się dokładnymi opisami i ślicznymi fotografiami.

Mam już kilka książek kucharskich ale ta się wyróżnia pozytywnie. Przepisy proste w wykonaniu i smaczne. A wielkim plusem jest każdego przepisu wersja light, która zadowoli niejedną osobę będącą na diecie.

Znajdziemy tu łakocie podzielone na trzy rozdziały: batony, kremy, musy, galaretki, trufle, chałwa, dulce de leche. Jest tu ponad 100 przepisów więc jest w czym wybierać. Ciekawe i smaczne przepisy znajdą zastosowanie przy odwiedzinach czy jeżeli chcemy zrobić coś ciekawego dla dzieci np. kolorowe galaretki.

Uważam że każda z nas taką książkę powinna mieć w swoich zbiorach;)

probeczkomania.bloog.pl


Zazdrość! To właśnie poczułam w okolicach 14 strony. Niestety niemiłe to uczucie nie malało, ale rosło z każdą przewróconą kartką. Potem zaczęło się przeradzać w złowróżbne pomruki, by zakończyć trzaśnięciem tylną okładką i okrzykiem "Dlaczego to nie ja wydałam taką fajną książkę???". W takiej to atmosferze zapoznałam się na szybko z książką Pauliny Krajewskiej "Delicje i łakocie", wydanej m.in. pod patronatem MniamMniam.pl :)

Autorką książki "Delicje i łakocie" jest słodka blogerka Paulina "Paula" Krajewska. Od 5 lat prowadzi bloga Just My Delicious. W 2011 roku jej strona została uhonorowana tytułem Kulinarnego Bloga Roku. Ale na tym się nie kończą zainteresowania autorki. Jest fanką dalekich i bliskich podróży, które są dla niej inspiracją i natchnieniem. Pasja do smacznych fotografii zaprowadziła ją do stylizowania jedzenia na potrzeby sesji zdjęciowych oraz redagowania przepisów dla prasy i producentów produktów spożywczych. 

"O nie! Kolejna książka o słodyczach. A ja na diecie jestem..." - pomyślisz może. No jak jesteś, to faktycznie problem. Ja też jestem i nadal piekę, wyrabiam, kształtuję (czego efekty widzisz na MniamMniam.pl), bo przecież nie cały świat się odchudza i kilku łasuchów jeszcze nadal pragnie pyszności :)

I warto, naprawdę warto mieć tę książkę w na swojej kuchennej półce. Przepisy są niezwykle proste, składniki łatwo dostępne, a dla tych co liczą kalorie (hahaha) do każdej niemal receptury jest podana wersja light.

A co dokładniej można znaleźć w tej książce? Słodkości odmienione przez wszystkie przypadki, liczby, osoby, czasy... No naprawdę jest ich tu sporo. Nie ma wielkich tortów i ciast z 1000 składników. Są za to małe łakocie, większe łakocie i wreszcie łakocie do picia - tak właśnie autorka zatytułowała 3 rozdziały. Batony, kremy, musy, galaretki, trufle, chałwa, dulce de leche (jeśli nie wiesz, co to jest Twoja dusza jest zbawiona, a już na pewno Twoje biodra :D ). I tak mogłabym długo i z cieknącą śliną wymieniać, bo przepisów jest ponad 100.

I jakby tych wszystkich smaczności było mało to jest sama książka. Tak, tak, ona też jest słodka. Pastelowe kropeczki, pysznej urody zdjęcia. Kolor zależy od rozdziału i widać go też na grzbietach stron, więc od razu szybko trafisz do właściwego rozdziału. No i jest - tadam - tasiemka! Bo ja mam taką teorię, że każda dobra książka musi mieć tasiemkę lub każda tasiemka musi mieć swoją dobrą książkę (więcej przeczytasz o teorii tu).

I co tu jeszcze napisać? Nie chce mi się, wolałabym pójść do kuchni. Zrobiłabym trufle owsiane albo batony ciastko-karmel-czekolada, albo krem czekoladowy z kaszy jaglanej, albo... O rany no, jak ja zazdroszczę tej Pauli! Dobrze, że przynajmniej mam jej książkę :)

Mniamniam.com Kasia Marks; 2015-10-30