1 Zdrowotna anarchia
Podczas pierwszego kontaktu z pacjentkami dotkniętymi przypadłościami wieku średniego zwykle słyszę:
"Nie poznaję się".
"Nie czuję się sobą".
"Mam wrażenie, że ktoś zawładnął moim ciałem".
"Doszło do tego, że z powodu wzdęć do końca życia będę nosiła elastyczne spodnie".
"Kiedy wreszcie skończą się suchość w pochwie, rozdrażnienie itp., itd.?!"
"Gdy dochodzi do seksu, czuję się drętwa. Z powodu braku libido".
Czasem pytają, czy mnie nie zanudzają albo czy się już spotkałam z czymś takim. Rzecz jasna, każda kobieta powinna uważać się za wyjątkową, bo to prawda. Jednak odczucia i doświadczenia, którymi się ze mną dzielą, są pospolite, niemal powszechne! Mimo to są często niemile zaskoczone. Po części dlatego, że menopauza jawi się niczym nieokiełznany i nieprzewidywalny stwór, o którym trudno się dowiedzieć czegoś pewnego. W naszej kulturze klimakterium i wszystko, co jest z nim związane, otacza niemal powszechna zmowa milczenia. A na dodatek doświadczenia każdej kobiety mają wymiar osobisty i unikatowy, mogą więc się bardzo różnić od doznań przyjaciółek czy członkiń rodziny.
Pięćdziesięcioletnią Lucy prześladowały uderzenia gorąca o intensywności niemieszczącej się w żadnych ramach. Towarzyszyło im kołatanie serca. Wyglądało to na atak paniki. Była wystraszona i mocno zakłopotana. Czterdziestosiedmioletnia Laura długimi miesiącami budziła się o drugiej w nocy zlana potem, nie potrafiła zasnąć. W efekcie snuła się całymi dniami ogarnięta mgłą mózgową, bała się, że spowoduje wypadek samochodowy. Annę, czterdziestotrzyletnią prawniczkę, po chemioterapii z powodu raka gruczołu sutkowego dotknęła tak ostra suchość pochwy, że nieustannie odczuwała pieczenie sromu i warg sromowych. Każdej z tych kobiet dokuczały inne objawy związane z menopauzą. Nękane nimi dzień w dzień były w opłakanym stanie. I to wcale nie jest wyjątkowe. Wyobraź sobie, że w okresie około- i postmenopauzalnym 75 procent kobiet doświadcza symptomów zakłócających egzystencję i/lub dezorganizujących aktywność. Taka sytuacja nierzadko przeciąga się na lata. A dotyczy milionów. Perturbacje odmieniające życie sprawiają, że rzesza kobiet czuje się zupełnie zagubiona. Cierpią i są wkurzone, szukają wsparcia i bezpieczeństwa.
Trudne wyzwanie, gdyż ten okres życia kobiety tonie w szumie informacyjnym. Każda jest nieustannie bombardowana przekazami, co uznać w klimakterium za normalne, a co nie, jak postępować z objawami, a jak nie. W wyszydzaniu menopauzy celuje zwłaszcza Inter-net. Kłopot w tym, że niektórym radom brak naukowego uzasadnienia, nie ma też podstaw, by im zaprzeczać. Nonsensy i bzdury obecne w przestrzeni publicznej są ochoczo powielane przez rozmaite media społecznościowe i reklamy poszczególnych specyfików. Ważne zatem, choć niełatwe, by nie bacząc na mity, przekazy babek, półprawdy i cudowne mikstury, skupić się na prawdziwej istocie objawów i środkach, które przypuszczalnie je złagodzą.
System opieki zdrowotnej w tym nie pomaga, co dodatkowo pogarsza sytuację. Personel lekarski i pielęgniarski w większości gabinetów i przychodni nie potrafi właściwie przygotować do menopauzy, choćby na podstawowym poziomie. Nie informuje nawet o niektórych możliwych objawach i zachodzących zmianach ani możliwym czasie ich trwania. Aktualnie nie istnieje coś takiego, jak diagnozowanie okołomenopauzalne, kiedy lekarz po zbadaniu i zebraniu danych ustala plan działania adekwatny do spodziewanych objawów menopauzy. Wiele kobiet wciąż niechętnie rozmawia z lekarzem pierwszego kontaktu o dolegliwościach menopauzalnych. Bo albo się krępują, albo uważają, że należy zacisnąć zęby i wytrwać, albo że lekarz zbagatelizuje problem. Ów lekceważący stosunek ma różne podłoże, ale badania wskazują, że programy studiów medycznych i rezydentury dalece niewystarczająco przygotowują do zajmowania się menopauzą. Trudno się więc dziwić, że zwracające się do lekarza o pomoc kobiety udręczone klimakterycznym brakiem komfortu słyszą: "Nic się nie da z tym zrobić", "Trzeba przeczekać, w końcu minie", albo - co wprost nie do wiary - "Dawniej wiele kobiet nie dożywało menopauzy, zatem mało kto się zajmował jej studiowaniem".
