p

Żyj w pełni - Bernardo Stamateas

Kup ebooka

20.00 zł
16.60 zł (16,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wprowadzenie

Wszy­scy pra­gniemy szczę­śli­wego, peł­nego i satys­fak­cjo­nu­ją­cego życia i sta­ramy się osią­gnąć ten cel na każ­dym jego eta­pie. Nasze życie dzieli się bowiem na etapy roz­wo­jowe: dzie­ciń­stwo, okres doj­rze­wa­nia, mło­dość, doro­słość i sta­rość. Każdy z nich ma swoje szcze­gólne cechy, są pomię­dzy nimi podo­bień­stwa, a nawet róż­nice. Możemy więc myśleć o życiu jak o łuku. Pierw­szym eta­pem jest dzie­ciń­stwo, po nim nastę­puje okres doj­rze­wa­nia, a następ­nie mło­dość. To wła­śnie w tym okre­sie odczu­wamy siłę, ener­gię i wigor; można więc uznać ten etap za szczy­towy. Następ­nie powoli poja­wia się "spa­dek", wraz z trud­no­ściami fizycz­nymi i psy­chicz­nymi, po czym tempo życia w sta­ro­ści zaczyna zwal­niać, aż w końcu dobiega ono końca. Spójrzmy na wykres na następ­nej stro­nie.

Model ten, w który wie­rzy wiele osób, mówią­cych czę­sto: "Chciał­bym być zawsze młody" lub "Mło­dość jest naj­pięk­niej­szym okre­sem życia", jest błędny. Dla­czego? Ponie­waż na żad­nym z eta­pów roz­wo­jo­wych nie posia­da­li­śmy wszyst­kiego i na żad­nym z nich nie pozo­sta­li­śmy z pustymi rękami. Każdy z eta­pów roz­woju ma swój urok. Ważne jest, aby go odkryć i się nim cie­szyć. Żaden etap nie jest lep­szy od innego: musimy więc w pełni cie­szyć się tym, w któ­rym się obec­nie znaj­du­jemy.

Co by się stało, gdy­by­śmy zamiast myśleć w kate­go­riach powyż­szego modelu, potrak­to­wali życie jako dra­binę, na któ­rej doda­jemy kolejne szcze­ble, dora­stamy i wspi­namy się w górę? Spójrzmy teraz na następny wykres.

Wykres ten sta­nowi pod­su­mo­wa­nie całej niniej­szej książki, przez którą przej­dziemy wspól­nie: życie pełne war­to­ści to całość pię­ciu wymia­rów, które kumu­lują się w trak­cie naszej drogi życio­wej.

Jakie jest główne zada­nie dziecka? Zabawa. Jako rodzice powin­ni­śmy dbać o to, by dzieci mogły się bawić, ponie­waż to emo­cjo­nalna pod­stawa zdro­wia psy­chicz­nego. Potem nad­cho­dzi okres doj­rze­wa­nia, któ­rego głów­nym celem jest, można by rzec, "bun­to­wa­nie się". Ale cho­dzi tu o bunt pozy­tywny, pełen pytań i wąt­pli­wo­ści, przez który prze­ma­wiają marze­nia i plany. Dzi­siaj możemy postrze­gać życie jako prze­strzeń, w któ­rej wszy­scy potrze­bu­jemy się bawić oraz na­dal się bun­to­wać: dla­czego nie mogę się uczyć? dla­czego nie mogę podró­żo­wać?

Póź­niej wkra­czamy w etap mło­do­ści -?pro­duk­tyw­no­ści -?w któ­rym pra­gniemy zara­biać pie­nią­dze, podró­żo­wać, kupić samo­chód, dom i tak dalej. A jesz­cze póź­niej, po trzy­dzie­stym pią­tym roku życia, myślimy już o spra­wia­niu sobie "małych przy­jem­no­ści", czyli robie­niu rze­czy, które przy­no­szą nam naj­więk­szą radość, aby w końcu, na sta­rość, pozo­sta­wić po sobie dzie­dzic­two dla innych.

