Idź i czekaj mrozów (ebook)(audiobook)(audiobook)

Autor:
Marta Krajewska
Ocena:
6.0/6  Opinie: 1
Stron:
520
Czas nagrania:
12 godz. 52 min.
Czyta:
Wojciech Masiak
3w1 w pakiecie:
     PDF
     ePub
     Mobi
Audiobook
Audiobook w mp3

Ebook

24,99 zł
17,99 zł

Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

Audiobook w mp3

34,90 zł

Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

Przenieś na półkę

Do przechowalni

Do przechowalni

Posłuchaj fragmentu

Pod osłoną nocy 

Wilcza dolina to miejsce, w którym nie żyje się łatwo. Mieszkańcy ciągle kultywują stare tradycje, wciąż odprawiają te same obrzędy, a ich codziennej egzystencji towarzyszy strach, który przybiera na sile wraz z zapadnięciem mroku. W nocy nikt nie wybrałby się do lasu i każdy kto się dowie co czai się wśród drzew już nie będzie się dziwił zabobonnym zwyczajom. Tam gdzie w jeziorze żyją topielce, a w ciemnościach wśród chat przemykają zmory i strzygonie, młodziutka Venda musi stanąć na straży bezpieczeństwa mieszkańców osady. Na oczach Vendy wypełnia się starożytne proroctwo. Do Wilczej Doliny powraca DaWern – ostatni z Wilkarów. Zemsta Pana Lasów za rzeź jego dzieci wydaje się nieunikniona. Czy zakazana miłość stanie na drodze przeznaczeniu, czy też pozwoli wypełnić przerażającą przepowiednię? Jak potoczą się losy zakochanego w zielarce syna karczmarza, pięknej minstrelki Stalki, towarzyszącego jej wojownika i innych mieszkańców wioski, z których każdy skrywa swoje tajemnice? Pradawne opowieści pukają do drzwi. Venda oprócz upiorów będzie musiała zmierzyć się z dużo trudniejszym przeciwnikiem: strachem, samotnością i niepewnością. 

(…) – Wilcza Dolina – wyrzęził starzec. – Nie jedźcie dalej…
Zakrztusił się krwią, wyprężył nagle jak struna. Jęknął przeciągle, wstrząsany przedśmiertnymi drgawkami, i martwymi oczyma zapatrzył się w czubki drzew.
Pięknie ubrana kobieta, która nachylała się, by usłyszeć jego słowa, trwała chwilę nad ciałem, jakby oczekiwała, że starzec jeszcze przemówi. Przesunęła dłonią po jego twarzy, zamykając na zawsze martwe oczy. Potem podniosła się z klęczek i wygładziła krwistoczerwoną suknię.
Górski las spowijała wieczorna mgła. Za plecami podróżniczki dwa konie niecierpliwie przestępowały z nogi na nogę. Były zmęczone, bo jeźdźcy błąkali się wśród drzew od rana.
– Co powiedział? – spytał zbrojny mężczyzna, pochylając się w siodle. – Którędy na trakt? (…)

                                                                                                          Fragment książki

Zamknij

Wybierz metodę płatności