Pragnę więc przekonać, że wcale tak być nie musi. Chcę pomóc w kształtowaniu poczucia sprawowania kontroli nad możliwym chaosem cielesnym i psychicznym. I to bez uzależniania się od oszukańczych terapii, rwania włosów z głowy (albo przyczyniania się do ich wypadania), wydawania fortuny czy biegania od lekarza do lekarza. Dzięki tej książce staniesz za sterem i bezpiecznie pożeglujesz w kierunku pożądanego dobrostanu. Zanim wyruszysz, trzeba zidentyfikować typ nękającej cię menopauzy. To nowatorski etap, który opracowałam w oparciu o sześć wyrazistych schematów dostrzeżonych podczas wieloletniej praktyki klinicznej. Dzięki nim łatwiej określić symptomy kluczowe dla złagodzenia dolegliwości i zaplanować postępowanie, które utrzyma organizm na właściwym kursie.
Leczenie i śledzenie jego efektów u tysięcy kobiet, które się przewinęły przez mój gabinet, dało podstawę do zdefiniowania sześciu typów menopauzy.
Menopauza przedwczesna. Związana jest z przedwczesnym wygasaniem czynności jajników, pojawia się przed czterdziestką, zwykle towarzyszą jej nieoczekiwane i często nasilone symptomy, takie jak uderzenia gorąca, nocne poty, wahania nastroju, mgła mózgowa, suchość pochwy i obniżony popęd płciowy.
Menopauza niespodziewana. Często jest następstwem zabiegu chirurgicznego lub chemioterapii (ale - jak się przekonasz - ma też inne przyczyny). Jej pojawienie się i natężenie są często szokiem.
Menopauza na maksa. Cechują ją rozmaite objawy, często gwałtowne, prezentujące niemal pełen wachlarz. Potrafi całkowicie przytłoczyć, czasem bywa wręcz wyniszczająca.
Menopauza psychoaktywna. Przede wszystkim dotyczy nastroju i możliwości poznawczych, objawia się na przykład niepokojem, depresją, skrajnymi wahaniami nastroju, mgłą mózgową, trudnościami w koncentracji i kłopotami z pamięcią.
Menopauza niby-wieczna. Charakteryzuje się jednym bądź dwoma objawami (takimi jak sporadyczne uderzenia gorąca, uporczywa suchość pochwy, obniżone libido lub rzadziej zawroty głowy czy zmiany powonienia, by wymienić tylko te dwa), które trwają, trwają i trwają...
Menopauza skryta. W znacznej mierze bezobjawowa, co nie upoważnia do bagatelizowania potencjalnych kłopotów zdrowotnych i zagrożeń okresu postmenopauzalnego. Mimo bowiem braku objawów menopauzy w organizmie i tak zachodzą zmiany spowodowane obniżeniem poziomu hormonów.
W następnych rozdziałach dokładniej opowiem o każdym z tych typów. Doznania wielu kobiet plasują je w obrębie tylko jednego, ale są też takie, których doświadczenia wskazują na kilka typów jednocześnie, na, że tak powiem, typ hybrydowy. Tak czy inaczej, proponowana przeze mnie klasyfikacja pozwala wyodrębnić osobisty zestaw objawów po to, by ułożyć plan leczenia, który powinien polepszyć samopoczucie najszybciej jak to tylko możliwe. Z klinicznego doświadczenia wiem, że pacjentki poinformowane o określeniu u nich któregoś typu menopauzy albo jego postaci hybrydowej czują się dostrzeżone, wysłuchane i zrozumiane, a nie pozostawione same sobie! W końcu wiedzą, że nie cierpią z powodu bezimiennej przypadłości. Usystematyzowanie, wydaje się kryzysu, przynosi ogromną ulgę. I co być może ważniejsze, zdobyta wiedza pozwala na sporządzenie planu postępowania, odpowiedniego do osobistego zestawu objawów i prawdopodobnie najskuteczniejszego. Spójrz prawdzie w oczy: klimakterium matki, siostry i najlepszej przyjaciółki bywa inne niż twoje. A to oznacza, że to, co im pomaga, może się u ciebie nie sprawdzić. Mówimy o twojej menopauzie - i bardzo dobrze, o czym przekonają następne rozdziały.
Medycyna personalizowana (zwana też precyzyjną) to pieśń przyszłości. Moje podejście do pomagania w okresie klimakterium mieści się w jej założeniach, mimo że decyzje terapeutyczne nie opierają się na profilu genetycznym pacjentki ani na biomarkerach. Być może z czasem stanie się możliwe, byłby to niesamowity postęp! Wciąż jeszcze plany terapii układamy na podstawie osobniczego zestawu objawów, ich nasilenia, poprzedniego i aktualnego stanu zdrowia oraz preferencji i celów kobiety. Odwoływanie się do klasyfikacji typów menopauzy ma charakter reaktywny i proaktywny. Pozwala bowiem przeciwdziałać symptomom, ale jednocześnie bierze pod uwagę zapobieganie przyszłym zagrożeniom dla zdrowia. Bodaj najlepsze w tym wszystkim jest wyjątkowe łączenie terapii medycznej ze zmianami stylu życia.