Nie ma jed­nak zna­cze­nia, na jakim eta­pie roz­woju obec­nie się znaj­du­jesz. Zwróć uwagę na te pięć ele­men­tów, które doświad­czane jed­no­cze­śnie two­rzą życie pełne war­to­ści: na­dal się bawić, na­dal się bun­to­wać, na­dal two­rzyć, na­dal pozwa­lać sobie na radość bez poczu­cia winy oraz dążyć do tego, by być bło­go­sła­wień­stwem dla innych. Połą­cze­nie tych pię­ciu ele­men­tów sta­nowi życie pełne war­to­ści. Poni­żej omó­wimy każdy z nich z osobna, aby zbu­do­wać sobie lep­szy żywot. Gotowy? A zatem czy­taj dalej!

Narcystyczny styl życia

Nar­cy­styczne życie polega na życiu dla sie­bie samego, byciu osią świata, i w cen­trum uwagi. Osobą nar­cy­styczną nazy­wamy kogoś, kogo uwa­żamy za czło­wieka aro­ganc­kiego, pyszał­ko­wa­tego, zaro­zu­mia­łego, apo­dyk­tycz­nego i tym podobne. Kto kocha sie­bie nad­mier­nie, cią­gle dąży do zyska­nia podziwu innych. Cały jego świat spro­wa­dza się do: "to, co czuję", "to, co mi się wydaje", "to, czego pra­gnę"... Jego motto brzmi: "Kocham sie­bie, a ty nie masz zna­cze­nia i jesteś bez­war­to­ściowy". Tym­cza­sem motto kogoś ze zdrowo wykształ­co­nym poczu­ciem wła­snej war­to­ści brzmi: "Ja jestem war­to­ściowy i ty też".

Z ust tej osoby ni­gdy nie usły­szysz "prze­pra­szam", "wybacz mi", "pro­szę". Czy znana jest jej pokora? Nie, tego typu słowa nie ist­nieją w jej słow­niku. Wręcz prze­ciw­nie: chce być trak­to­wana "wyjąt­kowo", ale w kon­tak­tach z innymi pozo­staje zimna i wyra­cho­wana. Nie jest zdolna do intym­no­ści ani w sen­sie fizycz­nym, ani emo­cjo­nal­nym. Roz­mowy pro­wa­dzi zazwy­czaj powierz­chowne, pozba­wione głębi.

Nie potrafi też cie­szyć się praw­dzi­wymi przy­jaź­niami (gdyż nie ma zdol­no­ści do wcho­dze­nia w bli­skie rela­cje). Czy nar­cyz potrze­buje cze­goś od innych? Abso­lut­nie nie! Zwraca się do nich tylko wtedy, gdy jego celem jest zyska­nie cze­goś w zamian, czy to zwo­len­ni­ków, czy kon­tak­tów, które mogą oka­zać się przy­datne dla jego wła­snych inte­re­sów. Nie kon­sul­tuje się też z nikim, ponie­waż jego słowa są święte. I pod żad­nym pozo­rem nie przy­zna się, że potrze­buje innych, aby osią­gnąć szczyt, ponie­waż uważa, że już na nim jest! Co wię­cej, może on stwo­rzyć tok­syczną atmos­ferę nie tylko w śro­do­wi­sku rodzin­nym, ale także w miej­scu pracy.

Był jak kogut, który wie­rzył, że słońce wstało, aby posłu­chać jego śpiewu.

Geo­rge Eliot

Jeśli nar­cyz ma pod sobą innych ludzi, da im do zro­zu­mie­nia: "Jakie to szczę­ście, że może­cie być u mego boku!". Dla niego życie to "wszystko albo nic, czerń i biel". Nie zna pół­środ­ków. Ponie­waż zawsze sku­pia się na sobie i nie zna empa­tii, praca w zespole nie będzie dla niego łatwa. Przez empa­tię rozu­miemy zdol­ność posta­wie­nia się w sytu­acji dru­giej osoby. Dla takiego indy­wi­duum jed­nak druga osoba nie ist­nieje. Cały jego świat to on sam. Błąd zawsze leży po stro­nie innych: "nie zapew­niono mi środ­ków", "nie pomo­gli mi", "nie wysłali mi tego", "nie powie­dzieli mi tam­tego". Oczy­wi­ście robi wszystko dobrze, dzięki czemu staje się omni­po­tent­nym geniu­szem. Z dru­giej strony ni­gdy nie dopu­ści, by kto­kol­wiek pró­bo­wał pod­wa­żać jego pozy­cję. Ponadto ni­gdy nie zaak­cep­tuje tego, by ktoś mu ode­brał pierw­szeń­stwo albo by ktoś sto­jący niżej od niego w hie­rar­chii wie­dział wię­cej. W tym dru­gim przy­padku bowiem boi się, że inni zbun­tują się prze­ciw jego wła­dzy. Aby zilu­stro­wać tę cechę, mogę wspo­mnieć o moim nauczy­cielu grec­kiego, który pew­nego dnia ogło­sił nam: "Chcę, żeby­ście mieli jasność, że jedyną osobą, która się na tym zna, jestem ja. Kiedy nadej­dzie koniec roku... wszy­scy na­dal nie będzie­cie znać grec­kiego". Osoby takie jak on nie zno­szą, gdy ktoś jest od nich lep­szy. Wyobra­żasz sobie życie z kimś takim? Cho­ciaż wszy­scy wiemy, że jeste­śmy war­to­ściowi, że nikt nie jest lep­szy ani gor­szy od innych, życie sku­pione wyłącz­nie na sobie powo­duje samot­ność i pustkę. Z pew­no­ścią nie jest to peł­nia życia.

