PIERWSZE ZANURZENIE
Kto z wewnątrz czerpie szczęście, wewnątrz czuje radość
I wewnątrz szuka wiedzy, ten jest wyzwolony,
Z Najwyższym połączony.
bhagawadgitatłum. iwona szuwalska
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o medytacji, w ogóle mnie nie interesowała. Nie byłem jej nawet ciekaw. Wydawała mi się zupełną stratą czasu.
Zaciekawiło mnie jednak hasło "prawdziwe szczęście jest wewnątrz". Z początku wydało mi się ono dość wredne, bo nie mówi, gdzie to "wewnątrz" jest ani jak tam dotrzeć. Wybrzmiewała w nim jednak jakaś prawda. Pomyślałem, że być może droga do wewnątrz wiedzie przez medytację.
Zbadałem ten temat, zadawałem pytania i zacząłem rozważać różne formy medytacji. Akurat wtedy zadzwoniła moja siostra i oznajmiła, że od pół roku uprawia medytację transcendentalną. Usłyszałem coś w jej głosie. Jakąś zmianę. Szczęście. I pomyślałem: "Tego właśnie chcę".
W lipcu 1973 roku wybrałem się więc do centrum medytacji transcendentalnej w Los Angeles, poznałem tam instruktorkę i ją polubiłem. Wyglądała jak Doris Day. I nauczyła mnie tej techniki. Dała mi mantrę, czyli dźwięk-wibrację-myśl. Nie medytujemy nad znaczeniem mantry, ale dźwięk-wibracja-myśl ma bardzo konkretny charakter.
Instruktorka zaprowadziła mnie do niewielkiego pomieszczenia na moją pierwszą medytację. Usiadłem, zamknąłem oczy i poczułem się tak, jakbym znajdował się w windzie, której nagle odcięto linę. Bum! Wpadłem w błogość - czystą błogość. I po prostu byłem t a m. A potem instruktorka powiedziała: "Pora wyjść, minęło dwadzieścia minut". Odparłem: "JUŻ DWADZIEŚCIA MINUT!?", na co ona: "Cśśś!", bo medytowali tam również inni ludzie. Wydawało mi się to takie znajome, a jednocześnie takie nowe i mocne. Później stwierdziłem, że dla tego doświadczenia należałoby zarezerwować określenie "wyjątkowy".
Przenosi nas ono na ocean czystej świadomości, czystej wiedzy. Ale jest to coś znajomego, to jesteśmy m y. Uczucie szczęścia pojawia się natychmiast - ale nie głupkowatej radości, tylko gęstego piękna.
Od dwudziestu trzech lat ani razu nie przegapiłem medytacji. Medytuję rano i po południu, za każdym razem przez około dwadzieścia minut. A później zajmuję się swoimi sprawami. I czuję, jak rośnie poczucie radości z działania. Rośnie intuicja. Zwiększa się zadowolenie z życia. I gaśnie negatywność.