p

Zrób to teraz! Przejmij kontrolę nad swoim czasem i życiem. Wydanie II - Brian Tracy

Kup książkę

49.90 zł
32.43 zł (29,94 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Istnieje (anonimowy) cytat przypisywany wielu sławnym ludziom - brzmi on: "Zagłodź to, co cię rozprasza, karm swoje skupienie". To idealna myśl na rozpoczęcie tej książki.

Żyjemy w najbardziej technologicznie zaawansowanym okresie historii, a mimo to - pod wieloma względami - nigdy nie było nam trudniej utrzymać produktywności. Jak to możliwe?

Dlaczego bycie produktywnym jest dla wielu osób takim wyzwaniem w świecie, w którym pojawiły się telefony komórkowe, fantastyczne aplikacje, internet tak szybki, że trudno to sobie wyobrazić, i praktycznie natychmiastowy dostęp do dowolnej informacji, produktu czy rozwiązania? Jak to możliwe, że te wszystkie narzędzia oferowane przez technologię nie pozwalają skupić się na tym, co najważniejsze dla naszego życia zawodowego i prywatnego?

Na to pytanie można odpowiedzieć jednym słowem: rozproszenie. Ta cała cudowna technologia ma swoją ciemną stronę. Wielu z nas poświęca cenny czas na rzeczy, na które nie powinniśmy go poświęcać. Nie chodzi tylko o ciekawostki, plotki, emocjonujące nagłówki i tym podobne. Mówię o nieustannie i w dużej liczbie przychodzących e-mailach, SMS-ach, wiadomościach i informacjach, które pozornie są ważne, a wręcz pilne, ale tak naprawdę tylko komplikują nam życie i odwracają uwagę od naszych celów.

Jeśli jesteś taki jak większość ludzi w dzisiejszych czasach, to masz za dużo do zrobienia i za mało czasu. Gdy walczysz, by nad tym jakoś zapanować, nowe zadania i obowiązki zalewają cię jak fale oceanu. Z tego powodu nigdy nie będziesz w stanie zrobić wszystkiego, co powinieneś. Pewne zadania i obowiązki zawsze będą zaległe, zapewne będzie ich całkiem sporo. Z tego powodu, może nawet bardziej niż kiedykolwiek przedtem, umiejętność wybrania najważniejszego zadania i sprawnego uporania się z nim będzie miała większy wpływ na to, czy osiągniesz sukces, niż jakikolwiek inny przymiot lub umiejętność, które możesz wypracować.

W tej książce omówię rozmaite podejścia, umiejętności i strategie pozwalające we właściwym czasie dobrać właściwe zadanie i zrealizować je w terminie. Poznasz najlepsze metody oszczędzania czasu, jakie kiedykolwiek opracowano; dowiesz się, jak się zorganizować i pozostać zorganizowanym; dlaczego powinieneś z góry planować każdy dzień; poznasz różnicę pomiędzy złym odwlekaniem, którego powinieneś unikać, a kreatywnym odwlekaniem, które z całego serca zalecam; poznasz sztuczki pozwalające zwiększać produktywność w domu i w pracy, i wiele więcej.

Czytając tę książkę, zrozumiesz, że produktywność opiera się na twardych zasadach - zasadach, które były sprawdzane i udowadniane raz za razem, nie przez lata, ale całe dekady, podczas których zostały opisane w takich przełomowych publikacjach jak The Effective Executive ("Efektywny kierownik") Petera Druckera i moje własne książki: Time Power ("Potęga czasu") i Eat That Frog ("Połknij tę żabę").

Dziś mamy więcej szczegółowych danych na temat zarządzania czasem i produktywnością niż kiedykolwiek przedtem, łącznie z takimi detalami jak to, na co ludzie naprawdę poświęcają czas w miejscu pracy, w przeciwieństwie do tego, na co myślą, że go poświęcają. Niektóre z tych informacji przedstawię w tej książce i zaręczam, że cię zaszokują.

Celem tej książki jest przedstawienie wielu sprawdzonych faktów na temat produktywności, rozprawienie się z mitami i kulawymi teoriami oraz ofiarowanie ci skarbnicy pomysłów na temat tego, jak lepiej kształtować swoje życie i życie tych, na których ci zależy.