Być dobrym tylko dla sie­bie to tak, jakby wcale nie być dobrym.

Wol­ter

Agresywny styl życia

Agre­sywny styl życia pro­wa­dzą osoby agre­sywne zarówno fizycz­nie, jak i wer­bal­nie oraz eko­no­micz­nie, a także ci, któ­rzy żyją "agre­syw­nie" i zacho­wują się w ten spo­sób w każ­dej dzie­dzi­nie. Ich motto brzmi: "Domi­nuję nad innymi, spra­wuję nad nimi wła­dzę i kon­tro­luję ich". Ich celem jest poka­za­nie, że mają wła­dzę nad innymi. Druga osoba jest dla nich rze­czą do wyko­rzy­sta­nia. A jeśli stawi opór -?agre­sor użyje siły, będzie się znę­cać i sto­so­wać prze­moc, aż osią­gnie to, czego chce. Dla­tego gdy ktoś wyzna­cza mu gra­nice -?on odma­wia lub nie zga­dza się na nie i przy­stę­puje natych­miast do ataku. Inni ist­nieją po to, by się mu posłusz­nie pod­po­rząd­ko­wy­wać. Wydaje się, że w dzi­siej­szych cza­sach ten styl życia staje się coraz częst­szy. Ludzie trak­tują innych jak przed­mioty, z któ­rych korzy­stają wedle swego kaprysu, by zaspo­koić wła­sne potrzeby. Życie z takim agre­sorem w rodzi­nie wcale nie jest przy­jemne. Tego typu ludzie spra­wiają cier­pie­nie innym i zawsze znaj­dują ofiarę, na któ­rej mogą się gwał­tow­nie wyła­do­wać.

Prze­moc jest ostat­nim schro­nie­niem nie­udacz­ni­ków.

Isaac Asi­mov

Czę­sto nie wiemy, kogo mamy u swo­jego boku; zaczy­namy pozna­wać tę osobę, dopiero gdy sobie uświa­da­miamy, że nasze życie stało się kosz­ma­rem. Podob­nie jak lew postę­puje ze swoją ofiarą (którą pota­jem­nie obser­wuje przed polo­wa­niem i poka­zuje jej swoją siłę), osoby agre­sywne są bar­dzo prze­bie­głe, mówią i poru­szają się z dużym spo­ko­jem; poświę­cają cały potrzebny czas, by osią­gnąć swoje cele, dla­tego też two­rzą więź ze swoją ofiarą i wkra­czają w jej świat pry­watny. Następ­nie usta­lają dokładny moment i spo­sób, w jaki ujaw­nią swoją agre­sję. Osoba agre­sywna to nie ktoś, kto dodaje odwagi i wspiera innych, lecz kto narzuca swoją wolę, czę­sto otwar­cie oka­zu­jąc złe cechy.