Fizjologia menopauzy
Zanim zajmiemy się szczegółami typów menopauzy i leczeniem, pozwolę sobie na krótkie przypomnienie procesów, które zachodzą w organizmie i stoją za zmianami odczuwanymi przez kobiety. Zbliżaniu się do menopauzy towarzyszy zmniejszanie aktywności jajników aż do ustania ich funkcji hormonalnej. A w nich przecież powstaje większość estrogenu. W okresie życia, gdy występuje menstruacja, jego poziom waha się cyklicznie (w przedziałach miesięcznych) od 50 do 500 pg/ml. Po upływie pełnych dwunastu miesięcy od ostatniej miesiączki poziom tego hormonu spada praktycznie prawie do zera. Prawie, bo estrogen powstaje także w tkankach tłuszczowych. Tak, to nie pomyłka! Kiedyś uważano, że komórki tłuszczowe ustroju są nieaktywne, dziś wiemy, że tak nie jest. W okresie klimakterium obniża się też poziom progesteronu. Co więcej, sądzi się, iż w okresie okołomenopauzalnym hormonu tego może ubywać szybciej niż estrogenu, co w poważnym stopniu przyczynia się już wtedy do wywoływania niepokoju i zmienności nastroju. Zmniejsza się również wydzielanie testosteronu - hormonu także u kobiet regulującego popęd płciowy. Większość objawów towarzyszących menopauzie - uderzenia gorąca, nocne poty, wahania nastroju, czy suchość pochwy - są skutkiem ubytku estrogenu, natomiast za obniżenie libido może odpowiadać zmniejszenie poziomu testosteronu,
Receptory estrogenu są w kobiecym organizmie wszędzie, ale przede wszystkim w pochwie, a w drugiej kolejności w mózgu. Kiedy hormonu zabraknie, nadal są w pogotowiu i bzikują. Zachowują się jak termostat, który wciąż się włącza i wyłącza. Obecnie sądzimy, że to właśnie wywołuje uderzenia gorąca, a pośrednio także wahania nastroju i zdolności poznawczych. Innymi słowy aktywacja i dezaktywacja receptorów potrafi sprawić, że kobieta fizycznie i mentalnie nie czuje się sobą. Ustrój w końcu dostroi się do mniejszego stężenia hormonów i objawy ustąpią, ale bywa, że dopiero po kilku latach.
Uczeni oraz eksperci nie znajdują jednoznacznego wyjaśnienia, dlaczego objawy menopauzalne u jednych są ostrzejsze niż u innych. Obowiązująca hipoteza łączy to z czynnikami genetycznymi oraz środowiskowymi. Te drugie potrafią "włączać" lub "wyłączać" poszczególne geny. Nie tylko odziedziczone po matce czy ojcu, nawet te, aż do trzeciego pokolenia wstecz. Niektórym kobietom przypadają receptory zaprogramowane do uporczywego "wypatrywania" brakującego estrogenu, co skutkuje występowaniem bardziej nasilonych i dłużej trwających objawów w rodzaju uderzeń gorąca. Inne mają genetycznie zaprogramowane wyciszenie tych samych receptorów, zatem mniej cierpią. Uznanie, że geny wydają się odgrywać ważną rolę powinno zdjąć z barków kobiet brzemię odpowiedzialności: Co złego robię? Nic - objawy przypuszczalnie nie są skutkiem jakiejś aktywności bądź zaniechania. Co nie wyklucza kroków zmierzających do ich złagodzenia, o czym będzie dalej.
Cofnijmy się nieco i zastanówmy nad etapem pośrednim - okresem okołomenopauzalnym i późniejszymi stadiami klimakterium. Ten pierwszy obejmuje przechodzenie od aktywności reprodukcyjnej do menopauzy, jest niczym wyboisty most wiszący. Objawy klimakterium często zbliżają się ukradkiem, stąd zaskoczenie. Niektóre kobiety po czterdziestce nawet nie słyszały słowa "okołomenopauzalny", zatem gdy znienacka dopadną je objawy i poczują się nieswojo, pytają: Co u licha?! Zazwyczaj nadal miesiączkują, więc większość nie potrafi skojarzyć doświadczanych zmian hormonalnych i fizjologicznych (takich jak nieregularne miesiączki, uderzenia gorąca, nocne poty i suchość waginy) oraz emocjonalnych.
Nie potrafię powiedzieć, od ilu kobiet usłyszałam: "Gdy po raz pierwszy poczułam uderzenie gorąca, sądziłam, że to gorączka zapowiadającą chorobę" (w roku 2020 i na początku 2021 wiele poddało się testowi na obecność COVID-19 i do czasu otrzymania wyniku zostały izolowane). Słyszałam to zarówno od pań na wysokich stanowiskach, jak i ekspedientek czy pracownic fast foodów.