Rozdział 1 Żadnych wymówek. Przejmij kontrolę nad swoim życiem w tej chwili!

P roduktywność to zdolność do uzyskiwania rezultatów - rezultatów, które pomogą innym ludziom, odmienią ich życie i im samym pomogą utrzymać produktywność. Wielką tragedią dzisiejszych czasów jest to, że ludzie szkolą się tylko w takim zakresie, jaki jest dla nich absolutnie niezbędny, i nie starają się o bezustanne zwiększanie swoich zdolności do uzyskiwania rezultatów, za które zapłacą im inni.

Chciałbym tutaj dać ludziom psychiczne i fizyczne narzędzia, których będą mogli użyć, by szybciej uzyskać lepsze wyniki. Ostatecznie zarobią więcej pieniędzy, dostaną szybciej awans i - co najlepsze - będą się ze sobą fantastycznie czuli. Nie powinieneś być produktywny tylko dlatego, że dostajesz za to pieniądze, albo że to cieszy twojego szefa. Powinieneś być produktywny dlatego, że to czyni cię szczęśliwym.

To dla innych chcemy uzyskiwać rezultaty. Wiele lat temu mój stary znajomy, mówca motywacyjny Earl Nightingale powiedział, że to, co osiągniesz w swoim życiu, pozostaje wprost proporcjonalne do rezultatów, jakie uzyskasz dla innych ludzi. Powiedział, że zawsze dostajemy to, na co zasłużymy: nigdy nie dostaniemy więcej ani mniej. Wiele osób rujnuje sobie życie, próbując z niego wyciągnąć więcej, niż włożyli. Próbują dostać więcej, niż na to zasłużyli. Earl mówił, że słowo "zasłużyć" po łacinie brzmi "deservire" i w obu przypadkach pochodzi od słowa "służyć" (po łacinie "servire"). Dostajesz to, co ci się należy za służenie w jakiś sposób innym ludziom.

To, co osiągniesz w swoim życiu, będzie wprost proporcjonalne do rezultatów, jakie uzyskasz dla innych ludzi.

Ludzie pytają mnie: "Jak mogę zarobić więcej pieniędzy? Jak mogę awansować szybciej?".

Odpowiadam: "Musisz przez cały dzień, codziennie koncentrować się na tym, by lepiej służyć innym, albo na zwiększaniu swojej wiedzy i umiejętności tak, byś mógł pomagać ludziom w osiąganiu ich celów, spełnianiu zamierzeń, pokonywaniu przeszkód i rozwiązywaniu problemów. Musisz bezustannie myśleć o tym, jak służyć innym ludziom".

To właśnie jest produktywność.

Wiele osób myśli, że praca to kara, którą trzeba odcierpieć, żeby jakoś żyć. Ludzie mający takie nastawienie nieodmiennie znajdują się na samym dole drabiny finansowej. Zarabiają mniej niż inni, często bywają bezrobotni i rzadko awansują. Prawda jest taka, że praca to coś, czego potrzebujemy do spełnienia. Naszym zadaniem jest znalezienie pracy, którą będziemy wykonywać najchętniej.

Wiele lat temu Napoleon Hill, autor książki Think and Grow Rich ( Myśl i bogać się ), powiedział, że jeśli znajdziesz pracę, którą kochasz, nie przepracujesz już ani dnia dłużej. Jednym z twoich najważniejszych zadań jest celowanie z marzeniami jak najwyżej i robienie czegoś, co kochasz. To twoja odpowiedzialność.

Gdy byłem dyrektorem, przychodzili do mnie ludzie i mówili: "Mam trzydzieści pięć lat. Moje życie stoi w miejscu. Czy możesz mi pomóc? Czy możesz mnie poprowadzić? Czy możesz przyjąć mnie do swojej firmy oraz zaoferować szkolenie i wsparcie, których potrzebuję, żeby robić dobrą robotę i otrzymywać stosowną zapłatę?".

Odpowiadałem: "Nie może tego zrobić nikt poza tobą samym". To jak bycie dobrym rodzicem. Nie można zlecić tego komuś innemu. Tylko ty - twarzą w twarz, głowa przy głowie, kolano przy kolanie, serce przy sercu - możesz być dobrym mężem lub dobrym rodzicem. Nie da się tego zrobić w inny sposób.