W takim stylu życia obra­ża­nie, poni­ża­nie, wyśmie­wa­nie, dys­kre­dy­to­wa­nie, wro­gość, groźby, obo­jęt­ność, brak wspar­cia i empa­tii, zastra­sza­nie, obwi­nia­nie (poprzez oskar­że­nia, zaprze­cze­nia i nega­cje), wyrzuty, kry­tyka i prze­moc wobec innych są na porządku dzien­nym. Słowa i dzia­ła­nia agre­sora są w sta­nie znisz­czyć emo­cje i poczu­cie wła­snej war­to­ści osób w jego oto­cze­niu, ponie­waż jego celem jest udo­wod­nie­nie sobie i innym, że ma wła­dzę. Należy pamię­tać, że osoba agre­sywna ma dwa obli­cza. Jedno łączy się z tym, co ona mówi, a dru­gie -?z tym, co naprawdę robi.

Prze­moc to strach przed ide­ałami innych.

Mahatma Gan­dhi

Co to ozna­cza? Prawa ręka będzie pró­bo­wała odwró­cić twoją uwagę, byś nie widział, co naprawdę robi lewa ręka. Będzie mówić jedno, a robić coś innego. Dla­tego musimy zawsze zwra­cać uwagę na zacho­wa­nie agre­syw­nej osoby, a nie tylko na to, co od niej sły­szymy.

Każda zdrowa rela­cja mię­dzy­ludzka opiera się bar­dziej na czy­nach niż na sło­wach. Nie ma więk­szego zna­cze­nia, czy cho­dzi o kogoś bli­skiego, członka rodziny, przy­ja­ciela, kolegę z pracy lub ze stu­diów. Nie ma też zna­cze­nia, czy dzieje się to czę­sto czy spo­ra­dycz­nie. Jeśli ktoś się znęca, obraża, dys­kre­dy­tuje, poniża, igno­ruje, bije i pró­buje kon­tro­lo­wać, ma na uwa­dze tylko jeden cel: prze­ka­zać wia­do­mość, że rzą­dzi drugą osobą.

Gwał­tow­ność głosu to czę­sto jedy­nie jęk śmierci rozumu w gar­dle.

John Fre­de­rick Boyes

Nie­zwy­kle tok­syczne jest życie w atmos­fe­rze agre­sji, gdy znę­cają się nad nami osoby, które się uśmie­chają, wydają bar­dzo miłe i sym­pa­tyczne, a w głębi duszy skry­wają ogromną dawkę stłu­mio­nego gniewu na wszyst­kich. To ludzie, o któ­rych czę­sto mówi się, że "rzu­cają kamie­niem i cho­wają rękę". Jeśli prze­ży­wasz coś takiego, poszu­kaj pro­fe­sjo­nal­nej pomocy, aby wła­ści­wie pora­dzić sobie z tą sytu­acją, ale ni­gdy nie trak­tuj znę­ca­nia się nad tobą jako normy. Życie w pełni nie jest przy­wi­le­jem dla nie­licz­nych -?powinno być dostępne dla każ­dego z nas, ponie­waż każdy zasłu­guje na zdrowe, speł­nione byto­wa­nie.

Mia­ły­śmy dwie moż­li­wo­ści: mil­czeć i umrzeć albo mówić i umrzeć. Zde­cy­do­wa­ły­śmy się mówić.

Malala Jusa­fzai

Nie pozwól nikomu ogra­ni­czać two­jego prawa do szczę­ścia.

Musimy opo­wie­dzieć się po jed­nej ze stron. Mil­cze­nie zachęca oprawcę.

Elie Wie­sel

Życie dla władzy

Psy­cho­pa­tyczne życie polega na oszu­ki­wa­niu i kła­ma­niu, bez poczu­cia winy i nie­po­koju. Jedy­nym celem takiej osoby jest gro­ma­dze­nie wła­dzy. Pro­wa­dzi ona żywot sku­piony wokół wła­dzy, czy to eko­no­micz­nej, sek­su­al­nej, poli­tycz­nej, czy też jakiej­kol­wiek innej formy przy­wódz­twa. A co to ozna­cza, że ktoś żyje, by rzą­dzić? Że działa z próż­no­ści, chwali się siłą, któ­rej nie ma, ale którą trzeba "oka­zać", aby czuć się waż­niej­szym od innych. "Wiesz, kim ja jestem?" -?pyta czę­sto psy­cho­pata. A wła­dzę buduje się dzięki wię­ziom. To dla­tego wyłącz­nie ludzie dzia­ła­jący w zespole cie­szą się praw­dziwą wła­dzą. Taki czło­wiek nie rozu­mie jed­nak, że wła­dza jest czymś tym­cza­so­wym. Nikt nie cie­szy się nią przez cały czas, ponie­waż prę­dzej czy póź­niej przej­dzie ona w ręce kogoś innego. Dla­tego też kiedy zaj­mu­jemy sta­no­wi­sko przy­wód­cze, powin­ni­śmy być w sta­nie powie­dzieć: "Ja i wła­dza nie jeste­śmy jed­no­ścią". Jeśli utoż­sa­mimy się z wła­dzą, czy to zwią­zaną z naszą pro­fe­sją, czy to pie­niędzmi czy sta­tu­sem, a potem to stra­cimy - poczu­jemy się przy­gnę­bieni, ponie­waż uznamy, że stra­ci­li­śmy część sie­bie. Nato­miast jeśli zacho­wamy dystans i potrak­tu­jemy wła­dzę jako narzę­dzie, w dniu, gdy ją stra­cimy, nie będziemy przy­gnę­bieni, gdyż wiemy, że nie jeste­śmy toż­sami z tym narzę­dziem. Osoba o cechach psy­cho­pa­tycz­nych nie postrzega tego w ten spo­sób.