Całkiem niedawno czytałam artykuł, w którym celebrytki dzieliły się klimakterycznymi doświadczeniami[1]. Zaciekawiła mnie zwłaszcza relacja Kim Catterall. W serialu Seks w wielkim mieście[2] wcieliła się w Samantę Jones i musiała odegrać doznanie uderzenia gorąca, nim doświadczyła ich po raz pierwszy na własnej skórze. O ironio, uznała, że rola przygotowała do tego, co ją czeka. Tak się jednak nie stało. Dwa lata później doznała szoku: "ziemia się zatrzęsła... jakby ktoś mnie wrzucił do kadzi z kipiącą wodą".
Pewnie będziesz tym zaskoczona - objawy okresu okołomenopauzalnego mogą pojawić się nawet dziesięć lat przed ostatnią miesiączką. Według North American Menopause Society (NAMS) u większości kobiet menopauza występuje między czterdziestym a pięćdziesiątym ósmym rokiem życia (średnio w wieku około pięćdziesięciu jeden lat)[3]. Lata okołomenopauzalne są hormonalną huśtawką, zwłaszcza estrogenową: z góry na dół i ponownie do góry. Może to wytrącać z równowagi mózg, który u kobiet wydaje się preferować hormonalną stabilizację. W efekcie comiesięcznych fluktuacji poziomu hormonów rozrodczych u niektórych z nas występuje zespół napięcia przedmiesiączkowego (ZNP), w ostrzejszej postaci znany jako przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne. U miesiączkujących poziom estrogenu i progesteronu waha się według dość powtarzalnego wzorca, przypominającego łagodnie falujące na horyzoncie wzgórza. W okresie okołomenopauzalnym owa łagodność ustępuje gwałtownym sporadycznym wzrostom i równie nagłym spadkom. Mózg musi się z tym mierzyć, co nierzadko mu średnio wychodzi - to źródło dość częstych u kobiet niepokoju, rozdrażnienia, bezsenności i wahań nastroju.
Klimakterium może trwać od czterech do dziesięciu lat, co dodatkowo utrudnia wskazanie twojego aktualnego miejsca na krętej drodze do menopauzy. Nim zajrzymy za kulisy, trzeba poznać głównych aktorów przekwitania. Być może słyszałaś o neurohormonalnej osi podwzgórze-przysadka-nadnercza. Jest najważniejszym ośrodkiem reagowania organizmu na stres, koordynuje uwalnianie kortyzolu, zwanego hormonem stresu, ilekroć dzieje się coś niepokojącego. A także o osi podwzgórze-przysadka-jajnik rządzącej wydzielaniem kobiecych hormonów rozrodczych. Zapamiętaj, że podwzgórze i przysadka mózgowa znajdują się w pniu mózgu.
Gdy oś podwzgórze-przysadka-jajnik funkcjonuje prawidłowo, kobieta regularnie miesiączkuje, odbywa się owulacja i przygotowanie błony śluzowej macicy do przyjęcia zapłodnionego jajeczka. Kiedy zapłodnienie nie nastąpiło, część czynnościowa śluzówki ulega złuszczeniu i następuje menstruacja. Jeśli zaś wspomniana oś nie działa poprawnie, nie dochodzi do regularnej owulacji. Zaczyna się przejście menopauzalne. W okresie okołomenopauzalnym oś podwzgórze-przysadka-jajnik zaczyna niedomagać i z czasem całkiem przestaje funkcjonować. Dochodzi do menopauzy. Mózg rejestruje brak potrzebnych mu hormonów, a konkretnie estrogenu. Zwraca się ku osi podwzgórze-przysadka-nadnercza i pobudza gruczoł nadnerczowy, który nie syntezuje estrogenu, ale może uwalniać kortyzol. Hormon ten niestety nasila objawy związane z menopauzą (trądzik, rozdrażnienie, obniżenie libido) i spowalnia metabolizm.
Opisane powyżej okoliczności pozwalają na wyodrębnienie "stadiów menopauzy"[4]. Czy słyszałaś kiedyś o tym? Podział istnieje już od 2001 roku, powstał podczas Stages of Reproductive Aging Workshop (STRAW). Dekadę później, w 2011 roku międzynarodowy zespół ekspertów, z czasem nazwany STRAW+10, zrewidował[5] wcześniejsze kryteria stadiów okresu okołomenopauzalnego i menopauzy. Uwzględniono postęp wiedzy o kluczowych zmianach czynności osi podwzgórze-przysadka-jajnik przed i po ostatniej miesiączce. To ważne, ponieważ dochodzenie do wcale nie tak spektakularnego finału miesiączkowania (w istocie to raczej wygaszanie) odbywa się etapami. Notuje się tu osobnicze zróżnicowanie, zarówno pory występowania etapów, czasu ich trwania, jak i wrażliwości kobiet na zachodzące zmiany hormonalne.