Dlatego też twoim zadaniem jest znalezienie zajęcia, którego wykonywanie sprawia ci przyjemność. Gdybyś mógł robić dowolną rzecz na całym świecie, co by to było i czym różniłoby się od tego, co robisz dziś? Jeśli nie robisz teraz tego, co kochasz, musisz się zatrzymać i zadać sobie pytanie: "Jeśli nie kocham tej pracy, to jaką pracę bym kochał?".

Jeśli nie robisz teraz tego, co kochasz, musisz się zatrzymać i zadać sobie pytanie: "Jeśli nie kocham tej pracy, to jaką pracę bym kochał?".

Wiele osób mówi: "Nie kocham mojej aktualnej pracy, więc powinienem znaleźć sobie coś innego". Nie, czekaj. Kochasz tylko swoją pracę i jesteś w niej produktywny tylko wtedy, gdy robisz coś, w czym jesteś dobry. Dlatego twoim zadaniem jest stanie się bardzo dobrym w tym, co robisz. Nigdy nie rezygnuj z pracy tylko dlatego, że jesteś przeciętny, czasami wystarczy jeden krok dalej i będziesz swoją pracę wykonywał dobrze. Nagle światła się zapalą, poczujesz się szczęśliwy i codziennie nie będziesz mógł się doczekać pójścia do pracy.

Ludzie sukcesu zawsze są zdyscyplinowani. Używają tej dyscypliny, by zaczynać wcześniej, pracować ciężej, zostawać po godzinach i robić więcej. Musisz specjalnie dyscyplinować ich, żeby nie pracowali , żeby robili rzeczy powszechnie uważane za rozrywkę, bo oni sami spełniają się przez pracę. Ich praca, zdolność do uzyskiwania wyników jest tym, co sprawia, że czują się szczęśliwi, czują, że żyją.

Pozwól, że podzielę się z tobą własnym doświadczeniem. Gdy zaczynałem pracować jako sprzedawca, wstawałem o 6 lub 6:30 rano i jechałem do pracy na 7 lub 7:30. Moim zadaniem była sprzedaż bezpośrednia. Nie miałem samochodu, więc dojeżdżałem do centrum autobusem i pukałem do drzwi, godzina po godzinie. Wieczorami wychodziłem i pukałem do drzwi w okolicy, do drzwi mieszkań i domów.

Pierwszą udaną transakcję (a była to mała transakcja) wykonałem dopiero trzydzieści dni po rozpoczęciu pracy. Potem udawało mi się coś sprzedać raz lub dwa razy w tygodniu. Nie zarabiałem zbyt dużo i było mi ciężko. Odkryłem, że jeśli nie jesteś zbyt dobry w tym, co robisz, przestajesz z innymi ludźmi, którzy też nie są zbyt dobrzy. Szybko dochodzi do tego, iż nabierasz przekonania, że tak to już jest. Nikomu się nie wiedzie, praca w sprzedaży jest ciężka i lepiej nie będzie.

Pewnego dnia jednak zapytałem sprzedawcę, który najwyraźniej odnosił sukcesy, jakiej rady mógłby mi udzielić. Zarabiał dziesięć razy więcej niż ktokolwiek w naszej firmie. Zarabiał więcej, a wcale nie zdawał się pracować bardzo ciężko. Zaczynał o 9 rano i kończył o 5 lub 5:30 po południu. Bywał w drogich restauracjach i miał gruby plik pieniędzy w kieszeni, a ja się przepracowywałem, ledwo wiązałem koniec z końcem i jeździłem autobusem.

Produktywni ludzie są zdyscyplinowani. Używają tej dyscypliny, by zaczynać wcześniej, pracować ciężej, zostawać po godzinach i robić więcej.

"Cóż - powiedział - czytałeś jakieś książki o sprzedaży?".

Jestem zapalonym czytelnikiem. Lubię czytać. Odparłem: "To istnieją książki o tym, jak sprzedawać?".

"Owszem - odpowiedział - niektórzy spośród najlepszych sprzedawców na świecie napisali naprawdę świetne książki".

Nie mogłem w to uwierzyć. Natychmiast poszedłem do księgarni. Znalazłem tam dziesiątki książek o sprzedaży, napisanych przez najlepszych sprzedawców, którzy przeszli całą drogę, od biedy do bogactwa. Kupiłem swoją pierwszą książkę o tym, jak sprzedawać.