Czło­wiek, który ma wła­dzę, może czuć się pod­eks­cy­to­wany i potężny, a także wzbu­dzać zain­te­re­so­wa­nie innych. Dla­tego też wła­dza powinna zawsze być narzę­dziem w rękach zdro­wych ludzi. Sama w sobie ona nie jest ani dobra, ani zła; jest neu­tralna. To instru­ment, podob­nie jak pie­nią­dze. Stan serca osoby, która z wła­dzy korzy­sta, decy­duje o tym, czy zosta­nie ona użyta dobrze czy źle. Można ją porów­nać do młotka -?czło­wiek, który się nim posłu­guje, decy­duje o tym, jak mło­tek ten zosta­nie wykorzy­stany. Wła­dza powinna być zawsze sługą, a ni­gdy panem.

Próba połą­cze­nia mądro­ści z wła­dzą rzadko bywa udana, a jeśli już, to tylko na krótki czas.

Albert Ein­stein

Są zatem ludzie, któ­rzy ucie­kają się do "psy­cho­pa­tycz­nych gie­rek", dbają za wszelką cenę o wize­ru­nek, któ­rego tak naprawdę nie mają, lecz sami go wymy­ślają, bo uwiel­biają swoją wyide­ali­zo­waną wer­sję. Niektó­rzy z nich pro­wa­dzą owe gierki wszę­dzie tam, gdzie się poja­wią: będą cały czas poka­zy­wać swą fał­szywą twarz, pró­bu­jąc nam wmó­wić, że naprawdę się nami inte­re­sują. W isto­cie jed­nak inte­re­suje ich wyłącz­nie nasz suk­ces, sta­rają się go nam "ukraść". Dzieje się tak, ponie­waż jako nie­udacz­nicy nie byli­by­śmy dla nich "przy­datni".

Jeśli coś osią­gną­łeś, takie tok­syczne osoby będą chciały się z tobą skon­tak­to­wać, by cię okraść i znisz­czyć. Nie kochają nikogo, gdyż to, co ich inte­re­suje, to wła­dza i pie­nią­dze -?oraz zdo­by­cie ich.

Psy­cho­pata depre­cjo­nuje innych, aby samemu czuć się wyjąt­ko­wym i szcze­gól­nym.

Vicente Gar­rido Genovés

Inni są dla nich jedy­nie środ­kiem do zyska­nia pie­nię­dzy, upra­wia­nia seksu i -?jak wspo­mnie­li­śmy wcze­śniej -?spra­wo­wa­nia "wła­dzy". Chcą osią­gnąć wyłącz­nie to, co wła­dza dla nich repre­zen­tuje, nic wię­cej. Nie ma dla nich nic atrak­cyj­niej­szego i nic nie przy­wią­zuje ich bar­dziej niż rzą­dze­nie. Ono ich uwo­dzi i ośle­pia, stąd mówi się o "ero­ty­zmie wła­dzy". Psy­cho­pata wyko­rzy­sta cię wyłącz­nie do wła­snych celów, a potem odrzuci. Możesz być jego przy­ja­cie­lem, dopóki jesteś uży­teczny dla jego pla­nów i celów; gdy jed­nak odmó­wisz mu cze­goś, o co prosi, odej­dzie albo zwróci się prze­ciwko tobie.