Oto charakterystyka poszczególnych stadiów (cyfry wskazują lata w stosunku do dokładnie oznaczonej menopauzy - przyp. tłum.).
Późna faza okresu rozrodczego (stadia -3b i -3a): Coś w rodzaju przygotowania do okresu okołomenopauzalnego, gdy zaczyna się spadek płodności i poważnie obniża możliwość zajścia w ciążę. Daje się zauważyć nieznaczne zmiany w intensywności i częstości występowania krwawienia. W stadium -3a często dochodzi do skrócenia cykli.
Wczesny okres przejścia menopauzalnego (stadium -2): Temu etapowi towarzyszy zmienność (o siedem i więcej dni) długości cyklu miesiączkowego. Organizm wciąż syntezuje estrogen, ale obniża wydzielanie progesteronu, co może powodować większe rozdrażnienie. Nie można przewidzieć, jak długo potrwa to stadium. Temu okresowi mogą towarzyszyć objawy podobne do zespołu napięcia przedmiesiączkowego (ZNP) oraz zmienność krwawienia.
Późny okres przejścia menopauzalnego (stadium -1): Cechuje się pomijaniem cykli - do miesiączkowania nie dochodzi przez sześćdziesiąt i więcej dni. Nieregularności towarzyszy duża fluktuacja poziomu hormonów (w tym estrogenu i progesteronu), często zdarzają się miesiączki niepoprzedzone owulacją (cykle bezowulacyjne). Generalnie notuje się ubywanie estrogenu przy równoczesnym gwałtownym wahaniu jego stężenia, podobnie jak progesteronu i testosteronu. Temu stadium, które średnio trwa od roku do trzech lat, zwykle towarzyszą objawy naczynioruchowe, takie jak uderzenia gorąca.
Wczesna postmenopauza (stadia +1a, +1b, +1c): Jej stadia pojawiają się co najmniej rok od wystąpienia ostatniej miesiączki, zatem korespondują z końcem okresu okołomenopauzalnego. Wczesną postmenopauzę cechuje krytyczne obniżenie poziomu estrogenu i progesteronu, przy jednoczesnym wzroście, jeszcze co najmniej przez dwa lata, poziomu folitropiny (FSH), która w reprodukcyjnym okresie życia kobiety steruje comiesięczną owulacją. Stadium +1a oznacza koniec dwunastomiesięcznego okresu liczonego od ostatniej miesiączki. W stadium +1b, które także trwa rok, dochodzi do stabilizacji poziomu FSH. W fazach +1a i +1b najprawdopodobniej wystąpią albo się nasilą objawy naczynioruchowe, takie jak uderzenia gorąca i nocne poty. Stadium +1c, trwające od trzech do sześciu lat, charakteryzuje się stabilizacją stężenia hormonów, bywa że na maksymalnie niskim poziomie.
Późna postmenopauza (stadium +2): Cechuje się dalszym ograniczeniem fluktuacji hormonalnych i zmian endokrynnych funkcji rozrodczych, przy jednoczesnym nasileniu niektórych następstw starzenia się prokreacyjnego (rozrodczego). Częstsze stają się objawy towarzyszące suchości pochwy (w tym świąd i podrażnienie) oraz zmiany atroficzne w narządach płciowych i dolnym odcinku układu moczowego wywołane spadkiem zawartości estrogenu. Dolegliwości z tym związane obejmują dyspareunię, nawracające zapalenie dróg moczowych, częstomocz i pilność mikcji, a także zmiany anatomiczne, na przykład wypadanie narządów rozrodczych. Dysfunkcje w obrębie dna miednicy określa się obecnie mianem menopauzalnego zespołu moczowo-płciowego. Pod tą przydługą nazwą kryją się wszystkie zmiany zachodzące w sromie, pochwie, kroczu, pęcherzu i cewce moczowej.
Co to znaczy?
Nazwy opisujące zmiany reprodukcyjne w życiu kobiety często wprawiają w zakłopotanie. Częściowo dlatego, że używa się ich synonimicznie w sposób nieodpowiadający ich charakterowi lub definicji. Poniżej rzeczywiste znaczenia.
Okołomenopauza: okres poprzedzający menopauzę, trwa od czterech do dziesięciu lat. Menopauza: data ostatniej miesiączki, potwierdzona następczo dwunastomiesięcznym brakiem menstruacji. To termin retrospekcyjny, dopóki bowiem nie upłynie dwanaście miesięcy bez miesiączkowania, kobieta nie wie, czy menstruuowała po raz ostatni. Dla niektórych okresy nie mogą być wiarygodnym wskaźnikiem, na przykład gdy przeszły histerektomię lub ablację endometrium bądź mają założoną progesteronową wkładkę domaciczną. Wówczas o wkroczeniu w okres postmenopauzalny rozstrzygają wyniki badania krwi wskazujące na trwale zwiększony poziom FSH (powyżej 35 mlU/ml) i poziom estradiolu niższy niż 20 pg/ml. Przejście menopauzalne: okres między okołomenopauzą a ostatnią miesiączką. U niektórych kobiet może trwać do dziesięciu lat. To początek zamętu, który potrwa aż do ostatniej miesiączki. Przedwczesna menopauza: menopauza występująca z jakiegoś powodu przed czterdziestką, między innymi na tle zaburzeń genetycznych, takich jak zespół Turnera[6]. Wczesna menopauza: między czterdziestym a czterdziestym piątym rokiem życia. Z badań wynika, że niezachodzenie w ciążę lub nierodzenie znacząco przyczyniają się do wystąpienia menopauzy przedwczesnej lub wczesnej. To samo zdarza się częściej, jeśli pierwsza miesiączka wystąpiła przed jedenastym rokiem życia. A także u kobiet dotkniętych chorobami autoimmunologicznymi[7], takimi jak reumatoidalne zapalenie stawów, toczeń rumieniowaty układowy czy choroba Hashimoto (przewlekłe limfocytowe zapalenie gruczołu tarczowego). Przedwczesne wygasanie czynności jajników: zaburzenie wynikające z zaprzestania produkcji jajeczek przed czterdziestką, czego skutkiem jest niedostatek estrogenu. Obniżona rezerwa jajnikowa: ubytek prawidłowego potencjału reprodukcyjnego zmniejszający płodność. Może być konsekwencją naturalnego starzenia, ale także choroby bądź urazu. Kobiety często odkrywają tę przypadłość, gdy próbują zajść w ciążę. Menopauza wymuszona interwencją chirurgiczną: po wycięciu obu jajników (usunięcie jednego nie powoduje menopauzy tego typu, gdyż drugi jajnik zwykle funkcjonuje). Menopauza naturalna: po czterdziestym szóstym roku życia, występująca samoistnie lub bez jakiejkolwiek ingerencji. Jest następstwem zaniku aktywnych pęcherzyków jajnikowych w zewnętrznej warstwie jajnika i naturalnego spadku wytwarzania estrogenu. Menopauza wymuszona leczeniem, które przerywa czynności jajników. Na przykład chemioterapia niszczy w tkance jajników szybko dzielące się komórki. Podobnie działają czynniki alkilujące (także stosowane w leczeniu nowotworów). Znamy też leki, które przyspieszają menopauzę, między innymi metotreksat (używany w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów), długo zażywany metyloprednizol (stosowany w terapii tocznia rumieniowatego układowego, stwardnienia rozsianego[8] i innych stanów zapalnych) czy gonadoliberyna (hormon używany w terapii endometriozy i włókniaków). Także napromieniowanie miednicy (a dokładniej okolicy obręczy miednicznej) potrafi wpłynąć na wystąpienie menopauzy. Postmenopauza: okres po upływie roku od wystąpienia ostatniej miesiączki. Innymi słowy, każdy dzień po menopauzie.
Muszę przyznać, że wzdrygam się, słysząc od kobiet, że "menopauzę mają z głowy" albo że "właśnie przechodzą menopauzę". Takie stwierdzenia nie mają sensu. Niewłaściwy jest też anons "dostałam menopauzę", stan ten bowiem nie ma początku, ani końca. To dzień ostatniej miesiączki, potwierdzony następczo pełnym dwunastomiesięcznym okresem braku menstruacji. Ważne w tym wszystkim jest zapamiętanie, że po menopauzie twój organizm już będzie inny niż w okresie ją poprzedzającym. Niezależnie od typu menopauzy, jaki masz. Nawet wówczas, gdy przechodzisz jej skrytą formę i nie dokuczają ci objawy towarzyszące przekwitaniu (klimakterium). Więc się przygotuj, bo przed tobą długa i najpewniej wyboista droga.
Niezależnie od stadium, na które wskazują twoje objawy, zawsze przyda się plan, choćby tylko naszkicowany. Pomoże nie tylko określić, co się obecnie dzieje i czego można oczekiwać w przyszłości, ale też podejmować świadome decyzje co do terapii. Pamiętaj jednak, że taki plan u każdej kobiety będzie nieco inny. Choć model STRAW+10 klarownie opisuje ewolucję zmian związanych z przekwitaniem, to życiowe doświadczenia kobiet potrafią się istotnie od niego różnić. Uczeni odkryli, że tradycyjna, liniowa progresja nie jest regułą bez wyjątków. Przeciwnie, osobniczo dochodzi do pominięcia jakiegoś stadium (bądź stadiów), uwięźnięcia w danym stadium na zdumiewająco długo albo do wracania po wielokroć do już przebytego stadium. Bywa też, że regularne miesiączkowanie nagle, w tajemniczy sposób się urywa, jakby pewnego dnia na dobre zakręcono kurek. Mówiąc wprost, przechodzenie od wieku reprodukcyjnego do menopauzy nie jest ani jednakowe, ani przewidywalne.
Nie ma też uniwersalnego postępowania klimakterycznego, zaspokajającego oczekiwania wszystkich bez wyjątku. Choćby dlatego, że osobniczo różnią się doznania, cele zdrowotne oraz preferencje, dotyczące sposobu łagodzenia objawów. Każda kobieta doświadcza ich innego zestawu, nie można przewidzieć, co się komu trafi. Niemal codziennie mam do czynienia z kobietami o diametralnie różnych wzorcach dochodzenia do menopauzy. Posłużę się przykładem dwóch niedawno leczonych pacjentek kompletnie różniących się doznaniami, które plasowały je w odległych od siebie typach dojścia do menopauzy.
Nancy, pięćdziesięcioczteroletnia profesorka historii, skarżyła się na dezorientację, mgłę mózgową i depresję, źle funkcjonwała zawodowo, czasem zawieruszała prace studentów, miała poczucie, że je zgubiła. Stwierdziłam u niej menopauzę psychoaktywną. W celu polepszenia uważności zaleciłam odstawienie węglowodanów skrobiowych i zwiększenie spożycia białek, a także codzienną dawkę ćwiczeń aerobowych, choćby w formie energicznej dwudziestominutowej przechadzki. Przepisałam także Wellbutrin (antydepresant o działaniu stymulującym). Po dwóch miesiącach odzyskała zdolność koncentracji i prawidłowego funkcjonowania, poprawił się jej też nastrój.
Z kolei Erin, czterdziestodziewięcioletnia pielęgniarka na oddziale chirurgii ortopedycznej, miała do trzydziestu uderzeń gorąca w ciągu doby, dręczyły ją nocne poty. Menopauza na maksa tak nasilona, że zaparowywały jej gogle podczas operacji, utrudniając wprawne wykonywanie obowiązków. (Wiem - aż tak!) Sięgnęłam po terapię hormonalną, zaleciłam zmniejszenie konsumpcji kofeiny i innych substancji pobudzających, wieczorem zaś ćwiczenia relaksacyjne. W efekcie nastąpiło wyraźne złagodzenie dolegliwych objawów.
Jak się zdążyłaś zorientować, przebieg i długość przechodzenia menopauzalnego wykazuje wyraźne zróżnicowanie osobnicze. Kobieta przychodzi na świat wyposażona we wszystkie potrzebne pęcherzyki jajnikowe, a tempo ich zanikania w miarę upływu czasu oddziałuje na porę wystąpienia menopauzy. Należą do komórek szybko się dzielących, więc łatwo ulegają uszkodzeniu, zarówno pod wpływem czynników środowiskowych, jak i stresorów medycznych. Zatem o terminie przechodzenia menopauzalnego decydują nie tylko wskaźnik masy ciała (BMI), pochodzenie etniczne i czynniki genetyczne, ale przypuszczalnie także okoliczności związane z trybem życia.
Zwłaszcza palenie tytoniu może przyspieszać okres okołomenopauzalny i menopauzę, na przekór zaprogramowanemu w genach kalendarzowi. Dotyczy to byłych i czynnych palaczek zależnie od: intensywności i czasu uzależnienia, skumulowanej dawki wdychanych substancji i pory rozpoczęcia palenia (im wcześniej, tym gorzej). Z badań wynika[9], że u aktywnej palaczki, palącej od co najmniej piętnastu lat, ryzyko wystąpienia przedwczesnej menopauzy jest piętnastokrotnie większe niż u tytoniowej abstynentki. A sześciokrotnie większe jest prawdopodobieństwo przyspieszenia o rok lub dwa normalnej menopauzy. Stałe bierne narażenie na dym tytoniowy również przyspiesza menopauzę, nawet u niepalących.
Z wcześniejszą menopauzą kojarzone są także związki chemiczne - zwłaszcza endokrynnie czynne (EDC) - które udają, blokują lub zaburzają działanie hormonów ustrojowych[10], w tym estrogenu. Do złoczyńców spod znaku EDC należą dioksyny (trwałe substancje organiczne, na długo zanieczyszczające środowisko naturalne), polichlorowane bifenyle (PCBs, w Polsce zabronione od czerwca 2010 roku, ale wciąż pozostają w środowisku - przyp. tłum.), pestycydy, ftalany (stosowane jako plastyfikatory) oraz kwas perfluorooktanowy (PFOA, używany w naczyniach kuchennych w powłokach chroniących przed przywieraniem oraz w odplamiaczach). Wymienione związki są wszechobecne we współczesnym świecie, co nie zwalnia od starań o minimalizowanie kontaktu z nimi, o czym będzie mowa w następnych rozdziałach.
Nie bez kozery zwróciłam uwagę na wiek, w którym zaczyna się okres menopauzalny. Im później, tym lepiej, mniejsze jest bowiem ryzyko chorób układu sercowo-naczyniowego, osteoporozy i przedwczesnego zgonu. To dla kobiet świetna wiadomość. Wcześniejsze przekwitanie zwiększa zagrożenie chorobami serca, osteoporozą i skróceniem życia. Na pociechę powiem, że potrafimy temu przeciwdziałać - na przykład sięgając po hormonoterapię - zapewniając długie, zdrowe i barwne życie, także tym, które miały pecha.
Na początek starzenia się reprodukcyjnego mogą wpływać też rozmaite czynniki genetyczne, ale dotąd nie osiągnięto konsensusu w tej kwestii. Mimo że z badań wynika, iż u przedstawicielek odrębnych grup etnicznych inaczej wygląda nasilenie objawów towarzyszących przejściu menopauzalnemu. Na przykład Afroamerykanki w okresie okołomenopauzalnym skarżą się na uderzenia gorąca i jego ostrą postać dwa razy częściej niż przedstawicielki białej rasy. Latynos-kom w Stanach Zjednoczonych w okresie menopauzalnym wahania nastroju, ubytek energii, kołatanie serca i bolesność (uciskowa) piersi dolegają częściej niż ich białym sąsiadkom[11]. Dlaczego? Nie w pełni rozumiemy, między innymi dlatego, że generalnie mało kto zajmuje się klimakterium, a jeśli już, to przede wszystkim u rasy białej. To niesprawiedliwe, gdyż bez względu na pochodzenie i kolor skóry kobietom należy się wiedza o okresie dochodzenia do menopauzy. Wciąż czekają na szczegółowsze badania naukowe.
Więcej wiadomo o innych czynnikach wpływających na intensywność objawów towarzyszących przejściu menopauzalnemu. Na przykład leki chemoprewencyjne, które obniżają ryzyko wystąpienia raka gruczołu sutkowego albo zapobiegają jego nawrotowi, takie jak tamoksyfen, reloksyfen czy inhibitory aromatazy, mogą nasilać objawy menopauzalne, przede wszystkim uderzenia gorąca. Długotrwałe leczenie sterydami, między innymi chorób układowych tkanki łącznej, chorób autoimmunologicznych czy astmy, także może u niektórych kobiet natężać symptomy towarzyszące przechodzeniu do menopauzy, zwłaszcza uderzenia gorąca.
Moim zdaniem kobietom z wyprzedzeniem należą się informacje o przejściu menopauzalnym i tym, czego się po nim spodziewać. To, co służba zdrowia wie (lub powinna wiedzieć) o ostatnich etapach życia reprodukcyjnego kobiet, nie powinno odbiegać od wiedzy, po którą potrafią sięgnąć same zainteresowane. Ale często jest inaczej. To sytuacja absolutnie nie do przyjęcia, mowa bowiem o twoim ciele i powinnaś móc się uzbroić w wiedzę i narzędzia potrzebne do optymalnej troski o siebie. Porzuć rolę biernej pasażerki - zapraszam do zajęcia miejsca za kierownicą. Zamiast przejmowania się podenerwowaniem i osłabieniem, wywołanymi niepożądanymi objawami, proponuję nauczenie się, jak sterować własnym zdrowiem w okresie kapryśnych zmian poziomu hormonów, którego długości nie sposób przewidzieć. To naprawdę ważne, bo od obchodzenia się z własnym organizmem w stadium przejścia menopauzalnego zależy stan zdrowia w późniejszych latach. Można go zarówno polepszyć, jak i pogorszyć.
Tu uwaga - w okresie przejścia menopauzalnego trzeba prowadzić dzienniczek z opisem codziennych objawów i ich zmienności. Pomoże to przewidzieć typ menopauzy i/lub lepiej poznać własny organizm, co ułatwi przeprawę przez ten etap życia. Jeśli dotąd nie robiłaś takich notatek, zachęcam, byś zaczęła od razu. Przykładową tabelkę znajdziesz w dodatku na końcu książki.
Pamiętaj, dochodzenie do menopauzy jest naturalnym etapem reprodukcyjnego okresu życia kobiet, podobnie jak dojrzewanie. Przeciętna oczekiwana długość życia się wydłuża, co oznacza, że u wielu pań ponad połowa egzystencji przypadnie na okres postmenopauzalny. To kawał czasu. Zasługują przeto na łagodzenie dokuczliwych objawów okresu przekwitania nie tylko po to, by się czuć możliwie jak najlepiej, ale także by jak najlepiej przeżyć te lata. Ty też! I da się to zrobić.
Zaufaj mi, gdyż w przychodni, dzień w dzień, tydzień w tydzień, praktycznie pomagam w tym kobietom. Wskazówki, jak radzić sobie z wachlarzem doświadczanych objawów fizycznych i emocjonalnych, mają wymiar spersonalizowany. Teraz kolej na ciebie. Dzięki lekturze i odwoływaniu się do treści książki wypracujesz własne sposoby na lepsze samopoczucie i długofalowy dobrostan, także w latach po menopauzie. Raczej nie będę z tobą ciałem, ale z pewnością duchem, służąc słowem na każdym kroku.