Tuliłem ją w ramionach. Nazywała się Sprzedawaj szybciej albo jakoś podobnie. Zabrałem ją do domu i przeczytałem.

Autorem był człowiek z trzydziestoletnim doświadczeniem, który własną pracą awansował do stopnia dyrektorskiego, zatrudniał wielu sprzedawców, szkolił ich i zarządzał nimi. I właśnie on napisał, co mam robić.

Od czego zacząć? Z kim się kontaktować? Jak się kontaktować? Co mówić, gdy dojdzie do spotkania? W jaki sposób kontynuować kontakt? Jak pozycjonować się w odniesieniu do konkurencji? I tak dalej.

Nie mogłem w to uwierzyć. Wydawało mi się, że umarłem i poszedłem do nieba. Zacząłem czytać i czytać, i moja sprzedaż zaczęła się poprawiać. Zacząłem być coraz szczęśliwszy. Zacząłem zarabiać coraz więcej pieniędzy, a ludzie zaczęli patrzeć na mnie, jakbym coś popalał albo popijał jakiś magiczny eliksir.

Wtedy zapytałem sam siebie: "Jaka będzie najważniejsza ze wszystkich umiejętności związanych ze sprzedażą, których potrzebuję, by odnosić sukcesy?". Będzie nią finalizowanie transakcji.

Nie bałem się już pukać do drzwi i rozmawiać z ludźmi. Czasami mówiłem za dużo lub za szybko. Później nauczyłem się, że w kontakcie z klientem nie możesz ciągle mówić i mówić. Musisz zadawać pytania i uważnie słuchać odpowiedzi, gdyż starasz się dowiedzieć, jak możesz pomóc konkretnemu klientowi polepszyć jakość jego życia lub pracy.

Nie przestajesz zadawać pytań i potem pokazujesz, pod jakim względem twój produkt lub usługa byłyby idealne dla klienta. Pokazujesz, jak możesz pomóc klientowi w osiągnięciu lepszych wyników, większej korzyści z życia, pracy lub biznesu lub byciu bardziej produktywnym.

Zrozumiałem jednak, że problemem jest finalizowanie transakcji. W momencie, gdy dochodziłem do tego ostatecznego etapu, coś mnie paraliżowało. Byłem jak jeleń złapany w światła reflektorów.

Powiedziałem więc: "W porządku. Mam zamiar nauczyć się domykania transakcji". Poszedłem ponownie do księgarni i wyszukałem tam wszystkie książki na temat domykania transakcji. Zabrałem je do domu i wczytywałem się w nie codziennie godzina po godzinie, wieczorami, rankami i w weekendy.

W ciągu miesiąca moje dochody zwiększyły się cztero- lub pięciokrotnie. W ciągu roku zwiększyły się dziesięciokrotnie, bo nauczyłem się wielu sposobów proszenia o złożenie zamówienia. Żaden z tych sposobów nie był oparty na manipulacji, wywieraniu silnej presji lub zamęczaniu klienta. Były to po prostu pomocne, inteligentne sposoby zadawania pytań nakierowujących inne osoby na podjęcie decyzji o kupnie.

Następnie zacząłem uczyć innych tego, czego sam się nauczyłem, a ich sprzedaż zaczęła rosnąć i rosnąć. Wkrótce byłem już menedżerem działu sprzedaży i zacząłem decydować o zatrudnianiu innych sprzedawców. Uczyłem ich podstawowego procesu sprzedaży i pokazywałem, jak proponować złożenie zamówienia. Przez te lata uczyniłem milionerami więcej osób niż chyba ktokolwiek w historii, pomagając im sprzedawać i potem prosić o złożenie zamówienia. Moje książki zostały przetłumaczone na trzydzieści lub czterdzieści języków. Są czytane przez miliony sprzedawców. Mój przyjaciel Vic Conant z firmy Nightingale-Conant, zajmującej się nagrywaniem poradników, powiedział mi o ankiecie, za sprawą której okazało się, że to dzięki moim materiałom o sprzedaży najwięcej osób zostało milionerami. Wcale mnie to nie dziwi, bo ja też w ten sposób zostałem milionerem.

Dlatego i w twoim przypadku moje rady zadziałają, gdyż wszystkich umiejętności związanych ze sprzedażą można się wyuczyć . Najlepsi ludzie w branży sprzedażowej powiedzą ci, że kiedy zaczynali, byli okropni. Nie potrafili nic sprzedać. Głodowali. Mieszkali w swoich samochodach albo spali na podłodze w mieszkaniach należących do znajomych.

Potem posiedli umiejętności. I ty możesz posiąść każdą umiejętność, jaką dał radę posiąść ktoś inny. To jedna z najwspanialszych rzeczy związanych z produktywnością: masz możliwość stania się pięć lub dziesięć razy produktywniejszy niż dziś, a związane z tym umiejętności są proste do opanowania i nieskomplikowane. Skąd to wiem? Bo jesteś otoczony ludźmi zarabiającymi o wiele więcej niż ty. Jednak, gdy zaczynali, zarabiali o wiele mniej od ciebie, ale posiedli pewne umiejętności, o których piszę w tej książce. Posiedli te umiejętności i nie ustawali w ich doskonaleniu.

Możesz posiąść każdą umiejętność, jaką dał radę posiąść ktoś inny.

Wszystko jest trudne na początku, ale gdy zaczniesz nad tym pracować, stanie się łatwe i będzie przychodzić automatycznie. Ty i ja sprawimy, że duża produktywność stanie się łatwa i będzie przychodzić automatycznie.

Dziś, gdybyś zaproponował mi 1000 dolarów za godzinę, bym dla ciebie pracował, musiałbym odmówić. Powiedziałbym: "Przykro mi. Mój czas wart jest o wiele więcej. Chciałbym ci pomóc, ale po prostu nie pracuję za tak niskie stawki". Dawno temu moja pierwsza praca była płatna 1 dolara i 12 centów za godzinę. Gdybyś zaproponował mi wtedy stawkę 5 dolarów, zapytałbym: "Kogo muszę zabić, żeby dostać 5 dolarów za godzinę?".

Dziś nie przyjąłbym 1000 dolarów. Znam całe mnóstwo ludzi, dla których 1000 dolarów za godzinę to żaden interes, bo zarabiają o wiele więcej. Gdy jednak zaczynali, zaczynali od zera - zaczynali od samego dna.

Najważniejszą rzeczą jest podjęcie decyzji. Decyzji o tym, ile chcesz zarabiać. Decyzji o tym, co będziesz musiał zrobić, by zarobić te pieniądze. Decyzji o tym, jakie umiejętności będziesz musiał posiąść. O tym, jak masz zamiar zorganizować swój czas i swoje życie, by osiągnąć wyniki, które sprawią, że ludzie chętnie zapłacą ci tyle pieniędzy, ile chcesz zarobić.

Podejmij cztery kluczowe decyzje dla zmaksymalizowania swojej produktywności:

Ile chciałbyś zarabiać pieniędzy. Co zrobisz, by je zarobić. Jakie umiejętności posiądziesz, by je zarobić. Nabywaj je celowo jedną po drugiej. Jak zorganizujesz swój czas i swoje życie, by je zarobić.

Angela Duckworth w swojej książce Grit ("Hart") pisze, że najważniejszą cechą ludzi sukcesu jest to, iż są zdeterminowani. Nieważne, z iloma niepowodzeniami przyjdzie im się zmierzyć, po prostu zbierają się z podłogi i pracują dalej. Każdego dnia, każdej godziny prą do przodu. Nieważne, ile razy spotka ich niepowodzenie, oni zawsze się odbiją. Co więcej, ludzie sukcesu dobierają niezbędne im umiejętności i świadomie bez przerwy się w nich ćwiczą. Jednym z sekretów sukcesu milionerów i miliarderów, którzy do majątku doszli własną pracą, jest to, że zaczęli rozwijać swoje umiejętności, po jednej na raz.

Każdy z tych milionerów wstaje wcześnie rano. Przeczytasz o tym niejeden raz: ludzie sukcesu wstają o 5 lub 6 rano. Przeciętny milioner, który zarobił miliony własną pracą, wstaje przed 6 rano.

Ja tę decyzję podjąłem dawno temu. Ustawiłem swój zegar tak, że leżąc w łóżku, mogę widzieć, która jest godzina. Gdy dochodzi za pięć szósta, budzę się. Wstaję i zaczynam działać, prawie jakby dom się palił. Ponieważ mieszkam w okolicy San Diego, przez większą część roku mogę wstać, zejść na dół, wskoczyć do basenu i przepłynąć tam i z powrotem dziesięć lub dwadzieścia długości.

Gdy całe lata temu kupowałem tę nieruchomość, szukałem domu z basenem o długości pozwalającej go przepłynąć za pomocą dziesięciu ruchów ramion. Oglądałem wiele domów. Wreszcie znalazłem ten i zmierzyłem basen od krańca do krańca: dziesięć ruchów ramion.

Wskakuję więc i robię pięćdziesiąt ruchów, pięć długości basenu. Gdy zrobisz pięćdziesiąt ruchów ramion, jesteś już zupełnie wybudzony. Mija niecałe dwadzieścia minut, a nabrałeś już energii na cały dzień.

Następnie bogaci ludzie uczą się przez godzinę lub półtorej. Sumiennie poświęcają czas na naukę. Nie zaniedbują czytania. Jak sądzisz, kto kupuje i czyta te wszystkie książki? Na pewno nie biedni ludzie.

Jeśli zajrzysz do domu bogatego człowieka, zobaczysz, że książki są tam wszędzie. Rozmawiałem z wziętym agentem nieruchomości, który sprzedawał drogie domy w drogiej okolicy. Opowiadał, że gdy oprowadzał po domu pary, kobiety pytały, gdzie jest salon i kuchnia, a mężczyzna, gdzie jest pracownia, gabinet czy pokój biurowy. Zorientował się, że gdy bogaci ludzie kupują dom, potrzebują miejsca dla swoich książek, bo mają ich całe mnóstwo. Potrzebują biblioteki. W takim domu jednym z najlepszych wabików dla klienta, jaki możesz zrobić, jest urządzenie biblioteki, całych rzędów półek na książki, bo to jest coś, co z pewnością przyciągnie zamożnych kupujących.

Mój świętej pamięci przyjaciel i mówca biznesowy Jim Rohn powiedział kiedyś, że wchodząc do domów bogatych ludzi, wszędzie widzisz książki. Gdy wchodzisz do domu biednych ludzi, widzisz największy telewizor, na jaki ich stać, ale żadnych książek. Oni po prostu nie czytają.

Wielu bogatych ludzi urządza sobie pokój telewizyjny. Mam dobrego przyjaciela pisarza Roberta Allena, który ma cudowny dom. Urządził sobie osobny pokój jak salę kinową, tylko do oglądania telewizji. Aby jednak coś obejrzeć, musisz wstać i przejść z jednej części domu na dół, do drugiej. Zorganizował to w ten sposób, by utrudnić bezmyślne oglądanie telewizji.

Nie ułatwiaj tego tak, żeby można było po prostu włączyć telewizor jednym naciśnięciem guzika, gdy wieczorem wracasz do domu, wstajesz rano czy zaczynasz weekend. Bogaci ludzie oglądają telewizję średnio przez godzinę do półtorej godziny dziennie. Dla porównania, ubodzy ludzie oglądają od pięciu do siedmiu godzin dziennie.

Co robią bogaci, kiedy nie oglądają telewizji? Spędzają czas ze swoimi rodzinami. Rozmawiają ze swoimi małżonkami. Rozmawiają z dziećmi. Dzieci rozwijają swoją osobowość, poczucie własnej wartości i pewność siebie dzięki czasowi, jaki ich rodzice spędzają, rozmawiając z nimi, zadając pytania, słuchając ich odpowiedzi i opowieści. To coś całkowicie niezbędnego.

W najlepszych małżeństwach wracasz do domu wieczorem - nazywa się to "godziną mocy" - i rozmawiasz z małżonkiem lub małżonką. Nie pytasz: "Gdzie jest pilot?" i nie uciekasz oglądać telewizji przez resztę wieczoru.

Oto niektóre z nawyków bogatych ludzi: bezustannie budują relacje ze swoją rodziną i ciągle się uczą. Czytają cały czas.

Mamy z żoną czworo dzieci. Wszystkie nasze dzieci mają stosy książek, biblioteczki i półki z książkami. Czytają cały czas. Czasami wydaje mi się, że czytają więcej ode mnie, a ja jestem zapalonym czytelnikiem. Czytam nie mniej niż trzy godziny dziennie, czasem więcej.

Oto niektóre z nawyków ludzi sukcesu. Jeśli chcesz odnieść sukces, jeśli chcesz być bogaty, rób to, co robią bogaci ludzie. Jeśli chcesz być biedny, rób to, co robią biedni ludzie.

Praktyki milionerów i miliarderów, którzy sami doszli do sukcesu:

Rozwijają i ćwiczą celowo umiejętności jedną po drugiej. Wstają wcześnie rano. Poświęcają na douczanie się w swojej dziedzinie od 60 do 90 minut dziennie. Minimalizują ilość czasu spędzanego przed telewizorem i skupiają się na budowaniu relacji.

Napoleon Hill napisał najpopularniejszą w historii książkę o budowaniu majątku: Think and Grow Rich ("Myśl i bogać się"). Stworzył w ten sposób więcej milionerów niż chyba jakikolwiek inny autor na świecie. Nazywa się go twórcą milionerów i zresztą taki był jego cel. Chciał być znany jako twórca milionerów. Poświęcił dwadzieścia dwa lata badań na rozmowy z multimilionerami, którzy doszli do majątku własną pracą, aby dowiedzieć się, jak udało im się wzbogacić. Wszystko, co odkrył, usystematyzował. Ludzie po prostu zapoznali się z jego systemem jak z przepisem kuchennym i tak długo postępowali zgodnie z przepisem, aż go opanowali.

Nie jestem dobrym kucharzem, ale kilka potraw potrafię przygotować wyśmienicie. Ktoś zapytał mnie niedawno, dlaczego tak dobrze wychodzą mi te potrawy. To kwestia praktyki - ćwiczyłem ich przygotowywanie raz za razem. Kiedy zrobiłem je po raz pierwszy, wcale nie smakowały dobrze, ale po tygodniach, miesiącach prób doszedłem do etapu, na którym nie tylko były smaczne, ale potrafiłem je przygotowywać, nawet nie zastanawiając się szczególnie nad tym, co robię. Mogę robić je automatycznie i zawsze będą niezaprzeczalnie pyszne dzięki praktyce, jaką mam w ich przygotowywaniu.

Kiedyś nie miałem żadnych umiejętności gotowania, a teraz je posiadam. Kiedyś nie miałem żadnych umiejętności sprzedaży, a teraz je posiadam. Nauczyłem sprzedaży ponad dwa miliony ludzi w osiemdziesięciu trzech krajach.

Ludzie mówią mi: "Zmieniłeś moje życie. Uczyniłeś mnie bogatym. Nie zdawałem sobie sprawy, że sprzedaż to umiejętność, którą można opanować. Myślałem, że po prostu trzeba chodzić, pukać do drzwi i trafić na kogoś, kto będzie potrzebował twojego produktu. Nie zdawałem sobie sprawy, że to umiejętność, że to sztuka, że to kwestia praktyki".

Napoleon Hill nie rezygnował ze swoich badań i napisał kolejną książkę, zatytułowaną The Master Key to Riches ("Klucze do sukcesu"). Napisał wiele książek, ale te dwie są naprawdę wspaniałe. The Master Key to Riches zawiera około 250 stron i w ostatnim akapicie, w ostatnim rozdziale można przeczytać w ostatniej linii: "Uniwersalnym kluczem do sukcesu jest samodyscyplina".

Ludzie odnoszą sukces, ponieważ są bardzo zdyscyplinowani. Napisałem jedną z najlepiej sprzedających się na świecie książek na ten temat. Jest zatytułowana No Excuses: The Power or Self-Discipline ("Żadnych wymówek. Potęga samodyscypliny"). Ludzie na całym świecie ustawiają się z tą książką w rękach w kolejkach, by otrzymać mój autograf.

Bardzo dokładnie przestudiowałem ten temat i odkryłem, że jeśli masz wystarczająco dużo samodyscypliny, możesz osiągnąć niemal wszystko. Jeśli jej nie masz, nie osiągniesz nic. Ludzie osiągają niezwykłe rzeczy, mimo że są otoczeni przez rozpraszacze uwagi i gadżety, właśnie dlatego, że potrafią narzucić sobie dyscyplinę i nie poświęcać im uwagi.