Im więk­sza wła­dza, tym nie­bez­piecz­niej­sze jej nad­uży­wa­nie.

Edmund Burke

Życie dla wła­dzy ozna­cza cią­głe ota­cza­nie się maskami, mani­pu­la­cją, kłam­stwami, okru­cień­stwem, powierz­chow­no­ścią i agre­sją. Dla­tego zwra­caj uwagę na sygnały ostrze­gaw­cze, które twoje ja wysyła ci pod­czas stycz­no­ści z tego rodzaju szko­dli­wymi oso­bami.

Zabez­piecz swoją intymną prze­strzeń. Przy­go­tuj pla­kat z napi­sem wiel­kimi lite­rami:

WSTĘP WZBRO­NIONY!

Życie pod dyktando innych

Życie w uza­leż­nie­niu od innych spra­wia, że strach zaj­muje miej­sce w jego cen­trum. Zazwy­czaj słowa i czyny osoby, która tak żyje, dają sygnał: "Potrze­buję cię". To czło­wiek w isto­cie potrze­bu­jący, pozba­wiony poczu­cia siły i bez­pie­czeń­stwa. Jego egzy­sten­cja polega na życiu dla kogoś innego, zaspo­ka­ja­niu jego potrzeb, by w zamian otrzy­mać jakąś emo­cjo­nalną zapłatę. Bez obec­no­ści dru­giej osoby nie potrafi pod­jąć decy­zji ani ruszyć naprzód. Uważa, że inni powinni mu wska­zy­wać, co ma robić lub jak myśleć, ponie­waż są bar­dziej kom­pe­tentni; w głębi duszy nie czuje się pew­nie, podej­mu­jąc decy­zje samo­dziel­nie. Dla­tego nie­ustan­nie prosi wszyst­kich o radę! Tak unika swej odpo­wie­dzial­no­ści - bo jeśli coś pój­dzie źle, to prze­cież inni powie­dzieli mu, co ma robić. Kry­te­ria, któ­rymi kie­rują się pozo­stali, stają się dla niego wyznacz­ni­kiem podej­mo­wa­nia decy­zji.

Prze­wagę w rela­cji ma ten, kto mniej potrze­buje dru­giego.

Wal­ter Riso

Osoba zależna od innych nie­ustan­nie powta­rza: "Bez niego nie ist­nieję, jestem nikim"; "On jest dla mnie wszyst­kim"; "Ona jest wszyst­kim, czego potrze­buję do życia". Zda­nia, które wydają się zaczerp­nięte z powie­ści roman­tycz­nej, są w czy­imś życiu prawdą. Kto tak żyje, nie ufa wła­snym moż­li­wo­ściom. Czuje, że nie jest w sta­nie samo­dziel­nie sta­wić czoła światu i potrze­buje "emo­cjo­nal­nego opie­kuna", by móc spro­stać wyzwa­niom. W głębi duszy ocze­kuje, że inni spra­wią, iż będzie szczę­śliwy. To typowe dla emo­cjo­nal­nego przy­wią­zy­wa­nia się, do któ­rego skłonni bywają zarówno męż­czyźni, jak i kobiety. Ktoś tak przy­wią­zany do dru­giego czło­wieka nie­świa­do­mie lub świa­do­mie przyj­muje zało­że­nie, że tamta osoba jest waż­niej­sza od niego samego. Na pod­sta­wie tego fał­szy­wego prze­ko­na­nia dys­kwa­li­fi­kuje sie­bie, nawet nie zda­jąc sobie z tego sprawy. Samo­ocena takiego czło­wieka została "nad­szarp­nięta" i nie jest on w sta­nie widzieć sie­bie jako zdol­nego do osią­gnię­cia wszyst­kiego, co zamie­rza.

Życie dla innych spra­wia, że nasze zacho­wa­nia i myśli są obse­syj­nie sku­pione na ich potrze­bach . Zanie­dbu­jemy w ten spo­sób nasze wła­sne pra­gnie­nia, co czę­sto wyrzą­dza duże szkody w naszej samo­oce­nie.

Jeśli spoj­rzymy na przed­miot naszego przy­wią­za­nia z nowej per­spek­tywy, zro­zu­miemy, że to nie on spra­wia nam cier­pie­nie, ale spo­sób, w jaki się do niego przy­wią­zu­jemy.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki